jasaw
Użytkownik-
Postów
8 399 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez jasaw
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
anka00, moja droga, oczywiście, że każda choroba może rozwijać się podstępnie, niezauważona...ale na to wpływu nie mamy, więc nie ma sensu zamartwiać się, naprawdę Oczywiście,że samo OB o niczym nie świadczy, ale może dać sygnał, że jakiś stan zapalny w organizmie zagnieździł się...jest to badanie niedrogie, więc warto wykonać. Jeśli będzie nieznacznie podniesione, będzie to znak, że jeszcze nie jesteś wyleczona z przeziębienia itp... Także poziom białych krwinek - WBC jest znaczącym wskaźnikiem. Ale to jeszcze nie koniec świata, gdy są lekko podwyższone, nie można panikować... jeśli te obawy są dla Ciebie męczące i utrudniają Ci życie, warto skorzystać z porad psychologa lub próbować, czekając na wizytę, pracować nad sobą. Polecam Ci: http://harry54.wrzuta.pl/audio/6EPYhfJtDFM/ewa_foley_-_wizualizacja http://www.djoles.pl/mp3/pobierz/474389,ewa-foley-pokonaj-stres.html http://popow.wrzuta.pl/audio/1XpWvrd6zTP/foley_doskona_zdrowie_-_foley_doskona_zdrowie Może te relaksacje troszkę Cię wyciszą, pomogą Ja jestem zdrowa od 14 lat, staram się żyć zdrowo, spokojnie, choć od wielu, wielu lat walczę z nerwicą lękową, nie poddaję się, szukam skutecznej metody na siebie, na życie. Węzły chłonne są w całym organizmie człowieka-układ limfatyczny... -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
anka00, liczba węzłów chłonnych człowieka waha się od 300 do 1200. Lekko powiększone w okolicach szyi, gardła, mogą świadczyć o infekcji gardła lub zęba. Naprawdę nie myśl o tym... pisałam już, że kiedy u mnie stwierdzono ziarnicę, moje OB wynosiło 50. -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
anka00, ja przeżyłam "przygodę" z ziarnicą złośliwą i wiem, że nie tylko powiększone węzły chłonne mogą wskazywać na tę chorobę. Jeśli miałaś robione badania krwi i wyniki są w porządku...to wyklucza tę chorobę, jeśli nie gorączkujesz przez dłuższy czas...to też wyklucza, jeśli nie schudłaś ostatnio - nagle, to też wyklucza.... Nie denerwuj się, przeanalizuj, jakie inne objawy, mogłyby budzić Twoje podejrzenie, ale z pewnością nowotwór daje wyraźnie o sobie znać osłabieniem ogólnym, dziwnym..... -
Drodzy Forumowicze... Poszukiwałam w necie różnych porad, sposobów dotyczących nerwicy, tak jak każdy z nas z pewnością i znalazłam coś ciekawego, może komuś z Was się przyda... http://docs8.chomikuj.pl/383596162,0,1,Ayres-Toraya---Jak-radzi%C4%87-sobie-z-l%C4%99kiem.doc.... Dzień minął dość spokojnie, jeden atak..opanowany, i mnóstwo rozmyślań, prób zrozumienia siebie
-
Ja także żyję z tą "tylko nerwicą" od ok.30 lat. Oczywiście były długie przerwy w atakach, ale nigdy, tak naprawdę, nie czułam się normalnie , właściwie co to znaczy??? Wiem, że to moje chore myśli utrudniały mi życie, ale taka się urodziłam, od dziecka miałam emocjonalne problemy, czułam niedosyt miłości matczynej, z czego, być może, moja Mama nawet nie zdawała sobie sprawy... To były inne czasy... Walczcie o siebie, o swój spokój, szukajcie pomocy, właściwych terapii...
-
Fatalny dzień, bo i noc okropna, bezsenna.. Okropnie nie lubię tego stanu...zawroty głowy, rozdrażnienie spowodowane brakiem snu. Nie wiedziałam, że to ma tak ogromne znaczenie dla organizmu. Gdy byłam młoda, kilka godzin snu było normą. A teraz, niestety, jestem nie do życia... Wierzę, że jutro będzie lepiej.... Dzisiaj miałam problem z rozpoznaniem, co jest spowodowane moimi lękami, a co infekcją i niewyspaniem.
-
Często zdarza się, że osoba, z którą żyjemy, nie jest w stanie pojąć tego, co się z nami dzieje, bo albo nie potrafi, albo jej się nie chce. Ja, w swoim pierwszym małżeństwie, miałam właśnie taki problem. Mój pierwszy mąż niby próbował mi pomóc, ale przy okazji każdej kłótni wyrażał swoja prawdziwą opinię...jesteś jakaś dziwna, chyba psychiczna!!!! Kiedy usłyszałam to pierwszy raz, "lampka mi się zapaliła", wiedziałam już, z kim żyję pod jednym dachem. To był dla mnie szok, bowiem czemu miała służyć ta fałszywa pomoc??? Zostałam sama z problemem, chociaż jeszcze długo byliśmy małżeństwem, oczywiście ze względu na dzieci. Żyłam we własnym świecie, miałam swoich przyjaciół, którzy, tak naprawdę, też nie wiele mi mogli pomóc...wiedza na temat nerwicy, w owym okresie, nie była powszechna... Spotkałam w pracy Przyjaciela, który miał podobne problemy nerwicowe i domowe. Wspieraliśmy się....po 10 latach wzięliśmy ślub i już jesteśmy razem 13 lat...teraz wiem, jak siła przyjaźni i miłości może ocalić człowiekowi życie... Teraz, od ponad roku, mam silny nawrót nerwicy, ale, w związku z korzystną sytuacją, mogę sama nad sobą pracować, przy wsparciu osoby, która rozumie, chce pomóc i wspierać mnie. Tego wszystkim osamotnionym i cierpiącym z tego powodu życzę serdecznie
-
Mightman, może siła mojego wieku działa ...doświadczenie, zrozumienie i chęć pomocy??? Odbierasz na mojej fali, być może, jakkolwiek to brzmi, i ufasz szczerości moich słów...co jest dla mnie zaszczytem i wielką radością, bo o to mi w życiu chodzi, chociaż nie wszyscy to widzą i nie rozumieją mnie....!!!! Pozdrawiam serdecznie
-
Mightman, podjąłeś słuszna decyzję. Najlepiej niech specjalista oceni, co się z Tobą dzieje. Nasze wspaniałe forum może nas wspierać, możemy czytać różne książki, ale co do diagnozy, to jedynie opinia psychiatry może być fachowa. Wiadomo, że nie załatwi to Twoich problemów, ale jest to pierwszy, bardzo poważny krok w drodze do spokoju, szczęścia, zdrowia. Powodzenia.....
-
I znowu próby poskromienia lęku, przed wychodzeniem z domu, wstrzymane. Infekcja trochę oszukała mnie, dzisiaj czułam się gorzej niż kilka dni temu. Wyjście z domu, z konieczności, niemożliwe Poradzę sobie z tym, ale jestem psychicznie gotowa do wyjść...chciałam sprawdzić siebie...może jutro, albo pojutrze???? Jeszcze relaksacja i spróbuję zasnąć....
-
Mirabeleee, jeśli podjęłaś taką decyzję, że nigdy nie chcesz się dogadać, to nie myśl o tym, a jeśli z jakiś powodów nie możesz się porozumieć,a chciałabyś i widzisz chociaż cień nadziei...nie rezygnuj My kobiety często wyolbrzymiamy problemy i te uczuciowe także. U nas każda sprawa, każdy problem ma zabarwień tysiące i dlatego staje się trudny, a u panów problem to konkretne rozwiązanie - tak lub nie, dobrze - źle. Dlatego my jesteśmy często nieznośne, wymagające, a mężczyźni nie wiedzą o co nam chodzi... Jednak można sie porozumieć, pod warunkiem,że obie strony tego chcą.Niczego na siłę się nie załatwi, a już na pewno nie w kwestii uczuć...
-
Zwykłe przeziębienie, nawet nie wirus, a tak potwornie wymęczył mnie..dzisiaj dopiero zachciało mi się zajrzeć na dłużej do Znajomych z forum Mirabeleee,masz rację, że monotonia życia zabija radość wszelką. Byle do wiosny...wiem, że większość z Was czeka na słońce, wyższą temperaturę. Ja, akurat w kwestii pory roku, należę do zimnolubnych ludków...to co za oknem nie przeszkadza mi zupełnie, ale każdy z nas znajdzie sobie powód do apatii, narzekania, niezadowolenia...z tym najmniejszy problem jest...
-
chocovanilla, ja też należę do tych upartych i poszukujących, często udaje mi się załatwiać wizyty i badania w ramach NFZ, które uważane są za niemożliwe niemalże. Szperam w internecie, wydzwaniam i ustalam terminy, nie tylko dla siebie, głównie znajomym....
-
Dla mnie jesień, a szczególnie zima, to pory roku, które wpływają na mnie korzystniej niż ostre słońce i wysoka temperatura. Tak było zawsze, od dziecięcych lat, chowałam się się przed letnim słońcem w domu, lub gdzieś w cieniu, nigdy nie opalałam się, wręcz nie podoba mi się skóra nienaturalnie opalona. Źle się czuję, gdy temperatura wzrasta powyżej 20 stopni... Lekki mróz, śnieg i jesienny wiatr orzeźwiają mnie, pobudzają do życia....... Jestem "człowiekiem północy", widocznie moi praprzodkowie pochodzą z krainy wiecznych mrozów i zim...
-
msauto, film obejrzałam z przyjemnością, ale nie jest to arcydzieło..fabuła słabiutka, miałam jednak wielką przyjemność patrząc na grę J Deppa i A Jolie "Kodu Nieśmiertelności" nie oglądałam / to nie znaczy, że nie obejrzę/, bo mówiąc szczerze, nie jestem fanką kina za bardzo. Oglądam najchętniej filmy psychologiczne, obyczajowe...żadnych horrorów, mega-sensacji itp... Zresztą, mam kilku swoich ulubionych aktorów i ze względu na Ich kreację, potrafię zmęczyć nawet nielubiane przeze mnie filmy. Brando w czołówce Dziękuję....
-
Hayleyy, nie jestem psychologiem, ale moim zdaniem, najlepszym wyjściem byłoby spotkanie ze specjalistą. Skierowanie do niego/ psychologa/ może wypisać lekarz rodzinny. Myślę też, bo jestem matką, że poważna rozmowa z Mamą przydałaby się. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy Rodzic potrafi rozmawiać na tematy związane z cierpieniem duszy swoich dzieci, ale warto próbować!!!!
-
msauto , dzięki Tobie obejrzę dzisiaj ten film...przegapiłam w HBO, ale znalazłam w komputerze, bezpłatnie/????/ Bardzo lubię głównych aktorów, choćby dlatego z przyjemnością, za chwilę, będę oglądała...pozdrawiam
-
deadlylook, to trudna sprawa...i bardzo osobista. Ja należę do osób, które raz zdradzone, odrzucone, odsuwają się...nie potrafiłabym żyć z kimś, kto mnie tak bardzo zawiódł. Ale wiadomo, to mój punkt widzenia, nie znam Twojego, a właściwie Waszego małżeńskiego problemu, więc na ten temat wypowiadać się, nie mam prawa. Samotność jest straszna, ale niestety przeżyłam kiedyś samotność będąc w związku małżeńskim...to jest koszmar!!!!! Od ponad 10 lat wiem, co znaczy mieć u boku Męża-Przyjaciela, bo uwierzyłam, że świat jest pełen wspaniałych mężczyzn...czasem wystarczy dobrze się rozejrzeć dookoła, by to dojrzeć
-
Witam 1 stycznia 2012 roku tych, którzy już wstali, lub, tak jak ja, nie spali w ogóle.... Bezsenność sylwestrowej nocy...można powiedzieć. Nic to, może odeśpię???? Pozdrawiam wszystkich - "chorych lekko", obudzonych, bo obowiązki ich wzywają...i tych, cierpiących na bezsenność , czasami
-
dominika92, wprawdzie mój Mąż jest świetnym "Antydepresantem" także, ale zaczynamy rozmawiać o piesku coraz częściej....
-
DLA WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW ..... Z NAJLEPSZYMI ŻYCZENIAMI NA NOWY ROK .... by udało się nam dowiedzieć i zrozumieć, jak żyć, jak radzić sobie z naszymi cierpieniami, niepokojami, lękami, z życiem...po prostu Przyjemnej zabawy sylwestrowej i "zdrowego" poranka 1 stycznia 2012 roku "Jeśli Twoje Serce jest tak wielkie jak marzenia, to wiedz że osiągniesz o wiele więcej. Nigdy nie trać nadziei i wiary, dlatego że to one dają nam siły do realizowania swoich marzeń. Twoje marzenia są piękne i dlatego spełniają się. Miłość, którą masz w sobie jest najwierniejszym Twoim przyjacielem. Nigdy nie pozwól by ktoś zakłócił jej spokój, a ta którą darzysz bliskich jest najważniejsza".
-
Kiya, na szczęście ja mieszkam tylko z Mężem, który także porządek lubi.... Jednak kiedyś, gdy mieszkałam jeszcze z Synami, bywało różnie, to fakt. Ale niedawno wspominaliśmy, że mimo, iż marudziłam w tym względzie, oni teraz pamiętają, że warto żyć w otoczeniu uporządkowanym i czystym...twierdzą, że wyszło Im to na dobre. Co do pieska, ja nawet byłam już zdecydowana, ale Mąż mnie powstrzymuje, bo przede wszystkim boi się chorób. Twierdzi, że nasze Mu wystarczają, wyczerpują limit chorowania w domu. Jednak ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła...zobaczymy ????? Pozdrawiam
-
dominika92, też myślałam o piesku, ale mam ciągle w pamięci odejście moich dwóch owczarków, i to powstrzymało przed zaopiekowaniem się jakimś stworzonkiem....za bardzo to przeżywałam, boję się... Kiya, te czynności uważam za konieczne, może lepiej nazwać je niezbędnymi , ale nie dodałam, że one sprawiają mi przyjemność...uwielbiam porządek-na granicy pedanterii, ale bez ciśnienia wobec bliskich... To tak jak z poranną toaletą... Też staram się nie musieć niczego, a chcieć. To wyjście z domu poprawiło mi bardzo nastrój, te dziwne odczucia minęły Teraz czuję się naprawdę dobrze
-
dominika92,nextMatii,mimo oporów, przez Was przekonana, wyszłam. Nie był to długi spacer /ok.0.5h/,ale naprawdę, niska temperatura i powietrze /zwane świeżym/ orzeźwiły mnie i poczułam się inaczej. Coś, tak jakby otworzyło się w mojej głowie, nawet Mąż zauważył, że spojrzenie mi zbystrzało!!! Warto czasem ugiąć się pod radami "czujących to samo, tak samo"!!!!! Jeszcze raz....dziękuję dominiko92, tak naprawdę, ja rzadko miewam nastroje takie, które ograniczają moje codzienne działania. Zawsze, mimo wszystko, zabieram się za gotowanie, pranie i sprzątanie. Tak wytrenowałam swoją psychikę, by uznała te czynności jako konieczne, no, chyba, że mam silne zawroty głowy, co czasem zdarza się....
-
Dziękuję Wam bardzo za ciepłe słowa, które znaczą wiele - bardzo wiele. Ja "uciekam"z łóżka, staram się nie spędzać w nim więcej czasu, niż trzeba. Źle mi się kojarzy leżenie w pościeli...przypominają mi się czasy mojej choroby /cancer/. Własnie przed chwilą wysłuchałam muzyki relaksacyjnej i ..... namówiona i przekonana przez Was...wychodzę