Vian
Użytkownik-
Postów
2 280 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Vian
-
Pomóżcie, bo już nie wiem, co robić.
Vian odpowiedział(a) na ogrodnik temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Czytając Twój temat rzuciło mi się w oczy, że jest bardzo jednostronny - piszesz o wspólnym problemie, ale wyłącznie ze swojej perspektywy... Patrzysz na żonę przez pryzmat siebie, swoich celów, wartości i dziwisz się, że żona nie cieszy się z tego samego co Ty. Ano nie cieszy się, bo najwyraźniej dla niej istotne są kompletnie inne rzeczy... Kupiliście ładny dom, rozbudowywaliście go, zainwestowaliście w dużą działkę, żebyś mógł uprawiać swoją pasję czyli ogrodnictwo, ok. Ale sam zauważyłeś, że Twojej żony to nie cieszyło. Jakie ona ma pasje? Możliwości rozwoju tych pasji? Co przez ten czas osiągnęliście, co JĄ ucieszyło..? Dalej - żona pracowała w firmie w której czuła się źle i na stanowisku, które nie dawało jej satysfakcji, kiedy powiedziała Ci, że chce rzucić pracę, zareagowałeś jednoznacznie negatywnie, bo U CIEBIE... Moim zdaniem popełniłeś tu błąd - ja bym się zapytała żony, dlaczego chce ją rzucić, jaka praca sprawiłaby jej satysfakcję, a jeśli nie chce pracować (a Was na to stać) to co chciałaby robić? Może chce się dokształcić, iść na kurs, wrócić na studia, poszukać swojej pasji..? Zresztą, między bogiem a prawdą, to na taką rozmowę był czas w momencie, kiedy do Ciebie zaczęło docierać, że żonie w pracy jest źle, kiedy zauważyłeś, że przychodzi niezadowolona, męczą ją dojazdy, a stanowisko nie cieszy. Prawda jest taka, że mało co tak destrukcyjnie wpływa na człowieka jak nielubiana praca, bo spędzasz w niej połowę dnia, czasami nawet większą część. Nic dziwnego, że żona jest niezadowolona, drażliwa, zniechęcona, też bym była. Analogicznie z osiągnieciami - dla Ciebie ten dom, ogród, w której rozwijasz SWOJĄ pasję, samochody i stan konta to osiągnięcie z którego się cieszysz. Ale dla żony najwyraźniej nie, dla niej osiągnięciem byłoby coś innego - może prestiżowe stanowisko, może stopień naukowy, może osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, pasji, którą porzuciła, żeby zająć się domem... Pojęcia nie mam, co, ale na pewno warto podrążyć temat w tym kierunku. W takim układzie poradniki, jak żyć pełnią życia, tylko pogarszają sprawę, bo ona je czyta i myśli "mogło być tak pięknie, a strawiłam X lat w dennej pracy i nie mam z tego nawet satysfakcji". I na koniec - nie jesteś typem romantyka, ok - ale może jednak żonie trochę tego romantyzmu brakuje. Może niekoniecznie łóżka ukwieconego różami i serenad pod balkonem, ale nie wiem - może brakuje jej codziennej czułości? Może czuje się mało kobieco, mało doceniana, nie czuje, że jest kimś wyjątkowym? Na to by wskazywał fakt, że tak mocno związała się z Waszym dzieckiem - fakt, że była matką, dawała i dostawała czułość, miłość, poczucie intymności, niwelował nieco braki czułości od Ciebie. Ty kochasz żonę na swój sposób, ale jesteś z nią, więc musisz ją kochać też trochę na JEJ sposób, albo nie dziw się, że nie jest szczęśliwa... Co masz zrobić? Zaczęłabym od rozmów i słuchania żony, ale nie takiego słuchania, że słuchasz, a potem tłumaczysz, dlaczego ona nie ma racji, dlaczego powinna "iść do przodu", cieszyć się i być dumną z domu z ogrodem i konta pozwalającego na zagraniczne wakacje, samochody i prywatną szkołę. Słuchać, czego ona chce i postarać się jej to dać, nawet jeśli Ty tego samego nie potrzebujesz. -
W tym miejscu zgadzam się z KeFaSem mimo, że też miałam dziadka w Wermachcie.
-
Bardzo lubię filmy kostiumowe, ale jeśli trzymają poziom, ulubione to: - Ja, Klaudiusz (ktoś poza mną go pamięta..? ) - Tudorowie - Gra o tron - Rzym Nie znoszę niskobudżetowych, plastikowych gówien w stylu Legendy poszukiwacza czy jakoś tak... Mam wielki sentyment do seriali sf, szczególnie: - Star Trek - Babylon 5 - Battlestar Galactica I dalej już bez podziału - Dr House - Magia kłamstwa (mój ostatni faworyt) - True blood (chociaż kolejne serie są coraz słabsze) - CSI Las Vegas - Gotowe na wszystko - Co ludzie powiedzą? (uwielbiam to ^^ ) - Dexter - Północ-Południe - Na południe od Brazos Specjalne wyróżnienie dla: - Shoguna (zakochałam się w Japonii jako 6-latka i zostało mi do dziś) - Robin Hood 1980 (zakochałam się w klimacie średniowieczno - celtyckim i zostało mi do dziś)
-
A tego to nie rozumiem. Często jest tak, że jak ludzie są razem, to się żrą, jak rozchodzą, to nagle wracają sentymentalne wspominki tylko tych dobrych momentów i człowiekowi się wydaje, że stracił nie wiem, ile. Ale to wcale nie znaczy, że powinni do siebie wrócić, bo problemów nie rozwiąże wspominanie dobrych chwil. Po pierwsze jakby wszyscy ludzie byli "prawie tacy sami" to nie byłoby psychologii, socjologii a wszyscy by się rozumieli bez słów. Nie tylko charaktery, ale i potrzeby, cele, wartości - wszystko to jest różne i dlatego w różnych związkach są jednak RÓŻNE problemy, można je rozwiązać w różny sposób. Takie gadanie jak Twoje to na poziomie średniowiecznego cyrulika, co na każdą chorobę znał jedno lekarstwo - puszczanie krwi. Nie muszę chyba pisać, jak to działało na pacjentów.
-
jaskolka83, może mają kiboli w rodzinie...?
-
Nie popieram niegłosowania, bo to takie chowanie głowy w piasek. Na SLD, bo mają program polityczny najbliższy moim poglądom.
-
Zgadzam się z człowiekiem nerwicą, nie każdy może być a każdym, nie każdy związek się rozpada przez jakieś konkretne błędy, czasami po prostu ludzie do siebie nie pasują, a Wy jakoś nijak mi do siebie nie pasujecie... Twoja dziewczyna trochę zrzuciła odpowiedzialność za decyzję co do Waszego związku na Ciebie, a Ty trochę ją zrzucasz na nas... Może ją zaproś na forum..? Czasami drugi punkt widzenia wiele zmienia. Teraz sobie pospekuluję... To, co napisałeś o swoim dzieciństwie, charakterze i bezemocjonalny, rzeczowy sposób, w jaki napisałeś ten temat każe mi przypuszczać, że jednak możesz mieć problemy z emocjonalno - uczuciową stroną życia. To Ci zawsze będzie stało na drodze do zdrowych związków... Nawiązywania relacji międzyludzkich uczymy się w dzieciństwie, od rodziców, ale także od kolegów z podwórka, ze szkoły. Jeśli większość Twojego upłynęło w samotności, to uczysz się dopiero teraz. Uważam, że bardzo dobrze robisz, że wychodzisz do ludzi, tylko na Twoim miejscu starałabym się inwestować również w głębsze relacje - przyjacielskie - a nie tylko koleżeńskie
-
Chyba pytasz o tym w złym temacie, skoro to z powodu choroby brata znęcasz się nad nim. To było raz - dwa, w sumie nad powodem można spekulować. Trzy - chodzisz na terapię to porusz tam ten problem, bo z mojej - osoby z zewnątrz - perspektywy może chodzić o milion rzeczy.
-
uspiony, ależ możesz, tylko oboje mamy małą szansę ją przekonać... kahir, nie wygłupiaj się, to nawet swoją nazwę fachową ma. :) http://pl.wikipedia.org/wiki/Mizoginia
-
Laima, ja wiem, że Ty wiesz (poznałam Cię jak miałaś na liczniku 2 posty ;-) ), ale może inni czytelnicy nie wiedzą i zdziwiłaby ich reszta części postu, dlatego w kółko to powtarzam. :) Nie wiem, gdzie usłyszałaś to o hormonach i popędzie seksualnym, ale to absolutna bzdura. Orientacja seksualna jest wprawdzie determinowana przez hormony, ale działające na płód w łonie matki. Biseksualiści nie mają również mniejszego libido (na które z kolei składa się cały bardzo długi szereg czynników, ale NIE orientacja). Na życzenie na pw podam Ci nazwisko doktor, która mnie tego nauczyła, ew. postaram się odgrzebać e-mail. :) -- 17 wrz 2011, 23:27 -- PS. I owszem - kobieta może być seksistką tak jak czarny może być rasistą. -- 18 wrz 2011, 00:29 --
-
Albo myśli sobie "O kurczę! Ta dziewczyna ma twarz umazaną bitą śmietaną!", albo inne tam takie... No i nie z każdą ma ochotę na seks. Jestem kobietą i biseksualistką. Widząc dziewczynę, która mi się podoba myślę często o seksie z nią, analogicznie w przypadku mężczyzn. Jestem też wybredna, dlatego rzadko widzę takie kobiety i takich mężczyzn, co nie zmienia faktu, że tak jest. Uważam że to zupełnie normalne. A poza tym miałam w życiu trochę związków, romansów i różnych skomplikowanych relacji zarówno z mężczyznami jak i z kobietami. Draństwo nie jest przypisane jednej płci i tyle. @Uśpiony Jesteś blisko z tym rasizmem - seksizm. U Laimii to dość gwałtownie wybuchło, duża szansa, że równie szybko jej przejdzie, ale na razie podaruj sobie tłumaczenie, bo równie dobrze możesz tłumaczyć kolesiowi z Ku-Klux-Klanu, że murzyni też ludzie i zasługują na szacunek. ;-) Nidyrydy.
-
NOfear, może ja znam dziwnych, młodych facetów, ale ci, których znam chcą uprawiać seks z atrakcyjnymi dla siebie kobietami, a nie z pierwszym, co się nawinie - młoda, stara, gruba, chuda, zadbana czy mniej lub bardziej śmierdząca. Ale jak Ty znasz takich, którym wszystko jedno, czy liceum czy muzeum... ;-)
-
Oj Róża, co to ma do niemówienia prawdy lekarzowi, o czym mówimy od paru postów..?
-
To co do tego ma mama... Każe Ci się ktoś przed mamą otwierać i prosić o pomoc? Nie chcesz, nie proś, szczera masz być z terapeutą i psychiatrą, na tym się skup. A jak wolisz wynajdywać zamiast tego sobie usprawiedliwienia i być "na nie", to Ci nie przeszkadzam.
-
No to na jakiś czas. Ty jesteś w ogóle pełnoletnia?
-
czarna roza, i to Cię usprawiedliwia? Zwalnia z obowiązku walki o siebie? A w ogóle z tydzień temu pisałaś o swojej przyjaciółce Anicie, ona już się nie liczy? -- 17 wrz 2011, 19:00 -- W każdym razie ja na jej miejscu bym się nieźle wpieniła czytając Twoje posty.
-
czarna roza, możesz zacząć od mówienia prawdy terapeutom i lekarzom. No jak nie umiesz tego przyznać to na pewno jesteś.
-
czarna roza, nie każdy - Ty nie próbujesz. ;-)
-
Niech będzie - obrzydzenie. Ale obrzydzenie i nienawiść to też co innego. ;-)
-
kornelia_lilia, jakie pytanie, takie porównanie. ;-) @Dziewczyny Jak dla mnie to strach, niechęć, ale do nienawiści to Wam daleko. To dobrze. :)
-
czarna roza, no to zmień terapeutę, skoro ten nie odpowiada Ci na tyle, żebyś była z nim szczera. Jak masz nie być szczera to sobie podaruj chodzenie, bo to nie ma najmniejszego sensu.
-
czarna roza, "wariatka" to potoczne określenie kobiety mającej problemy psychiczne i tyle. Samara ma rację, jeśli nie jesteś szczera z lekarzami/psychologami, to o dupę potłuc taką pomoc... Równie dobrze mogłabyś iść do internisty i zataić objawy.
-
kornelia_lilia, litości... "Zdecydowana większość psów nie jest wściekła." "Skąd takie wnioski?" No z obserwacji! Może Wam ciężko uwierzyć, że mężczyźni NIE mają ochoty na każdą kobietę jaką spotkają, no ale taka jest prawda. Laima, ok, a teraz chciałabym, żebyś pomyślała o kimś innym niż ojcu - o kimś, kogo znasz z widzenia jak facet z kiosku albo sąsiad co mieszka 2 domy dalej. I co czujesz kiedy o nim myślisz?
-
paradoksy, np. Czarna Róża oraz sens tak powiedziały, a więc dość logiczne, że do nich kieruję pytanie. :) Po prostu dziwi mnie, że z jednej strony chodzi o ból, cierpienie etc, a z drugiej strony jesteście takie... zachowawcze. Skaleczyć, ale bezpiecznie, niezbyt boleśnie, rozlegle... Znam dwie osoby, właściwie nawet trzy, które swego czasu zachowywały się kompletnie inaczej; podaruję sobie opisy, żeby pomysłów nie poddawać. ;-) Ale w każdym razie chyba dlatego mnie to nurtuje. Acha Laima, ropa była, bo w przypadku poparzeń w ranach zostaje sporo martwych, uszkodzonych tkanek i trzeba ranę dokładnie oczyścić, zwykłe odkażenie najczęściej nie wystarcza.
-
Co to dla Ciebie znaczy "nienawiść"?