-
Postów
7 502 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiya
-
BłękitnaAbstrakcja, Otoczyć ją kółkiem! Wolisz srebrne, czy złote?
-
BłękitnaAbstrakcja, pozajmowani znaczy tacy, którzy nie są w stanie wolnym od zobowiązań Czemu kłódki na usta? Spooky, spokojnie, porno zawsze znajdzie sposób, żeby się jakoś przedrzeć
-
Ja tam jestem za jakimś oznaczaniem Np. pozajmowani mogą mieć awatar wpisany w koło, najlepiej srebrne lub złote, tak symbolicznie...
-
W tym roku wyjątkowo szybko - bodajże 6 stycznia. W zeszłym - koniec lutego/początek marca. No co? Anyway - kurde, na tym forum to aż strach zagadywać płeć przeciwną*, wszyscy okazują się być pozajmowani. *choć to już zależy od orientacji
-
BłękitnaAbstrakcja, co się stało?
-
Sabaidee, cieszy mnie, że Ci dobrze szło :) Niestety nie tylko kioski RUCHu padają jak muchy. Pomijając oczywiście kwestię utargów - czy dobrze rozumiem, że nie wytrzymałbyś tej bezczynności? Chociaż kiosk by mi nawet odpowiadał... Ma ściany, drzwi i sufit... Ale nie te czasy...
-
Z tego, co się orientuję, to najskuteczniejszym sposobem wciąż jest "po znajomości"... Niestety...
-
BłękitnaAbstrakcja, jak? -- 25 sty 2012, 23:26 -- kornelia_lilia, dzięki Może być nawet gorsza, jakby stawka miała być wyższa... A ostatnio dowiedziałam się, że koleżanka zarabia 4zł/h... W 2012 roku, kurka wodna...
-
Dodam, że jak pracowałam w normalnym sklepie to byłam tam przeszczęśliwa i między klientami mogłam zajmować się czym chciałam Ściany, dach i zamknięte drzwi dużo zmieniają Ach, to były dobre czasy
-
BłękitnaAbstrakcja, w wersji oficjalnej nie mogę robić nic z takich rzeczy. W praktyce jak napisałam post wyżej - robienie tego w pracy szybko męczy, bo nie możesz się na tym skupić. To nie jest kwestia tego, że ja nie mam pomysłów "co by tu robić". -- 25 sty 2012, 23:21 -- kornelia_lilia, pewnie stracę. Powoli rozsyłam CV...
-
kornelia_lilia, wiem, że lepsza taka praca niż brak pracy (i wiele innych zawodów), a na początku nawet bardzo ją sobie chwaliłam. Co nie znaczy, że mnie to nie wkurza... Owszem, czytam sobie książeczki*, ale aż mi trochę ich żal, bo to profanacja straszna... Muszę nieraz czytać każde zdanie po kilka razy, ciężko się wczuć w klimat, skupić... Powiem Wam tak: jak zaczynałam, to większość koleżanek pracowała w pobliskich sklepach od roku (bo tyle miała galeria) i strasznie narzekały właśnie na to, na co ja teraz. A ja im ciągle powtarzałam "no co Wy, nie macie co sprzątać? Książkę poczytajcie, w grę pograjcie, jest tyle rzeczy, które możecie tu robić!". A teraz rozumiem jak się wtedy czuły. *oczywiście czytać mi nie wolno, ale robię to tak czy inaczej, bo do reszty bym tam zwariowała.
-
BłękitnaAbstrakcja, nie nazwałabym tego nudą... Nuda to jest stan przejściowy. A moja praca to Absolutne Nicnierobienie Wbrew Własnej Woli.
-
kornelia_lilia, no właśnie nic się nie stało, w tym rzecz ;p Siedzisz 12h, nic nie robisz, tylko gapisz się w zegarek ze świadomością, że życie ucieka Ci między palcami... Pierwsze pół roku sobie radziłam - a to posprzątałam, a to się pouczyłam, a to coś. Teraz jestem już całkowicie wypalona. A poza tym jak zwykle kierowniczka
-
halenore, pesymistką? Mnie to zabrzmiało na czysty realizm. Ja po prostu wiem tyle, że bez żadnych umiejętności to nawet nie mam na jakie oferty pracy odpowiadać. Więc czegoś trzeba się nauczyć... A owe "coś" należy dopasować do własnych predyspozycji, bo inaczej to niewiele da...
-
Dla mnie jest nadzieja o tyle, że mój wybrany kierunek podchodzi pod "techniki komputerowe". A to, jak wiadomo, jest w cenie...
-
Enoona, nie odstraszasz Bo ja wcale nie chcę iść na ASP - po pierwsze nie uważam, żebym mogła się tam dostać, po drugie mam dokładnie takie same skojarzenia jak Ty Uczelnia, którą sobie wypatrzyłam jest dużo bardziej praktycznie nastawiona do życia zawodowego Podejrzewam, że po niej nie miałabym większych problemów ze znalezieniem pracy, a rysunek wciąż pozostałby dla mnie formą relaksu, a nie zarobku. Na jakie studia w końcu poszłaś?
-
Vilgefortz, mi przywieź smoka!
-
siedem_zapalek, ale Ty z rodzicami mieszkasz, tak? Więc to trochę co innego...
-
KrasnalSRRI, napisałam "obawiam się, że" a nie "tak jest na pewno, wiem, znam się". Naucz się czytać ze zrozumieniem i PISAĆ.
-
ERRATA: 30 STYCZNIA 2012 - PONIEDZIAŁEK Mówiłam, że ciągle coś mylę.
-
Ja jestem otoczona bogaczami. Tak myślałam całe życie. Dopóki któregoś dnia nie przejrzałam na oczy i zrozumiałam - "hej, to nie oni są bogaci, tylko ja biedna"... Szczerze mówiąc nie znam nikogo, kto miałby cięższą sytuacją finansową ode mnie (nie licząc mojej rodziny)... Codziennie mnie to boli, bo nawet nie mam nikogo, komu mogłabym się po prostu pożalić na brak pieniędzy - każdy odbiera to jako prośbę o pomoc... A ja nie pomocy chcę, tylko kogoś, kto ma podobne problemy do mnie... lulu, ruszyło mnie bardzo to, co napisałaś o swojej sytuacji z domu rodzinnego (rozumiem, że już tam nie mieszkasz?). Ja też nie miałam w domu wesoło, ale na rękoczynach i zniszczonych sprzętach użytku domowego się kończyło... Plus przemoc psychiczna, w której czuję, że będę uwięziona do końca swoich dni. Odmienność? Całe życie ją odczuwam. Koleżanki powtarzały mi, że każdemu wydaje się, że jest inny... Ale chyba jednak są inni i "inniejsi"... Co do problemów innych ludzi. W pracy mam taką jedną koleżankę, solarka, tleniony blond - wiadomo jak to się kojarzy. Przez długi czas nie miałam o czym z nią rozmawiać, w końcu jak się z nią oswoiłam, to gadamy po prostu o głupotach. A dziś usłyszałam ledwo kilka zdań o jej dzieciństwie... DDD i DDA jak nic, w skrócie mówiąc...
-
Poniedziałek 31.01?
-
petruszka30, o tak, tak, dobrze mi z Tobą było! -- 07 lut 2012, 16:21 -- Uwaga, drogie drapaczki i obgryzaczki, zapuszczam paznokcie! Idzie mi średnio, bo dwa już zjadłam, ale pozostałych to chyba od roku nie miałam tak długich! Więc są postępy -- 11 lut 2012, 20:01 -- Już nieważne, zjadłam resztę...