Moja dzisiejsza noc:
Śniło mi się, że Kornelia Lilia i Sabaidee przyjechali odwiedzić mnie w pracy, żebym nie była smutna Gdzieś tam jeszcze pałętał się Mad, a Vett (czy jak jej tam ) mieszkała tuż obok mnie i podbierała mi rośliny doniczkowe
(nie chciałam pisać w Dziennych, bo tam zaraz zostałoby przegadane)
Chyba, że ciągle się boi, że niechcący rozmazała tusz/cień do powiek i wygląda jak panda
Albo że spódnica zaczepiła jej się o majtki i paraduje z gołym tyłkiem
Albo że zaraz skręci kostkę na tych obcasach...
człowiek nerwica, raz mówisz, że gorsza jest ażyczliwość, a raz, że aseksualność... Zdecyduj się
mortuś, ta dziewczyna nie znalazła Cię w dziale "poznajmy się", tylko tutaj, o ile dobrze pamięta
Co do dzieciństwa... To jakaś tam magia chyba była... Nie wiem, bo nie pamiętam swojego
Ciąganie po psychologach i uciekanie za dom, żeby nie słuchać kłótni i przepychanek raczej magiczne nie było.
Matka ze schizofrenią i ojciec choleryk.
A i tak w porównaniu do niektórych miałam dosyć normalne dzieciństwo...
I jedno i drugie ma swoje zalety i wady, ale zauważcie, że jako osoby po ślubie nie wiecie jak czują się ci CAŁKOWICIE samotni. I chyba jednak lepiej być w związku niż samemu, skoro jakoś znaczna większość do tego dąży