Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zorki

Użytkownik
  • Postów

    387
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Zorki

  1. Na szczęście zdąrzyłem się wyszaleć nim dopadła mnie choroba. Teraz, gdy się z niej wygrzebuję, brakuje mi kontaktu z ludźmi, weekendów w knajpach i wygłupów przynależnych wiekowi. Cóż z tego, skoro przez nerwicę straciłem przyjaciół i znajomych, w sumie poza jakimiś degeneratami. Ale dość smęcenia [ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:15 pm ] Teraz widzę, że nie na temat. Drugiej połówki, póki nie uporam się z własnymi demonami, wolę nie mieć. Wolę być sam, niż być ciężarem.
  2. Wiem. Ale z tego co widzę nie zawsze. Post, który bezpośrednio sprowokował pytanie: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?p=80047#80047 Jestem pewien, że pisząc go dziś rano wkleiłem sam link. Teraz natomiast pojawił się w nim również opis linku. Albo ktoś go po cichu edytował, albo muszę iść po kawę. edit: Oczywiście, że nie.
  3. Czy nie byłoby sensowne, by moderator edytując lub przenosząc posta zostawiał w nim jakiś ślad po sobie i podpis? Co najmniej raz moje posty były modyfikowane bez pozostawienia żadnej informacji (nawet last edited by) co z punktu widzenia użytkownika jest nieco dezorientujące.
  4. Zorki

    Suchar na dzisiaj :)

    Bash jest bardzo rozluźniający. Dla tych, którzy nie próbują dodawać cytatów :] Spotyka się dwóch psychologów. Jeden mówi: - U ciebie wszystko w porządku, a co u mnie? Stoi dwóch psychologów na przystanku. - O mój tramwaj jedzie. - Chcesz o tym porozmawiać? Psycholog spotyka sąsiada na klatce schodowej. - Dzień dobry - mówi sąsiad "Co on chciał przez to powiedzieć" - myśli psycholog Ilu (freudowskich, klasycznych) psychoanalityków trzeba, żeby wkręcić żarówkę? Dwóch. Jeden wkręca, a drugi trzyma mu penisa... Nie! Matkę!... Tfu, drabinę
  5. Dawał, dawał :] Ale jest coraz lepiej. Nauczyłem się, że na wiele spraw mogę położyć lagę. I że nie muszę być idealny, lecz mogę się sprawdzać dążąc do ideału.
  6. Darek, a po co Ci to kontrolowanie brata? Czy wróci o pierwszej, czy o trzeciej to nic nie zmienia. Nic! Nie będzie bezpieczniejszy wracając dwie godziny wcześniej. Ty też nie zapewnisz mu bezpieczeństwa dzwonieniem i wysyłaniem smsów. A efekt jest taki, że obaj zepsuliście sobie humor. Fajnie, że bierzesz się za terapię. Wybieram odpowiedź C. Co wygrałem?
  7. Zorki

    Muzyka...

    "Róbmy swoje" (sł. W. Młynarski, muz. J. Wasowski) Raz Noe wypił wina dzban I rzekł do synów - Oto Przecieki z samej góry mam, Chłopaki, idzie potop! Widoki nasze marne są I dola przesądzona, Rozdzieram oto szatę swą, Chłopaki, jest już po nas! A jeden z synów, zresztą Cham, Rzekł - Taką tacie radę dam: Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce, Skromniutko ot, na swoją miarkę Majstrujmy coś, chociażby arkę - tatusiu, Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?… Raz króla spotkał Kolumb Krzyś, A król mu rzekł - Kolumbie, Idź do lekarza jeszcze dziś, Nim legniesz w katakumbie, Nieciekaw jestem, co kto truć Na twoim chce pogrzebie, Palenie rzuć, pływanie rzuć I zacznij dbać o siebie! Skłonił się Kolumb niczym paź, Po cichu tak pomyślał zaś: Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce, I zamiast minę mieć ponurą Skromniutko ot, z Ameryk którą - odkryjmy, Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?… Napotkał Nobel kumpla raz, A ten mu rzekł - Alfredzie, Powiedzieć to najwyższy czas, Że marnie ci się wiedzie. Choć do retorty wciąż cię gna, Choć starasz się od świtu, Ty prochu nie wymyślisz, a Tym bardziej dynamitu! Spłonił się Nobel niczym rak, Po cichu zaś pomyślał tak: Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce, W myśleniu sens, w działaniu racja, Próbujmy więc, a nuż fundacja - wystrzeli, Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?… Ukształtowała nam się raz Opinia mówiąc - Kurczę, Rozsądku krztyny nie ma w was, Inteligenty twórcze. Na łeb wam wali się ten kram, Aż sypią się zeń drzazgi, O skórze myśleć czas, a wam - Wam w głowie wciąż drobiazgi. Opinia sroga to, że hej, Odpowiadając przeto jej: Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Bo dopóki nam się chce, Drobiazgów parę się uchowa: Kultura, sztuka, wolność słowa, dlatego Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?… Róbmy swoje, A Ty, Widzu, brawo bij, Róbmy swoje, A ty nasze zdrowie pij, Niejedną jeszcze paranoję Przetrzymać przyjdzie robiąc swoje, kochani, Róbmy swoje, Żeby było na co wyjść!
  8. Osiągnąłem dziś poziom umysłowy warzywa. Siedzę przed monitorem wykonując pracę będącą intelektualnym odpowiednikiem przerzucania gnoju z jednej hałdy na drugą i mam wrażenie, że asystent Office'a się ze mnie śmieje. Dość! Rzucam to w cholerę, biorę rower i jadę szukać plenerów foto. Wolności przybywam!
  9. Wczoraj nareszcie, po trzech tygodniach trzymania doniczki kwaśnego błota, zaczęły mi kiełkować rosiczki. Miła odmiana od hodowania grzyba na ścianie.
  10. Też czasem zaglądałem, ale tam niemo, głucho, nieruchomie. Żyje tam ktoś jeszcze?
  11. Zorki

    Depresja objawy

    Nie bój się psychologa, nie "umieści Cię na odwyku". Primo, jeśli nie jesteś ubezwłasnowolniona, to na leczenie musisz wyrazić zgodę. Secundo, nie zdziwisz go, odurzanie się to popularna metoda na (nie)radzenie sobie z problemami. Umoralniać nie będę, ale w tej chwili odstawienie trawy na pewno nie pogorszy Twojego stanu.
  12. Zorki

    Suchar na dzisiaj :)

    Dokładnie! Dlatego czepiam się cudzych dowcipów. Salcia przychodzi do rabina, bo chce się rozwieźć. - Jakiż to powód, moja Salcie? - pyta Rebe. - Mój mąż ma brzydkie nazwisko. - A jak się nazywa? - Lampe! Salcie dostała rozwód. Po kilku tygodniach przychodzi do Rebe w sprawie ślubu. Rebe wziął księgę by zanotować datę i pyta Salcie o nazwisko narzeczonego. - Lampe! - Salcie - mówi Rebe, - ja tu czegoś nie rozumiem. Dopiero co rozwiodłaś się z Lampe z powodu brzydkiego nazwiska a teraz wychodzisz z powrotem za Lampe? - Bo tamto było Lampe wiszące, a to jest Lampe stojące. Kłótnia dwóch Żydów. Nie mogą dojść do porozumienia a chcą wyjaśnić problem. Idą więc do rabina. Jeden: Rabi, to ja mam rację. Rabin: Tak, masz rację. Drugi: Rabi, to ja mam rację. Rabi: Tak, Ty masz rację. Trzeci Żyd się temu przysłuchuje i mówi: - Przecież to niemożliwe, żeby oni obaj mieli rację. Rabi: I Ty też masz rację. Goldman siedzi w parku i czyta "Der Sturmer". Podchodzi do niego zbulwersowany Epstein: - Goldman, jak ci nie wstyd czytać takie antysemickie czasopismo?! A Goldman na to: - Ależ, Epstein, gdy ja otwieram naszą żydowską gazetę to tam tylko: pogromy, pobicia Żydów, spalone synagogi. A otwieram takiego Sturmera, a tu: Żydzi opanowali handel, Żydzi wyciągają ręce po banki, Żydzi rządzą światem. Jak to się przyjemnie czyta!
  13. Pisałem, że się sam nakręcasz. To dobrze, bo tabletki są nie od tego. One mają regulować zaburzenia chemiczne mózgu. Gówno prawda. To nie efekt samozaparcia i wielkiego szczęścia. To normalne życie. Wystarczyło skończyć się zamartwiać. Podciągnąć spodnie i iść funkcjonować z dnia na dzień. Z dnia na dzień osiągałem jakieś sukcesy - po prostu dlatego że było to przyjemniejsze od leżenia i płakania. I w końcu po kilku latach doszło do mnie, że teraz jestem szczęśliwy. Czego nigdy nie wygrasz? Będziesz siedział i powtarzał sobie "Nigdy nie zdobędę kochającej mnie kobiety. Nigdy nie zdobędę kochającej mnie kobiety. O, jakaś fajna laska mi się przygląda, ale nigdy jej nie zdobędę. Bo nigdy nie zdobędę kochającej mnie kobiety." Nie masz teraz sił na branie się za bary z całym światem, to widać. Ale też nikt Cię do tego nie zmusza. Zacznij od nie spieprzenia więcej, niż już się spieprzyło. Olimp, zostaw żyletki. Idź na tę swoją uczelnię. Wróć do codziennego życia. Może będzie puste i smutne, ale będzie lepsze niż gnicie w wyrze. Endru pisał, że jeśli masz spotkać fajną babkę, to spotkasz ją gdzieś w codziennej sytuacji. Na ślepe desperatki z ogłoszeń internetowych nie licz. Nikt Cię nie zmusza, żebyć dokonywał teraz cudów, ale małymi krokami możesz wyjść z tego gówna, w które wdepłeś. Jeśli uważasz, że potrzebujesz pomocy specjalisty, to nie łykaj piguł, bo nie ma szczęścia w pigułce. Są psychoterapeuci, którzy pomagają ludziom przeżywającym ciężkie rozstania i problemy osobiste. Przy tym wszystkim zakładam, że piszesz do nas, bo faktycznie potrzebujesz pomocy, a nie chcesz się pobrandzlować swoim cierpieniem. PS. Jesteś informatykiem. Rzeźbisz coś w html-u?
  14. Chłopie, ale Ty się sam nakręcasz. Skończ z tą swoją zerojedynkowością. Nie żyjesz w idealnym świecie. Nie zawsze jest cukierkowo i jedyną alternatywą nie jest kompletna załamka. Owszem, często jest fajnie, czasem nawet bardzo fajnie i dlatego warto się starać. Ale nie wmawiaj sobie, że żyjąc z kobietą będziesz zawsze miał wspaniałe życie, a bez nie już nic nie osiągniesz. Jest Ci źle, uwierz, ja to rozumiem. Ale jeśli jedno ważne się zepsuło, to nie powód, by psuć całą resztę. Opowiem Ci bajkę: Dawno dawno temu był taki mały zestrachany nastolatek, nazwijmy go... Zorki. Siedział i jojczał, że jego życie się zawaliło, że przecież to była jego jedyna szansa na miłość, że żadna już go nie zechce. Był nieśmiały, uważał się za ciapę i nieudacznika, nie wiedział, co dalej ze sobą zrobić. Ale zanim zdąrzył się zapłakać na śmierć, wciągnęło go życie. Ot tak powoli zaczął to tu wychodzić, to tam coś robić, to gdzie indziej czymś się interesować. Zbyt przyjemnie wtedy nie było, ale przynajmniej miał jakieś zajęcie. Gdy był już trochę większym Zorkim miał swoje zainteresowania, plany na przyszłość, krąg znajomych. Zajmował się organizacją imprez, wyjazdów wakacyjnych, zgłębiał swoją pasję. Idealnie mu nie było, czasem było źle, ale miał powody, by iść do przodu. Choć tygrysem pewności siebie się nie stał, to w niektórych dziedzinach się sprawdzał, mówił sobie "kurde niezły jestem". Po paru latach wpadł na bardzo fajną kobitkę i coś pomiędzy nimi zaiskrzyło. On nie był nieśmiały - nie dlatego, że był innym człowiekiem - był tym samym niegdyś zestrachanym nastolatkiem, ale teraz czuł swoją wartość, którą zdąrzył już sprawdzić. A ona, żeby było śmieszniej, na początku znajomości stwierdziła "Podobasz mi się, bo jesteś facetem, który wie, czego chce." Swoim wyglądem się nie przejmuj. Jeszcze nie słyszałem, żeby baby narzekały na za dużych facetów. A nieudacznikiem jesteś tak długo, jak sam się za nieudacznika uważasz. I to w Twojej głowie są Twoje problemy. I to swoje podejście musisz zmienić, by móc szczęście zdobywać, a nie za nim płakać. Na szczęście głowa jest naprawialna :)
  15. A jakże. Tylko wtedy nie piszemy, a nazpierdzielamy monitor klawiaturą Chcesz, to krzycz. Chcesz napierdzielać worek treningowy, to go napierdzielaj. Zbierać w sobie agresji nie można i czasem trzeba ją z siebie w kontrolowany sposób wyrzucić. Już sam się przekonałem, że jeśli za długo tłumię w sobie frustrację, to w końcu wybucham w sposób niekontrolowany i przeze mnie niechciany. Choćby tej zimy miałem dość poważny kryzys (po którym się wciąż zbieram) i dopiero parę tygodni temu wylałem całą nagromadzoną w sobie złość. Niestety w sposób niekontrolowany i upokarzający mnie we własnych oczach. Aż sam się zdziwiłem ile tego gówna we mnie siedziało! Ale wiesz co? Pomogło. Gdzieś już coś takiego widziałem. Ludzie pisali głownie o politykach
  16. Zorki

    Bycie ciamajdą

    "Wyłączanie się" z rzeczywistości specjalnie mi nie przeszkadza. Raczej długo musiałem się uczyć, by na wiele rzeczy kłaść lagę. Nie każda sytuacja wymaga mojej reakcji, nie każda sprawa mnie dotyczy i nie na każdy temat muszę wyrazić swoje zdanie. Akceptuję, że pewne rzeczy po prostu są mi obojętne i czuję się dobrze nie angażując się tam, gdzie nie potrzeba. Zapomniałem wysiąść z autobusu? Widać mi się nie spieszyło. Ktoś mi przynudza o swoich wakacjach? Czy będę go odpytywał, czy słuchał jednym uchem - i tak się wygada. Oczywiście nie ma bajkowo i przesadzam w drugą stronę :] Co do upuszczania, przewracania i rozlewania - też tego nienawidzę, bo traktuję jako oznakę słabości. Acz - od dłuższego czasu udaje mi się tych sytuacji uniknąć. Pomaga mi spokój - działając wolniej, pod kontrolą i bez nerwów unikam błędów.
  17. Co Ty masz z tą brzydotą? Pokazałeś zdjęcia, nie masz na nich widocznych wad wrodzonych, szpecących blizn, ani zmian chorobowych. Wyglądasz, jak zwykły szary człowieczek. Reszta jest w Twojej głowie. I od Twoje głowy się zaczyna. Bo Twoim prawdziwym problemem nie jest tusza, ani to, że rzuciła Cię dziewczyna (rozumiem, to ostatnie boli i jest kijowe, ale każdy z nas to przeżywał bez niszczenia sobie życia). Twoim problemem jest brak szacunku dla siebie. Możesz to tuszować stawiając wszystko na jedną kartę i twierdząc, że coś znaczysz tylko w związku z kobietą, ale jak widzisz, to nie działa. Sam coś znaczysz i kimś jesteś, nie przecz. Babka nie była z Tobą 1,5 roku, bo jesteś takim pociesznym ciamajdą. I nie kulisz się na widok fajnej dziewczyny dlatego, że jesteś pierdołą. Kulisz się dlatego, że uważasz się za pierdołę. Swoją drogą znałem ludzi, którzy faktycznie byli pierdołami, ale mimo to żyli i szli do przodu - bo sami nie dostrzegali własnej pierdołowatości. Mieli dobrą postawę. Dla własnego dobra zmień postawę. Możesz się realizować w życiu jako kochanek, mąż i ojciec, jeśli tego chcesz. Ale najpierw samego siebie, Olimpa Bathorego, czy jak Ci tam na imię, zaakceptuj. Bo inaczej dalej będziesz się wkopywał w to bagienko, w które wlazłeś. I zacznij zmiany od własnej głowy. Co nie?
  18. Piszesz poprawnie po polsku. O wpół do trzeciej w nocy to zaleta dla moich oczu. Piękne ideały. Tylko teraz nie uważasz się za "niekompletnego", tylko za "nic". Traktujesz swoje życie w kategoriach zerojedynkowych: jak jesteś z wspaniałą kobitą to jesteś szczęślwy i idziesz do przodu, a jak jesteś sam, to jest dół i zawalanie sobie życia. Nie zauważasz, że jest jeszcze wiele stanów pośrednich. No i fajnie, że chcesz nosić jakąś Panią Kowalską na rękach i nieba jej przychylić. Ale nie możesz siebie samego definiować jako "gość od noszenia Pani Kowalskiej na rękach". Nie. Powtarzam, że jesteś jakimś gościem, który coś potrafi i coś sobą reprezentuje. Ona jest kimś i Ty jesteś kimś. Oboje poza Waszym związkiem macie jeszcze coś swojego i też ważnego. Dalej. Popełniłeś strategiczny błąd stawiając wszystko na jedną kartę i opierając całe swoje poczucie wartości i spełnienia na jednej podporze. Wiesz, jak łatwo łamie się ludzi, którzy mają jedną podporę i jedną tarczę przed rzeczywistością? Sam widzisz, jak łatwo. Nie mam powodu Ci nie wierzyć. Z resztą z dolarami blefowałem. Chcesz autodestrukcji? Naprawdę jej chcesz? To czemu z radością nie ćpasz do nieprzytomności, nie prowokujesz bójek z przypadkowymi osobami i nie rozbijasz się kaszlakiem po polnych drogach, twierdząc, że to wszystko fantastyczne sposoby dodawania sobie endorfiny? Dlaczego zamiast tego leżysz pokaleczony w łóżku płacząc, że nie tak miało być? Czyżby dlatego, że tak naprawdę bawi Cię co innego? Odpowiem też cytatem i też po angielsku. Ale nie z filmu, acz z myśliciela. "Grow into your ideals so that life cannot rob you of them." Dobra, to nie wszystko. Post miał być dłuższy, dalej miały się znaleźć przekleństwa, perełki błsykotliwości, sarkastyczne uwagi i nagie hostessy w przerwach na reklamy. Ale jest trzecia w nocy i idę spać. Będzie po co, to dopiszę.
  19. Zorki

    entropia

    Ech, wszystko dąży do entropii
  20. Zorki

    Suchar na dzisiaj :)

    Tak. A gdzie dowcip? Mąż do żony: - Już od 17 lat, co bym nie powiedział, to zawsze musisz mnie poprawiać! - Od 18 lat... Maksyma fotografującego niedźwiedzie: "Nie musisz być szybszy od niedźwiedzia, wystarczy, ze będziesz szybszy od swojego asystenta".
  21. Czołem. W którymś momencie musiałeś się nauczyć, żeby nie budować sobie całego życia wokół kobiety. Niektórym ta wiedza przychodzi w wieku lat 16-tu, innym 21-den, a innym pewnie, gdy są za starzy, by się nauczyć. Widzisz, jesteś jakimś gościem, który coś potrafi, coś osiąga i dokądś zmierza. Jesteś sobią - Olimpem Bathory, czy jak Ci tam naprawdę na imię. Na pytanie "Kto ty jesteś?" nie możesz odpowiadać "Chłopak Kasi" (czy tam Basi czy Stasi). Nie możesz definiować siebie na podstawie kobity, z którą żyjesz. Bądź coś wart dla siebie - dopiero potem będziesz mógł być coś watr dla innych. Ona odeszła - rozumiem, to boli. Teraz nie pałuj się domyślaniem się powodów - powiedziała, że to przez odległość i nie ma powodu jej nie wierzyć. Jesteś sam - i sam dalej jesteś wartościowym człowiekiem. Coś sobą reprezentujesz, masz potencjał, z którym możesz coś zrobić: dla siebie, dla innej wartościowej kobity. Albo możesz go roztrwonić na zamartwianie się - tylko komu to ostatnie da satysfakcję? Ani Tobie, ani nikomu innemu. Dalej. Popełniasz błąd logiczny pt. "żadna baba nie będzie mnie chciała". Skoro jedna już chciała i wytrzymała z Tobą 1,5 roku to czemu inna wartościowa babka nie ma w Tobie zauważyć tego, co ona widziała? Możesz sobie szukać ślepej desperatki. Czemu nie? Ślepym desperatkom też się coś od życia należy. Tylko jej szukaj - to wymaga jakiejś aktywności innej niż leżenie w wyrze z pociętymi nadgarstkami. Jeśli teraz się zabijesz to umrzesz samotnie. Zrobisz właśnie to, czego przez 21 lat życia się obawiałeś. Ten akapit będzie brutalny. Nie chcesz, nie czytaj. I nie z mojego okrucieństwa, ale dlatego, że życie jest brutalne. Facet: sam wlazłeś w to gówno. Przez półtora roku Twój świat kręcił się wokół kobitki - napewno wspaniałej skoro była warta Twojego zachodu. I w ciągu tego półtora roku widziałeś ją dwa razy. I twierdząc, że chcesz z nią spędzić resztę życia nie przeprowadziłeś się do jej miasta. Duży jesteś, mógłbyś tam chociaż pracować na budowie i mieszkać w wynajętym pokoju. Wiesz co? Stawiam dolary przeciwko orzechom, że już w trakcie Waszego związku w skrytości ducha myślałeś sobie "jak ona mnie rzuci, to się załamię i zabiję". Autodestrukcja? Ona Cię przecież nie bawi. Nie znam się na lekach. Pewnie psychoterapeuta pomógłby Ci wykopać te śmieci, które zakopałeś sobie w umyśle i pozbyć się schematów postępowania, których sobie wpoiłeś. Otrzep się i idź osiągać. Swoich celów nie osiągniesz za miesiąc, ani za rok. Ale po prostu rób coś i nie daj się samemu sobie zgnoić. Kiedyś je osiągniesz. I jeśli się nie poddasz, to w końcu nie umrzesz samotnie. Jeśli mamy się licytować, to jestem chudy jak śmierć i łysieję. I wiesz co? To naprawdę nie ma znaczenia. PS. Olimp, gdybyśmy rozmawiali w cztery oczy, miałbyś teraz wybór. Albo strzelić mnie w pysk, albo zwrócić mi za to piwo, które wypiłem pisząc, a które było przeznaczone na wieczorne wyluzowanie się.
  22. Zorki

    Suchar na dzisiaj :)

    Nadinterpretujesz. Jak to baba Wysoko w górach, hen wysoko w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti. Mniejszy straszliwy Yeti w pewnej chwili pyta większego: - Tato, a powiedz mi, dlaczego nie jemy tych zamarzniętych ludziów z cmentarza ? - Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti - ludzie z gruntu są źli.
×