Skocz do zawartości
Nerwica.com

New-Tenuis

Użytkownik
  • Postów

    2 296
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez New-Tenuis

  1. Radka nie ma teraz na forum, jak wróci, sam wyrazi swoją opinię. -- 05 lut 2011, 16:46 -- Tak, mam blizny na obu rękach.
  2. Wyobraź sobie, że ja też miałam myśli samobójcze. Wiem, co to jest.
  3. Macie rację, rozumiem Waszą postawę. Teraz wytłumaczę, co ja miałam na myśli: Zdarza się, że jak ktoś się bardzo źle czuje, ucieka przed światem, chowa się. To nie jest dobre. Potęguje lęk.
  4. Mnie chodzi o to, że często brnięcie w przekonanie, że jest się innym i powinno się leczyć nie wróży nic dobrego. Spójrzcie na Radka: zarysowany charakter, uroda, młodość. Ja na Twoim miejscu bym dała życiu szansę. :) -- 05 lut 2011, 16:33 -- paradoksy, nigdy w życiu nie byłam w szpitalu. Nie dlatego, że nie cierpiałam. Dlatego, że nie chciałam brnąć w swoje cierpienie. Chciałam po prostu żyć...
  5. Radku, mnie się wydaje, że krzyczysz o to, aby ktoś na Ciebie zwrócił uwagę. Rozumiem to. To nie jest coś, co należy leczyć. Potrzebne Ci coś na uspokojenie.
  6. milano3, Radku, nie musisz iść do kliniki. Masz problemy z nerwami i emocjami, ale możesz sobie z tym poradzić. Uwierz w to.
  7. Korba, Kasiu, ja jak miałam depresję stale miałam takie sytuacje, że myślałam, że na przykład ktoś odrzucił moje połączenie, ponieważ ma mnie już dosyć. Później okazywało się, że o nieprawda, że niepotrzebnie się nakręcałam. Z Twoją koleżanką może być podobnie. Źle się czujesz, więc tłumaczysz to, że nie odebrała telefonu, na swoją niekorzyść. Nie martw się, też kiedy moja samoocena osiągnie niski poziom przeżywam takie rzeczy. Odnośnie tego mężczyzny, wydaje mi się, że najpierw powinnaś sobie wyobrazić, że go nie będzie w Twoim życiu, przygotować się na taką sytuację. Zadbaj o siebie. Weź coś na uspokojenie, zjedz coś smacznego, weź kąpiel z olejkiem relaksującym, obejrzyj komedię, przeczytaj jakąś "pozytywną" książkę, posłuchaj uspokajającej muzyki, prześpij się, weź na kolana kota i go pogłaskaj (zwierzęta czują jak komuś źle i to przeżywają), napisz wiersz o W. w pamiętniku... Najpierw się uspokój. W takim stanie nic nie załatwisz. W. jest do końca lutego. Masz się z nim spotkać. Macie naprawdę dużo czasu. W miłości nic nie jest proste. I to są bzdury, że jakby coś czuł, to by coś zrobił. Może przeżywa teraz dokładnie to samo, co Ty? Inni ludzie nie różnią się tak bardzo od nas. milano3, Radku, pójdź do kogoś ze swojego otoczenia, usiądź przed nim i wyżal się, nawet sobie popłacz. Zaparz sobie melisy, zapalcie sobie świeczkę i długo porozmawiajcie. To, co opisujesz, wygląda na załamanie nerwowe, silną reakcję na stresy. Wydaje mi się, że potrzebujesz spokoju. Zastanów się. Masz wszystko niemal. Młodość, wygląd, inteligencję... Czy wiesz jakie wspaniałe rzeczy mogą Ci się jeszcze w życiu przytrafić? Tylko warto uzbroić się w cierpliwość. Trzymam kciuki za Was oboje, za to, abyście się uporali z emocjami!
  8. Radek Bardzo Ci współczuję... Jest jakiś sposób, w jaki mogłabym Ci pomóc? Jeśli tak, to napisz. Powiedz mi, jaki był bezpośredni powód tego, że podciąłeś sobie żyły?
  9. Co to jest 7F? -- 04 lut 2011, 18:28 -- masz zapalenie żył po tym, co sobie zrobiłeś? jest aż tak źle? nie ma osoby, której mógłbyś opowiedzieć jak się czujesz?
  10. jęcz to pojęczymy sobie razem ja mam taaaakie humory okropna jestem i cholernie nieszczęśliwa Dziewczyny, uspokójcie się. Trzeba każdy problem przeanalizować, by znaleźć rozwiązanie. :)
  11. Ta część Twojej wypowiedzi mi się podoba. :) A tak poważnie, Kasiu, każdy z nas ma takie problemy, ale jesteś jaka jesteś, taka się urodziłaś i taka żyjesz, więc nie masz wyboru- musisz to zaakceptować! A jak Cię widzą inni? Z tego, co piszesz wynika, że fajna i wrażliwa z Ciebie dziewczyna, ale sprawiasz wrażenie, jakbyś na siłę starała się coś udowodnić swojej rodzinie... Nie jest tak? -- 03 lut 2011, 20:31 -- A kto to? Nigdy nie widziałam, żebyś jakoś ostro się wypowiadała na forum... Jest jakiś sposób na całkowite wyleczenie fibromialgii i uwolnienie Cię z tych ograniczeń?
  12. _asia_, kurde... współczuję Ci. Co do terapeutki, wydaje mi się, że nic się nie stało, że jej tak powiedziałaś. W końcu, powiedziałaś prawdę. Myślę, że jeśli ona pracuje jako psycholog, na pewno zetknęła się z różnymi sytuacjami, mam na myśli, że jako psycholog najprawdopodobniej została do takich sytuacji przygotowana. Niczego sobie nie wyrzucaj. I proszę Cię, zrób to dla mnie, nie tnij się. Sama wiesz, że to nie jest dobra droga. Masz może w pobliżu jakąś koleżankę/kolegę, z którą/ym mogłabyś pójść na piwo i pogadać od serca? To bardzo dużo daje. :) Poza tym, na Twoim miejscu zadzwoniłabym do P., powiedziała jak się czuję. Nie powinnaś być teraz sama w domu. Buziak! :) -- 03 lut 2011, 15:58 -- A jak terapeutka zareagowała na to, co jej powiedziałaś?
  13. _asia_, Powiedz mi, czy Ty bierzesz może jakieś leki odpowiedzialne za wychwyt zwrotny serotoniny w mózgu? Wiem, że nie lubisz tematu leków, ale one czasem są niezbędne. Mi pomagają, a teraz na rynku dostępne są nietoksyczne. Może powinnaś pójść do psychiatry, jeśli masz takie stany? Bo z tego, co piszesz, widzę, że źle się czujesz?
  14. _asia_, jeśli coś odkryjesz odnośnie siebie, zaakceptuj to. To chyba najlepszy sposób na uspokojenie. I nie podejmuj teraz ważnych życiowych decyzji... :-) Przesyłam gorące uściski, bo wiem z autopsji jak się teraz czujesz.
  15. _asia_, przepraszam, że to piszę... nie chcę Cię urazić, ale z Twoich postów wynoszę, że więcej myślisz o terapeutce niż o P. Czy nie jest coś nie-tak? Bo wydaje mi się, że jak się jest w szczęśliwym związku bądź jest się zakochanym z wzajemnością, to nie myśli się obsesyjnie o innej osobie...?
  16. Ja aż takich blizn nie mam. Nigdy ich nie polubię. Sama sobie zrobiłam krzywdę -popełniłam wielki błąd, który już się nie powtórzy.
  17. Ja mam blizny po małym zadrapaniu, które nawet mnie długo nie bolało... I i tak tego żałuję, ale jak patrzę na te blizny, to nie chcę się ciąć nawet w traumatycznych sytuacjach. Red, martwię się. To, co napisałeś, jest smutne i się martwię. Wierzę, że z tego wyjdziesz obronną ręką. Ważne, żeby mówić, a jak nie mówić, to pisać (na przykład tu, na forum) innym, co się czuje. Wtedy łatwiej jest uspokoić myśli i uporządkować uczucia. Trzymaj się! :-)
  18. Red92, o Boże... aż taki atak, że aż takie skaleczenie?! Idź z tym do lekarza! I koniecznie dezynfekuj! Boże, przejęłam się Tobą... :-( Ja aż takich jazd nie miałam, żeby mi ręka puchła (mam blizny, ale to od podrapania).
  19. Kasiu, myślę, że każdy z nas takie coś co jakiś czas czuje. To domena naszych zaburzeń. Przesyłam Ci uściski :)
  20. Mój wątek. Ja byłam uzależniona od Xanaxu i Afobamu (substancja: alprazolam - benzodiazepina). Wyjęłaś mi z ust moje przeżycia. Żeby się wyluzować na imprezie wzięłam więcej, potem już brałam dla błahostek. Odstawianie=piekło. Pamiętam, że śnił mi się dziwny sen (jak w końcu zasnęłam - bo cierpiałam wtedy na bezsenność i straszny lęk) - taka dziewczyna ze złotym warkoczem jadąca o świcie na koniu... Promienie odbijały się od jej włosów, które raziły moje oczy i wydawały taki brzęczący, dźwięczący odgłos. Jak się obudziłam i otworzyłam oczy, na JAWIE cały czas mi się powtarzało to widziadło. Płakałam mojej mamie, że chcę się obudzić i strasznie się bałam. Niby ładny sen, ale ja się czułam jakbym jakieś grzybki halucynogenne wzięła. I wiecie, co się okazało? Jest napisane, że przy odstawianiu alprazolamu częstym objawem są omamy. Miałam ochotę wtedy zabić mojego psychiatrę, że nie chciał mi przepisać XANAXU, żebym chociaż zasnąć mogła, wolał mnie wysłać do szpitala (ale jakoś udało mi się z tego wyjść bez pobytu w szpitalu). Teraz jak widzę go na kolejnych wizytach, mam ochotę go po stopach całować i dziękować za jego stanowczość. Jak dla mnie, te leki powinny być zakazane. ;/ Co myślicie?
  21. obie jesteśmy przyjaźnie walnięte ;D
  22. Nabierają, to znaczy co robią? A moja mama nie jest do końca zrównoważona, ale ją lubię.
  23. Kurde... muszę pisać pracę, nie mogę. Tak strasznie się denerwuję, że mi niedobrze, nie jestem w stanie jej pisać... Wzięłabym sobie coś na uspokojenie, ale nic nie ma w domu. :( Nie wiem, co mam robić, dostałam jakiegoś stuporu... Co Wy w takich sytuacjach robicie (jak macie nawał pracy, już nie możecie, ze zmęczenia kitujecie, a musicie ją zrobić i się strasznie denerwujecie...), żeby choć odrobinę się wyciszyć?
×