-
Postów
2 296 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez New-Tenuis
-
Basiu, zaczynasz być moją idolką Kasiątko, ale swoją drogą, ostatni raz jak chciałam się pociąć walnęłam sama siebie dwa razy z liścia w twarz. Ostudziło mnie to. Od tego czasu, nigdy nie sięgałam po żyletkę.
-
Kasiu, doskonale znam to uczucie, które Ci teraz towarzyszy. Uwierz mi, choć to trudne: Usiądź i siedź w jednym miejscu, dopóki się nie uspokoisz. Jeśli się potniesz, na drugi dzień poczujesz się gorzej.
-
Mnie tam jest wszystko jedno, byle byśmy gadali sobie dalej o zaburzeniach.
-
Moment, przecież my jesteśmy tak samo smutni jak Ty, Kasiu! Po co inaczej byśmy tutaj pisali? Tulę Cię mocno, nie poddawaj się! :* [Dodane po edycji:] To są zaburzenia, ataki nerwowe, on musi zrozumieć, że takich rzeczy po prostu nie da się obiecać... Związał się z dziewczyną, która ma problemy psychiczne, więc musi Cię zrozumieć, inaczej chyba nie zbudujecie dobrego związku.
-
chojrakowa, nie widzę powodu, żebyś go okłamywała. Powiedz mu dokładnie wszystko. Jak się czujesz, kiedy idziesz się pociąć. Jak Cię kocha, musi to zrozumieć. W końcu to jest chora, bo chora,... ale część Ciebie. Ja dzisiaj się muszę uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Od dwóch dni czuję się dobrze, jestem zadowolona, wczoraj było fajne spotkanie z długo niewidzianym przyjacielem i się pośmialiśmy, pokój jest pięknie wysprzątany, referat na bardzo nudny temat wczoraj napisałam. Jedynym moim problemem jest pewien facet, który jest daleko ode mnie i nie wiem, co on czuje i myśli... i to, że tęsknię za nim chorobliwie...
-
Jak się ma nerwicę, to się czasem śpi więcej niż normalnie. Też to mam...
-
Muszę się zaopatrzyć w rumianek, bo nie mam... Ale powiedzcie mi, co jest z nami nie tak? Czemu mamy taką zaniżoną samoocenę? Wiem, jutrzejszy dzień minie, jak każdy zły (a może i dobry, bo tak się zdarza po traumatycznych nocach...) dzień. Wiecie, co? Znacie taką sytuację: Bardzo Wam na kimś zależy, a ten ktoś akurat jest dostępny (w internecie), jest daleko od Was, zbieracie się, zbieracie w sobie, zagadujecie, a ten ktoś przeprasza, idzie spać i schodzi? Zagadujecie do następnej osoby, a ona robi to samo...? Ku*wa, w sumie wiem, że późno jest, ale mi niemiło.
-
Cześć... nie mogę spać Szlag mnie trafia, normalnie. Strasznie mi smutno, czuję się okropnie podenerwowana... na myśl o tym, że mam zgasić światło i się położyć, niedobrze mi się robi... nie mam sił iść jutro na zajęcia, a muszę, bo zaliczenia końcowe... nie wiem, co robić, by zasnąć. Okropnie mi smutno, wali mi serce jak opętane, jak pomyślę o tych wszystkich sprawach, które muszę wykonać, słabo mi się robi. Czuję się teraz samotna.... [Dodane po edycji:] moja samoocena spadła do poziomu ujemnego...
-
nie związkowe. sercowe.
-
Nie, tak sobie podpier*oliłam. Tak się czuję w związku z jednym kolesiem.
-
Wyciągam dłoń i cofam ją Oparzyć nie chcę się Wyciągam dłoń I czuję ból I czuję strach Cofam się Cofam Cofam Wyciągasz dłoń I cofasz ją Nie chcesz mnie znać I czuję pustkę I czuję ból Wyciągam dłoń... Nie... cofam ją Czuję ból Cofasz się Cofasz Cofasz
-
Brid, w moim życiu Freud się nie sprawdził. Sprawdza się czas i zmiana patrzenia na rzeczywistość (chyba lepiej być starym ).
-
kiedy ostatnio zrobiłaś coś, z czego byłaś dumna i zadowolona ? Błagam, nie zadawaj pytań jak z wyświechtanych podręczników psychologii. Kasiątko, co nie-tak z Twoim życiem? Co?
-
kasiątko, ale co konkretnie masz na myśli uważając, że my żyjemy naprawdę, a Ty nie? [Dodane po edycji:] paradoksy, jaką informację?
-
będziemy mieli to na uwadze ha ha! ej, nie wiem, kim jesteś, ale już Cię polubiłam. kocham taki czarny humor!
-
Basia, rozumiem, ale wydaje mi się, że Krzysiek ma inne potrzeby. Poza tym, co się stało z Radkiem, bo nie ogarnęłam?
-
paradoksy, zastanów się czasem, czy sama byś chciała, żeby ktoś Ci napisał to, co piszesz Vi. . Nie podoba mi się to. Nie rozumiesz, że to bardzo wrażliwy chłopak, który potrzebuje mieć kontakt z rówieśnikami, osobami, które też mają problemy? W sumie, co szkodzi, żeby nawiązał przez to forum kontakty, a potem spotkał się w realu z niektórymi osobami? paradoksy, wybacz, ale naucz się wyrozumiałości... Vi., ja Ciebie lubię, chcę, żebyś tu pisał i chcę, żebyś pisał na blogu, chętnie bym się kiedyś w przyszłości z Tobą spotkała. :)
-
Vi., dobre :)
-
Vi., ja chcę Twój tekst przeczytać.
-
Vi., moja mama też tak mówi jak jej nerwy puszczą. To nic nie znaczy, przejdzie jej.
-
Vi., Krzysiu, a co się stało, że ta krew ma się dzisiaj polać?
-
Zależy co się studiuje i gdzie...
-
Lepiej mieć cel (np. naukowy) i wykonywać go, a ludzie się sami napataczają. To znaczy wychodzić z domu na uczelnię, do szkoły, pracy itp. Tak Ci, Krzysiu, radzę. Bez względu na to, co przeżyłeś, idź do szkoły. Uwierz mi, jak szłam na studia, byłam cieniem samej siebie. Nie umiałam nic powiedzieć do nowo poznanych osób. Nie było mi łatwo, ale po jakimś czasie poznałam ich. Teraz mam tam przyjaciół. Poza tym, hm... mój instytut to dla mnie jak drugi dom... To znaczy, wiadomo, mam kontakty z ludźmi poza nim, ale przez tę przemianę jaką tam przeżyłam, wszystkie stany lękowe, a potem wyjście z nich, sprawiły, że przywiązałam się nawet do napisów w ubikacji. Idź, idź, idź do szkoły!!!
-
_asia_, Asiu, jakie problemy z terapią? [Dodane po edycji:] Vi., popłynąłeś?
-
milano3, a mnie się podobają się Twoje wypowiedzi. I nie mówię tego, żeby Ci było miło, po prostu tak jest. Bardzo lubię ludzi, którzy buntują się na świat jak Ty. I lubię ludzi "nieutemperowanych". Podsumowując, jakbym Cię znała, raczej na pewno bym Cię polubiła. :)