-
Postów
6 830 -
Dołączył
Treść opublikowana przez shadow_no
-
O jakie to dobre! Można dodać że często w zdrowieniu sami jesteśmy dla siebie największymi wrogami
-
@Maat no to brzmi identycznie jak u mnie. Z pływaniem na plecach a raczej z utrzymywaniem się na wodzie było tak, że zobaczyłem jeden film. Facet pokazywał, że gdy leży się na plecach i ma się zanurzone w wodzie całe ciało i przede wszystkim ręce i nogi, oraz gdy mamy wtedy nabrane powietrze to nie ma szans żebyśmy poszli na dno. Ale jak już wyciągniemy ręce do góry to ciało traci wyporność. I to naprawdę zadziałało że mogłem się położyć na plecach i sobie tak dryfuje. No ale gorzej jest gdy dochodzi do próby płynięcia na brzuchu ta teoria mi nie zdaje egzaminu i właśnie nogi lecą w dół a brzuch spięty Zaczęła mnie później sama uczyć xd nie mogę obrażać mentorów
-
Ale to na takim hotelowym basenie to mi się zdarzyło już widzieć i gorszych gamoni niż ja. @Maat chyba muszę też tak zrobić żeby z nauczycielem
-
Moja opinia jest taka że to jej galeria i jej telefon. A jeśli czujesz potrzebę przeglądania jej prywatnych rzeczy, to słabooo
-
@Chongyun pamiętam w innym wątku jak o tym pisales. Ja mam tak że jak coś mi nie wychodzi to nie umiem za bardzo odpuścić dopóki nie ogarnę, mimo że wymęczy. Wiec co jakiś czas robię kolejne próby @Maat a jak się uczyłaś? W sensie instruktor czy ktoś bliski albo... Tiktok? O tym tiktoku wspominam nie bez powodu bo ja tam obserwuje jednego instruktora i na plecach załapałem jak się pływa właśnie z takich filmików A nauczycielow-znajomych przerabiałem już kilku. I coś jednak nie wychodzi
-
Uczę się pływać, a jako dorosły uczeń stawiam duży opór w przyswajaniu wiedzy. Nawet dziecko mnie dziś zezłomowało i stwierdzilo że pierwszy raz widzi dorosłego chłopa który nie umie pływać xd
-
Sprawiło mi radość, że się nie utopiłem @Maat wyglądają smakowicie
-
Jeśli mowa o znajomych to z tym pełna zgoda. Że gdy np. zakładają swoje rodziny a my nie, to dystans się tworzy. Prawdziwe przyjaźnie przetrwają, ale jest inaczej. Myślę że nawet my sami na przestrzeni lat tak bardzo się zmieniamy, że z tymi samymi ludźmi moglibyśmy się w obecnych okolicznościach nie do końca dogadywać i dużą rolę odgrywa sentyment i cała przeżyta historia. No ale ludzi na świecie jest trochę warto poznawać nowe osoby ale i pielęgnować już "zdobyte" kontakty
-
Chyba wyłazi ze mnie cały stresujący tydzień. W robocie była awaria za awarią. Jak na to że teraz tylko trochę telepie, to i tak jest nieźle
-
Nawet kibla nie było? To coś źle tam się wydarzylo albo sprzedali Ci ususzona melisę a powiedzieli że to yerba. Nie znam osoby której yerba by nie pobudziła. U mnie tak przy 2-3 zalaniu już jest zdecydowany "kop". Wbijaj do mnie do Ci przygotuje napar że z kapci wyrwie
-
A jak reagujesz gdy napotykasz odmowę? Nie chodzi mi o takie zdecydowanie "nie i daj mi spokój" tylko takie "nie, bo coś tam". Bo tak między nami mówiąc, to czasami nawet z dobrym kolegą się spotkać to trzeba parę razy zadzwonić i się przypomnieć. A ludzie są bardzo różni i niektórych trzeba trochę za rękę prowadzić w takich towarzyskich sytuacjach i się regularnie przypominać. Jeśli zależy Ci na kontakcie z kimś a ten ktoś Cię nie skreślił to ja nie widzę powodu żeby nie podejmować kolejnych i kolejnych prób. Czasem bycie wrzodem na dupie przynosi dobry skutek:p (pozdrawiam pracowników z branży handlowej) @Doktor Indor Tobie tak zbiorczo odpisze, że dla mnie samotność a bycie samemu to dwie różne kwestie. Ja większość życia jestem sam (w sensie bez stałej partnerki z którą mieszkam) natomiast jednocześnie większość życia nie czuje się samotny. A nie czuje się samotny właśnie przez te wszystkie stoczone walki o których pisałem wyżej. Ale bycie samemu jest fajne i życie singla jest fajne i ogólnie życie jest fajne
-
A biorąc pod uwagę, że chyba w ogóle ich nie miałeś (?) to nawet dwie chochelki dowal
-
Mam za dużo wad a za mało atutów żeby same z siebie przychodziły:P Mówiąc o "walce o partnerkę" nie mam na myśli bicia się z każdym absztyfikantem, agresji czy obsikiwania murków w pobliżu jej domu żeby zaznaczać terytorium. Mam nadzieję, że to było akurat jasne w mojej wcześniejszej wypowiedzi. Mówiąc o walce mam na myśli bardziej podejmowanie inicjatywy, pokazywanie, że można zaufać, zapewnić bezpieczeństwo, zrobienie pierwszego kroku itd. itp. Nazywam to walką bo jednak to wymaga często wysiłku, poświęcenia, treningu no i raz się wygrywa a raz przegrywa. Więc taka trafna dosyć metafora ale mam nadzieję, że jasne jest, że to była tylko metafora. Bo to się wiąże trochę z tymi pokrewnymi tematami gdzie chłopaki się żalą, że są sami, a by chcieli z kimś. No to własnie bez podjęcia tej walki to myślę, że sporo z nas (chłopaków) będzie mieć problem. A przynajmniej tak sobie to wytłumaczyłem i mi się to sprawdza więc szerzę nowinę dalej Ja wolę kupić docelowo spokój za cenę poświęcenia się teraz. A jak umrę po drodze to przynajmniej coś sobie pożyję na ile zdrowie pozwala Wiesz i widzisz jak u mnie praca wygląda. Różnie jest ale generalnie nie jestem korposzczur który pnie się po szczeblach. Sam sobie szefem i raczej wole mieć kilku niezależnych klientów dla których sobie coś tam dłubię a jak muszę gdzieś pojechać to też poukładane to wszystko tak, żeby było komfortowo. "Walka" w pracy niekoniecznie musi być taka bardzo toksyczna ale fakt, wartość trzeba udowadniać (dowozić projekty). Ale znamy się na tyle, że ja myślę, że Ty jednak tu też walczysz więc tu trochę na podobnym wózku jedziemy myślę. I jeśli sam przeklinasz czasem robotę to jednak to chyba trochę walka nie? Bo sam jesteś narcyzem który nie lubi mieć konkurencji w pobliżu Znam to trochę od strony MBTI i mojego typu osobowości. Też nie lubię gdy jest więcej niż jeden ja. Na szczęście nie często spotykam samego siebie (ale szczerze mówiąc Ty drugiego podobnego do Ciebie to myślę, że byś nie zniósł po 10 minutach :D). Ale tu też mówiąc o pozycji dałem to w cudzysłów. Bo nie chodzi mi o dominację rozmówców nieeee. Odnosząc się do wypowiedzi @Chongyun to mi nie chodzi np. o bycie alfą. Mówiąc o pozycji miałem na myśli asertywność, umiejętność odnalezienia się w każdym towarzystwie, zaznaczać swoją osobę ale nie żeby przyćmić innych tylko, żeby samemu nie zostać zjedzonym Indor pisz krócej bo ja się rozpisuję później też i znowu książke napiszemy xd
-
Na docelową dawkę yerba mate nie musisz wchodzić stopniowo i z zachowaniem odpowiednich interwałów. Ale jeśli poczujesz się gorzej to możesz się ze mną skonsultować
-
@Doktor Indor mamy w tym temacie totalnie różne zdanie to nie będę się odnosił do poszczególnych akapitów oprócz tego Ja akurat od zawsze o coś albo o kogoś walczyłem i to takie jest jakby w DNA. Czy to o zdrowie, czy "pozycje", czy kobiety, czy finanse itd. itp. więc to jest takie trochę naturalne dla mnie że ciągle się o coś walczy albo konkuruje z innymi. Może to źle ale trochę tak wydaje mi się że świat jest zbudowany ze jednak ciągle się o coś walczy a najbardziej o siebie samego. A jak wiem co sprawia mi zadowolenie to nie mogę o to nie zawalczyć. Niestety samo mi nic nie przyszło więc ciągle za czymś gonię
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
To od teraz już można się martwić każdym kolejnym dniem ale nie podróżą :D A tak poważnie to mam znajomych w Holandii już od kilku lat i dobrze im tam bardzo -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
@Maat cieszę się razem z Tobą. Wiem jak czasem można się martwić o kogoś Ja dziś wdzięczny za uwiniecie się z robotą przed weekendem, bo było ryzyko że będzie bida i nos w monitorze. Miały być nowe wielkie zaległości a są tylko te stare i dobrze znane ^^ -
To w kontekście randek czy zwykłych znajomości? Jeśli chodzi o randki to jednak jestem zwolennikiem spotkań szybciej niż wolniej. Życie płynie szybko, nie wiadomo co będzie jutro, a w przypadku poznawania (jako facet) dziewczyny, to jesteś tylko jednym spośród dziesiątek którzy akurat tego dnia napisali. Do tego czasem okazuje się że na żywo coś się nie klei i lepiej było wcześniej np. to przerwać i nie tracić czasu obojga. Wiec kolejny plus z szybszego poznania. Jesli się szybko nie uwiniesz z tematem spotkania i nie przejdziesz dalej, to na Twoje miejsce jutro wskoczy kolejnych xx gości. Oczywiście to trochę przejaskrawiam ale tylko troche. Wiesz co mam na myśli. Wg mnie w relacjach damsko męskich im więcej czasu upływa bez pierwszego spotkania, tym bardziej to wszystko zmierza ku not happy end
-
Nie za duży mix pobudzaczy? Monsterek najlepiej do kosza a yerbe nie sypać na łyżeczki tylko na chochle
-
Jaką? Po dwóch kawach yerba to trochę grubo powiem Ci. Ja w danym dniu albo pije kawy albo yerbe nie mieszam jednego i drugiego. U mnie dzisiaj CBSe silueta natural. Fajna ziołowa taka. Tylko jak zalałem pierwszy raz około 11 to do teraz zalewam dalej
-
I czemu tak mało
-
A własnie się zastanawialem co znów taki tkliwy jestem. Zbliża się, nie? Tu, tam czy wszędzie ogólnie?
-
@Chrom92 akurat pod tym względem to zyjemy w najlepszych możliwych czasach. Bez względu na nasze problemy czy to z ciałem czy z głową czy z jednym i drugim. Mamy teraz akurat nieograniczone możliwości poznawania innych ludzi. Co masz na myśli mówiąc o bliskim otoczeniu? Bliskie otoczenie jest tam gdzie akurat jesteś. Źródełko się wyczerpało gdzie? W bloku, w mieście, w kraju, w internecie?