IceMan
Legenda Forum-
Postów
4 790 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez IceMan
-
ewaryst7, zatrzymaj się, stań z boku, spójrz na swoje życie, dlaczego Cię wszystko męczy, skąd wiesz czy jutro nie istnieje, jesteś w stanie przewidzieć przyszłość? Czy jesteś w stanie zagwarantować, że nie nastąpi w Twoim życiu chwila, która może zmienić szybko? Czy ręczysz za to, że mimo ciężkiej pracy nad sobą efektów nie będzie? Skąd ta bezsilność? Kiedy zakładasz, że będzie źle, oczywiście że tak będzie. Bo nie trzeba zazwyczaj nic robić, żeby było źle. Po co w ogóle coś robić, jeżeli nie ma szansy na to, że będzie dobrze? A może spojrzeć na to z drugiej strony? I nic się nie zmienia w mgnieniu oka. Nikt nie zapadł w nerwicę w ułamku sekundy, nikt z niej w ułamku sekundy nie wyjdzie. Potrzeba na to czasu. Pomyślcie o osobie, która nie może chodzić. Marzy o tym, aby móc samodzielnie postawić pierwszy krok. Ale marzenia same się spełniają tylko w filmach z uroczym, słodkim happy endem. Czasem miesiące, lata ciężkiej pracy, olbrzymiego wysiłku, wielu prób psychiki i siły woli owocują, że taka osoba stawia pierwsze, chwiejne kroki. Z czasem jeśli nie zaprzestaje walki jest coraz lepiej. Trzeba taką osobę pytać, czy warto było? Nie muszę chyba mówić jaka jest odpowiedź takiej osoby. Co byś zrobiła, gdybyś wpadła do głębokiego jeziora? Nie ważne, czy umiesz pływać czy nie, pierwsze co robisz to podejmujesz się energicznego wysiłku próbując utrzymać się na wodzie. Krzyczysz, oczekując na czyjąś pomocną dłoń. Niestety prawda o wielu osobach na tym forum jest taka, że (przyrównując ich depresję, nerwicę do takiego jeziora) nie podejmują się żadnej reakcji, kulą się, zamykają w sobie i idą na dno. Bezwładnie. A walka z tym to naturalny odruch, którego się ŚWIADOMIE pozbawiacie, bojąc się podjąć wysiłek, stawić czoła problemowi. Taka brutalna prawda. A recepta nie jest skomplikowana, strach trzeba przełamać. Jak? Po trochu, ale dążyć do tego żeby było lepiej. Jeśli boisz się wyjść gdzieś, to staraj się to zrobić. Raz zatrzymasz się w połowie drogi do drzwi, potem może pod drzwiami, następnym razem je otworzysz. Może po paru próbach będziesz w stanie wyjść na chwilę przed dom. Powiesz że to nic? To jest COŚ. Bo jesteś dalej niż na początku. I możesz zabrnąć o wiele dalej, jeśli tylko będziesz chciała. Po prostu PRÓBUJ.
-
Asiula81, bariery są do przeskoczenia, marzenia sama próbujesz przekreślić, nie poddawaj się i walcz!
-
bethi, spróbuję :) Ale się uśmiałam no no... ten tekst się Bethi udał cadarxx, nikła ale jest
-
No to chlup (do podusi)
-
No, już działa, nie muszę po złodziejsku na forum wchodzić
-
Darek brawo, obyś tylko dotrzymał tego wszystkiego to będzie olbrzymi krok do przodu. Na pewno na początku łatwo nie będzie i na jednym i na drugim, ale musisz zrozumieć, że człowiek jest istotą która się uczy a nie rodzi z jakimiś umiejętnościami. I do przodu! Jakieś do d..... te wakacje. Ani wczasów, ani pogody żeby z tego wolnego czasu skorzystać na miejscu, tylko siedzenie przed kompem, net, filmy, granie, nauka, już mi to bokiem wychodzi. Wolę już rok akademicki i brak czasu na cokolwiek przynajmniej towarzyszy temu brak nudy
-
Forum jest teraz dostępne tylko w niektórych rejonach Polski nie mam pojęcia czy to zależy od konkretnych dostawców internetowych czy co... kilka dni temu u mnie było a u Shada nie, teraz wiem że np. Wrocław ma forum, ja nie mam i łączę się przez proxy teraz... masakra. Pewnie Shad będzie wiedzieć o co konkretnie chodzi, ale raczej o domenę.
-
kazia_z8, dzięki za chęć pomocy, ale ta kwestia jest niestety skazana na porażkę (przeanalizowałem i zbyt wiele argumentów jest "przeciw", żeby coś się udało, szczególnie jeśli chodzi o kwestie religijne, to zbytnio jej nie ruszają - ma własny pogląd na to wszystko i nie da sobie wmówić innego).
-
Można nawet i odwiedzać w miarę często, bo telefony i jednodniowe wizyty wychodzą zwykle w takiej sytuacji dobrze (wszyscy się przez parę godzin kochają ), ale na pewno nie mieszkać pod jednym dachem bo można się pozabijać.
-
ashley W dniu tak pięknym i podniosłym, kiedy jesteś już dorosła, życzę Ci spełnienia marzeń, w długim życiu wielu wrażeń. W szkole sukcesów, uznania, w miłości szczerego oddania. Na początku dorosłości niech nie braknie Ci radości, aby wszstko było proste i radosne jak na wiosnę.
-
xCarmen, brak im tematu to i taki znaleźli. OLAĆ. Niektórzy ludzie są wścibscy i żerują tylko na "sensacyjkach" z sąsiedztwa. Uznanie takich ludzi nie jest nic warte więc po co się martwić jego brakiem? Siedzę w domku już kolejny dzień, za oknem chmurzyska i już mnie $%^&*#$# bierze na tą pogodę. Mogłoby się coś dziać. Nie lubię takiej stagnacji. Wolałbym już tłuc te kursy poprawkowe które mnie czekają, przynajmniej by trochę zajęcia było.
-
18(-2) - 21(+1)... chociaż i tak serducho wg wieku nie przebiera Czy w twoim przypadku o wyborze partnera/partnerki decyduje wyłącznie uczucie, głos serca, czy jednak musi spełnić jakieś mniej lub bardziej surowe wymogi wstępne? I jak surowe?
-
"Rodzic ma zawsze rację" - często to słyszałem :/
-
Obawiam się, że u mnie w domu podejście do psychologa jest zacofane, wszyscy boją się o tym mówić, a jeśli próbowałem coś o tym mówić, to uznała to za obrazę. Kazała mi się leczyć
-
Ja mam trochę związane ręce, wakacyjne kursy poprawkowe mnie dosięgły, ale za rok, jeśli takowych nie będzie, na wakacje myślę o pracy, może tam gdzie studiuję, a może za granicą... Najlepiej tak, bo przez rok akademicki się przekonałem, że na odległość potrafi być bardzo ok. Tylko ciężko jest żyć pod jednym dachem.
-
Jedno, że nie pozwala ci na samodzielność, przez co nie daje Ci możliwości przystosowania do życia, możliwe że potem będziesz miała nieco do nadrobienia, a drugie - to jej mówienie o zabieraniu połowy życia jest z jej strony niepoważne. Zastanawia mnie tylko, czy chce cię omotać czy faktycznie nie jest świadoma tego, co Ci robi :/ Jeśli się obawiasz stawiać jej opór to innego wyjścia jak wyprowadzka nie ma... nie masz możliwości na czas studiów się wyprowadzić? To dobry start, zwykle mieszkając w miejscu studiów szybko znajdujesz tam pracę i osiadasz na dobre...
-
U psychoanalityka: - Mówi pan, ze każdego dnia widzi pan bakterie na swoim sedesie? - Tak!!! - A zdaje pan sobie sprawę z tego co one widzą w tym samym czasie?! Jednostka wojskowa. Spadochroniarze. Wszyscy piją i balują. Nagle przychodzi informacja, że nazajutrz ma przyjechać komisja, aby ocenić postępy w szkoleniu spadochroniarzy. Popłoch w jednostce, bo przecież nikt nigdy tu jeszcze nie skakał. Jeden z dowódców mówi: - Szykujcie worki z piachem! Poprzywiązujemy je do spadochronów i będziemy z samolotów zrzucać, a sami pochowamy się po krzakach i będziemy z nich wyskakiwać po kolei. Komisja daleko siedzi - może nic nie zauważą. Następnego dnia siedzi komisja, samolot leci, "spadochroniarze" wyskakują jeden po drugim. Nagle jeden z worków odwiązał się od spadochronu i runął jak kamień w krzaki. Z krzaków wyskakuje żołnierz ze słowami: - K*rwa!!! Przecież tak to się zabić można! Do Spółdzielni Mieszkaniowej przyszło pismo: "Naprzeciw mojego okna znajduje się solarium, a ściślej biorąc przebieralnia. Z mojego okna wszystko widać, to mnie rozprasza, a dodatkowo wprowadza moralny niepokój w moje uporządkowane życie. Uprzejmie proszę o zmianę mieszkania." Pod wskazany adres wybrała się komisja. Patrzą w okno: - Nic nie widać. - Niech pan na szafę wlezie! - No wlazłem. Dalej nic nie widać! - Niech pan się w lewo przesunie! - No nic nie widać. - Jeszcze trochę w lewo! Tu przedstawiciel komisji z hukiem spada na podłogę. Na to lokator: - Widzi pan!? A ja tak mam cały dzień! Wierszyk i jego interpretacja:
-
Chiquitita, moja mama zachowuje się podobnie. Jeżeli chodzi o typ charakteru to dokładnie to samo. U mnie to skończyło się okresem awantur, i to porządnych, po to, żebym miał trochę przestrzeni dla siebie w tym domu (tak to czułem się jak kukiełka - sterowany cały czas). Niestety muszę Cię zasmucić pod pewnym względem. Po tym co piszesz wnioskuję, że nie masz zbyt agresywnego charakteru i wchodzenie komuś w drogę jest nie w twoim typie. Ale z drugiej strony dzięki tym awanturom wywalczyłem trochę dla siebie w tym domu, do tej pory tylko mogłem szokować najbliższych kumpli, przyjaciół tym, co się u mnie dzieje (ukryć się tego niestety nie da, jeśli nie można gdzieś wyjść, kogoś odwiedzić, wpuścić kogoś do domu, a już ma się dość wymyślania tanich historyjek pod rozkaz mamy, poza tym problem jest z podstawami, niedawno moja mama przepychała mnie i starała się usilnie nie dać mi dojść do lodówki, gdy byłem głodny i chciałem coś zjeść, a na obiad, który zwyczajowo jemy wszyscy razem nie można się było doczekać ani coś przy nim zrobić). Co prawda to co wypracowałem to minimum albo jeszcze mniej, ale gdybym tego nie wypracował to nie wyobrażam sobie życia w tym domu (tak jak pamiętam, co było gdy byłem mniejszy). Mam swoją minimalną przestrzeń, a jeśli zostaje ona naruszona, to kończy się to ostrą awanturą, bo od niedawna nie odpuszczam ani trochę (gdy biorąc pod uwagę co komu wolno mam 10% swobody, to na mniej już sobie nie pozwolę). I wyprowadzka to podstawa w tej kwestii i trzeba w takiej sytuacji korzystać z każdej nadarzającej się okazji. Ja też studiuję (też 2 rok ) i o niebo lepiej się czuję się na studenckiej stancji, choć wiele tam do doskonałości brakuje. Chętnie bym dowiedział się, jak to można 'pokojowo' załatwić, ale na razie posiłkuję się tym, czym można. Nie pozwól sobie niszczyć życia, czasem osoba nie wie jaką robi krzywdę drugiej, często tylko na własnej skórze może się przekonać jak to jest się tak a nie inaczej czuć. Jeśli odczuwam z drugiej strony brak szacunku, to odwzajemniam, kończy się to pretensjami albo awanturą a ja potem mówię że też nie ma wobec mnie szacunku. Trochę to ją hamuje. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym nie stawiał oporu, chyba bym mógł się z jakimkolwiek życiem pożegnać, bo to co by zostało byłoby egzystencją pod dyktando (to charaktery, które lubią rządzić i zawsze im mało, jeśli postawisz krok do tyłu i na coś pozwolisz, to będzie chcieć więcej i więcej). Co prawda możesz też próbować rozmawiać, tłumaczyć, może się uda - u mnie to skutku nie przyniosło. Dobrze jest tylko na odległość (gdy jestem daleko i przez dłuższy czas poza domem). Podczas pierwszego roku studiów miałem złudzenia, że jest lepiej, ale okazało się że kompletnie wszystko jest po staremu. Trzymaj się dziewczyno i nie daj się!! macki_11, mi dobre pół roku zajęło dojście do jako takiego stanu, gdy wyjechałem. Ale na to też trzeba czasu, i przede wszystkim trzeba mieć się komu wyżalić, żeby z człowieka to spłynęło, widocznie dlatego tak psycholog Ci pomógł
-
Hmmm... nie wyszedłem z kina, ale raz mało brakowało - było to szkolne wyjście (w czasie lekcji i przełożonego sprawdzianu - więc wszyscy tylko z tego powodu siedzieli). Film to Aleksander, po wyjściu dyskutując z różnymi osobami nie usłyszałem żadnej pozytywnej opinii, film ogólnie pedalski i zboczony, po prostu niesmaczne to było. Poza tym brakowało innych walorów, które by zagłuszyły niesmak i dlatego film poszedł do kosza Lubisz chodzić na koncerty? Jeśli tak - chodzisz często czy tylko gdy masz okazję być na koncercie wyjątkowo ulubionego zespołu?
-
Część tematu usunięta na prośbę użytkownika. Poza tym na tym forum NIE ŻYCZYMY SOBIE tak szczegółowych opisów jak podał Norm ani odnośników do forów, z których wiedzę ktoś może na swoją szkodę wykorzystać.
-
damaged, to (z tego co się tu naczytałem o innych) może być zarówno nerwicowe jak i to może być inny problem. Lepiej zgłoś się do obu i niech to ocenią.
-
MOCca, czasami ludzie ignorancko do takich problemów podchodzą... Zobaczymy co ten drugi wymyśli cixi81, xCarmen, tak trzymajcie
-
Kabareton na TopTrendach 2008 co Cię najbardziej w całym życiu rozśmieszyło?
-
MOCca, może psychoterapeuta? Widzę, że internista się poziomem nie wykazał...
-
Post powielony (drugi taki sam jest w subforum Witam), o kwestie zawarte w temacie należy się pytać na subforum Oferty.