-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
Vi., nasze lęki zwykle są irracjonalne. Takie lęki.
-
na tulasa w ramionach W.
-
że nie mogę ruszyć z robotą a już 13.00...
-
linka, aż mi ciary przeszły, idę w niedzielę, już się nie mogę doczekać!!!
-
cholibka, rozwaliłam się wczoraj emocjonalnie. głowa mi pęka, jestem półprzytomna. mam sporo pracy, ale dziś chyba nie będę zbyt wydajna. o 17.30 psychiatra.... ciekawe co mi powie na moje wybryki i czy coś zaradzi na bezsenność. wieczorem chciałabym się wyciszyć...... jutro będę miała ciężki dzień, w sobotę i niedzielę też muszę być na chodzie. ech... jak się trzymać? czego? właśnie pożegnałam W. zobaczę go dopiero we wtorek. już tęsknię.
-
Vi., powiedz wszystko psychiatrze, może Ci dorzuci coś, co doraźnie będzie wyciszać lęki. Pojechał
-
no właśnie, dajcie ludziom jęczeć.........
-
...moja racja jest najmojsza.... ech
-
ahahahahahhaha uśmiałam się Haniu dzięki Tobie, choć łeb mi pęka, bo przepłakałam całą noc
-
Chciałabym się odnieść do dyskusji sprzed kilku stron. I przypomnieć, że w tym kraju istnieje wolność wyznania. Vi ma prawo mówić o swojej wierze i nie powinien być z tego powodu wyśmiewanym, bo nie widzę aby kogoś chciał nawracać. A Vi do Circ daleko.... On wierzy, ktoś inny nie wierzy - nie obrażajmy się nawzajem, nie obrażajmy czyjejś wiary. To jest kwestia wiary, a nie posiadania racji
-
wiola173, jakie masz szajby? opowiesz?
-
Shadowmere, ja też wolałabym... wiem, czego się boisz... swoją drogą ciekawa jestem jakby wyglądało "banie się razem" [Dodane po edycji:] shadow_no, zejście z benzo całkiem?
-
Chcesz się pobać razem? I poznikądować pomocy razem?
-
wiola173, no nie może być zaburzony jak ja.... to nie wychodzi.... I did it again. Poszatkowałam się. Nadmiar emocji musi jakoś wypłynąć.
-
paradoksy, Basiu, ale skoro jestem ślepa, to potrzebuję przewodnika....
-
nie wiem. tak. nie widzę dla siebie ścieżki w przyszłość. [Dodane po edycji:] Bo my nie umiemy pomóc nawet sobie, a co dopiero komuś Gdybym wiedziała, że potrafię zrobić coś co komuś by pomogło, to na pewno bym to zrobiła. Ale co ja mogę? wiem, wiem...., dokładnie tak.
-
pierdolę przeszłość.... pytam o teraźniejszość...........
-
that's all....?
-
a u mnie nigdy nikogo nie było, kto by cokolwiek mówił. nikt nie wiedział, co robię. jak zgłaszałam, że nie daję sobie rady, otrzymywałam odpowiedź, że trzeba być twardym i się nie mazgaić, albo nie było odpowiedzi. nie zapomnę, jak miałam 24 lata i rozstałam się z kimś, o kim myślałam, że będzie moim mężem. poprosiłam wtedy moją matkę o to, bym mogła przyjechać do niej do RPA i tam z nią zostać. dostałam za to opieprz. ale to nic. to w sumie nic tak bardzo strasznego. dlaczego nikt nie reaguje, gdy piszę "pomocy" - schemat - nikt nigdy nie reagował.
-
muszę wiedzieć, co ja mam teraz zrobić. nie mogę żyć z tym wszystkim. no tak - znowu ja, ja, ja. pomocy.
-
niestety, na to wygląda mam wyrzuty sumienia, że nie zauważyłam, że działo się coś więcej z nią niż pozornie wyglądało. ech. za dużo koncentruję się na sobie :/ dzień zakończył się fatalnie.... tzn - dopiero może się zakończyć fatalnie. cholera... ile to jeszcze potrwa... czy w ogóle warto było się brać za leczenie, za terapię? nie lepiej było żyć w wyniszczającym przekonaniu, że jestem niezniszczalna?
-
Błahe sprawy czasem najbardziej bolą i rozdzierają serce.... Asystentka mnie zastała zaryczaną w biurze..... Na jej pytania, co się stało i co może zrobić, odpowiadałam "nic, nic, wszystko w porządku, wszystko dobrze". Zapytała, czy chcę zostać sama, powiedziałam, że tak i wyszła. Siedziałam, aż się uspokoiłam. Oczywiście wyszłam z mocnym postanowieniem, że nikogo nie kocham, ale dlaczego jak wróciłam do domu, to sprawdziłam, czy jest na skypie, napisałam do niego maila (służbowego) i zajrzałam do gazety, w której jest z nim wywiad i którą skrzętnie przechowuję... - jeden egzemplarz w domu, drugi w biurze.... Idiotka, nastolatka, fanka i idol, ot i wszystko. Myślę o naszej Asi. Taka spokojna, gotowa poradzić w każdej sytuacji, delikatna. Podejrzewałam, że skrywa dużo więcej bólu niż pisze. A myślałam, że to mnie matka wyszkoliła w nieokazywaniu emocji, słabości i w byciu twardzielem... Asiu jeśli to czytasz, myślę o Tobie bardzo ciepło.
-
Vi., już wystarczy, myślę, że Asia zauważy jak tu zajrzy
-
Asiu, Rybko..... wróć.... proszę
-
Idę do Ciebie po te narzędzia...