-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
nigdy potem się już tak nie zaangażowałam. każde późniejsze zaangażowanie było bardzo toksyczne. tak dobierałam potencjalnych partnerów, aby nic z tego nie wyszło. niby boję się bliskości... a etap fuckinfriendów mam za sobą... pomaga tylko na chwilę, uzależnia jak alkohol i pogłębia pustkę - choć czasem mi brak tych czasów - żyłam w iluzji niezależności i spełnienia. byłam bardzo pewna siebie, choć wewnętrznie zagubiona. z tymże w pewnym momencie chcąc nie chcąc budziły się we mnie uczucia, a druga strona była tym niezmiernie zdziwiona. bo grałam coś zupełnie innego. kaszana.
-
linka, tylko że nam to uniemożliwia bycie szczęśliwym, nie umiemy odczuwać szczęścia i spokoju. te burze emocjonalne niszczą tak nas jak i partnerów.
-
Shadowmere, Haniu, nie dość, że falujące, to jeszcze liche! Ty masz piękne i gęste! Kiedyś miałam czarne i dłuższe, takie do ramion, ale wyglądałam zbyt agresywnie i ostro, więc zmieniłam na kasztan - i było nawet nawet, ale to bylo dawno dawno temu - zeskanuję jakąś fotkę, to Ci wkleję.
-
tylko w pierwszym związku byłam spokojna, tak przez pierwszy rok. potem to były już tylko niszczące burze emocjonalne, jedna za drugą. i nic do mnie nie trafiało. żadne zapewnienia, wyznania...
-
no to masz ten problem co ja. próbowałam wielu kolorów, ale tylko w takim jasnym blondzie, chłodnym, jest mi dobrze. ale ja nie mam takich pięknych włosów jak Ty
-
tak potwornie boję się opuszczenia, że wolę zrezygnować z miłości i kilku chwil odczuwania motylków... nie jestem w stanie odczuwać szczęścia i kochanie kogoś to wieczna tortura. nikt nie będzie mnie kochał wystarczająco. a właściwie wątpię, że ktokolwiek mnie jeszcze będzie kochał. ale owszem, wciąż marzę, aby ktoś mnie uratował. tym kimś miał być W. - na szczęście w porę dotarło do mnie jakie to idiotyczne.
-
mój dzień jest niejaki, szary, smętny, taki jak wszystkie inne. życie straciło już dawno wszelkie kolory.
-
Shadowmere, Haniu, a może taki.. miodowy?
-
Ja się podpisuję...
-
coma,
-
Wristcutters - niezły Social Network - niezły Black Swan - genialny
-
dzień mętny smętny
-
dominika92, dokładnie! jeszcze jak broi, to bezczelnie patrzy, czy to widzę
-
-
Shadowmere, masz takie piękne włosy
-
Shadowmere, w blondzie jest Ci ślicznie. Ale ładnemu we wszystkim ładnie :)
-
Moniko, perfekcyjność to część Ciebie, ale jeśli Ci przeszkadza, powinnaś nad nią popracować tak, aby nie czuć przez nią tego dyskomfortu. Jesteś bardzo ambitna i dużo od siebie wymagasz. Ja mam takie słowa w opisie mojej diagnozy. MOja siostra skwitowała to jako zaletę nie problem. Niestety bywa tak że jak zaleta jest zbyt obsesyjna, może stać się problemem. Pamiętam, że nawet mój szef często powtarzał mi, że muszę trochę odpuścić, bo wiedział, że ja muszę mieć wszystko zrobione idealnie. Nauczyłam się trochę odpuszczać, a właściwie mój stan zmusił mnie do tego. Również na terapii dowiedziałam się i zaczęłam rozumieć, że mam prawo do słabości. Ciężko mi było to zaakceptować, bo ja całe życie tępiłam własne słabości. Nie jestem już teraz aż tak perfekcyjna jakbym chciała, akceptuję to z goryczą, ale w tej chwili nie mam wyjścia. Moniko, żadna forma skrajności nie jest dobra. Spróbuj wypośrodkować.
-
Miałam podobnie. Też nie sądzę, że mam ED, ale miałam napady obsesyjnego odchudzania, kiedy jadłam maks. 500 kalorii dziennie, jednocześnie morderczo ćwiczyłam i w ciągu dnia spalałam więcej kalorii niż przyjęłam. Kochałam uczucie głodu i pustego żołądka, gdy wieczorem kładłam się do łóżka. Miałam też okresy wymiotów po każdym jedzeniu. Wtedy zajadałam stresy, a potem pojawiało się poczucie winy i nienawiści do siebie, więc trzeba było się tego pozbyć. U mnie też wachania wagi były spore. Od rozmiaru 34 (oczywiście nawet wtedy czułam się za gruba) aż do 42 po śmierci mamy, kiedy to nic nie żarłam, oprócz mnóstwa leków, a tak przytyłam. Teraz ani się drastycznie nie odchudzam, nie wymiotuję, ale nienawiść do ciała pozostała.
-
5 dzień bólu głowy, n-ty dzień bólu kręgosłupa, 2 tydzień problemów z żołądkiem, rozdrażnienie na maksa i diablokota doprowadzająca mnie do szału. ogólnie DUPA
-
LOLA, chodź. Pogłaskam po główce i przytulę do cyca.
-
ten wątek jest o samookaleczeniach, ale lepiej aby nie brzmiał jak kącik porad słuchajcie. nie chodzi o to, aby nie pisać, ale aby to pisać w odpowiedniej formie. co innego napisać "znowu to zrobiłam, nie wytrzymałam, potrzebowałam tej ulgi jaką to przynosi", a co innego pisać "gdy się to robi w sposób X to nie ma śladów, a gdy się to robi w sposób Y to jest dużo krwi" itd. rozumiecie o co mi chodzi?
-
Asiu, trudne pytanie
-
neem, post378407.html#p378407
-
proponuję, aby nie podawać tu pomysłów. miejmy na uwadze innych, którzy potencjalnie skorzystają z "rad"
-
bo się bardzo źle czuję fizycznie.