nie rozumiem siebie. Czy wy też macie tak, że jakaś osoba lub osoby potrafią jednym słowem, gestem, wypowiedzią, czymkolwiek wprowadzić was w taki błogi stan, że rozwalają cały dzień i się skupic nie możecie na niczym?
Mam 3 może 4ech kolegów takich... właściwie to jeden... jak widzę na fb, że cos napisał to miękną mi kolana i jestem jak w transie. Koniec, nic już nie jestem w stanie zrobić. A najlepsze, że koleś oczywiście jest zajęty, ma dziecko i żonę...
A inny? Ten Turek.... zrobiłby dla mnie wszystko, a ja nie czuję nic, no może niewiele.