Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Snoop Dogg Wino: półsłodkie czy półwytrawne
-
Co dobrego usłyszałeś/łaś na swój temat?
Melodiaa odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Kroki do wolności
Z tego co pamiętam to to, że jestem sympatyczną i dobrze mi z oczu patrzy. Nie jestem przyzwyczajona do komplementów. -
Kit Zawód: Strażnik Miejski
-
A Marta Żmuda Trzebiatowska?:)
-
Musiałem kartę graficzną wyciągać i czyścić, bo wentylatory były tak uwalone, że gorzej odprowadzały ciepło.
-
Ibis
-
Był rosołek i ziemniaki z pieczonym udkiem z kuraka i sałatka warzywna.
-
Czy ktoś może mi pomóc? Mam 37 lat, kocham swoją rodzinę, ale psychicznie już nie daję rady… Witam wszystkich. Przepraszam, że piszę tutaj o swoich problemach i zawracam Wam głowę, ale jestem już w takim stanie, że nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Chciałbym opisać swoją sytuację i zapytać, czy ktoś był w podobnym miejscu w życiu i czy można mi jakoś pomóc. Mam 37 lat, żonę i czworo dzieci. Trójka jest biologicznie moja: córka ma 9 lat, a bliźniaki 3 lata. Mam również 12-letniego syna żony, którego nie jestem biologicznym ojcem, ale jest częścią naszej rodziny. Z żoną jesteśmy razem mniej więcej od 2016 roku, a od 2022 roku jesteśmy małżeństwem. Od 2017 roku wyjeżdżam do pracy do Wielkiej Brytanii, a rodzina zostaje w Polsce. Początkowo wyjeżdżałem na około sześć miesięcy w roku, ale w latach 2019–2020 zacząłem spędzać za granicą praktycznie cały rok. Zawsze chciałem zapewnić rodzinie lepsze życie, dlatego pracowałem tyle, ile mogłem. Problemy finansowe i przemilczane problemy psychiczne W naszym małżeństwie pieniądze, moje uczucia i problemy emocjonalne stały się tematami, o których trudno było rozmawiać. Wysyłałem żonie około 4000 zł miesięcznie, a dodatkowo korzystała z mojej karty kredytowej z limitem 5000 zł, która początkowo miała być używana sporadycznie. Trwało to przez kilka lat. Kiedy przyjeżdżałem do Polski, praktycznie nie miałem własnych pieniędzy. Najgorzej było w grudniu. Zdarzało się, że musiałem brać kredyty, żeby mieć za co przeżyć i zapewnić pieniądze na święta. Nie mówiłem żonie o wszystkim, ponieważ nie chciałem jej martwić. W ten sposób nazbierało się pięć kredytów, których łączna miesięczna rata wynosi około 1700 zł. Kilka razy próbowałem rozmawiać z żoną o tym, że karta jest zbyt często używana. Ona odbierała to tak, jakbym żałował jej pieniędzy. Tłumaczyła, że wszystko jest drogie, a czasami wysyłała mi paragony. Pod koniec ubiegłego roku w końcu nie wytrzymałem. Powiedziałem, że nie jestem w stanie nawet kupić sobie samochodu ani normalnie żyć, a lodówka w domu się psuje. Żona wzięła wtedy lodówkę na raty. W tym roku poszła do pracy. Teściowa zajmuje się dziećmi, a ja wysyłam 2000 zł na jej opiekę i dodatkowo 3000 zł żonie. Żona jednak czuje, że została sama z czwórką dzieci. Rozumiem, że jest jej ciężko, ale nie mogę po prostu z dnia na dzień rzucić pracy w UK i wrócić do Polski. W końcu powiedziałem jej prawdę o kredytach. Wiem, że ukrywanie ich było błędem. Od tamtej pory straciła do mnie zaufanie i nie czuje się przy mnie bezpiecznie. Podczas ostatniej kłótni powiedziała, że kiedy przyjechałem na dwa tygodnie, czuła do mnie wstręt. Wspominała również o rozwodzie. Samotność, brak zrozumienia i poczucie winy Przez lata próbowałem rozmawiać z żoną o swoich problemach, uczuciach i emocjach. Często jednak słyszałem w odpowiedzi: „A ja co mam powiedzieć? Jestem sama z czwórką dzieci” albo „Ty ciągle o tym samym”. Z czasem przestałem mówić o sobie. Zacząłem wszystko dusić w środku, bo miałem wrażenie, że moje problemy nie mają znaczenia. Rozumiem, że żona jest przeciążona obowiązkami i że wychowywanie czwórki dzieci bez męża na co dzień jest bardzo trudne. Nie chcę umniejszać jej cierpienia. Chciałbym jednak, żeby ktoś dostrzegł również moje. Ja też jestem samotny. Też tęsknię. Też mam problemy i czasami po prostu potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał. Mam wrażenie, że oboje dużo tracimy przez to, że żyjemy osobno. Nie widzę, jak dzieci dorastają. Nie mam z nimi takiej więzi emocjonalnej, jakiej bym chciał. Brakuje mi wspólnych wspomnień, codziennych rozmów i zwykłej obecności w ich życiu. Boli mnie to, ponieważ nie takim ojcem i mężem chciałem być. Chciałbym mieć większe mieszkanie, żeby każde dziecko miało swój pokój. Chciałbym kupić samochód, zabierać rodzinę na wakacje i zapewnić im normalne życie. Tymczasem mam kredyty, pracuję za granicą i czuję, że wszystko mnie przerasta. Ostatnio mam wrażenie, że żona bardzo się zmieniła. Jest bardziej nerwowa i często odnosi się nieprzyjemnie do mnie i innych osób. Nie wiem, co dokładnie się dzieje, ale czuję, że oddalamy się od siebie coraz bardziej. Podczas ostatniego pobytu w Polsce spałem przez dwa tygodnie na podłodze, pod kocami, ponieważ po zakupie nowego łóżka nie było dla mnie miejsca. Było mi z tego powodu bardzo przykro. Może dla kogoś to drobiazg, ale dla mnie w obecnej sytuacji był to kolejny sygnał, że nie mam już swojego miejsca we własnej rodzinie. Dodatkowo mam wrażenie, że rodzice mojej żony są teraz do mnie negatywnie nastawieni z powodu tego, co usłyszeli od niej. Nie wiem dokładnie, jak przedstawiła im całą sytuację, ale czuję się przez to jeszcze bardziej osamotniony i niezrozumiany. Mój stan psychiczny jest coraz gorszy Od 2025 roku mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. W tym roku, na początku sierpnia, znowu wszystko wróciło i do tej pory nie potrafię sobie z tym poradzić. Mój mózg praktycznie nie przestaje pracować. Cały czas analizuję sytuację, wracam myślami do rozmów z żoną, zastanawiam się, co mogłem powiedzieć inaczej, szukam rozwiązań i próbuję przewidzieć, co będzie dalej. Wmawiam sobie, że jestem do niczego, że jestem nieudacznikiem i że wszystko jest moją winą. Nawet kiedy próbuję odpocząć, nie potrafię wyłączyć myślenia. Przestaję myśleć dopiero wtedy, kiedy zasypiam albo prowadzę samochód w pracy. Wtedy muszę się skupić na drodze. Pracuję za granicą przy ciężkiej pracy, a czasami prowadzę samochód z pasażerami. Wiem, że muszę zachować koncentrację, dlatego staram się skupić na jeździe. Zdarza mi się jednak wybuchać ogromną agresją z pozornie błahych powodów. Jestem ciągle napięty, rozdrażniony i wyczerpany psychicznie. W 2025 roku miałem okres, w którym pojawiały się myśli samobójcze. W tym roku, od początku sierpnia, wróciły ponownie. Osoby w pracy zauważyły, że coś jest ze mną nie tak, i wielokrotnie pytały, czy wszystko w porządku. Nie mam już siły. Chciałem dobrze, chciałem zapewnić rodzinie lepsze życie, a teraz mam poczucie, że wszystko się rozpada. Najbardziej boli mnie to, że kocham żonę i dzieci, a jednocześnie czuję się odrzucony, niepotrzebny i samotny. Boję się rozwodu, boję się utraty rodziny, a także tego, że po powrocie do Polski nie będę miał gdzie mieszkać. Po kłótniach z żoną mój stan psychiczny jeszcze bardziej się pogarsza. Zaczynam myśleć, że może rzeczywiście jestem złym człowiekiem, że wszystko zniszczyłem i że rodzinie byłoby lepiej beze mnie. Nie wiem już, co mam robić Mam świadomość, że popełniłem błędy, szczególnie ukrywając kredyty. Nie próbuję się z tego tłumaczyć. Chciałbym jednak, żeby ktoś zrozumiał, że przez lata również miałem swoje problemy, emocje i lęki, z którymi nie potrafiłem sobie poradzić. Nie wiem, czy nasz związek da się jeszcze uratować. Nie wiem, jak odbudować zaufanie żony ani jak naprawić relację z dziećmi. Nie wiem też, jak poradzić sobie z własną psychiką. Mam wrażenie, że od dawna tylko funkcjonuję: pracuję, wysyłam pieniądze, spłacam kredyty i próbuję jakoś przetrwać. W środku jednak coraz bardziej się rozsypuję. Nie szukam usprawiedliwienia dla swoich błędów. Chciałbym po prostu wiedzieć, czy ktoś był kiedyś w podobnej sytuacji i udało mu się z niej wyjść. Czy to, co opisuję, może wskazywać na depresję albo inne problemy psychiczne? Czy ciągłe analizowanie wszystkiego, wybuchy agresji, poczucie winy i myśli samobójcze mogą być objawami czegoś, co wymaga leczenia psychiatrycznego? Czy można mi jeszcze jakoś pomóc? Szczerze mówiąc, jestem już na skraju wytrzymałości. Coraz trudniej dostrzec mi jakąkolwiek nadzieję na lepsze jutro. Chcę przestać tak cierpieć, odzyskać spokój i móc normalnie żyć. Będę wdzięczny za każdą szczerą odpowiedź, radę lub podzielenie się własnym doświadczeniem.
-
Jodła Drzewo na Ś ?
-
Paragon- Faktura Nóż
-
Pizzerynkę prosto z piekarni.
-
Dołączył do społeczności: wykończony psychicznie
-
4611
-
Katarzyna Glinka , Renata Dancewicz
-
Leżę po kąpieli na łóżku i piję zimnym sok pomarańczowy. W TV lecą kuchenne rewolucje. Głowa i ciało odpoczywają. Wróciłem z dalekiej podróży. Jest tak zwyczajnie, przyjemnie.
-
To ja nie wiem skąd kurz mimo filtrów przed wiatrakiem wsysającym.
-
Nie odkurzam, bo w ogóle na podzespołach nie odkłada mi się kurz. Kompa mam 5 lat już.
-
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane