Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Heledore

    Co teraz robisz?

    Wietrzę mieszkanie. Zaraz muszę zrobić porządek i kolację.
  3. Też bym słodyczy nie trzymała ale moja rodzinka już tak:) Niestety.
  4. Heledore

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Żabie udka mi smakowały Znowu gotowany kurczak i ryż Niech już będzie po piątku. Zaraz znowu jajka. Tym razem na miękko. I na tym skończy się jedzenie
  5. Nie wiem jak z psychodynamiczną (wiem tylko, że jest długoterminowa)- tu ktoś, kto ją miał musiałby się wypowiedzieć. Ale jeśli chodzi o CBT 3 miesiące to właściwie zaznajomienie się z tym, jak terapia wygląda, poznanie terapeuty i poznanie problemów pacjenta przez terapeutę. No krótko generalnie.
  6. Też mi się tak wydaje, że to kwestia urojeń i że powinieneś to skonsultować z lekarzem.
  7. Nope. Jak mi się nie chce nic zrobić- nie jem. Tak samo jak nie mogę się zdecydować- nie jem. No i przede wszystkim- nie trzymam w domu żadnych słodyczy.
  8. Wiem który z inceli to zrobił.
  9. Dzisiaj
  10. Żeby pozbyć się schizofrenii wystarczy zapisać w notatce max raz, prefix - czyli = * Wszystko co wam się wydaje to prawda, a potwierdzi to algorytm: prawda albo fałsz. Jeżeli mimo to macie myśli natłok, to z nudów: Myślcie o czymś pozytywnym, fajnym. ENJOY.
  11. Dzisiaj dobry dzień Cosie odpuściły
  12. Jestem w związku od prawie 9 lat, od 3 jesteśmy małżeństwem. Jesteśmy rodziną patchworkową, nie mamy wspólnych dzieci. Nasz związek zaczął się od zdrady - mąż był wtedy w pierwszym małżeństwie, ja w trakcie rozwodu. Po 2 tygodniach i ujawnieniu podjął decyzję o rozwodzie i od tamtej pory jesteśmy razem. Przez te lata mieliśmy wzloty i upadki, ale oboje uważaliśmy nasz związek za szczęśliwy. Seks zawsze był dla nas ważny i mimo różnej częstotliwości nigdy nie mieliśmy w tym obszarze większego kryzysu. 3 miesiące temu odkryłam, że mój mąż od prawie 8 lat naszego związku korzystał z usług prostytutek, falami, z różnym nasileniem. Robił to również w poprzednim małżeństwie i wcześniejszym związku, więc łącznie trwa to około 16 lat. Oprócz tego w przeszłości wdawał się w romanse w pracy oraz korzystał z nadarzających się okazji do kontaktów seksualnych poza związkiem, niezwiązanych z płatnymi usługami. U nas zaczęło się po 1,5 roku, podczas pierwszego poważnego kryzysu: miałam wtedy wypadek samochodowy, złamany kręgosłup, depresję i nie było wiadomo, jak potoczy się moja rehabilitacja i nasz związek. Potem, jak sam mówi, „jakoś to poszło”. Przyznał się do kontaktów z 13 prostytutkami oraz do masaży erotycznych, z niektórymi więcej niż raz. W ostatnich 1,5 roku były to 3 usługi seksualne i 5 masaży, czyli okres dość dużego nasilenia. W telefonie miał ponad 30 zapisanych numerów, część już nieaktywnych. Co jakiś czas przeglądał portale i uzupełniał listę zapisując je lokalizacjami. W poprzednim związku pisał też recenzje na znanym forum dla klientów. Nie chodziło przy tym o fetysze czy potrzeby seksualne, których nie mógł realizować ze mną. Korzystanie z usług było raczej wplatane w codzienność i ukrywane pod wymówkami. Przykład, który mocno siedzi mi w głowie: planując kino ze swoimi synami i ich babcią, zamierzał podczas seansu pójść do prostytutki znajdującej się kilka minut od kina, a potem na zakupy i po seansie do domu. Sam nie potrafi tego do końca racjonalnie wyjaśnić. Identyfikuje próżność, potrzebę „nagradzania się”, regulowanie napięcia i frustracji oraz momenty, w których czuł się bezwartościowy albo niezadowolony ze swojego życia. Widzi też wpływ obrazu kobiet i seksu wyniesionego z domu i relacji z ojcem. Schemat był podobny: usługa była dużo poniżej jego oczekiwań, potem poczucie zmarnowanych pieniędzy, ogromne wyrzuty sumienia wobec mnie i obietnica sobie, że to ostatni raz. A potem kolejny raz. Przyznaje, że gdybym go nie przyłapała, prawdopodobnie sam nie potrafiłby przestać. Chcemy być razem i próbujemy odbudować relację. Paradoksalnie bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Mąż się przebadał, oboje jesteśmy w indywidualnej terapii. Mam dostęp do jego telefonu, a kiedy wychodzi, sam dba o udostępnianie mi lokalizacji. Tylko ja nadal nie bardzo wiem, co zrobić z tym wszystkim w swojej głowie. Najtrudniejsze są dla mnie: – całkowita utrata zaufania i lęk, że kiedyś do tego wróci; – seks, który nadal jest dla nas bardzo ważny, ale pojawiają się w nim triggery. Czasem jedno niewinne zdanie potrafi uruchomić skojarzenia z prostytutkami i cała atmosfera znika. Grounding podczas seksu jest dla mnie dużym tematem; – pomieszanie ról i poczucie, że czasami już nie wiem, kim właściwie dla siebie jesteśmy; – ogrom bólu i pojawiająca się czasem chęć zagłuszenia go alkoholem. Czy ktoś z Was przeszedł przez coś podobnego jak wieloletnią, powtarzającą się zdradę albo kompulsywne korzystanie z usług seksualnych? Co realnie pomagało Wam odzyskać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie? Jak radziliście sobie z triggerami, szczególnie podczas seksu? Czy taki związek rzeczywiście da się jeszcze „wyprostować”, jeśli obie strony chcą nad nim pracować? Będę wdzięczna za doświadczenia i podpowiedzi, bo na razie trochę nie wiem, jak to wszystko poukładać.
  13. @shadow_no terapie nie są dla mnie, próbowałem różnych nurtów. Jedyna jakakolwiek poprawa zawsze była po lekach lecz krótka. Żadne techniki terapeutyczne i przerabianie przeszłości nigdy nie działało na mój ciężki stan.
  14. @mlodyg pozwoliłem sobie połączyć nowy wątek z tym poprzednim. Czy oprócz farmakoterapii jesteś też w terapii? Bo wiesz jak to jest... leki nie rozwiązują za nas problemów tylko je maskują i dają czas i przestrzeń, żeby móc się zabrać za siebie również z innych stron. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, że one faktycznie działają dopóki... nie przestaniemy ich brać zupełnie. Są oczywiście osoby, które są "lekoodporne" ale z tego co mówisz częściowo leki potrafiły "zaskoczyć" więc nie były tak zupełnie przezroczyste
  15. Pozazdrościć:) ja uwielbiam każdy baton a najbardziej te czekoladowe. Na szczęście coraz częściej podobnie jak ty robię jakieś placuszki:)
  16. W 2020 roku po raz pierwszy poszedłem do psychiatry i dostałem escitalopram a po 2 tygodniach poczułem się po prostu nowym człowiekiem, dosłownie usunął całą moją depresje i lęki, czułem się jak stary ja sprzed choroby. Niestety tak samo jak lek szybko zaczął działać, tak szybko przestał. Kontynuowałem branie leku jeszcze przez 3 miesiące żeby sprawdzić czy ten stan wróci ale nigdy już nie było tak samo. Potem zwiększyliśmy dawkę do 20 mg escitalopramu i znowu to samo, poprawa po 2 tygodniach na chwilę i szybki spadek. Od tamtej pory wypróbowałem już z 15 różnych antydepresantów i dodatków do nich takich jak pregabalina, rysperydon i albo na mnie wcale nie działają albo działają na chwile na początku. Patrząc wstecz, gdy biorę dany lek dłużej, niby czuję że jest pewna różnica, że mam w sobie mniej napięcia i to wszystko jest troche zmniejszone, ale to nie to co powinno być... Czy ktoś był w podobnej sytuacji i udało mu sie jakoś rozwiązać ten problem? Jestem naprawdę przerażony wizją że mógłbym się tak czuć do końca życia.
  17. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Chyba tak, bo jadłam kiedyś żabie udka.
  18. Moze coś mówili do siebie a Ty to wziąłeś za ukierunkowane ku Tobie, może mówiły w ogóle co innego a może nic nie mówiły tylko Ci się wydawało. Taka specyfika schizofrenii że są urojenia. Na dobrą sprawę zastanów się dlaczego by ktoś miał tak o Tobie mówić. I to akurat jak próbujesz zejść z lorazepamu. Wg mnie lekarz na czas schodzenia powinien zwiększyć Ci dawkę neuroleptyku.
  19. shadow_no

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Czy Ty jesteś kanibalem?!
  20. Rzeczywiście katastrofa smoleńska była wtedy, jakoś wydawało mi się, że wcześniej, ale może pomyliło mi się ze śmiercią papieża. W ogóle nie mam żadnych wspomnień z katastrofy smoleńskiej, a ze śmierci papieża tak.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×