Kalebx3, nie zachęcam, bo po jednym razie trudno wyciągać jakieś daleko idące wnioski. Mi wtedy obojętne było co się ze mną stanie, a pamiętałem opowiadania kolegi i mu nie wierzyłem w te wszystkie przeżycia, chciałem sprawdzić. Akurat roślina była pod reką, średnio to pamiętam, ale wywar był na bazie ok. 15 liści i 4 mizernych kwiatów, bo kwiaty miały stanowić trzon wsadu, ale że ich nie było to zastąpiły je liście. W każdym razie by poprawił się wzrok i ustały wszystkie stuki, plamki i postaci potrzebowałem 2-3 dni, po tygodniu byłem w stanie jako takiej używalności, a po 2 tygodniach wróciłem w sumie do stanu przed wypiciem. Choć też odnoszę wrażenie, że jestem trochę inny, choć np. zdolności obliczeniowe czy zapamiętywania nie uległy pogorszeniu.