Hans
Użytkownik-
Postów
3 747 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Hans
-
Patrzę, a tu Masturbow się normalną czcionką wyświetla. Znowu nadchodzą czasy wielkiej smuty.
-
[videoyoutube=yt8v-Jz9vO0][/videoyoutube]
-
SrebrnaSowa, powiedziałbym, że jeszcze nie dokończyłem rysowania liści. Przylała jej tylko raz i koleżanka kwiknęła. W dzieciństwie miałem jednak bardziej traumatyczne przeżycia. Za to byłem dobry z ZPT. Jakieś wycinanki, różne rodzaje ściegów, przyszywanie guzików, szycie szalika, budowa karmnika dla ptaków, to było to.
-
Ana_88, wiejska podstawówka, A.D. 1992. Ta kobieta była niezrównoważona i do drugiej klasy poszedłem do równoległej, a np. w 6. na zielonej szkole płakała przy nas, bo niby jej tak dokuczaliśmy. Ksiądz też bił na religii. Dzisiaj to wiadomo, inne czasy, ale to wątek o Twoich rysunkach, a ja jak to mam zwyczaju opisuje jakieś historie z dzieciństwa.
-
SrebrnaSowa, pamiętam to dość dobrze. Narysowałem takie kikuty i chciałem rysować liście, ale lekcja się kończyła, podeszła do mnie, wydarła się i dała 1. Ale kiedyś wycięła lepszy numer, też w pierwszej klasie. Dziewczyna nie miała piórnika czy tam zadania domowego, kazała jej podejść na środek klasy, postawiła stołek, gacie w dół, przełożyła ją przez stołek i linijką w pupę... Ten kwik będę pamiętał do końca życia.
-
Nie znam się na tym, ale mi się podoba. Ja na plastyce w pierwszej klasie dostałem jedynkę, gdy trzeba było narysować drzewa.
-
[videoyoutube=425GpjTSlS4][/videoyoutube]
-
-
Nie.
-
Bolek donosił na kolegów, chlał z mordercami i firmował miękkie lądowanie całej tej menażerii w "wolnej" Polsce, naobiecywał 100 000 000 a jedyne co chciał dać, to nogę Kwaśniewskiemu, jeździł na ryby i ładowacz akumulatorów pozwalał rządzić państwem swemu kierowcy, a naprawdę opiekunowi jeszcze ze starych, dobrych czasów, a teraz ci jak barany wychodzą i bronią tego łotra. Do Radziwiłowicza straciłem cały szacunek, bo włóczy się wraz nimi, o ile barany można zrozumieć, to ten musi mieć w tym jakieś interesy.
-
ego, tak było, jednak to nie była słabość, nie proponowałem wspólnego zamieszkania itd. To było zauroczenie intelektem. Tak to czuję, że to co teraz mam w głowie, jest inne niż to, co miałem wtedy, ciężko to racjonalnie wyjaśnić, bo takie uczucia raczej racjonalne nie są. Faktycznie przeszło po 3 tygodniach, faktycznie z Nią o tym porozmawiałem. Bałem się, że spalę cegłę, ale trzymałem fason, nawet , gdy było ciężko, chociaż nie miałem jakichś marzeń, że Ona i ja... Ustaliliśmy, o czym nie będziemy rozmawiać, że mam się pilnować i nie przekraczać granic, i że Ona też będzie zwracać na to uwagę. Stwierdziliśmy też, że to całkiem normalne u człowieka, który opowiada w zasadzie o wszystkim, bo niczego nie ukrywam. W sumie to ciężko mi to sobie w głowie odtworzyć, bo towarzyszyły temu dosyć mocne emocje. Pamiętam natomiast, że na sesji tydzień później, zachowywała się jak najzimniejsza z zimnych, to nie było profesjonalne, ale potem wróciło do normy, z wyłączeniem rozmów na "niebezpieczne" tematy. Nie odpisałem wtedy, teraz widzę, że nie tylko Ty pytałaś, ale zapytałaś dość późno i nie wchodziłem w tamten wątek. edit: No i Jej nie dałbym sobie wejść na głowę, często na terapii mówiłem przykre rzeczy o psychologach/psychiatrach/terapeutach i się wykłócałem strasznie o metodologię itd., a z Tobą to nie wiem, tylko oczywiście hipotetycznie. :)
-
Piłem wywar z bielunia. Pisałem o tym na forum. Gdyby nie to, że okrutnie wyniszcza organizm i dochodzisz do siebie dwa tygodnie (a problemy z sikaniem i wzrokiem odczuwasz dłużej), to bym powtórzył. Mocniejsze przeżycia, niż jak zajrzałem śmierci w oczy. Grzyby to nie jest żadne porównanie do bielunia dla kogoś, kto może nie ćpa często mocnych specyfików, ale ma doświadczenie z podróżami różnymi. Zresztą na to nie ma mocnych, tu nie siądziesz na tronie, by kontrolować fazę, to nie Ty podróżujesz, to świat wpierdala się w Ciebie z całą stanowczością, a jak wchodzi faza to chcesz żeby się już skończyło, a to dopiero preludium, no ale potem jeśli jeszcze coś z tego zapamiętasz, to np. nie masz żadnych hamulców i sikasz w kącie pokoju jakby to była toaleta. :) Muchomory raz. Mistyczna faza, ale w brzuchu uczucie jakbym wódki na pusty żołądek wypił. Łysiczka jeśli chodzi o żołądek jest o wiele łagodniejsza, w zasadzie nie odczuwalna, a faza bez porównania głębsza. Nie zjem tego więcej. Może jakbym te kropki zjadł, ale nie czytam na forach o tym, a zwłaszcza na hyperreal, bo tam po 30 łysiczkach mają fazę...
-
bittersweet, po raz pierwszy w życiu poczułem platoniczną słabość i po raz pierwszy w życiu zaproponowałem komuś nieodpłatne mieszkanie u siebie (oczywiście, gdybym był bogaczem). Mamy zatem do czynienia z precedensem, nie możemy stworzyć statystyki poczuć platonicznej słabości z uwzględnieniem płci, dlatego też jakiekolwiek porównania nie wchodzą w grę. Mogę jednak dodać, że do mężczyzny bym takiej słabości platonicznej nie poczuł. :)
-
Pieprz, nie upadłem na głowę, żeby pisać o jakiejś innej wersji. :)
-
Zebrać "kuracjuszy", wcześniej narobić wywaru, tak, żeby, powiedzmy, z 10 średnich kwiatów wyszedł litr wywaru, tylko osobno warzyć, a nie w wielkim kotle. Potem każdemu powiedzieć, że to takie ziółka, które im pomogą, trochę gorzkie, ale osłodzone miodem i serwować pół litra na raz.
-
"The Thing" 9/10, ale jednym z najbardziej niepokojących filmów jest wg mnie "Picnic at Hanging Rock", chociaż to nie jest horror sensu stricto.
-
Srali muchy bedzie wiosna, że Ci tak brzydko napiszę. Najpierw imputowałaś mi podryw na psa, a potem kłamstwo. Ale Wy, seksualnie niebezpieczne użytkowniczki tego forum, dokonujecie projekcji własnych wyobrażeń na innych i wysyłanie zdjęcia psa to zaraz podryw, a platoniczna słabość to od razu myślenie o seksie waginalnym.
-
Ale ciekawe, kto stał za Franciszkiem? Junty wojskowe z Ameryki Południowej? To musiała być fest siła, skoro dali radę Panzergrenadier-Division Großdeutschland.
-
bittersweet, nie wiem o co chodzi.
-
bittersweet, o co Ty mnie podejrzewasz? Ja szanuję stosunek (tylko nie łap mnie za słowa) ego do samców naszego gatunku i nie mam żadnych niecnych zamiarów. Gdybym miał, to bym otwarcie nie pisał, że mam do Niej słabość, to taka platoniczna forma słabości. Co ja poradzę, że intelekt + niedostępność to coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie, nawet w sieci. I wiem, tłumaczy się winny.
-
ego, aaa, faktycznie. No, to szczegóły mamy już dograne.
-
ego, a w chwili mojej słabości, która zresztą cały czas trwa, wysłałem Ci zdjęcie mojego psa?
-
Psa akceptuję w ciemno, z kotem to jednak mogą być kłopoty.
-
ego, hmm, nie wiem, z samcem byś nie zamieszkała?
-
Niektóre części "V/H/S" i "V/H/S 2" są dobre. Z jedynki historia z sukkubem, a z dwójki z sektą.