Hans
Użytkownik-
Postów
3 747 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Hans
-
refren, Nie jestem ateistą, a o Popperze piszę Ci już po raz dziesiąty, a Ty nadal wciskasz mi ten empiryzm logiczny, co jest zarzutem fałszywym. To Ty korzystasz z dokonań naukowców, którzy niekoniecznie wierzyli w Boga, zresztą jak się ta wiara ma do osiągnięć naukowych powiedzmy od XIX wieku, kiedy następuje naukowy, społeczny i przemysłowy boom. To jest dla mnie niezrozumiałe - ateista sobie coś bada i na nic się nie ogląda, jaki wyjdzie wynik, czy potwierdzenie danej tezy to jest ok. A typowy katolicki naukowiec też sobie bada i co mu tam wyjdzie to jego. To ortodoksi, których tak miłujesz pilnują się Biblii i Kościoła i dlatego odsetek niewierzących np. pośród naukowców w Stanach jest bardzo duży. Wniosek z tego taki, że poznanie skreśla wiarę w to, co jest w Biblii o Bogu osobowym, interweniującym i czuwającym nad ludźmi. No właśnie! XIII wiek! Czemu nie I wiek? Przecież to 1200 lat po Jezusie! Czemu akurat dopiero w XIII wieku doszło do ugruntowania katolickiej teologii, której podstawą jest tomizm? Jak znajdę chwilę to poczytam. Ale już czuję, że są to długie i pokrętne tłumaczenia. Pisałaś o porządku i złożoności istnienia, a tak naprawdę coś pozostawione samemu sobie ulegnie rozpadowi, utraci posiadaną energię i w końcu nie będzie w stanie wykonać żadnej pracy, a to dzięki pracy nasz świat wygląda tak jak wygląda. Tak to wygląda, że entropia, czyli stan nieuporządkowania układu stale rośnie i nie jesteśmy temu w stanie zaradzić. Biorąc pod uwagę tę właśnie entropię i dodając do tego efekt motyla, rzadko sprzątam, gdyż w ten sposób mogę zniszczyć jakieś odległe od nas o miliony lat świetlnych cywilizacje.
-
Jarek jakoś nie ma a w polityce siedzi od lat. Jego żoną jest polityka.
-
Znalazłem ten artykuł i faktycznie w Belgii tak jest - http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1558129,1,belgia-eutanazja-w-praktyce.read
-
Według mnie każdy powinien móc decydować o swojej śmierci - pójść do lekarza, opowiedzieć o problemach, mieć miesiąc na zastanowienie (tak to chyba funkcjonuje w Belgii dla osób chorych na depresję), jeśli po miesiącu decyzja pozostaje bez zmian, to wtedy kupić nierefundowany specyfik, po którym następuje szybka i bezbolesna śmierć. Nikt z nas nie decydował czy chcemy być na tym świecie, wiec powinniśmy mieć prawo godnie odejść, a nie umierać powoli lub podejmować jakieś dramatyczne próby samobójcze.
-
Przecież są pewne sposoby, jednak nie można o tym pisać. Ja nikomu nie będę udzielał rad jak to zrobić, ale dla siebie mam już ustalony plan na wszelki wypadek. Wiem, że jest to metoda skuteczna i niezbyt bolesna.
-
magnolia84, wszystko przed Tobą. :)
-
carlosbueno, u mnie jest gałąź rodziny, która mieszka na Śląsku Cieszyńskim po czeskiej stronie (wojna i zmiana granic zostawiła ich po tamtej stronie), to oni dodatkowo po czesku mówili. O ile jeszcze ludzie z pokolenia mojego ojca znali polski, to ci z mojego pokolenia znają już tylko czeski. Zostali zczeszeni (jak się nazywa ten proces, czechyfikacja?).
-
Moje zainteresowanie i sympatia do wybranych języków przejawia się w muzyce jakiej słucham: rosyjska, ukraińska, gruzińska, bałkańska, turecka, arabska, izraelska, azerska, hiszpańska, francuska Rosyjskiego jeszcze chciałbym się w przyszłości nauczyć i może przy okazji ukraińskiego, bo będzie to zapewne łatwe znając polski i rosyjski.
-
Zdarza mi się, ale tylko pośród dość bliskich mi osób. Mnie rozpoznali jak pojechałem kilka lat temu pod Jasło, do kolegi, który tam się przeprowadził i rozmawialiśmy z Jego tamtejszymi znajomymi i mi powiedzieli, że muszę być z Krakowa lub okolic, bo od razu to słychać w moim akcencie. Mówię też obowiązkowo "na pole", na dwór do dziedzica nie chodzę odrabiać pańszczyzny. magnolia84, moim ulubionym językiem jest niemiecki. Po pierwsze punk rock w żadnym innym języku nie brzmi tak dobrze, a po drugie chcę znać ze względu na przodków - jeszcze dla mojego dziadka nie było różnicy, czy mówi po polsku czy po niemiecku, ale byli Polakami mieszkającymi na Śląsku. No i jak w końcu dojdzie do tego przyłączenia, na które z carlosem czekamy, to znajomość niemieckiego będzie jak znalazł. A Ty mieszkasz gdzieś w rejonie Białegostoku, mówi Ci coś takie miasteczko jak Tykocin?
-
Argish, jak bym pomieszkał na Śląsku może z miesiąc to bym pewnie złapał trochę więcej śląskiej gwary i akcentu niż teraz mam. Całkiem niedawno się dowiedziałem, że mówię gwarą krakowską, byłem w lekkim szoku i faktycznie coś takiego istnieje i w innych regionach nas słychać, że nie jesteśmy tutejsi. Wybaczcie, że tak o językach i gwarach się rozpisuję, ale nauka języków trzyma mnie przy życiu i daje radość.
-
magnolia84, jedne z lepszych wakacji życia tam spędzałem - w wiosce pod Białymstokiem, wraz z babcią u Jej koleżanki jeszcze z czasów, gdy razem były w obozie pracy. Pamiętam, że gdy byłem tam pierwszy raz, a miałem wtedy 11 lat i rodzice po miesiącu po nas przyjechali, to byli bardzo zdziwieni bo i ja zacząłem mówić ze wschodnim zaśpiewem i używałem zwrotów tam używanych. Dzieci takie rzeczy bardzo szybko łapią.
-
Argish, ja bardzo lubię śląską i białostocką (ogólnie wschodnią) gwarę i ten wschodni zaśpiew.
-
Ja to jestem chyba purystą językowym.
-
magnolia84, czasami tu zaglądam. :) Dla mnie mogłoby być cały czas 15 stopni Celsjusza - lubię ubrać się w polar lub koszulę i jest ok, ale biednemu zawsze wiatr w oczy - jak nie na minusie to +30.
-
magnolia84, ja czasem jak się zgrywam to napiszę/powiem "se". Mnie irytuje słowo "mega" i wszelkie zdrobnienia typu "pieniążki", "bułeczki", "kościółek" itp. -- 31 Jan 2015, 19:28 -- Jeszcze opady śniegu mnie wkurzają.
-
Ja mam - niedaleko! To why nie przyjechałeś na piwko do Kraka jak jeszcze tam byłam? Zaburzenia+leki. Kontakty z ludźmi w pracy to już dla mnie chyba dwa razy za dużo.
-
Ten ranking zawiera wiele bardzo dobrych filmów, które kiedyś widziałem, a wymagałby odświeżenia.
-
To ja chyba założę temat o ludziach z Krakowa i napiszę o ich "specyficznej" mentalności. masz cos do ludzi z Krakowa ? Ja mam - niedaleko!
-
lojantka, dla mnie taką granicą jest rok 1969, wtedy powstał "Easy Rider",czasem coś starszego obejrzę, ale głównie jakieś klasyki. Za to bardzo lubię filmy z lat 80. zwłaszcza skierowane do młodzieży (jak choćby "The Breakfast Club"). Lata 80. mają swój klimat, który mi bardzo odpowiada. Śmiercionauta, "Czas Apokalipsy" jest na pierwszym miejscu w moim prywatnym rankingu. Parafrazując słowa kapitana Willarda - poziom zajebistości w tym filmie jest taki, że trzeba by mieć naprawdę mocne skrzydła, żeby się w nim nie utopić. :) -- 31 Jan 2015, 14:41 -- Z "przegadanych" filmów to jeszcze "Noc na Ziemi" bardzo lubię.
-
[videoyoutube=NyD3H4cnwvA][/videoyoutube]
-
"12 gniewnych ludzi" - jestem zazwyczaj nastawiony negatywne do tak starych produkcji, ale ten film zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Polecam, jeżeli ktoś lubi "przegadane" filmy, gdzie akcja rozgrywa się prawie cały czas w jednym pomieszczeniu.
-
Fajnie, dzięki. :)
-
Czy na czas wyborów Miss/Mistera można podkleić tematy, w których się głosuje?
-
Psychoanalepsja_SS, niestety nie. Chociaż na różnych portalach pisałem dosadne komentarze na temat tego co myślę o banderowcach. Prawie zawsze używałem słów typu "upaina", "upamajdan", "ukry" czy "ukropy". Ale wraz z księdzem Isakowiczem-Zaleskim bronimy profesora Pazia. Zresztą "Wyborcza" wraz z "Gazetą Polską" nie tylko dlatego atakują tego człowieka. Sprawa ma drugie dno, a mianowicie ów profesor wydał niedawno książkę "„Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939 – 1946.”, w której pisze o niewygodnej dla ww. gazet prawdzie na temat ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Pisanie prawdy w kontekście Wołynia jest biegunowo odległe od założeń mitu giedroyciowskiego tak uparcie forsowanego przez "Wyborczą" i "Gazetę Polską". Dlatego tak wściekle atakują każdego, który mówi prawdę o tamtych wydarzeniach.
-
carlosbueno, ja u moich nigdy nic takiego nie zaobserwowałem. Kiedy pytałem dużo później mamy, czemu tak żyją, to mi mówiła, że ojciec się wstydził okazywać przy mnie czułość, że chciał mnie wychować na twardziela. Ja moim wyliczyłem, że zostałem poczęty przed ślubem, dlatego doszedłem do prostego wniosku, że jestem owocem wpadki i ślub był tylko z tego powodu (wiadomo jak dawniej było - wstyd i napiętnowanie), a idąc dalej uznałem, że jestem dzieckiem niechcianym i przez to nie okazywali mi nigdy miłości i nie mówili, że mnie kochają. Nigdy tego od nich nie usłyszałem, nigdy też mnie nikt nie przytulał poza babcią.