-
Postów
381 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez NoMoreDepression
-
Czy macie tez tak, ze najgorzej jest jak sie sciemnia wieczorem, ten stan przejsciowy okolo godziny jak slonce zachodzi? Wtedy nasilaja sie zawsze moje lęki, odchodzi mi cala energia, dopiero jak juz sie "ciemnosc" zadomowi to cos mi w glowie zaskakuje i znowu czuje sie tak jak wczesniej, czyli jednak duzo lepiej niz w tym okresie przejsciowym? Nikt nigdy o czyms takim nie pisal, wiec zaczynam podejrzewac, ze to jakas trauma z dziecinstwa tak na mnie wplywa
-
Moje objawy: OBJAWY SOMATYCZNE brak apetytu napady głodu bezsennosc, 2 noce praktycznie nie spalem i w ogole nie bylem senny dalej nadmierna sennosc, spanie po nawet ponad 12h / dobe głosniejsze dzwięki mnie denerwowały odrealnienie sensacje w zoladku caly czas (ostatnio, po zejsciu do 5mg z paroksetyny) schudłem z 5kg juz nie wspominajac o napieciach roznych czesci ciala OBJAWY PSYCHICZNE - najgorzej zawsze było wieczorem, jak się ściemniało (w zimie szczególnie) - apatia, niechęć do wszystkiego - hipohondria!!!!!! - naprzemienna złość na rodziców oraz wyrzuty sumienia (później) - poki gdzies bylem bylo "w miare" ok, jednakze po powrocie do domu, szczegolnie w godzinach popoludniowych, gdy sie zaczynalo sciemniac: ataki smutku, tak silne, ze moglem tylko lezec na lozku i nic nie robic, uwaga, co BARDZO CIEKAWE przypominaly mi sie wtedy momenty z dziecinstwa, ktore byly dla mnie bardzo negatywne (np. wyjazd na oboz sportowy gdzie wszyscy mnie "tepili" bo nie umialem sie wpasowac w towarzystwo), tylko ze to przypominało mi sie z takimi kurewskimi szczegolami, ze w zyciu bym nie pomyslal ze to jest w ogole jeszcze w moim mozgu, serio. Np. prawie ze "bylem" w takim pokoju tam na tym obozie, widzialem dokladnie jaki byl dywan - i jestem pewny, ze to bylo naprawde, bo to byly obrazy z przeszlosci w jakims najodleglejszym zakamarku.
-
Ej tak jak nigdy nie bralem sie antydepresantow tak teraz zaczynam sie bac, ze nigdy nie bede umial zyc bez ich odstawienia i ze, co gorsza, z kazda chwila brania paroksetyny zachowuje sie na odwrot, niz bym sie zachowywal bez, czyli niejako cofam sie w zyciu. Nie wiem, czy rozumiecie co mam na mysli. Na okraglo mam taka schize, ze to nie ja, tylko SSRI - bo skoro mialem depersje / lęki / inne takie objawy przed braniem lekow to to byłem JA i trzeba bylo z nimi zyc albo cos, a nie sztucznie zwiekszac poziom neuroprzekaznikow w mozgu. Strasznie mi sie poprzestawialo w glowie, tak jak kiedys uwazalem antydepresanty za zbawienie, tak teraz ich sie panicznie boje Probowalem po 2 latach brania odstawic paro ostatnio, ale chyba nie da rady, gdy zszedlem na pare tygodni do 5mg to zaczely sie dziac naprawde niesympatyczne rzeczy ze mna, koszmarne napiecie w brzuchu (potrafilo mi praktycznie całą dobe burczec w zoladku) i wszystkie somatyczne objawy jakie tylko moga byc. Dodam, ze sytuacja zyciowa moja nie jest teraz zbyt ciekawa, przynajmniej tak mi sie wydaje, takze na pewno to mialo wplyw. Ale dlaczego bez leku nie potrafie funkcjonowac bez lekow???? Musze isc wreszcie na psychoterapie, to znaczy znowu bo poprzednio przerwalem. Update: moze jeszcze sprecyzuje. Czuje, ze SSRI-owa stymulacja zastepuje mi takie uczucia jak milosc, przyjazn, itp. Taka jest prawda, na paro jestesmy jak komputery chyba:/ I co pozniej jak odstawimy, nie bedziemy mieli nikogo tak naprawde bliskiego?
-
Wg mnie to po prostu teraz swoje depresyjne / nerwicowe objawy odczuwasz po prostu pod innymi objawami, wziecie substancji psychoaktywnej, ktora cos tam troszke namiesza z przekaznikami, czesto to powoduje. Slowem - nie jest ani lepiej, ani gorzej, tylko rownolegle, a problemy nadal sa. Moge sie oczywiscie mylic, tak tylko na swoim przykladzie mowie z wlasnego doswiadczenia.
-
Stwardnienie rozsiane wkręcanie
NoMoreDepression odpowiedział(a) na Margaryna9 temat w Nerwica lękowa
Mi wyszło na eeg kiedys ze cos tam jest na granicy dopuszczalnosci. Ale podczas tego badania bylem sparalizowany lękiem, ku**a jak mi ten obraz zaczal migac przed oczami to myslalem ze zemdeleje i po chwili przerwalem badanie. Wiec nie wiem, jak niby mialoby to wyjsc prawidlowo -
Stwardnienie rozsiane wkręcanie
NoMoreDepression odpowiedział(a) na Margaryna9 temat w Nerwica lękowa
Haha kocham Was ludzie za to co piszecie, dokladnie tak samo i te same choroby sobie wkrecam. Tez zaliczylem stwardnienie rozsiane :) m_antoinette - ja przez kilka dni mialem wrazenie, ze strasznie bola mnie oczy, poszedlem do okulisty, wszystko było ok i mi przeszlo - przerzucilo sie na co innego Jakie masz te zaburzenia? Ostrosci, czy cos jeszcze? -
Dziwne ataki, zawsze wieczorem, czy ktoś tak ma ?
NoMoreDepression odpowiedział(a) na marianski696 temat w Nerwica lękowa
Hehe to ja myslalem ze tylko ja mialem drgawki od nerwicy. Kiedys myslalem ze to atak padaczki, bo byly dosyc konkretne (co skutkowało oczytwistymi, 100% -ntowymi podejrzeniami, o guza mozgu, stwardnienie rozsiane i milion innych - takim ludziom jak my powinno zakazac sie internetu No, ale wiedza na temat chorob ktore przeczytalem mi zostanie do konca zycia, zawsze to jakis plus). No nic, powodzenia w terapii. milka89 - no nic, musisz sie pogodzic z tymi objawami, zaakceptowac je ze wszystkimi ich konsekwencjami, dopiero wtedy spokojnie zaczna sie uspokajac. -
Znowu wkrecam sobie, ze mam borelioze. Ktos jeszcze ma takie hobby? Z polowa objawow sie zgadza, w tym uporczywe strzelanie stawami i dwutygodniowy cykl (2 tyg lepiej 2 tyg gorzej). Na wiki objawy: http://pl.wikipedia.org/wiki/Borelioza Czy ktos z drogich forumowiczow moglby mnie jakos pocieszyc w taki sposob, zeby podac racjonalne argumenty, dla ktorych nie mam tej choroby? Bylbym bardzo wdzieczny, bo nie potrafie takowych znalezc. :))
-
Nie czytalem calego tematu wiec nie wiem jak sie watek dalej potoczyl, ale po kilku pierwszych stronach uwazam, ze robicie z igly widly. Po SSRI mozna prowadzic, podobnie po innych lekach (oprocz benzo) jesli sie czujemy na tyle dysponowani. Natomiast odnosnie benzo - przeciez nikt nie bedzie was kontrolowal bez powodu. Jak zjecie paczke clona na przyklad i zaczniecie jezdzic po okolicy, to co innego, a co innego jak sie je terapeutyczna dawke. Nikt sie nie bedzie w praktyce czepial przeciez o terapeutyczna ilosc benzo we krwi, co innego teoria (prawo) a co innego praktyka. Jak we wszystkich dziedzinach chcecie byc tacy swieci to powodzenia w zyciu ;/
-
Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?
NoMoreDepression odpowiedział(a) na lady_destroy temat w Leki
Nie da sie tego tak uproscic. Rownie dobrze mozna powiedziec ze dopamina to kalkulowanie, zimno itp. (rządza pieniadza, hazard) a serotonina to empatia do innych ludzi (np po zazyciu mdma). Zdecydowanie za duzo jest roznych receptorow i ogolnie skomplikowanych procesow, zeby mozna tutaj ougolniac wszystko do kwesti neuroprzekaznikow. Juz bardziej mozna cos powiedziec o poszczegolnych receptorach. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
NoMoreDepression odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Wkur**a mnie ze bedzie sylwester za niedlugo i sie bedzie trzeba wybrac na jakas impreze mimo ze nie mam zadnej na to ochoty i mam to kompletnie w dupie. Dla ludzi zdepresjonowanych powinno byc osobne miasto, gdzie by sobie mieszkali przez jakis czas zdala od wkur***jacych bodzcow i nikt by sie nie pytal czemu sie nie usmiechaja :/ -
Marihuana nalezy do wszystkich kateogorii naraz
-
Czy leki antydepresyjne leczą nieszczęśliwą miłość?
NoMoreDepression odpowiedział(a) na lady_destroy temat w Leki
Troche lecza nieszczesliwa milosc ale nie dzialaja az tak inwazyjnie SSRI zeby zalatwily cala sprawe, to na pewno. Ale sam fakt lekkiego namieszanie w neuroprzekaznikach pomoze Ci sie od tego oderwac, szczegolnie jesli pierwszy raz bedziesz brała SSRI - w nastepnych "wypadkach" juz nie bedzie efektu zaskoczenia i sie to moze nie sprawdzic niestety. Takze reasumujac, jak chcesz to sobie pobierz z pol roku - co za roznica, jak i tak masz sie meczyc. Trzeba jeszcze wziac pod uwage nieprzyjemne odstawianie, ale jesli nie jestes hipohondryczka to tragedii nie bedzie. -
wegetacja w wieku 30 lat - najciężśzy przypadek w Polsce?
NoMoreDepression odpowiedział(a) na temat w Depresja i CHAD
Ale powiedzcie mi, musicie miec chyba jakies przebłyski przynajmniej energii. Jak ja bylem w takim stanie jaki wy opisujecie, to czesto wieczorem na powiedzmy pol godziny dostawalem nagle konkretny zastrzyk energii, taki stan hipomaniakalny. Nie koniecznie wieczorem, roznie to bywalo. Nie wiem co mam poradzic... Szukajcie rozwiazania, a je znajdziecie, tylko ciezka praca nad soba mozna wyjsc z tego blednego kola. -
Nie wiedzialem w jakim wątku to napisac, więc napisze tutaj: Moj ostatni nawrot nerwicy lękowej oraz depresji spowodowany był nastepujaca sytuacja: Zakochalem sie, po czesci nieswiadomie, w pewnej lasce. Myslalem, ze naprawde mozemy byc razem, ze ona tez moze tego chciec, nie widzialem zadnych przeszkod - no i moje uczucie sie rozwijalo w idiotyczny sposob (nie bylismy razem, nigdy na ten temat nie rozmawialismy, a ja sobie sam cos wkrecilem). W końcu przyszedl czas na konfrontacje z rzeczywistoscia, ktora oczywiscie okazala sie okrutna Ale mniejsza o to. Od tego czasu zaczela stopniowo narastac depresja, narastac zaczely lęki - z jednej strony nie jestem glupi i wiedzialem, ze nie ma szans na związek, zrobiłem wszystko co mogłem - nie moglem jednak przezwyciezyc uczucia, no nic, chemia, natura. Do tego doszedl natłok spraw codziennych - i to takich, ze nie moglem ich zawalic (jakas mala czastka mnie nad tym czuwała, niestety bardzo mała). Uczucie wiec zeszło w nieswiadomosc, na daleki plan, a ze (tutaj klania sie teoria o tym, ze depresja to dys-cośtam osobowości, w kazdym razie chodzi o to, ze pojawia sie wtedy, gdy w danej sytuacji emocjonalnej nie potrafimy sobie poradzic, nie bylismy na to przygotowani). W końcu czlowiek kompletnie gubi sie w emocjach i to tak, ze nie wiadomo gdzie gora, a gdzie dół - na pewno, kto jak kto ale Wy wiecie o co chodzi :) Bo z jednej strony zepchniete do podswiadomosci przeswiadczenie, ze do tamtego uczucia nie ma co wracac, a z drugiej strony wszystkie te rzeczy, ktorymi powinnismy sie zajac, a nie mamy na to sily, bo uczucie w nas jednak jest. W koncu, z tygodnia na tydzien, bardzo stopniowo, wszystko przechodzi, tak jak to z tym szatanskim stanem zauroczenia juz bywa od dziesiatek lat. Codziennosc staje sie coraz prostsza i da sie ja zniesc bez uzywek, stajemy sie aktywniejsi. Dlaczego to napisalem? Bo wiem, ze wiele osob tutaj szuka przyczyn swoich dolegliwosci i nie potrafi ich rozpoznac, moze warto wiec zwrocic uwage na swoje doswiadczenia z plcia przeciwna A jestem niemal pewny swoich wnioskow, bo drugi raz mi sie to w zyciu przytafilo w tak silny sposob i drugi raz w podobnej sytuacji. Do tego mozna wykonac prosty test - w momencie ataku lęku, odrealnienia, bicia serca wyobrazmy sobie pewne sytuacje i szybko mozna dojsc do wniosku, czego podswiadomie pragniemy, mimo, ze rzeczywistosc nam tego "zabrania" i na pozor ataki sa bezpodstawne. Teraz wydaje mi sie moj post nieco bezsensowny i wywolany chwilowym uniesieniem, ale jak juz napisalem to niech zostanie. W ogole moze to tylko ja tak mam, ze jak w gre wchodza kobiety to tak sie ze mna cos niedobrego dzieje nad czym nie mam kontroli... Bo jakos wszystkie inne rzeczy na swiecie potrafie sobie raczej przetlumaczyc. Edit: aha, zeby nie bylo, swiadomosc przyczyn swojej choroby wbrew pozorom w zadnych wypadku automatycznie nas nie ulecza - nasz mozg wie co robi i nie bez powodu "unieswiadomia" nasze problemy. Edit 2: i jeszcze cos, nie bez powodu stan zauroczenia spelnia wiekszosc kryteriow psychozy. Totez jesli czescia siebie uswiadamiamy sobie bezcelowosc tej psychozy, a ona mimo to nadal trwa bo niemamy absolutnej kontroli nad soba, to wychodza takie rzeczy jak najgorsze objawy nerwicy lękowej. Przy zmuszeniu do aktywnosci zyciowej moze ona przeksztalcac sie w nerwice natrectw i inne takie - wszystko jedno.
-
Wlasnie tez juz od miesiaca mam w domu odsloniete zaluzje caly czas, mimo ze w lato byly zawsze zasloniete i niestety niewiele to daje. W sloneczne dni staram sie wychodzic na zewnatrz pod jakims pretekstem (rower, cokolwiek), szczegolnie tuz po poludniu, a jesli nie mam sily to przynajmniej sie przez okno nasloneczniac ale to dziala tak jakby tylko chwilowo. Po prostu w glowie mi sie nie miesci, zeby czlowiek byl tak uzalezniony od slonca? Chyba najchetniej bym zapadł w sen zimowy i obudzil sie na wiosne.
-
Czy faktycznie teraz, gdy nadeszła jesień, Wasze objawy depresyjne nasiliły sie? Czy czujecie sie gorzej niz na wiosne, lato? Pytam bo nie chce sie dowiedziec, czy moje ostatnie dramatyczne pogorszenie sie energii zyciowej / samopoczucia / przyplyw lęków spowodowany jest sytuacja zyciowa, czy ta zasrana porą roku? Nie mam siły kompletnie na nic, moge spac 12 godziny spokojnie, a jak sie do czegos zmuszam to bardzo sybko sie mecze - tak jest dokladnie od poczatku wrzesnia. Natomiast wczesniej, mimo, ze mialem takie same problemy, umialem je rozwiazywac i jesli nie doskonale to przynajmniej dobrze sobie z nimi radzilem! Czy wiec brak slonca moze miec tak olbrzymi wplyw na moje samopoczucie? Zawsze myslalem, ze to jest zaledwie kilka %, tym bardziej, ze i tak duzo czasu spedzam przy komputerze, w pomieszczeniach... To czemu mojemu organizmowi by mialo to zrobic tak drastyczna roznice? Jesli mialbym zdefiniowac spadek energii w ciagu ostatnich 3 miesiecy w porownaniu z wczesniejszym okresem, to bylo by to conajmniej 60%! Dodatkowo przez pol roku bralem juz tylko polowke tableti parogenu (paroksetyna) i dobrze sobie radzilem, a w ostatnim czasie musialem znowu zwiekszyc do calej tabletki (paroksetyna), co jednak nie poskutkowalo "naprawą" mojej energii zyciowej, a jedynie usmiezeniem lęków (ktore notabene spowodowane byly depresja i niemoznoscia wykonania tego, co bylem pewny ze jestem w stanie wykonac, przez co zdeozorganizowalo mi sie zycie - z paroksetyna latwiej mi po prostu ten brak energii zaakceptowac, troche jak z benzo). Zapraszam do wypowiadania sie!
-
czesto słysze ze nieuswiadomione konfliktyz dziecinstwa.....
NoMoreDepression odpowiedział(a) na domel temat w Nerwica lękowa
Mysle ze gosciu dobrze gada. Nerwica bezposrednio wywolana jest aktualna sytuacja zyciowa, a posrednio dawnymi przezyciami, ktore uksztaltowaly w nas taka osobowosc, ktora nie jest w stanie poradzic sobie z aktualna sytuacja zyciowa. -
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
NoMoreDepression odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Ja mam tak jak Wy z tym domem rodzinnym. Tak sie rozwinal nawrot zaburzen depresyjno-lekowych u mnie ostatnio. Wydarzylo sie pare niemilych spraw, stwierdzilem ze musze odpoczac, odstresowac sie, rezygnuje nieco wczesniej niz planowalem z pracy (studia dzienne) i odpoczywam w domu. A tu niespodzianka - w domu z kazdym ku**a dniem coraz gorzej. Dokladnie w odwrotna strone nie planowalem. To jest chyba kwestia nieumiejetnosci wyrazania negatywnych emocji w domu, albo radzenia sobie z takowymi, albo juz w ogole nie wiem ocb. Albo przyznawania sie przed domownikami do tych negatywnych emocji - bo niesie to za soba kolejne negatywne konsekwencje. Pier***ne bledne kolo, nieprawdaz? Przepraszam za przeklenstwa:) -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
NoMoreDepression odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Chojrakowa bedzie dobrze, a czemu konkretnie nie dzis masz jakas wazna sprawe? Moze to przez to sie tak stresujesz. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
NoMoreDepression odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Hej Monika:) Wiem ze od tego sie nie umiera i niestety, jak wiesz zreszta sama, czesto marne to pocieszenie Ten napad lęku z jednej strony starałem sie obserwowac biernie, a z drugiej strony byl on tak intensywny, ze doslownie mnie sparalizowal, calutkie cialo mialem jak z waty. Jeszcze takich watpliwych atrakcji w zyciu nie mialem, musze przyznac. Lecze sie psychiatrycznie - obecnie od okolo roku biore paroksetyne - przez pierwsze 6 miesiecy bylo to 20mg, pozniej zmniejszylem na zaledwie polowke tabletki - 10mg. Generalnie wszystko bylo przez ten czas OK. Szkoda, ze juz nie jest. Piszesz o tym, ze ataki paniki i leku wywolują wewnetrzne konflikty. Tez tak kiedys myslalem, ale obecnie sie chyba z tym nie zgadzam. Dlaczego? Otoz gdy mamy jakis konflikt - dobro A lub dobro B - nasze umysly automatycznie dokonuja tego wyboru na ten w chocby minimalnym stopniu korzystniejszy, obserwujac swoje mysli w stanie remisji jestem w stanie stwierdzic, ze takie wybory nie stanowia dla nas podstwiadomie zadnego problemu. Moze to co pisze wydawac sie nieco obląkancze, ale tez mam takie skrzywienie wlasnie po psychoterapii, ze czesto analizuje swoje emocje. Natomiast podczas ataku lęku kazda mysl, ktora normalnie nie wywoluje na nas zadnego wrazenia, wywoluje paniczny lęk. Stąd moje przypuszczenie - ze caly ten atak to po prostu jakas bardzo silna emocja, którą tłumimy w sobie a ktora w koncu "wystrzela". Tak to jest jak sie jest caly czas pozytywnym i usmiechnietym czlowiekiem, a w srodku czasami az sie gotuje w glowie! Moze moja teoria jest bledna, nie wiem. W ogole teraz moj post wydaje sie bezsensowny, ale jak juz napisalem to wysylam. Pozdro i SPOKOJNEJ nocy......