Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niewkopomonowana

Użytkownik
  • Postów

    622
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Niewkopomonowana

  1. Jadę do pracy i czeka mnie praca. 9km do celu
  2. Jebać telewizję polską, Jacek Kurski chuj ci w dziąsło. Przestań mi kurwa rodzinę prześladować! Bo chciałbym w spokoju dorosnąć.
  3. Cieszę się Twoim dobrze. Niech dobrze trwa wiecznie, a niech po śmierci będzie błogo. Świat może być zadowalający. Nie oczekuję ciągłej radości. Chcę tylko radzić sobie z ludźmi. Bo ludzie to piekło. A tak to okay.. lubię koty
  4. To że jestem lepsza od większości dzbanów na tym padole łez
  5. Dobrze, nie jestem lekarzem i nie będę już komentować. Napisz jak na Ciebie działa forma XR jeśli bierzesz, bo skoro komentujesz, to albo bierzesz, albo jesteś lekarzem... Albo... Well.
  6. Tak często chcemy, by wszystko było idealne. Jestem trochę perfekcjonistką nawet jeśli chodzi o moje samopoczucie. Dążę do nierealnej szczęśliwości. Świat to mrok i światło. Bez smutku nie znamy radości. Staram się tak bardzo nie analizować tego jak się czuję, tylko skupiać na rzeczywistości. Obecnie nie borykam się z problemami, więc może łatwo mi mówić. Pewnie tak jest. Natomiast wiem, że ciemne dni nadejdą, to nieuniknione. Śmierć też jest naszym przeznaczeniem. Świat jest pełny bólu. Nie oszczędza nas. Nigdy nie był zawsze łaskawy. "W życiu piękne są tylko chwile". A kroki trzeba pewnie stawiać i dążyć do tej właśnie akceptacji - to może się tyczyć wszystkiego: problemów, chorób, śmierci, czy czegokolwiek innego, co nie jest idealne. Nie oznacza to, byśmy byli bierni w naszych czynach. Możemy zmieniać to, co się da, ale bez presji. Czasem dobrze przeanalizować sobie w głowie czego chcemy, co można naprawić, a co na dany moment odpuścić. Rozwiązania często przychodzą same, serio.
  7. @Dalila_ Jeszcze chcę Ci powiedzieć, że kiedyś dostałam ( w wieku ok. 20 lat) lek olanzapina. Brałam go dosyć długo, a wcześniej jeszcze antydepresnty od lekarki do której chodziłam w gimnazjum i chwilę w liceum. No ale chcę napisać o Olanzapinie, bo odstawiłam ją od razu. Przestałam brać leki i po kilku latach, może dwóch - dostałam największej psychozy świata, a wcześniej zaczęło się od hipomanii i manii. Nie wiedziałam wtedy czym jest ChAD i mania.. Koleżanka po psychologii, która też cierpi na depresję i bierze leki, ostrzegała przed rzuceniem leków bez stopniowego ich zmniejszania, BO MOŻNA DOSTAĆ PSYCHOZY (z samego odstawienia neuroleptyku). No i tak też się stało, tylko po czasie i stopniowym pogarszaniu zdrowia psychicznego. Na pewno samo odstawienie nie było powodem wybuchu mojej choroby. Składa się na to pewnie: geny, traumy, wychowanie, używki i zaczęcie brania silnych leków już w gimnazjum, gdzie miałam zaburzenia lękowo-depresyjne, ale lekarka coś mówiła o dwubiegunowości, ale może było za wcześnie na pełną diagnozę. Kilka razy odstawiałam leki i nie kończyło się to dobrze, ale tutaj mówię o neuroleptykach głównie. No i tak jak pisałam wyżej, benzo powinno się odstawiać stopniowo, choć u mnie nagłe odstawienie nic mi nie zrobiło
  8. Też mam codziennie alerty. Mieszkam na podkarpaciu i to w naszych województwach są codzienne alerty. Przygotowują nas, albo straszą.
  9. A czuję się dobrze. Tato wczoraj zachwalał jak się zmieniło moje zachowanie (na plus) i widzi po mnie, że czuję się dobrze. No i ma rację. Jestem stonowana, ale mam też więcej "pożytecznej" energii, czyli robię trochę rzeczy i nie zamulam pod kołdrą narzekając na bezsilność. Pracuję, spaceruję, dbam o dietę, czytam, piszę i lepiej się dogaduję z ludźmi. Nawet dzwonienie już mnie nie blokuje. Tylko trochę martwi mnie, że lit ciągle spada. No i nadal jestem na tych samych lekach: lamo - 200mg, kwetiapina 300XR i 100IR, Lit 1000mg, i okazjonalnie chlorprotiksen 50mg przed snem, ale rzadko.
  10. Co ja mam z tymi porami spania. Zaległam w poduszkę koło 16/17 i budziłam się o 1 wnocy No ale 8 godzin zaliczone.
  11. kiedyś ktoś z kim się spotykałam powiedział, że dla niego moja choroba jest czymś fascynującym i jest to dla niego "zaletą", w sensie, że to czyni mnie bardziej ciekawą i na pewno mnie z tego powodu nie skreśla. Dosyć szybko mówię o chorobie, żeby być w porządku, bo ludzie różnie reagują i nie każdy chce być z kimś zaburzonym.
  12. Wszystko pod kontrolą. NIestety lit mi znowu wyszedł za niski. No ale jakoś mi pomaga, dziś muszę zadzwonić do lekarza i pewnie znowu zwiększę dawkę. Może kupię sok pomidorowy (nie cierpię pomidorów), bo podnosi lit - nie, nie zrobię tego.
  13. xDDDDD będzie o czym to będzie i gadane złota myśl, zapisuję PS. Leki działają
  14. Rodzina mówi, że bardzo poprawiło się moje funkcjonowanie i widać że się dobrze czuję, co też oznacza, że jestem stabilniejsza, Spokojniejsza Haha, no jest to dobra faza, jednak potem szybko ląduje w piekle.
  15. Czekam w kolejce na pobór krwi na poziom litu. Przyjechałam taksówką, bo nie zdążyłabym. Taksówkarz był miły i rozmowny, ale nie nachalny jak ostatnio z którym miałam styczność ( gość się pytał kto mi myje plecy). Mam nadzieję, że wynik w końcu będzie dobry. Wracam na nogach, i pozwiedzać miasto i cyknę może jakieś zdjęcia. Chyba pada deszcz.
  16. Mój ex hoduje arbuzy na swoim ogrodzie xD
  17. Czarne spodnie, czarna bluzka z falbanami, dluzsza... Bajki czarno białe i płaszczyk też oczywiście czarny.
  18. pospałam w dzień i teraz mam energię nocną
  19. Lucky man! Gdybym ja odstawiła leki, to po pierwsze nie spałabym wcale, a po drugie miałabym już tak mocne urojenia, że potrafiłabym w środku nocy wyjść z domu, zagadać do obcej osoby, "zaprzyjaźnić się" z nią i wyjechać na drugi koniec Polski. Do tego idzie alkohol i moja faza niezniszczalności. Spotykałyby nas niezwykłe sytuacje, chodzilibyśmy na imprezy techno, a moja rodzina umierałaby ze strachu. Ryzyko takiej jazdy mogłaby skończyć się tragedią. Bez leków zachowuje się jak ktoś po ekstazy i nie da się mnie zatrzymać, ani przekonać, że oszalałam. W swoich oczach jestem wszechmogąca i wchodzę w inny wymiar bez strachu ciesząc się nową rzeczywistością. Koniec końców trafiam do szpitala, gdzie zamieniam się w trupa bez emocji i wracam grzecznie do domu. Biorę leki, bo nie chcę utracić kontroli i zamartwiać bliskich, choć czasem tęsknię z tym błogim i mocnym stanem.
  20. Po co ta wyniosłość? Nie wymyślam niczego nowego jeśli tak bardzo pragniesz mnie prostować. Podajesz tabelkę w której jest jedynie o dawkowaniu. Gdzie tu info o różnicy w działaniu pregi XR i IR? Pregabalina XR nie jest zarejestrowana ani przebadana jako lek na zaburzenia lękowe. Czy już rozumiesz? Szukaj badań i mi podaj. Och, ale takie nie istnieją, więc możesz szukać w nieskończoność. Działanie przeciwlękowe udowodniono dla pregi jako substancji, ale we wszystkich badaniach GAD używano postaci IR. XR jest wskazana wyłącznie na ból neuropatyczny. Jeśli szukasz dowodów na działanie pregabaliny XR przy zaburzeniach lękowych, to ich nie znajdziesz, bo takich nie ma. Robiłam przed chwilę długie poszukiwanie opracowań na temat wskazań pregi XR i IR. Polskich prawie nie ma, a w zagranicznych opracowań i stronach jest tylko ukazane działanie IR przy lęku, XR zaś jest przebadane wyłącznie przy bólu. Zmniejszony ból może poprawić nastrój i jest to opisane, ale jest to tylko z powodu ulgi od bólu. Oczywiście tak, może wydawać się, że jeśli to ta sama substancja, to lek będzie działał tak tamo w postaci XR jak i IR, ale jak widać tak nie jest. Wiele leków działa w inny sposób, gdy dawka jest inna lub gdy uwalnia się inaczej. NIe słyszałaś o tym, że np. taka kwetiapina IR jest stosowana na zaburzenia snu i przeważnie do 100mg, a XR jest przeważnie na stabilizację nastroju - tak do 300mg, potem idąc ku większej dawce działa przeciwpsychotycznie i stosuje się i XR i IR. Też myślałam, że prega XR będzie po prostu działać stabilniej, bo dłużej. Stosuje się ją wieczorem przy posiłku i jest to zastosowanie przy bólu. Jeśli poczytasz o dokładnym działaniu tej formy, to zrozumiesz dlaczego na lęk się nie sprawdzi.
  21. Też mam smoothie, ale takie gotowe, bo mam mnóstwo w domu: truskawka, wiśnia, banan i jabłko i jakieś dwa inne smaki. To są takie większe "shoty" Uwielbiam owoce - dziś jadłam winogrona zza garażu, ale brakuje mi znowu arbuza Truskawki suszone? Takie to kojarzę z musli Lubię też wiśnie w konfiturze z jogurtem. Dziś zjadłam... pierogi ruskie. NIe jadłam ich z kilka msc. A jutro będą udka pieczone, kartofle i jakieś warzywka.
  22. Mogę powiedzieć, że po powiedzeniu o swojej chorobie pewien facet zniknął bez słowa. Wcześniej chodziliśmy do różnych miejsc i nawet przywoził mi do mieszkania leki na grypę wydawał się zainteresowany i dobrze się razem dogadywaliśmy. Jednak tak jak mówię: wieść o mojej chorobie go odepchnęła i zapadł się kompletnie pod ziemię. Druga sytuacja, to mój były kiedyś mi powiedział, że "odkochał się, bo jestem chora". Jeszcze innym gość z którym byłam na kilku spotkaniach po wieści o moim ChAD powiedział, że na pewno jestem wykluczona społecznie i że jestem wyrzutkiem. Ten gość i tak okazał się palantem, bo jego teksty złośliwe zdarzały się coraz częściej. Ludzie nie rozumieją tej choroby. Ludzie nie chcą być z chorymi psychicznie. Dla nich to są osoby przegrane lub niebezpieczne. Mogą wykorzystać Twoje słabości, jeśli je poznają. Mogą Cię nazywać szalonym przy każdej możliwej kłótni. Jeśli sama wiadomość o chorobie ich odpycha, no to trudno. Trzeba to przełknąć. Nie jestem ekspertem od znajdywania partnerów, bo już mi to bokiem wychodzi. Jestem jeszcze na etapie wychodzenia z pewnej, długoletniej relacji, która tylko pogłębiała moje problemy. Na ten moment nawet nie myślę o zakochaniu się. Nie chcę tego, ale czuję, że powinnam kogoś mieć. Rodzina na pewno by się ucieszyła. Pytanie tylko, czy ja tego chcę. Niby tak i niby nie. Męczy mnie szukanie i poznawanie kogoś od podstaw. Mogę być potem pełna nadziei i oczekiwań, a facet dowiedziawszy się o zaburzeniu ucieknie. Jestem też z charakteru dość trudna i tak samo trudno jest mi kogoś znaleźć. W zasadzie znajdywanie kogoś nie jest łatwa rzeczą, nawet u zdrowych. Chyba najłatwiej ludzie łączą się w pary, gdy są ekstrawertykami i ciągle imprezują, są piękni i młodzi
  23. Moja mama bierze bruupropion, mimo że nie ma depresji. Chciala mieć więcej energii i właśnie taką wyjebkę na różne problemy. Na pewno ma więcej siły i twierdzi, że dużo jej to pomaga. Zmieniła się trochę. Jest bardziej stanowcza i czasem mnie wkurza, i nie tylko mnie, ale widzę, że radzi sobie ze wszystkim, a ma duzo na głowie. Kiedyś była bardziej uległa wobec ojca, a teraz robi kontrę i ma gdzies, co tam jej ktoś powie. Bupropion odrzucił ją od papierosów i zmniejszył łaknienie. Na początku dużo chudła. Mam wrażenie, że ten lek wyciągnął ją z wiecznego zmęczenia zyciem i obowiazkami. Może faktycznie miała stany depresyjne. Dokładnie to już nie wiem. Bierze ten lek już długo i twierdzi, że czuję się dobrze, co mnie oczywiście cieszy. Jest to osoba z natury bardzo spokojna, ale w pracy jest nie do poznania, tak samo jak przy "obcych" ludziach, czy kogoś z rodziny spoza domu. Na spotkaniach potrafi gadać non stop, gdy temat ją interesuje i tak ogólnie lubi się wypowiadać, czy żartować. Lek jej na pewno służy i dobrze, że się czymś wspomaga, bo też wiele przeszła np. ze mną i ze swoim zdrowiem.
  24. Wszystkie cechy są trudne do zmiany, ale myślę, że zupełnie nie da zmienić się prostoty umysłu, głupoty i zawiści
×