Czy dała coś pozytywnego? Pierwszy wybuch manii, przestawił mi coś w głowie, co było lękiem społecznym. Lęk społeczny rozpadł się na kawałki. Czasem będąc w depresji i gdy dopada mnie lęk, to nie mam ochoty na ludzi, ale gdy muszę to robię to. Czasem czując lęk, czasem nie. NIe lubię mieć depresji, ani nie lubię mieć górki, bo zachowuję się wtedy okropnie, dziwnie i czasem obrażam ludzi, kiedy na to nie zasługują. Coś się zmieniło. Empatia jest mniejsza, czy większa? No widzisz, u mnie zależy to od fazy. Wiem, że potrafię łatwo spalić mosty. Jedni potrafią to zrozumieć, mimo że wcale nie muszą. Robię mnóstwo bezmyślnych błędów. Nie lubię swoje choroby, ale innej rzeczywistości już chyba nie znam. Zawsze miałam przeróżne problemy psychiczne jeszcze przed diagnozą, a zwłaszcza lęk społeczny i poczucie niezrozumienia, bo nie zachowuję się konwencjalnie. Wkurzały mnie zawsze normy społeczne i zasady. To nadal jest we mnie. NIe mogę się ocenić. Nawet nie umiem. Nie lubię nikogo ranić, ale raniłam, to pewne. Czy to dlatego, że pamiętam całe życie prześladowanie mojej osoby w czasach szkoły. Nie potrafię przez to zaufać ludziom do końca i mam często dość tego, że nie umiem żyć jak inni. Choroba daje mi więcej kreatywności, potrafię coś napisać i dostrzec głębiej, co nie oznacza, że jestem lepsza. Funkcjonuję tak jak potrafię. Już nie będzie zmiany leków. Biorę to samo. Lepiej nie będzie. Może być za dobrze, co robi ze mnie hejtera i głośną, nieznośną osobę. Dużo ludzi lubi ten stan. Ja nie widzę się dobrze w tym, bo jest to tylko chaos, pobudzenie, brak snu i gadatliwość niepotrzebna. Zagubienie, wiecznie niezrozumienie. Nie umiem rozmawiać. Muszę dostosowywać język do innych. Gdy gadam po swojemu, to jest to zbyt ekscentryczne, więc skazane na milczenie i dyskomfort innych. Różnimy się ludzie. Gubię się w tym. NIe potrafię kochać bliźniego. Jednych mogę lubić, inni są mi obojętni, a czasem ktoś wkur$#@ Kiedyś byłam cicha i niepewna siebie. I wiecie co? Słyszałam, że powinnam więcej mówić, więc zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej. Dzisiaj słyszę - wystarczy, nie mów tyle. Ludzie chorzy zwykle są nierozumiani, często wyśmiewani. Nauczyłam sobie radzić z tym, ale mogę przesadzić.