Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarna rzodkiew

Użytkownik
  • Postów

    1 175
  • Dołączył

Treść opublikowana przez czarna rzodkiew

  1. Ja już się dzisiaj nachodziłam..
  2. Prostaglandyny dają mi w kość.
  3. czarna rzodkiew

    Dopalacze

    Nie jest to wystarczający powód? Kryształ to takie gówno i robi z człowieka gówno.
  4. Zapomniałam dodać o najważniejszym - w razie wybuchu wojny czy apokalipsy zombie, dobrze byłoby mieć dobrą kondycję
  5. Nie wiem czy dam radę, ze wszystkim mam relację love & hate. Najbardziej motywują mnie problemy zdrowotne, ostatnio coraz mocniej łupie mnie w kręgosłupie - mam już zmiany zwyrodnieniowe, osteofity, pogłębioną kifozę i skoliozę piersiową. Jeśli nie zacznę się ruszać, to w końcu nie wstanę z łóżka, gdzie to leżenie, niezależnie od pozycji, i tak potrafi mnie już boleć. Następnym motywatorem są dla mnie wspomnienia i wyobrażenia. To, jak kiedyś potrafiłam po zajęciach na studiach możliwie szybko ogarnąć swój pokój, naukę i resztę rzeczy na następny dzień, jeszcze wyjść z psem, byle się wyrobić na swoje wieczorne bieganie i umycie się (miałam zakaz wychodzenia z domu później niż godzina, w której kładli się spać moi rodzice, było to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe, musieli wcześnie rano wstawać do pracy, a moje bieganie po nocy i krzątanie się potem w łazience tylko by im przysporzyło zmartwień i problemów z zaśnięciem, więc wszystko musiało być na tip-top i to mnie trzymało w ryzach). Schudłam wtedy całkiem dużo, wyglądałam najszczuplej w całym swoim dotychczasowym życiu, czułam się wspaniale, przeglądałam się w lustrze i nie dowierzałam, że dzięki wytrwałości w sporcie potrafiłam tak zmienić swoją sylwetkę (i głowę!). Bardzo mi brakuje tej pewności siebie, w ogóle tego uczucia sprawczości, że panuję nad wszystkim, nad swoim ciałem, nad swoją relacją z jedzeniem. Oczywiście, że nie zawsze chciało mi się wtedy biegać, ale to już stało się moją rutyną, MUSIAŁAM to zrobić, moja mama w tym okresie też zaczęła biegać, więc często potrafiła rzucić wspierającym słowem, dopingowałyśmy siebie nawzajem Zawsze też patrzyłam z podziwem na sportowców, bo opanowali swoje ciało, a nie ciało opanowało ich, znają swoje możliwości, granice, przy czym emanują niezwykłą siłą. Biegając, czuję tę siłę, jak się wzmacniam, czuję każdy mięsień, czuję swoje ciało, pracuję z nim, a ono ze mną, wymieniamy się informacjami, co boli, co nie, co trzeba poprawić, jesteśmy drużyną, to miłe uczucie. Dochodzi również sama estetyka, mam teraz zaniedbane ciało, tu boczki, tam boczki, brzuszek, no nie podoba mi się, nie jest źle, ale dobrze też nie jest, chcę wyglądać zdrowo, a nie na taką, która podjada i siedzi całe dnie przy kompie. Na koniec muzyka. Bez niej nie pobiegnę. Kiedy muzyka przestała dawać mi radość, równocześnie przestałam biegać, próbowałam z podcastami, ale to już nie było to samo. Teraz po trochu coś tam na nowo odczuwam ze słuchania muzyki, co mnie bardzo cieszy i oczywiście motywuje do biegania, bo chciałabym posłuchać tego kawałka raz jeszcze i jeszcze, i jeszcze, a gdzie najlepiej, jak nie pod wieczór teraz na 5 kilometrowej trasie? Z podkreśleniem teraz, bo uwielbiam jesień, a już w szczególności chłodne, jesienne wieczory. Czasem też zwyczajnie pojawia się taki dzień, dzień, w którym po prostu jest potrzeba wybiegania się niczym pies spuszczony ze smyczy.
  6. Nie wiem co się dzieje na tym innym forum, ale widziałam wpisy tego Fifiego i trochę odbieram to tak, że kręcenie tematu o tobie w stylu "ruchałbym Dalilę, jest piękna, zgrabna, wysportowana, staje mi na jej widok" i masa komentarzy ciekawskich chętnych zapłacić za zdjęcie twojej twarzy to jest ok, nie rusza cię, ale jak ktoś nie pochwala twojej osoby, to już nie jest ok i jesteś teraz w gotowości do wykłócania się o uj wie co. Pewnie pożałuję zaraz wysłania tego wpisu, ale też z drugiej strony nie chcę znowu wchodzić na Nerwicę i dokopywać się do normalnych tematów, bo grzać będzie temat innego forum, innych ludzi i znowu się zrobi jakaś wielka afera i przekonywanie cię do powrotu... Nie możecie tego prywatnie załatwić? O ile jest tu w ogóle cokolwiek do załatwiania... Bez odbioru.
  7. Rano kanapki z halloumi i warzywami, trzy kawy i energol, a potem resztki ze wczoraj, czyli ryba z kapustą po śląsku. I jabłko.
  8. Ja również. Mnie dzisiaj też poprawiła humor mama. I tata. Ich obecność, grająca telewizja, wszystko na swoim miejscu. Tylko psa brak, ale jest w sercu.
  9. A ja pobiegałam po baaardzo długiej przerwie. Zrobiłam 5 km w 45 min, wiem, że nie jest to rewelacyjny wynik, ale jestem z siebie zadowolona, dobrze mi się biegało, muzyka i zapach powietrza mnie zmotywowały. Chciałabym częściej mieć ochotę na bieganie, sport jest super!
  10. Kiedyś, jako dziecko, długo trzymałam w sobie jeden z grzechów ciężkich (kradzież w sklepie). Mama wywierała na mnie presję spowiedzi, dopiero przy czwartej spowiedzi po tym czynie zrzuciłam to z siebie księdzu i wcale nie poczułam się lepiej. Wstyd, który czułam, był potem jeszcze gorszy, kiedy po wysłuchaniu mnie ksiądz tylko westchnął i odbębnił swoją formułkę. Potem już nigdy nie poszłam do spowiedzi i dziękuję w sobie duchu, że nigdy nie przyznałam się do innych grzechów, jak oglądanie wówczas pornografii i różnych wulgarnych rzeczy, które dzieci oglądać nie powinny.
  11. @Niewkopomonowana pierwsze dni mieszkania samemu są trudne. Przeczekaj to, będzie lepiej. Ja już jestem na etapie, że gdy wracam do rodziców, to przypominam sobie od razu, dlaczego tak bardzo chciałam się wyprowadzić.
  12. Prega srega. Mogę oddać wszystko co mam. Dzisiaj do 13 leżałam w łóżku, po czym zrobiłam modrą kapustę, wstawiłam ziemniaki i wróciłam do łóżka. Później zajmę się rybą. Na szczęście lubię jeszcze gotować.
  13. Pomyślało tysiące ludzi. Dlatego nie cierpię weekendów.
  14. Jest sukces! Kupiłam sobie dzisiaj piwo bezalkoholowe, ale... nieważne.
  15. Ja za swoim strasznie tęsknię. Nie mogę o nim myśleć, bo łzy jeszcze napływają mi do oczu. Ostatnio w sklepie na dziale z artykułami dla zwierząt niemal chwyciłam fajnie wyglądające smakołyki dla mojego psiaka, aż się skapnęłam, że go już ze mną na tym świecie nie ma. Nawet zakupów nie dokończyłam zrobić, wyszłam i się rozbeczałam. Mam jeszcze w notatniku zapisaną dietę dla niego, co mu smakowało, co nie, co z czym łączyć, żeby zmniejszyć jego problemy z nerkami, ale było już za późno.
×