Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 103
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Poprzestałem. Nie będę demoralizował dzieci Natomiast o ile w obecnej pracy atmosfera jest czystsza, niż w poprzedniej, to w poprzedniej mimo wszystko dobrze się z tymi zwyrolami dobraliśmy (choć szef twierdził, że to ja ich zepsułem, ale on też był zwyrolem, i nie mówię tego pejoratywnie).
  2. O kurde, szykuje się degustacja parówek. Grouchy jest femboyem?
  3. A zobacz nawet na to forum, jakie toksyczne szambo niektórzy (i to z naciskiem, bo nie wszyscy) tu wylewają. Otworzyłbyś się tutaj, tak realnie, odsłoniłbyś się na publicznym forum? Ja miałem jakieś oczekiwania, gdy tu przyszedłem, czy raczej ciekawość, jak to wygląda. Już nie mam, dostosowałem się. No tak, inaczej twój ból i twoje przeżycia nie są dla mala_mi123 dość istotne i poważne, żeby je uważnić. Te naprawdę ważne więzi buduje się latami. Przynajmniej ja tak mam.
  4. Oddychaj Powoli, wdech, wydech, spokojnie.
  5. Do czasu aż zostanie z niego tylko kamień. Wtedy nie będziesz już więcej jak żółw („żółw ma skorupę, a pod nią miękką dupę”). Ja na przykład już się nie rozczarowuję ludźmi, bo nie mam wobec nich oczekiwań.
  6. Wydziel może (do offtopu albo nawet do kosza), bo dyskusja na poboczne tematy się rozwinęła, to by można ją tam kontynuować.
  7. Zbanują mnie tu za to. Słowa-klucze: mały piecyk (taki w sam raz dla dziecka), który sobie kupiłem, moja odpowiedź na pytanie, co tam niosę, i kolega, o którym zapomniałem, że jest żydem. Inna sytuacja, kolega z poprzedniej pracy zawsze powtarzał, że „jak udo jest grubsze od fiuta, to już można”. Pół roku później urodziła mu się córka. Pogratulowałem nowej produkcji i zapytałem (przy wszystkich zgromadzonych), czy udo jest już dostatecznie grube. Oj, nie był szczęśliwy. To w sumie z takich mimo wszystko bardziej lajtowych.
  8. Chyba tak Odróżnijmy dwie rzeczy. Jedna to to, że AI produkuje wysrywy. To jest na tym logicznym, wiedzowym poziomie. AI ma skłonności do halucynacji. Zapytaj, jak wyprostować zmarszczki na worku mosznowym, to ci radośnie, poprawną polszczyzną, zaproponuje żelazko, no bo przecież żelazko prostuje zmarszczki na materiale. Jakaś ograniczona wiedza, ale problem z szerszym kontekstem. I tak, wiem że zaraz jakiś gamoń zapyta o to AI, dostanie inną odpowiedź i radośnie wklei z komentarzem, że się mylę, tracąc przy tym szerszy kontekst, że nie chodzi o to konkretne pytanie. Druga to styl, w jakim AI produkuje swoje wysrywy. Ten styl jest autystyczny. Przypomina mi to, jak piszą autyści, i to nie jest pejoratywne. To jest po prostu moja obserwacja. Nie raz np. autystyczna znajoma tłumaczyła jakiś dowcip, który nie wymagał tłumaczenia, bo nie ogarnęła przez autyzm kontekstu sytuacji – i brzmiało to dokładnie jak AI. I ona o tym wie. Pisząc „No, bardziej bezczelne jest użycie tutaj słowa "autystuczne"...” nie zwracasz uwagi, tylko zrównujesz neutralne określenie z wpuszczaniem kogoś w czytanie wysrywów od AI. Tak, tak, a miliony much jedzących swoje ulubione, parujące klocuszki nie mogą się mylić. Skąd w ogóle pomysł, że rozsądek miałby podlegać statystyce? Ktoś tutaj czegoś nie rozumie, ale nie jestem to ja, więc odpuść tę bierną agresję z drugiej części powyższego zdania.
  9. Kurde, ja ten film oglądałem z 10 lat temu najmniej. Miałem nawet na telefonie dzwonek z niego, dla podkreślenia mojego czarnego poczucia humoru. Raz w pracy podkreśliłem za bardzo. Widzę, że kolega miał na tapecie jakiegoś martwego płoda, to pytam… – Ooo fan czarnego humoru? – Czemu? – No masz na tapecie jakiegoś martwego nadgniłego płoda (w tym momencie atmosfera zrobiła się tak chłodna, że piekło by zamarzło) – TO MOJA CÓRKA No tak, dwa dni temu został tatełem, a płód nie był martwy, po prostu wyglądał tak jak mógł wyglądać dwa dni po wykluciu się… Innym razem sąsiad skrobie samochód, bo mu w nocy oblodziło. Podchodzę, witam się. – Siema, co, wpadeczka była? – Czemu wpadeczka? – No bo skrobiesz A potem sobie przypomniałem że jego córka była z wpadki… eh. Indyczy mistrz taktu (i offtopów). A były i gorsze wpadki, ale to już za mocne na forum.
  10. Ja wprost przeciwnie – na obcym terenie (czyli poza domem) mam zawsze oczy dookoła głowy. Żadnych słuchawek, czy wgapiania się w telefon. Zagrożenie trzeba wypatrzeć z wyprzedzeniem. Co być może nie jest normalne, ale takie są efekty dorastania w takim środowisku w jakim dorastałem, a częściowo mieszkania w miejscu, w którym mieszkam.
  11. Mylisz indory ze strusiami. Ale ja wiem, co miałem na myśli. I nie widzę, żeby jakikolwiek autysta się tu oburzył na stwierdzenie, że wysrywy AI brzmią autystycznie. Na pewno ci, których znam, nie mieliby z tym problemu. Problemy mają świętoszki (i ten, kto oryginalnie wrzucił tu wysryw AI, ale on akurat jedynie po to, żeby odbić piłeczkę i nie musieć odpowiadać na zarzut, że w ten sposób nie szanuje rozmówców). Teraz pewnie staniesz się obrończynią uciśnionego AI, które jest obrażane stwierdzeniem, że produkuje „wysrywy”.
  12. Doktor Indor

    zadajesz pytanie

    Weź, ja nie wiem co to znaczy, dopiero wczoraj się dowiedziałem że to jest młodzieżowe słowo roku. To już ten wiek.
  13. Nie pamiętam tej sceny… to chyba znak, że muszę obejrzeć jeszcze raz. Mi się ten film podobał.
  14. Uwierz mi, że żaden autysta, którego znam, a znam ich wielu, nie obraziłby się na takie stwierdzenie. Mógłby się z nim najwyżej nie zgodzić. To jedynie wy, świętoszkowaci obrońcy uciśnionych, czujecie się „urażeni” w ich imieniu.
  15. To już świadczy tylko o tobie. Kompletnie nie zrozumiałeś (i widzę, że nie tylko ty), co miałem na myśli pisząc o tym, że odpowiedzi AI brzmią autystycznie. Bo brzmią. Nie ma to na celu obrażanie nikogo i sądzę, że akurat osoba autystyczna poprawnie (bo dosłownie) zinterpretowałaby to, co napisałem. Powrotu do zdrowia życzę.
  16. Są w niektórych sklepach jakieś ciche godziny dla autystów. Może warto chodzić wtedy.
  17. Można się na AI obrazić, albo wykorzystać je jak narzędzie do ułatwienia sobie pracy. IMO prędzej zostaną zastąpieni ci, którzy się obrażą. A że AI zmieni rynek to jest pewne – i trzeba próbować się jak najlepiej w tej nowej rzeczywistości odnaleźć. W IT nie można stać w miejscu, bo wtedy się cofasz. Taka branża. I nie, nie jestem szczególnym fanem AI, prawdę mówiąc czekam, aż ten hype minie, co nie znaczy, że nie widzę w tych narzędziach potencjału (jako narzędzi używanych pod kontrolą człowieka i takich, których rezultaty są przez człowieka weryfikowane).
  18. Ja wiem, że literówka, ale jakoś tak skojarzyło mi się z jednym userem z forum, sam nie wiem dlaczego… Bez libido jest lepiej? Ja mimo wszystko czułbym się okaleczony. Ale jeśli tak jest ci lepiej, no to w sumie super, problem rozwiązany…
  19. Kampanie w mediach mnie generalnie nie ruszają (a tej nawet nie zauważyłem), ale sprawa z nocną prohibicją jest wg mnie bardziej skomplikowana. W skrócie – popieram. Gdyby tu chodziło tylko o to, co ktoś sobie robi bez wpływu na innych, to nic mi do tego. Ale przez to, że bydło nie potrafi pić jak ludzie, cierpią niewinni – bo bydło nie potrafi napić się i dobrze się bawić, wyluzować, albo iść spać, tylko bydło musi drzeć mordę, robić awantury, bić postronnych ludzi, jeździć po alkoholu. I ofiarą czyjegoś picia mogę stać się przez to np. ja, albo moi bliscy. Więc to nie jest tylko jego sprawa. Ja sam piję bardzo, bardzo rzadko i mało (a jak już mam pić to kupuję to jedno czy dwa piwa w dzień), więc mi ten zakaz nic w życiu nie ogranicza, a jeśli ma dzięki niemu być bezpieczniej na ulicy, albo np. będę krócej czekał na SORze, jak się udławię ością z ryby (bo będzie mniej alkusów do obsłużenia), to tylko same pozytywy. Dlatego go popieram. Chodzenie po alkohol do sklepu w nocy, żeby się dopić, nie jest normalne. Myślę że obecna (patologiczna) kultura picia ma jakiś związek z tym, że nie tak dawno temu szlachta rozpijała chłopstwo (czyli w większości naszych przodków). https://wielkahistoria.pl/metody-rozpijania-polskich-chlopow-panszczyznianych-co-szlachcice-robili-by-ich-uzaleznic-i-otumanic/ Nie normalizuj zachowań patologicznych. Raczej nikt nie ma problemu z tym, że ktoś obcy pije. Problem ludzie mają z tym, że niektórzy pijani przestają zachowywać się jak ludzie, tylko drą mordy jak bydło. I nie, mieszkanie przy rynku nie oznacza, że ktoś musi godzić się na uciążliwe zachowania (już nawet pomijając te łamiące prawo).
  20. Nie trzeba, tylko można My jeździmy w gości, ale u nas gości nie ma. Tylko że tu jest zgoda obu stron (mnie i dziewczyny), nasz dom to nasz azyl. Plus są chore koty, które bardzo źle znoszą gości (dwa się panicznie boją, a jeden niby się cieszy, ale potem mam nasrane w pościeli). Nie pytałem
  21. I właśnie dlatego u mnie nie ma gości W tym roku jak zwykle grubo popłynąłem z prezentami – wychodzę z założenia, że kasa jest, rozpłynie się, zarobi się, będzie, nie będzie, a wspomnienia radości na twarzach bliskich zostaną na zawsze. Więc nie oszczędzam na prezentach. Inna sprawa, że był taki test języków miłości („5 love languages”) i u mnie wyszło, że ja wyrażam miłość przez prezenty (i tak samo w drugą stronę, czuję się kochany, gdy je dostaję).
  22. Też myślę że u mnie można na to patrzeć w kategoriach PTSD lub CPTSD. Podejście dysocjacyjne to po prostu trochę inne podejście do tego samego zjawiska. Co do mózgu gadziego – musiałbym sobie dokładnie przypomnieć, gdzie przebiega podział (czy lęk to odczucie gadzie, czy już emocja ssacza?), ale na pewno wyższe struktury mogą hamować działanie niższych. Była taka teoria… https://zwierciadlo.pl/psychologia/473740,1,zrob-to-jak-salamandra-na-czym-polega-teoria-poliwagalna.read No i jest też pewna hierarchia – gdy „wyższe” mechanizmy (w „The Haunted Self” były nazwane „action tendencies”) nie mogą zadziałać, to działają te „niższe”, bardziej pierwotne. Jak chcesz to ci wyślę ebooka, zobacz rozdział 9 („The Hierarchy of Action Tendencies”). Tu podsumowanie:
  23. Nie. Rozkminy życiowe, czy ogólnie procesy poznawcze, nie są u mnie zaburzone. Tzn. emocje mają na nie wpływ, ale to emocje są źródłem, a nie błędne myślenie, czy przekonania. Dlatego np. CBT się u mnie nie sprawdziło. Bo jak korygować przekonania, czy myśli automatyczne, które nie wymagają korekty? Jest coś takiego jak hipoteza mózgu trójjedynego. Mózg gadzi, paleossaka, i kora mózgowa (mózg myślący). U mnie „kora” działa w porządku, nie odkleja mi się rzeczywistość. Nasrane jest w tych niższych warstwach. A one potrafią przejąć kontrolę nad wyższymi. Oczywiście mózg myślący też ma wpływ (działanie hamujące) na te niższe warstwy, ale jak pojawi się atak, to to po prostu nie działa. Hmm, inne wyobrażenie, które do mnie przemawia… rośniemy sobie jako drzewo, doświadczamy różnych rzeczy, które stają się gałęziami na tym drzewie. Niektóre rzeczy sprawiają, że któraś gałąź się odrywa. Nie mamy już do niej dostępu, a ona nie ma dostępu do reszty drzewa, ale ona nadal tam jest i jak sobie te emocje hasają po tym drzewie, to czasem mogą przeskoczyć na tę gałąź i nie móc z niej wrócić z powrotem. Ciężko mi to wytłumaczyć, bardziej to czuję niż rozumiem. Do tych moich ataków bardziej pasuje pojęcie flashbacku niż nerwicy. Tylko takiego flashbacku emocjonalnego. Flashbacki rozumie się jako pełny powrót do jakiegoś wspomnienia, że znowu jesteś tam, gdzie stała ci się krzywda, itd. U mnie tak nie ma. Ja cały czas poznawczo „tu i teraz”, ale emocjonalnie wracam do jakichś chujowych sytuacji z kiedyś, i to takich, których świadomie nawet nie pamiętam (jedna z teorii terapeutki była taka, że coś się działo lub zadziało przed 3 rokiem życia, na pewno w fazie prewerbalnej). To, plus pustka, którą często odczuwam, a którą identyfikuję jako odłączenie od jakiejś części mnie i tęsknotę za nią (stąd niektóre relacje były bardzo intensywne, gdy podświadomie szukałem tej utraconej części w innych), składa mi się w ten dysocjacyjny model. Może to ta część, zamrożona w czasie bo chroniona przed doświadczaniem świata, to jest to, co pojawia się w tych flashbackach. Bo jeśli coś czuję, to w zasadzie tylko wtedy. Na co dzień jest po prostu działanie, a wszystkie emocje są albo mocno stłumione, albo nie ma ich w ogóle. Zupełnie inna sprawa to to, że patrząc na te strzępki wiadomości, które wiem o moim dzieciństwie, to ciężko żeby się ta tożsamość inaczej rozwinęła, i patrząc w ten sposób to nie jest to nawet zaburzenie, a po prostu normalny mechanizm adaptacji do nienormalnego otoczenia, który po prostu został na stałe (i stał się przez to nieadaptacyjny).
×