-
Postów
1 846 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
O, tofu (to fu). + testujemy podwójne posty… Edit: Działa, dziwkuję… dziękuję znaczy.
-
Ja osobiście bym tak wolał, właśnie ze względu na powiadomienia. Że będzie miała 4 posty… a niech ma, to przecież nie jest konkurs na to, kto będzie miał najwięcej (lub najmniej) postów A na privie to tym bardziej Zjadłem tłustą karkówkę z kapustą na oleju MCT, i z sosem na śmietanie (też tłustym), i mi teraz niedobrze
-
Ja zawsze jestem kulturalny Może czasem trzeba Tak, to akurat rozumiem. Zauważ, że ja sporo piszę, ale wbrew pozorom nie tak dużo o sobie.
-
Karkóweczkę @shadow_no @Dalila_ a może to z tym jest problem? Że się skleja to jedno, ale wtedy nie ma powiadomienia, że coś zostało dopisane. W sensie, dostaję powiadomienie że jest nowy post, czytam go, ok, przeczytałem. Ktoś coś dopisuje, skleja się… i ja już o tym nie wiem, choć śledzę temat i mam powiadomienia.Tylko pytanie na ile da się to zmienić w Invision.
-
Ja to wiem, i osobiście uważam że szczerość jest o wiele ważniejsza od bycia miłym. Ja się nie czuję urażony. Wiem, że tu się trochę prywatny folwark zrobił… Ale też nie chcę, żeby ktoś spoza tego folwarcznego grona (które w sumie jest dosyć zmienne) czuł się (przynajmniej przeze mnie) ignorowany. Staram się jednak przenosić offtopy tutaj. A że czasem zapominam… zwracajcie mi na to uwagę, nie obrażę się, obiecuję. Nie chcę psuć forum.
-
@Lucy32, napiszę tylko w skrócie, bo już jestem trochę zmęczony. Widziałem co pisałaś (to co jest teraz w koszu jako OT) na temat naszego prywatnego folwarku i na temat tego, że jeśli ktoś chce coś dodać, to jest ignorowany. Jeśli ja kiedyś kogoś zignorowałem, to przepraszam. Na pewno nie miało to na celu olania danej osoby – może po prostu przeoczyłem posta albo nie miałem nic do dodania. Ja zdecydowanie nie zamykam się na ten „prywatny folwark” stałych userów. I mam nadzieję, że inni też nie. Tzn. są osoby, które ignoruję, ale te osoby wiedzą, kim są, i wiedzą dlaczego. Nikt nowy lub kto mi nie podpadł w jakiś paskudny sposób nie ma u mnie takiej czerwonej karteczki.
-
Kilka uwag o tym, co ostatnio dzieje się na Forum
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Forum NERWICA.com
Dziękuję za ten post, @Dryagan. Przy okazji moja prośba do wszystkich (nie tylko adminów) – jeśli widzicie, że odlatuję z offtopem, zwróćcie mi proszę uwagę. Mam do tego tendencję i staram się z tym walczyć. Po to założyłem indycznik, tylko czasem się zapomnę z przeniesieniem tam offtopu (a przenieść może każdy – ja po prostu odpisuję w danym temacie, tylko zanim kliknę „wyślij” otwieram indycznik i przeklejam odpowiedź tam). -
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
Doktor Indor odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
To nie są koledzy. Koledzy podpowiedzieliby ci, co możesz zrobić, żeby jednak zwiększyć swoje szanse, a nie dobijali cię, poprawiając sobie samopoczucie twoim kosztem. -
Ja piszę na forum bo się za robotę nie mogę zabrać Ale tak, taka diagnostyka internetowa
-
Znaczy coś w stylu „idź i sprawdź czy cię nie ma w drugim pokoju”
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
No tak, to AI jest w tym coraz lepsze Ale nadal łatwo poznać, że to AI pisało. Ten bełkot AI ma swój specyficzny styl. -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
To ja po prostu robię zdjęcia Mam katalog z fotkami fragmentów książek, które z jakiegoś powodu chciałem zapisać. O tak, praca zdalna to wybawienie. A co robisz konkretnie? -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
U mnie to jest trochę bardziej skomplikowane Poza tym ja wiem, że nie uda mi się na dłuższą metę utrzymać tych znajomości. Co do cytatów, raczej nie jestem fanem cytatów motywacyjnych i mówiących, jak żyć. Wolę cytaty przedstawiające jakieś uniwersalne prawdy, albo po prostu cytaty zabawne. -
Też nie tak. Ciężko opisać sytuację nie podając konkretów. Intencje zawsze miałem dobre i szczere. O, to zdecydowanie. Tak samo uważam. Wyobraź sobie, że siedzisz w ciepłym, przytulnym mieszkanku. Za oknem pada deszcz, szaleje burza. Wiesz o tym, ale nie zwracasz na to uwagi. Siedzisz sobie, popijasz herbatkę, piszesz z kimś, lub rozmawiasz przez telefon. Czasem piorun uderzy, wtedy go zauważasz, może wspomnisz o tym rozmówcy, ale zamyka się to w jednym zdaniu. Czy to znaczy, że zaprzątasz sobie głowę tym piorunem? To jest trochę podobna sytuacja. Piszę o nich, bo to wyszło z kontekstu rozmowy, ale nie zaprzątam sobie nimi głowy. Ja też. I wszystkim, którzy dręczą zwierzęta, też. Choć ja nigdy nie wypuszczałbym swoich kotów właśnie m.in. z tego powodu (ale nie tylko z tego). Odpowiedzialny właściciel nie wypuszcza kota. Co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy zwyrodnialców, którzy krzywdzą zwierzęta. My śpimy osobno, każde ma swój pokój, właśnie przez różnicę w rutynie. Jej jest trudno zasnąć, o 23 już leży, o 8 wstaje. Ja o 23 zwykle dopiero zaczynam zajmować się rzeczami, na które nie miałem czasu w ciągu dnia, a śpię do południa. W nocy często nie mogę spać do 4, 5, wtedy też robię różne rzeczy, to sobie coś włączę, to poczytam, to posłucham. Zamęczyłaby się ze mną w łóżku (bo na początku tak było, że spaliśmy razem), a ja zamęczyłbym się jakbym miał pobudkę codziennie o 8. Z odchudzaniem nie mam problemu, zresztą ta dieta nie jest po to żeby schudnąć (to będzie najwyżej efekt uboczny, jak zredukuję kalorie, na razie nie redukowałem), a w stresie jestem przewlekłym od kiedy pamiętam.
-
To jest bardzo szkodliwe. Tzw. parentyfikacja (odwrócone rodzicielstwo).
-
Nie, zupełnie co innego mam na myśli. No bo nie robił. Po prostu nie zawsze byłem dobry dla ludzi. Nic z tych rzeczy. Jedynie uszczerbki na zdrowiu, bo za dużo przy biurku siedziałem i mnie plecy bolą. Akurat tu nie było wątku łóżkowego. Umarła, bo była ciężko chora i o siebie nie dbała. Tzn. to nie jest tak, że ja życzyłem jej śmierci. Po prostu nie przejąłem się tą śmiercią w negatywny sposób, tak to ujmę. Pewnie ma. Na pewno ma. Wszystko ma. To też nie tak. Większość ludzi, którzy nie życzą mi dobrze, nie zaprząta mi głowy, o ile nie jest w stanie realnie mi zaszkodzić. Są to są, znikną to znikną, umrą to umrą.
-
Bo to źli ludzie są Ale chyba widzisz, jak się to tworzy. Poza tym kiedyś indorek nie był takim czystym, niewinnym ptaszkiem bez skazy, jak jest teraz. To nie tak. Tamta laska była z pogranicza internetu i reala. Trochę tu, trochę tu. Nikt, kto życzyłby mi dobrze, więc nie mam powodu, żeby specjalnie po niej płakać. Czemu miałbym? Po prostu jeden problem rozwiązał się sam. A te osoby, które mam nadzieję przeżyć, narobiły bardzo dużo złego. To nie są niegroźne internetowe trolle albo inne czuby.
-
Zakopana czy zabetonowana leży pod ziemią? Moje osoby niestety dalej żyją. Ale muszę być zdrowy, to je w końcu przeżyję. Jedna już zdech… umarła chciałem napisać. Ale to akurat nikt groźny, taki odpowiednik „forumowego wroga”, choć mieliśmy to nieszczęście, żeby poznać się na żywo i trochę na żywo próbowała bruździć. No nie powiem – wiadomość o jej śmierci wywołała jakiś uśmiech na mojej twarzy. Złym jestem indykiem? Ja zawsze staram się jednak nie przekraczać w swoich wypowiedziach prawa, a przede wszystkim zachować jakąś kulturę. Mam nadzieję, że mi się to zawsze udaje. Ale tak, mniej więcej tego typu nagonka, choć przynajmniej nikt do mnie nie strzelał.
-
Mniej więcej tak właśnie jest Latem to jeszcze, to na rowerze pojeżdżę, to na siłownie pójdę, ale zimą… nie lubię zimy. Nastrój zimą też jest jakiś gorszy (nie dziwne w sumie).
-
Ale taki ból to nie ból. Oczy są po prostu zmęczone. To tak jak po długim spacerze bolą cię nogi. Albo po długim seksie dupa. (Hmm, chyba jednak za daleko…) Albo po długiej jeździe na rowerze dupa. Ból do wytrzymania. A te plecy to myślałem że zdechnę, i byłaby to najlepsza opcja z możliwych, bo już przestałoby boleć. Bolało mnie tak jeszcze tylko trzy razy w życiu (dwa razy brzuch, raz ząb). Lubię te Bruschette, ale nie mogę na keto :< Mało mogę na keto. Bardzo mało. Co też mnie nie cieszy, bo tak to bym sobie humor tabliczką czekolady (lub pięcioma) poprawił, albo piwkiem się zrelaksował. A teraz to sobie mogę najwyżej zabawne indyki w internecie pooglądać. I niby to jest moja decyzja ku ogólnej zdrowotności, niby nikt mnie nie zmusza, ale wiem, że przy takim stylu życia, jaki miałem, jakość tego życia niedługo by się mogła zauważalnie pogorszyć, jakby już organizm przestał dawać radę. Święte słowa. Od lat staram się wcielać tę zasadę w życie i od lat mi nie wychodzi. Ale dalej się staram.
-
Ja się zawsze bałem, że ten wiek nadejdzie. No i chyba właśnie nadchodzi. Czasem tak. Ale tu już nic samo nie dojrzeje. Tu trzeba usiąść i to przeanalizować. Teoretycznie tak, i nawet miałem to zrobić, ale szczerze – po całym dniu diagnozowania innych problemów (w pracy) a potem zamarzania na działce już mi się zwyczajnie nie chce. Popiszę chwilę na forum, na jednego priva odpiszę, pójdę się myć i idę odpocząć. Choć miałem jeszcze napisać jeden artykuł gdzieś. Ale oczy już mnie bolą od tego kompa i zwyczajnie już mi się nie chce.
-
Czy ja wiem. Nie poczułem się ucieszony. W sensie no fajnie że nie boli, ale brak bólu to powinien być standard. Chyba nie poprawiło mi to humoru, po prostu pozwoliło jakoś żyć. Nie wiem, brak czasu na cokolwiek chyba sprawia, że wszystko mnie przestało cieszyć. Od k… tygodnia próbuję zdebugować jeden swój poboczny projekt, bo jedna rzecz nie działa, i nie mogę, bo nie mogę znaleźć dwóch godzin czasu, żeby spokojnie do tego usiąść. A może mam po prostu dziś gorszy dzień, ale to bez związku z różnymi spotykanymi ludźmi czy tam pod-.
-
Ach, dziękuję A mi nic nie sprawiło dziś radości. Dzień jak co dzień, bez specjalnych emocji. Spać nie mogłem (choć trochę na własne życzenie, bo wykładu słuchałem), obudziłem się w południe. Trochę obrzucania mnie fekaliami z rana (na szczęście jedynie wirtualnie), trochę pracy, potem na działkę koty karmić bo jest momentami prawie -10°C. Wróciłem, zjadłem, idę nakarmić kota (swojego), myć się i spać. Może sobie kolejny wykład włączę. I kolejny dzień minął.
-
Zostawmy już temat tego człowieka.
-
Dalilko moja najdroższa. Dwa tematy – nie piszę o nikim, ale mimo wszystko przenoszę do indycznika. Jak administracja uzna, żeby wywalić, to niech wywali. Na pierwszego posta („po co piszesz że spamuje”) mogę odpowiedzieć ci na priv, jeśli sobie życzysz, bo widzisz jakie reakcje pewne słowa (a teraz też i osoby, konkretnie m.in. moja skromna indycza) wywołują. Jeśli nie życzysz to też napisz, to nie będę strzępił klawiaturki Co do „wy”, mam ogromną prośbę (do ciebie, ale też potencjalnie do wszystkich innych, i myślę że wobec wszystkich innych) – jeśli piszesz do mnie, to pisz do mnie, a nie do „nas”, bo wtedy nie wiem, czy dana uwaga odnosi się do mnie, czy do kogoś innego, czy do mnie i do kogoś innego. Tu jest to jasne, bo ja o lustrach nic nie pisałem, więc pozwolę sobie oszczędzić ścianę przed zabrudzeniem zawartością indyczej czaszki, ale to taka ogólna prośba na przyszłość, bo już drugi raz dziś się z tym spotkałem (pierwszy raz na discordzie, że niby dzisiaj też coś komuś „robili”, gdzie ja dzisiaj spałem, gdy coś było „robione”). A ogólnie, żebym miał 25 lat mniej, i żebym nie lubił adminów, to bym dla zasady zgłaszał każdego posta, gdzie jestem obrażany, nazywany dnem intelektualnym, czy tam mentalnym, ale uważam, że jestem już za stary na takie przepychanki z jakimiś randomami i mogę lepiej spożytkować swój czas (a admini swój – zamiast z konieczności bawić się w przedszkolankę, bo ktoś do nich przybiega naskarżyć, bo mu łopatkę w piaskownicy zabrano). Ogromna prośba, żeby nie oznaczać mnie już w tamtym temacie, jeśli nie będzie to dotyczyło LGBT.