-
Postów
1 103 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Takich bez głowy? Nie, bo zimne są i trzeba odganiać muchy. Z drugiej strony na kaca taka zimniutka to w sam raz…
-
Nie, takich nie używam
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Kto śpi nie grzeszy… -
Męski jest, a damski… no cóż, jej wina, miała tyle samo czasu.
-
Prawdziwego mężczyznę poznasz nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Więc chyba tak.
-
Paraliż senny? Dysocjacja? Strzyga jakaś? Inny demon?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Doktor Indor temat w Pozostałe zaburzenia
Właśnie tak podejrzewam. Ale jestem ciekawy czy ktoś jeszcze tak miał, i co było powodem. Cholera wie. Nie pamiętam nic takiego. Działy się złe rzeczy, to na pewno, ale co dokładnie – nie wiem. Właśnie to było ciekawe, bo ja się nie stresowałem. Ale może jakaś część mnie, która jest normalnie schowana, jednak się bała, i to wyszło w taki sposób, gdy „ja” zasnąłem. Tak, czytałem o tym. U mnie też nigdy nie było poczucia jakiejś obecności w pokoju. Niektórzy ludzie mają codziennie koszmary, śpią po 20 minut i budzą się, i znowu 20 minut i budzą, i tak całe życie. Podziwiam… Nie dałbym tak rady. Ja zawsze skupiałem energię na poruszeniu oczami, otworzeniu oczu. Zawsze czułem, że jeśli już, to tylko to przerwie ten stan. Nie no, tu widać na pierwszy rzut oka, że AI. Ja pytałem ludzi a nie AI. AI i Google umiem spytać sam Ale oczywiście doceniam sprawdzenie za mnie. No zara, znaczy tera Dopiero siadłem do kompa i nadrabiam zaległości, nie było mnie cały dzień (pół dnia pracowałem, pół dnia spałem, drugie pół – to już półtora – robiłem jakieś inne rzeczy). Tak nigdy nie miałem. Jedynie takie zrywy tuż przed zaśnięciem (kopnięcie, wystrzał, spadanie) – ale to podobno normalne. Ja byłem w złym, nawet bardzo złym, ale zdecydowanie najgorszy przyszedł później, już w dorosłości. -
To jest tylko na Discordzie Nie ma takiego słowa, jak „pdf.ilia”. Jest słowo „pedofilia”. Jeśli „łowca pedofilów” (nie pdf.ów) zgłosi gdzieś, że ktoś pisze o tym, że obejrzał legalny, dostępny w normalnej polskiej dystrybucji film, w którym ktoś w końcowej scenie gwałci dziecko (i scena ta z oczywistych powodów nie jest pokazana jawnie – to, co się stało, jest pozostawione do interpretacji widza), to jedynie narazi się na śmieszność, i to w najlepszym razie. Żeby było zupełnie jasne: To nie jest film pornograficzny z udziałem dziecka. I co, mam się dać zastraszyć, bo niesprecyzowany „ktoś” może dostać histerii? Niech łapią tych, którzy faktycznie krzywdzą dzieci, to będę w 100% za. Ja nie mam nic takiego na sumieniu, a film obejrzałem dla jego wartości szokującej, podobnie jak wiele innych „mocnych” filmów, i nie widzę powodu, dla którego miałbym nie móc o tym pisać. Z ciekawości: czy odnośnie filmu Nekromantik (poruszającego w podobny sposób temat nekrofilii) masz podobne wątpliwości?
-
Nic, co ludzkie, nie jest nam obce.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Czekaj, bo jeszcze nikt mi nigdy nie przyznał racji w internecie, nie wiem teraz co dalej. -
Nie, nie było konsultacji w tym temacie
-
Mogę być kimkolwiek, jeśli ma to podnieść ciśnienie tym wykopowym przegrywom. Ale nie, konfiarzem jeszcze nie byłem.
-
Paraliż senny? Dysocjacja? Strzyga jakaś? Inny demon?
Doktor Indor opublikował(a) temat w Pozostałe zaburzenia
Jako dziecko (od tak około 7-8 roku życia do wczesnej nastoletności) często przed zaśnięciem miałem takie dziwne stany. Czułem, że odcina mi ciało, choć jeszcze nie spałem. Jedyne co mogłem, to zamknąć oczy. Czułem, że ten „atak” nadchodzi i walczyłem z tym, żeby tych oczu nie zamknąć. Jak się nie udało to koniec – pojawiał się „atak”. „Atak” polegał na potężnym uczuciu przerażenia, połączonym z piskiem w uszach, zdaje się że chyba nawet miałem takie czarno-białe świetliste pasy przed oczami, choć nie wiem już czy mi się nie wydawało. Na pewno mroczki. I na pewno ten pisk. Traciłem kontrolę nad ciałem, nie mogłem wydać dźwięku, nie mogłem się poruszyć. Był tylko ten pierwotny lęk, to potężne przerażenie. Walczyłem z nim, próbując otworzyć oczy. Gdy w końcu udawało się otworzyć oczy, to lęk mijał, ogarniałem się w „tu i teraz”, ale nadal miałem taką jakby „aurę”, że to zaraz wróci. Wiedziałem, że jak znów się uspokoję, spróbuję zasnąć, to to wróci. No i wracało. I czułem, że wraca, i próbowałem otworzyć oczy, i znowu się pojawiało. I tak parę razy, aż w końcu wycieńczony zasypiałem (albo już tak się rozbudziłem, że nie mogłem już zasnąć, bałem się zasnąć). Minęło mi to z wiekiem, zdążyłem już o tym zapomnieć, ale wróciło mi to dwa razy w dorosłości. Tylko już bez pisku w uszach i pasów, sam paraliż i to ogromne, pierwotne przerażenie, stąd nie wiem, czy ja sobie tego nie uroiłem w głowie (wspomnienia jednak potrafią kłamać). Pierwsza sytuacja. Byłem pod namiotem na jakimś wzgórzu z dala od cywilizacji. Na wakacje sobie pojechałem odpocząć od świata. Była taka wichura, że ściany namiotu się uginały, miałem wrażenie że ten namiot odfrunie. Nie bałem się – raczej byłem zafascynowany siłą przyrody, było to mocno intensywne, ale też równie ekscytujące. Ale mam wrażenie, że jak zasypiałem, to ta moja dorosła część, która się nie boi (bo wie, że nic jej nie grozi), zasnęła, a została ta dziecięca, która się boi. I pojawił się ten atak. Tzn. nie wiem czy „dorosła część zasnęła”, nie czułem tego. Tak to sobie tylko tłumaczę. Po prostu wiem, że pojawił się ten atak, pierwszy raz od spokojnie 20 lat. Druga sytuacja. Cztery dni nie brałem leków. Odstawiłem z dnia na dzień, na zasadzie „czuję się dobrze, to zobaczymy co się stanie”. W nocy pojawiło się ogromne przerażenie. Wiedziałem, że nic się nie dzieje, że to od leków, ale co z tego – emocje były realne. I wtedy się to znów pojawiło. Od tamtej pory nie odstawiam już leków na tyle dni. Najwyżej czasem zapomnę wziąć. I teraz się zastanawiam co to jest. Jako dziecko i nastolatek myślałem że to może epilepsja, bo trochę pasowało mi do opisów. Taka „aura” przed atakiem i sam „atak”. Ale teraz myślę, że to nie epilepsja. Nie wiem czy to był zwyczajny paraliż przysenny i każdy tak czasem ma (lub każdy, kto ma paraliże przysenne), czy to jest coś więcej. Jeśli coś więcej, to pasuje mi tylko dysocjacja. Jakaś regresja do jakiejś chujni, która działa się w najwcześniejszych latach dzieciństwa (a działa się na pewno, nie wiem tylko co dokładnie bo nic nie pamiętam, ale mam swoje podejrzenia). Surowe emocje, surowy lęk, gdy te doroślejsze części mnie zasypiają. Ale nie wiem, czy nie doszukuję się tutaj za dużo. Co ważne, to się działo tylko przy zasypianiu. Nigdy podczas budzenia się (a paraliże senne są też podczas budzenia się), i nigdy w ciągu dnia (i dlatego myślę że to jednak nie epilepsja, miałbym przecież jakieś ataki też w ciągu dnia, np. od błyskających świateł). Co o tym myślicie? Miał ktoś tak? -
Daj przykład, bo nie wiem, co dokładnie masz na myśli. A te sposoby opublikowane 15 lat temu w pierwszym poście tego wątku przez legendę forum to gówno dają, niestety.
-
A mi za trollowanie na wykopie nikt nie chce rubelków płacić
-
Którego słowa nie rozumiesz? To wyjaśnię… Prędzej rzeżączka. Albo wrzód weneryczny.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Jak ja bym brał do siebie wszystko co mi różne „panie psycholog” na przestrzeni lat mówiły, to byłbym modelowym przykładem osoby, która ma chyba wszystko, co możliwe… a tak naprawdę nie ma żadnej z tych rzeczy, które były przez nie wymyślane. Myślę, że żyjemy w czasach epidemii narcyzmu. A może byś się zdziwiła -
Dlatego tam było jeszcze takie słówko: statystycznie.
-
Co sądzicie o związkach w dzisiejszych czasach?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ale odkąd pamiętam nie chciałem mieć dzieci, i kobiety też dobierałem sobie pod tym kątem. Co prowadziło zresztą czasem do różnych niemiłych rozmów, na zasadzie „jak nie z tobą to z kimś innym”, „jak to aborcja, jesteś potworem bez serca”, itd. Ja wręcz nienawidzę dzieci. Natomiast jest coś takiego – zauważyłem takie zjawisko kilka razy – że jak facet chce mieć dziecko, to wybiera inny typ kobiety, niż wybierał do tej pory. Tak jakby szukał innych cech u partnerki a innych u potencjalnej matki swojego dziecka. -
A może. A może poszli do lasu. Nie nazwałbym tego dziwactwem. To bardzo krzywdzące określenie na kogoś, kto przeżył piekło i po prostu jego psychika w ten sposób go ochroniła. Tzn. mówię o DID, nie o transach, bo ci akurat mi zwisają i powiewają. Przystojniaczek, ładna szyja, i nawet lepiej mu w garniaku niż mi.
-
Kiusiu został ale tam jest z niego cytat i to już był wydzielone. Bot wkleja na Discorda nowe tematy z forum i te, które poszły do kosza. Historia Shigela sięga dawnego bota, który nazywał się Shigella i robił to samo na dawnym czacie forum na IRCu. A że lata minęły, to Shigella przeszła w międzyczasie korektę płci (choć łatwiej zrobić dziurę niż zbudować rurę, no ale) i tak wyszło, że teraz nazywa się Shigel. A jeśli chodzi o etymologię, to Shigella jest bakterią wywołującą srakę.
-
Jednego króliczka już mamy na forum, @bunny_wrrr Czekaj, bo ktoś coś tam pytał w innym temacie o odpowiadanie za innych Ja bym widział z dziećmi. Mentalnie dziecko (tak twierdzi), dzieci do niego lgną, to w sam raz Tzn. za dużo chciałeś? Czy zlikwidowali stanowisko? Tak to jest. Ale pamiętaj że to jest tylko okres przejściowy. Choć wywalić kogoś przed świętami to słabo strasznie… Ja zawsze miałem zasadę, że nie przekazywałem złych wieści w piątek, żeby ktoś miał spieprzony weekend, a co dopiero w święta.
-
Co sądzicie o związkach w dzisiejszych czasach?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Mężczyzna to nie wiem, różnie. Ale chodzi o biologicznego samca, na którym nadbudowany jest ten mężczyzna. A jeszcze inna sytuacja jest wtedy, gdy mężczyzna jest do bycia ojcem zmuszony (np. kłamanie co do antykoncepcji). Pranie, sprzątanie, gotowanie Ne no. Fajnie jest mieć z kim dzielić życie. Ktoś musi zrobić z zimnego mieszkania ciepły dom, do którego chce się wracać. Ile razy było tak, że siedziałem w robocie do 19, 20 (kończę o 17), bo mi się dupy nie chciało ruszać do pustego mieszkania. No bo łatwiej wywalić kogoś do śmietnika, jak się już zużyje, i znaleźć nowy, świeży towar na tinderze, niż pracować nad związkiem. Ta, pamiętam jak raz rozmawiałem z jakąś terapeutką i stwierdziłem, że nie znam żadnej pary, która byłaby naprawdę udana, szczęśliwa, kochająca się, z której biłoby takie ciepło, i nie byłaby w jakiś sposób patologiczna. No cóż, teraz znam. My oboje z dziewczyną mamy swoje historie rodzinne (choć o jej historiach nie chcę nic pisać), ale oboje staramy się być jak najlepszą wersją siebie i zwalczać te wyniesione z domu wzorce. Kiedyś, dwie ex temu, terapeuta widział mnie z ex (która wtedy nie byłaby ex), bo przyszła do mnie po terapii i czekała w poczekalni, i stwierdził potem, że bardzo szczęśliwie razem wyglądaliśmy. Tia, wyglądaliśmy… i tylko tyle. To zdecydowanie. Choć mam wrażenie, że kiedyś było tak częściej niż teraz. W sensie wiązanie się i trwanie z kimś, z kim ewidentnie nie da się już dogadać i z kim należałoby się rozejść, bo została już tylko nienawiść. Znałem taką parę. Facet się zawinął do grobu i dopiero teraz widzę, jak jego była żona odżywa. 92 lata (oboje tyle mają, tzn. on już nie ma, ale miał, bo zmarł niedawno), 70 lat razem, z czego w zasadzie większość w nienawiści do siebie. Nie rozwiedli się bo były dzieci. Jak u nich byłem (a bywałem często, raz w tygodniu to minimum bo robiłem mu zakupy, ona sobie robiła sama bo chciała się ruszać, mieć powód żeby wyjść z domu, on już nie był w stanie a ona zapowiedziała że jemu jedzenia kupowała nie będzie), to nigdy nie widziałem tam miłości. Czysta nienawiść, grożenie, ona chciała na niego policję wzywać, on chciał ją bić. Jakieś przejawy miłości były jak on leżał w szpitalu a ona go karmiła, z ludzkiego odruchu, choć jak się po śmierci okazało on cały spadek przepisał na swoją rodzinę, która go w ten sposób zmanipulowała (i kazał rodzinie wziąć adwokata, żeby wywalić żonę z ich mieszkania). Tylko że trochę się przeliczył, bo starsza pani też już ma adwokata (załatwiłem jej i monitoruję temat – obiecałem jej, że nikt jej z mieszkania nie wyrzuci). -
Nie robię na działce popijaw z prostego powodu, muszę jakoś wrócić do domu. W sensie nikomu nie zabraniam pić, ale sam nie piję i te spotkania u mnie nie są skupione wokół alkoholu tylko żarcia Ci którzy przychodzą to też raczej nie jest towarzystwo, które lubi pić. W sensie napić się trochę to spoko, ale jakby ktoś się schlał jak świnia i robił dym to zostałby delikatnie mówiąc wydalony. A jak już robię tego grilla to też przychodzą ludzie, dla których taka koszulka to też byłby cringe. Czemu? To w sumie ciekawe, bo ja nigdy nie patrzyłem na atmosferę a na to, co będę robił i czy będę to lubił. Powodzenia Grouchy, domyślam się że to mocno ryje po samoocenie i poczuciu bezpieczeństwa…
-
To ich mechanizm obronny. Unikają w ten sposób rozmów o emocjach. Jeśli wyrosłaś w takiej atmosferze to w sumie ma sens, że te emocje wychodzą somatycznie, bo tylko wtedy mogą być zauważone. Pamiętaj, że możesz zaufać swojemu organizmowi. Podtrzymuje cię przy życiu przez prawie 40 lat, również podczas poprzednich ataków, to można założyć że wie, co robi… Choć wiem, że to się łatwo mówi.
-
To nie był żart… to była rzeczywistość.