To, ze sie smiales ze smierci Zmija bylo podle i choroba tego nie tlumaczy. On nawet nie byl wredny wiec nie wiem co Ci takiego napisal, ze sie potem cieszyles, ze umarl.
Mozesz zalozyc swoj temat jesli pisanie Ci pomaga. W sumie to na tym forum moglbys sie dowiedziec ciekawych rzeczy od innych osob, jak one sobie radza w zyciu. Tylko ze Ty wolisz uciekac od problemow zamiast sie z nimi mierzyc. Jestes mlody i masz bliskich, ktorzy Cie wspieraja, to jest duzy plus jesli chcialbys sie ogarnac, zaczac walczyc ze swoimi stanami depresyjnymi i nie byc bezdomnym. Rzuciles nalogi to i swoje leki moglbys opanowac.
No nieco przejales temat i w kolko piszesz to samo, trudno sie w to wbic. Moze jezeli pisanie Ci pomaga to zaloz sobie swoj, na pewno ktos z Toba tam pogada. Forum nazywa sie nerwica wiec raczej nikt sie nie dziwi, ze ktos ma tutaj problemy ze zdrowiem psychicznym.
Skończyłam "Kucharze Dyktatorów", teraz czytam "Normal Women", a słucham "My Bondage and My Freedom". Autobiografia czarnoskórego niewolnika z US, który odzyskał wolność. Ciekawie się słucha jego opowieści.
"Sto lat samotności" fajne, "Stara Baśń" też.
Czerwone wiewiórki wyginęły głównie przez wirusa roznoszonego przez szare wiewiórki. Są jeszcze w paru odizolowanych miejscach w UK, ale dominują szare.
A nie pomyślałeś, że może oni pracowali? Prawo jest takie samo dla wszystkich, a o Polakach też mówią, że mają zasiłki na dzień dobry, co jak widzisz nie jest prawdą.
Co do wtopa z kiblem to nie była moja wtopa, ale kolegi. Raz spał u mnie, a mieszkałam z koleżanką w takim starym wiktoriańskim domu podzielonym na mieszkania. Rano wstał i chciało mu się siku więc poszedł na górę i wszedł komuś innemu do mieszkania. Mówi, że otworzył drzwi, a tam był jakiś facet na komputerze i się na niego patrzył więc zamknął drzwi i wyszedł
Ciasto (nadal dojadam już więcej nie robie, przysięgam, bo potem sama to muszę jesc), jogurt z borówkami, bananem, chia I orzechami, chipsy, jabłko, dużo zupy (ale mi dobra wyszła, z zasmażką). Może coś jeszcze, ale nie pamiętam.
Moze trafiaja Ci sie osoby, ktore same nie podtrzymuja kontaktu. Ja sama jestem w tym kiepska, z niektorymi moge nie pisac przez miesiace, to nie znaczy, ze ich nie lubie, albo zerwalam kontakt, tylko mam swoje zajecia i zapominam.
Z drugiej strony jesli bylaby to sytuacja randkowa i ta osoba by mi sie spodobala, to bym zaraz pisala. Wiec moze zabraklo chemii po prostu. Co nie oznacza, ze chca calkiem zakonczyc znajomosc, ale nie maja impulsu do inicjowania rozmow lub spotkan.
Tez lubie smak, ale osobiscie zadnej roznicy po wypiciu nie widze. Moze sie uodpornilam, bo pije ja od lat kilka dziennie, po kawie zreszta tez nic nie czuje i moge isc spac.