-
Postów
1 004 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Pokraka
-
Jak najbardziej, nie kwestionuje korzyści z tego płynących i tez uważam, że nie ma co sobie zakładać od razu, że biedzisz biegać maratony bo chuj z tego wyjdzie. Jednak jak liczysz, że schudniesz szybko jak tak zaczniesz chodzić, nie ograniczając przy tym jedzenia albo co gorsze, zaczniesz dojadać bo masz apetyt jak pochodzisz na świeżym powietrzu, a przecież niby tyle spaliłaś, to nie schudniesz. Też będzie rozczarowanie i zniechęcenie.
-
Nie zadziała, jeśli nadal w błogiej nieświadomości będziesz jeść więcej niż spalasz. Nawet jedząc 1 posiłek dziennie możesz zjeść tyle, że przekroczysz swój limit. Wiem, że nie prosisz o radę, tylko sobie marudzisz. Moim zdaniem podstawą to jest określenie swego zapotrzebowania (bez oszukiwania siebie i ściemniania, że jest się bardzo aktywnym), dwa liczenie uczciwie ile pożerasz ile kcal wypijasz i dostarczasz z pojadaniami typu tu skubnięte tam cukierek. Jeśli będziesz to robić uczciwie schudniesz. Oczywiście nikt tego nie powie, bo możesz sobie ściągnąć darmową apkę do liczenia kalorii i kupić wagę kuchenna za 30 zł. Nie musisz kupować planów dietetycznych żadnego guru.
-
Te apki zaważają strasznie spalanie, nie wierzyłabym w to za bardzo.
-
Tak, ujemny bilans energetyczny działa u każdego bo matematyka i fizyka jest jednakowa dla wszystkich ludzi. Jednak ludzie nie są szczerzy ze sobą i albo przeceniają swoją aktywność albo nie doszacowują tego co zjadają.
-
Salix dobrze pisze. Próbowałaś liczyć kalorie, może porcje małe ale kaloryczności duża. Przy redukcji wagi kluczową sprawą jest dieta, łatwiej nie zjeść 500 kcal niż je spalić.
-
Tak i po drodze zapomniałaś, że kiedyś pewnie i trochę inny styl życia prowadziłaś. Takie rzeczy trzeba aktualizować i dostosować do aktualnego stanu. Nie mówię, że musisz. Tylko, że prawa fizyki są jednakowe dla wszystkich.
-
Z doświadczenia powiem, że ludzie się lubią oszukiwać co do tego ile jedzą.
-
Ja nie chce wiedzieć ile się zdeptałam.
-
Zawsze można schudnąć, gorzej byś miała gdyby było trzeba z 10 cm nóg upierdolić
-
Ja mężowi kupuje wg swojego gustu i nie kończą jako odświeżacz do kibla. Od cowida nie ma prawie węchu, jak sobie sam kupil to waliło starym dziadem.
-
Kumpli z którymi spotykał się na piwo i mecze. Wygryw
-
Wg dzisiejszych standardów Al się jednak kwalifikuje na wygrywa. Praca, dom na przedmieściach, 2 dzieci i wiecznie napalona żona.
-
-
tak, raczej tak.
-
Właśnie, kto wie, nie spróbujesz to się nie dowiesz. A ja znam kawał o psychoterapeutach. Ilu psychoterapeutów potrzeba by zmienić żarówkę? Ani jednego. Żarówka musi chcieć się zmienić sama.
-
O Boże! Ale w parach mieszanych czy jednopłciowych
-
Jeśli chodzi o charakter i osobowość to tak, też tak sądzę. Mimo żartów, zgrywów itd. można zgadnąć jaki kto jest. Natomiast jeśli chodzi o zachowanie to już niekoniecznie. Siedząc w bezpiecznym domu, mając kontrole w postaci krzyżyka (w każdej chwili możesz zamknąć stronę) wiele osób jest pewnie dużo odważniejszych niż realnie w czasie rozmowy w 4 oczy.
-
I nicku nie przekręcali
-
Sorry Elcia, wielcy już tak mają, że sława ich wyprzedza.
-
Tak, ale ciągle w internecie. Nie wiemy jak jest naprawdę, poza siecią.
-
Raczej Elci nie chodziło o posiadanie potomstwa. Zapominasz, że Elecia to rozwiązła mamuśka, która żadnemu kabanosowi nie odpuści. W języku polskim słabo to brzmi. Oglądałeś kiedyś Świat wg Bundych? Była tam fajna scena kiedy ktoś zapytał Kelly czy Al jest jej tatą. A Kelty odpowiedziała, że nie. To nie jest jej "daddy" tylko jej "father" .
-
Ma być ciekawie a nie prawdziwie
-
No i o rzeczywistości to nikt nie mówił
-
To nie obrabianie dupy, mówiliśmy o tym kto jaki ma image na kafe.
-
Niby tak, ale to jak zw wszystkimi uzależnieniami zazwyczaj na jednym się nie kończy. Potem jest kolejny mankament do poprawienia i kolejny. Wcale nie trzeba mieć wielkich kompleksów i nie akceptować siebie. Lepsze jest wrogiem dobrego, a tu łatwo i szybko masz efekt.