No wiesz, cierpiąc okrutnie pod jarzmem patryjarchatu...
A poważnie to było nam wszystko jedno gdzie nie będziemy chodzić. Gdyby KK nie piętrzył tylu trudności pewnie byśmy wzięli w kościele, ale tam mi chcieli męża prawie od nowa chrzcić. Potem jeszcze chrzest dzieci, komunia, bierzmowanie tyle trzeba jeszcze zrobić. A tam oferta kompaktowa, musiałam tylko poprosić o przyjęcie do wspólnoty religijnej patryjarche. Potem chrzest dzieci tez w pakiecie wszystko razem dają od razu za jednym zamachem i komunia i bierzmowanie. I pakiet minimum załatwony niech dalej każdy robi jak uważa.
Wtedy wydawało mi się to sprytne teraz wiem, że po nic bylo i właściwie mogliśmy cywilny