Podobno plastry i maści silikonowe, ale nie wiem. Obstawiam, że jak zawsze 90% to genetyka. U mnie wszystko, widać a na moim mężu wszystko goi się jak na psie. Jedyną bliznę co ma widoczna to po po wypadku gdzie miał pół twarzy zmasakrowane jak w horrorze to faktycznie trochę bliznę widać.