-
Postów
1 124 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Pokraka
-
No właśnie, w pracy siedzę, wszędzie samochodem jeżdżę. Mam mało ruchu, tylko tyle ile specjalnie zrobię. Słodycze też nie są dla mnie czymś ważnym, ale bułki, pieczywo, makarony, kasze i ziemniaki. Jestem taką węglowodanową kluchą
-
To zazdro, mój organizm nie ma intuicji
-
No właśnie, czyli nie tylko ja mam takie spostrzeżenia. Nie tylko Ty, niestety nie ma tak łatwo.
-
Ciężko jest zmienić nawyki na stałe grunt to nie zwlekać z planem naprawczym.
-
Tak, jeśli nie musisz robić jadzenia dla innych, albo nie masz problemu by nie jeść tego co zrobisz. Bo gotujesz obiad, w domu pachnie świeżym obiadem a ty odgrzewasz coś z pudełka. Z atrakcyjnością tych kateringów też jest różnie, czasem to nie wygląda delikatnie mówiąc apetycznie, smakuje też średnio i trzeba dużo silnej woli by mimo wszystko zjeść to i tylko to.
-
A czyszczenie jednostki zaparzającej zrobiłaś? Bo zaraz wyskoczy komunikat, że trzeba i to. Jestem leniwa to zawsze robię oba naraz.
-
Na razie chcę do lata zrzucić co mam do zrzucenia, potem pewnie jak przestanę liczyć to będę sobie powolutku nadrabiać aż dojdę do wniosku, że czas wdrążyć znowu plan naprawczy. Tak, jest trudniej jak musisz zadbać o posiłki, które będą jeść wszyscy. Dlatego mówię licz, to tez będziesz zjeść ziemniaki bez sosu, kurczaka i surówkę na obiad taki jaki zrobiłaś reszcie rodziny. I ten absurd 5 posiłków, człowiek musiałby tylko to robić i jeść, nic więcej.
-
Nie musisz tego robić z aptekarską dokładnością, jak będziesz chudła to będziesz wiedziała, że jest deficyt. Ja korzystam z fitatu i większość znajduję albo zbliżone i jak pilnuję deficytu to wszystko gra. I tak możesz zjeść cukierka jak zrezygnujesz z czegoś innego i będziesz dalej w deficycie. Ja nie potrafię być na tych dietach porobionych przez dietetyków, one są za pracochłonne, wymagają zbyt dużej dyscypliny. Albo ja mam fiola na punkcie białego pieczywa, jak nie jem to mi się bułki po nocach śnią. Wole sobie czasem taką bułkę wliczyć w limit jak mam na nią ochotę i tyle. W liczeniu kalorii jest to dobre, że właściwie możesz sobie w liczyć tam co chcesz (w granicach rozsądku by zachować zdrowie).
-
Libed pozamyka grube baby w obozach, nie da jeść i wymusi deficyt. Ludzie nie mają pojęcia ile pożerają, myślą, że trzeba się objadać jakoś koszmarnie, a to wystarczy 1 cukierek michałek dziennie nadprogramowy by przytyć prawie 4 kg rocznie.
-
Jak najbardziej, nie kwestionuje korzyści z tego płynących i tez uważam, że nie ma co sobie zakładać od razu, że biedzisz biegać maratony bo chuj z tego wyjdzie. Jednak jak liczysz, że schudniesz szybko jak tak zaczniesz chodzić, nie ograniczając przy tym jedzenia albo co gorsze, zaczniesz dojadać bo masz apetyt jak pochodzisz na świeżym powietrzu, a przecież niby tyle spaliłaś, to nie schudniesz. Też będzie rozczarowanie i zniechęcenie.
-
Nie zadziała, jeśli nadal w błogiej nieświadomości będziesz jeść więcej niż spalasz. Nawet jedząc 1 posiłek dziennie możesz zjeść tyle, że przekroczysz swój limit. Wiem, że nie prosisz o radę, tylko sobie marudzisz. Moim zdaniem podstawą to jest określenie swego zapotrzebowania (bez oszukiwania siebie i ściemniania, że jest się bardzo aktywnym), dwa liczenie uczciwie ile pożerasz ile kcal wypijasz i dostarczasz z pojadaniami typu tu skubnięte tam cukierek. Jeśli będziesz to robić uczciwie schudniesz. Oczywiście nikt tego nie powie, bo możesz sobie ściągnąć darmową apkę do liczenia kalorii i kupić wagę kuchenna za 30 zł. Nie musisz kupować planów dietetycznych żadnego guru.
-
Te apki zaważają strasznie spalanie, nie wierzyłabym w to za bardzo.
-
Tak, ujemny bilans energetyczny działa u każdego bo matematyka i fizyka jest jednakowa dla wszystkich ludzi. Jednak ludzie nie są szczerzy ze sobą i albo przeceniają swoją aktywność albo nie doszacowują tego co zjadają.
-
Salix dobrze pisze. Próbowałaś liczyć kalorie, może porcje małe ale kaloryczności duża. Przy redukcji wagi kluczową sprawą jest dieta, łatwiej nie zjeść 500 kcal niż je spalić.
-
Tak i po drodze zapomniałaś, że kiedyś pewnie i trochę inny styl życia prowadziłaś. Takie rzeczy trzeba aktualizować i dostosować do aktualnego stanu. Nie mówię, że musisz. Tylko, że prawa fizyki są jednakowe dla wszystkich.
-
Z doświadczenia powiem, że ludzie się lubią oszukiwać co do tego ile jedzą.
-
Ja nie chce wiedzieć ile się zdeptałam.
-
Zawsze można schudnąć, gorzej byś miała gdyby było trzeba z 10 cm nóg upierdolić
-
Ja mężowi kupuje wg swojego gustu i nie kończą jako odświeżacz do kibla. Od cowida nie ma prawie węchu, jak sobie sam kupil to waliło starym dziadem.
-
Kumpli z którymi spotykał się na piwo i mecze. Wygryw
-
Wg dzisiejszych standardów Al się jednak kwalifikuje na wygrywa. Praca, dom na przedmieściach, 2 dzieci i wiecznie napalona żona.
-
-
tak, raczej tak.
-
Właśnie, kto wie, nie spróbujesz to się nie dowiesz. A ja znam kawał o psychoterapeutach. Ilu psychoterapeutów potrzeba by zmienić żarówkę? Ani jednego. Żarówka musi chcieć się zmienić sama.
-
O Boże! Ale w parach mieszanych czy jednopłciowych