Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pokraka

Użytkownik
  • Postów

    1 006
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pokraka

  1. Jak najbardziej, nie kwestionuje korzyści z tego płynących i tez uważam, że nie ma co sobie zakładać od razu, że biedzisz biegać maratony bo chuj z tego wyjdzie. Jednak jak liczysz, że schudniesz szybko jak tak zaczniesz chodzić, nie ograniczając przy tym jedzenia albo co gorsze, zaczniesz dojadać bo masz apetyt jak pochodzisz na świeżym powietrzu, a przecież niby tyle spaliłaś, to nie schudniesz. Też będzie rozczarowanie i zniechęcenie.
  2. Nie zadziała, jeśli nadal w błogiej nieświadomości będziesz jeść więcej niż spalasz. Nawet jedząc 1 posiłek dziennie możesz zjeść tyle, że przekroczysz swój limit. Wiem, że nie prosisz o radę, tylko sobie marudzisz. Moim zdaniem podstawą to jest określenie swego zapotrzebowania (bez oszukiwania siebie i ściemniania, że jest się bardzo aktywnym), dwa liczenie uczciwie ile pożerasz ile kcal wypijasz i dostarczasz z pojadaniami typu tu skubnięte tam cukierek. Jeśli będziesz to robić uczciwie schudniesz. Oczywiście nikt tego nie powie, bo możesz sobie ściągnąć darmową apkę do liczenia kalorii i kupić wagę kuchenna za 30 zł. Nie musisz kupować planów dietetycznych żadnego guru.
  3. Te apki zaważają strasznie spalanie, nie wierzyłabym w to za bardzo.
  4. Tak, ujemny bilans energetyczny działa u każdego bo matematyka i fizyka jest jednakowa dla wszystkich ludzi. Jednak ludzie nie są szczerzy ze sobą i albo przeceniają swoją aktywność albo nie doszacowują tego co zjadają.
  5. Salix dobrze pisze. Próbowałaś liczyć kalorie, może porcje małe ale kaloryczności duża. Przy redukcji wagi kluczową sprawą jest dieta, łatwiej nie zjeść 500 kcal niż je spalić.
  6. Tak i po drodze zapomniałaś, że kiedyś pewnie i trochę inny styl życia prowadziłaś. Takie rzeczy trzeba aktualizować i dostosować do aktualnego stanu. Nie mówię, że musisz. Tylko, że prawa fizyki są jednakowe dla wszystkich.
  7. Z doświadczenia powiem, że ludzie się lubią oszukiwać co do tego ile jedzą.
  8. Ja nie chce wiedzieć ile się zdeptałam.
  9. Zawsze można schudnąć, gorzej byś miała gdyby było trzeba z 10 cm nóg upierdolić
  10. Ja mężowi kupuje wg swojego gustu i nie kończą jako odświeżacz do kibla. Od cowida nie ma prawie węchu, jak sobie sam kupil to waliło starym dziadem.
  11. Kumpli z którymi spotykał się na piwo i mecze. Wygryw
  12. Wg dzisiejszych standardów Al się jednak kwalifikuje na wygrywa. Praca, dom na przedmieściach, 2 dzieci i wiecznie napalona żona.
  13. Właśnie, kto wie, nie spróbujesz to się nie dowiesz. A ja znam kawał o psychoterapeutach. Ilu psychoterapeutów potrzeba by zmienić żarówkę? Ani jednego. Żarówka musi chcieć się zmienić sama.
  14. O Boże! Ale w parach mieszanych czy jednopłciowych
  15. Jeśli chodzi o charakter i osobowość to tak, też tak sądzę. Mimo żartów, zgrywów itd. można zgadnąć jaki kto jest. Natomiast jeśli chodzi o zachowanie to już niekoniecznie. Siedząc w bezpiecznym domu, mając kontrole w postaci krzyżyka (w każdej chwili możesz zamknąć stronę) wiele osób jest pewnie dużo odważniejszych niż realnie w czasie rozmowy w 4 oczy.
  16. Sorry Elcia, wielcy już tak mają, że sława ich wyprzedza.
  17. Tak, ale ciągle w internecie. Nie wiemy jak jest naprawdę, poza siecią.
  18. Raczej Elci nie chodziło o posiadanie potomstwa. Zapominasz, że Elecia to rozwiązła mamuśka, która żadnemu kabanosowi nie odpuści. W języku polskim słabo to brzmi. Oglądałeś kiedyś Świat wg Bundych? Była tam fajna scena kiedy ktoś zapytał Kelly czy Al jest jej tatą. A Kelty odpowiedziała, że nie. To nie jest jej "daddy" tylko jej "father" .
  19. Ma być ciekawie a nie prawdziwie
  20. No i o rzeczywistości to nikt nie mówił
  21. To nie obrabianie dupy, mówiliśmy o tym kto jaki ma image na kafe.
  22. Niby tak, ale to jak zw wszystkimi uzależnieniami zazwyczaj na jednym się nie kończy. Potem jest kolejny mankament do poprawienia i kolejny. Wcale nie trzeba mieć wielkich kompleksów i nie akceptować siebie. Lepsze jest wrogiem dobrego, a tu łatwo i szybko masz efekt.
×