Skocz do zawartości
Nerwica.com

Catriona

Użytkownik
  • Postów

    1 286
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Catriona

  1. Powtórzy, objawy z odstawienia. Ale ja absolutnie nie połknęłam tego w celu zrobienia sobie czegoś. Jakbym chciała sobie coś zrobić to użyłabym innych leków, w innej postaci i 100% skutecznych.
  2. Da się brać takie dawki benzodiazepin dłuższy czas i nie skończyć z uzależnieniem, bo sama jestem tego przykładem. Kwestia podejścia do tego co chcemy osiągnąć tymi lekami. Ja jak ciągnęłam przez prawie 3 miesiące dzień w dzień na benzodiazepinach w dawkach nawet wyższych niż koleżanka to ja nie brałam ich w celu czucia się "fajnie i przyjemnie", bo dla mnie benzodiazepiny nic fajnego nie powodują senność, zmulenie i nic poza tym, ale te 4 lata temu czułam się na tyle beznadziejnie, że chodziło mi o nie czucie i pójście spać i dlatego mój lekarz powiedzmy "tolerował" (wiadomo, zachwycony nie był) takie używanie benzodiazepin, bo wolał to, niż jakbym miała sobie coś zrobić. Czy odstawiłam z dnia na dzień dawki do 6mg alprazolamu dziennie? Tak. Czy odczułam to jakoś negatywnie? Nie. Z tym, że no wiedział, że ja nawet jak przekroczę jakąś granicę, to się przyznam sama, że "halo, chyba mam problem". Fakt, że żeby "bawić się" w takie łykanie benzo na krawędzi trzeba mieć dużą samoświadomość i być szczerym ze sobą: biorę bo rzeczywiście potrzebuję czy biorę bo jest coś lekko nie tak i chcę się po prostu poczuć fajnie wyluzowanym. Ta druga motywacja jest raczej złą motywacją. I tak, kilka lat temu połknęłam na raz 15mg benzo. Oczywiście nie wstałam następnego dnia do pracy po takiej dawce. Obudziłam się o godzinie takiej, ze od 5h już powinnam być w pracy, telefonów nie słyszałam. Wzięłam urlop bezpłatny, bo nawet nie śmiałam prosić lekarza o zwolnienie skoro to ja sama sobie to zrobiłam. Poinformowałam lekarza o sytuacji. Reakcja? Zostałam wyśmiana i sam zaproponował zwolnienie za ten dzień. Nigdy więcej tego nie powtórzyłam, bo też wiedział, że ja uczę się na swoich błędach i przekonał się nie raz, że ja przyjdę i powiem że tak, ja zawaliłam, a nie będę zwalać na nieistniejące okoliczności. Czy ma po tym problem z przepisaniem mi benzo? Absolutnie żadnego. Jakbym chciała to bym dostała, ale nie chcę, bo nie potrzebuję. Zresztą wala się po chacie jakieś opakowanie jeszcze, które zaraz się przeterminuje
  3. Ja bym nawet nie tyle czepiała się dawki w przypadku @Verinia co zdania że daje jej relaks i przyjemność - no uzależnienie chociażby psychiczne jak byk. Nikt nie bierze leków dla przyjemności, nie ważne jakie by one nie były, uzależniające czy nie. Fizyczne uzależnienie swoją drogą. Odstawienie tak czy tak będzie bolało.
  4. A gdzie jest powiedziane że raz w miesiącu? Może więcej. Pytanie czy widzi wskazania do tego.
  5. To co napisałaś już świadczy o tym że już jesteś uzależniona.
  6. To moim zdaniem nie zawsze się sprawdzi....bo owszem, możecie się nawzajem motywować.....ale tak samo możecie się wzajemnie ściągać w dół.... Każdy medal ma dwie strony.
  7. Taaa, ulubione "zalecenia" ginekologów też x lat temu takie usłyszałam od jednego lekarza xD Ostatni niestety musiał się bardziej wykazać, bo na chwilę obecną prawdopodobnie nawet jakbym zaszła w ciążę, to bym jej nie utrzymała xD
  8. Poza tym, że benzo niczego nie leczą co najwyżej tłumią lęk, a po odstawieniu wszystko wraca. Ja brałam można powiedzieć długotrwale, bo miałam wpisane na stałe w leki i brałam codziennie przez pół roku. Odstawiłam bez problemu. Później jeszcze miałam epizod, że brałam przez ok. 3 miesiące codziennie. Teraz jak zdarzy mi się 1x w roku wziąć benzo to i tak dużo.
  9. Dobrze wstałam rano, poszłam biegać mimo, że bardzo mi się nie chciało , teraz już chill z książką
  10. Ja biorę taką dawkę miesięcznie xD poziom mam w normie bo badałam niedawno.
  11. Samo istnienie okresu nie świadczy jeszcze o prawidłowym działaniu hormonów ja mam regularnie od lat a mimo to hormonów nie mam ok
  12. Znajomych: dużo xD Osoby, z którymi mam regularny kontakt i regularnie się widuje: 6-7
  13. Tylko mowa tu o badaniu klinicznym, które jest specyficzną formą leczenia i każdy kto decyduje się na udział w takim badaniu jest wyraźnie informowany, że udział może mu pomóc/może nic nie zmienić/może pogorszyć jego stan. I subiektywne odczucia pacjenta nie wpłyną na wynik badania, bo to jest oceniane przy pomocy konkretnych skal, które oceniają konkretne rzeczy, a nie opinia danego człowieka, która jest subiektywna.
  14. U Ciebie przy diagnozie CHAD terapia zawsze będzie tylko wspierającą formą leczenia, nie główną, nie wyleczy CHAD. Może pomóc pomóc gdzieś tam w osiągnięciu większego wglądu w chorobę itd., ale w CHAD, schizofrenii psychoterapia odgrywa mniejszą rolę w leczeniu. Bardziej opiera się to na psychoedukacji wtedy niż na terapii. Dwa, jeśli stan jest nieustabilizowany, terapia i tak nie da efektu, bo Twoje reakcje będą uzależnione od fazy choroby i grzebanie w trudnych rzeczach może ten stan pogorszyć - stąd być może aktualnie u Ciebie jest niewskazana.
  15. Nie. Na wystąpienie zab. psychicznych nie wpływa tylko i wyłącznie konstrukcja wewnętrzna. Jest to zbiór kilku czynników. Konstrukcja wewnętrzna, czy cechy osobowościowe są tylko jednym z czynników, ale nie jedynym gwarantującym wystąpienie zaburzeń/chorób. To jest zbiór kilku czynników zarówno osobowościowych, genetycznych, środowiskowych. Nigdy nie jest tak, że tylko jeden czynnik gwarantuje wystąpienie danej choroby, gdyby tak było to dzieci wszystkich schizofreników miałyby schizofrenie, a tak nie jest. Owszem, schizofrenia u rodzica/rodzeństwa zwiększa to prawdopodobieństwo, ale nie gwarantuje jej wystąpienia.
  16. Tylko często może być tak, że otoczenie widzi zmianę, ale w ich odczuciu negatywną, bo np. ktoś uległy dawał się wykorzystywać a teraz stawia granice i się nie daje. No w odbiorze otoczenia to może być raczej zmiana na gorsze mimo, że dla samego pacjenta będzie na lepsze. Można to podsumować krótko "jeśli pacjent chce żyć, to współczesna medycyna jest bezradna"
  17. Mam podobne zdanie, że @Grouchy prawdopodobnie czeka na coś co się nie wydarzy. W sumie zaczęłam się zastanawiać na ile pojawienie się "kopa" będzie powiązane z temperamentem i osobowością.... ale to rozkmina nie na ten temat xD
  18. Nie jest pierwsza na świecie. Ja swego czasu brałam paroksetynę sertralinę i trazodon. Jaki problem? Zero uboków na tym zestawie, nawet zmulenia paroksetynowego nie było. Chwaliłam sobie to trio Co prawda trazodon nie jest typowym SSRI ale na serotoninę też działa. A jeśli chodzi Ci o ryzyko ZS to owszem, u pojedynczych jednostek pewnie by on wystąpił, ale jak ktoś dobrze toleruje SSRI to nie widzę p/wskazań. Większość lekarzy by tego nie dała, bo się boi, ale błędem jako takim to nie jest.
  19. Jest to trudne, wymaga dobrze skonstruowanego badania, ale mimo wszystko do zrobienia, tak myślę. Główny badacz wcale nie musi mieć kontaktu z pacjentami, lub mocno ograniczony np. tylko do okresowej oceny efektów, a osobami prowadzącymi sesje psychoterapeutyczne jeszcze inni współbadacze. Badanie z psylocybiną, które może kiedyś w końcu ruszy w Polsce jest tak zaprojektowane, że jeden ośrodek jest ośrodkiem podającym, a zupełnie inny ośrodkiem dokonującym okresowej kontroli stanu pacjenta i skuteczności terapii. Zupełnie różni lekarze, w innych ośrodkach. I tak, po podaniu psylocybiny są sesje psychoterapeutyczne w tym badaniu.
  20. Ale metaanalizy są pracami przeglądowymi - one zawsze będą miały niższą wartość, bo są niejako zbiorem wyników badań wykonanych przez innych. Chcecie badania o najwyższej wartości to szukajcie prac oryginalnych, gdzie badanie było randomizowane (losowy przydział do grup) z podwójnie ślepą próbą (ani badacz, ani osoba badana nie wie w której grupie znajduje się pacjent czy kontrolnej czy badawczej) - takie badania mają najwyższą wartość i wiarygodność, a dodatkowo publikowane w punktowanych czasopismach.
  21. 35 Kostniak został wykryty przypadkiem, on nie daje żadnych objawów i nigdy nie dawał, miałam robione TK głowy z innego powodu, po urazie głowy w ramach SOR i tam go opisano po raz pierwszy chyba 4 lata temu. Akurat kostniaki ma dużo osób i nawet o tym nie wie. Częściej co prawda dot. one zatok czołowych, u mnie jest w klinowej, ale to żaden sposób nie zmienia faktu, że można go olać i nie ma się czym przejmować. To z dzisiaj to nowość xD o tym nie wiedziałam, poszłam bo od 3-4 miesięcy działo się coś niepokojącego delikatnie i jak pierwszy miesiąc mogłam olać i uznać, że hormony się popierdzieliły i samo przyszło to samo pójdzie, tak jak zaczęło się przeciągać to już trzeba było się zainteresować tym bardziej xD a swoje na wizytę też musiałam poczekać, to też nie było tak że przyjęto mnie z dnia na dzień. A jeśli chodzi o USG cycków to robię kontrolnie co roku (lub co pół w zależności co wychodzi i jak zdecyduje lekarz) jak przykazali w ramach profilaktyki. Powiem lepsze - ja w wieku 20 lat miałam 16 (!) torbieli na jajnikach w jednym czasie xD dzisiaj nie mam ani jednej, nie byłam operowana, ani nic. Zlałam je i same się wchłonęły chociaż lekarz kierował mnie do poradni zajmującej się takimi rzeczami, ale że terminy były z kosmosu to to zlałam
  22. Całą hodowlę a tak poważnie to mam nowotwory niezłośliwe, na pewno jeden w zatoce klinowej, którego wizyta nie dotyczyła, bo tam zero szans na zezłośliwienie i on se jest i dopóki nie urośnie za bardzo, a rośnie bardzoooo powoli i nie daje objawów to se będzie (raz na kilka lat muszę go kontrolować w TK - na razie ma 5mm) i drugi pod znakiem zapytania (z niewielkim, ale jednak ryzykiem zezłośliwienia). Dzisiaj lekarz na USG nie był w stanie stwierdzić czy jest czy nie tak na 100%, ale że działo się coś nieprawidłowego i ciut niepokojącego to na razie dostałam leki na 4 miesiące i jeszcze w trakcie ich brania mam przyjść na kontrolę, albo wcześniej jeśli okaże się że lek pogorszył sprawę. Na razie zostało uznane to za czynnościowe, do wyregulowania lekami, ale badanie trzeba powtórzyć. Jutro mam jeszcze kolejne badanie, inne, w ośrodku profilaktyki i epidemiologii nowotworów, ale mam nadzieję, że to tylko formalność, bo z 2 lata temu miałam zmianę, która robiła się podejrzana i była pod obserwacją z ewentualną biopsją do rozważenia, ale na kolejnym badaniu uznali już tą zmianę za zwykłą torbiel i zrezygnowali z kłucia bezsensownego mnie, ale mi średnio co któreś USG piersi oceniają na zmianę na BIRADS-2 (norma) z BIRADS-3 (zmiana, prawdopodobnie niezłośliwa z ok. 2% ryzykiem zezłośliwienia, ale wymagająca częstszej kontroli). A chodzę do centrum onkologii bo mam blisko z pracy i tam jednak jak jest potrzeba dodatkowych badań to idzie o wiele szybciej niż w zwykłych poradniach/ośrodkach xD
  23. Przeżyłam! Za 3 miesiące kontrola. No chyba, że coś by się działo to wcześniej mam się zgłosić.
×