Skocz do zawartości
Nerwica.com

Catriona

Użytkownik
  • Postów

    1 285
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Catriona

  1. Jakaś infekcja mnie dopadła, na razie tylko się tli, a że na dworze nie jest przesadnie zimno zastanawiam się czy mimo wszystko nie wyjść pobiegać
  2. Nie, nie postawiłam nikogo ani wyżej, ani niżej. To są 2 zupełnie różne i odrębne zawody. I tak jak dowolny psychoterapeuta nie poradziłby sobie w moim zawodzie, tak samo ja nie poradziłabym sobie w jego roli. Tak samo jak lekarz nie jest ani wyżej, ani niżej niż pielęgniarka, bo też są to 2 odrębne zawody, które ze sobą współpracują, mają powiedzmy wspólny cel, ale mają zupełnie różne zadania.
  3. @Przemek_Leniak zapraszam, połóż się kiedyś na oddział psychiatryczny, spotkasz tam masę pielęgniarek ze specjalizacją psychiatryczną - zobaczysz co robi przy pacjencie ta wysoko wykwalifikowana pielęgniarka xDDDD żyjesz jakąś bajeczką, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością na chwilę obecną. Nie obrażam tu pielęgniarek ze specjalizacją psychiatryczną, żeby nie było, bo dla mnie, do tej pracy trzeba się nadawać i ja bym w życiu nie poszła pracować na psychiatrię. Nie mam tyle cierpliwości i zanudziłabym się na śmierć. Wolę bardziej zabiegowe dziedziny, a praca na psychiatrii mocno uwstecznia pod takim względem, że po pracy kilka lat na psychiatrii, przechodząc na oddział zabiegowy jesteś jak dziecko we mgle i takim pielęgniarkom ciężko się odnaleźć na zwykłym oddziale zabiegowym bo nagle obsługa najprostszej pompy infuzyjnej staje się czarną magią, gdzie inni robią to prawie z zamkniętymi oczami. Rozpuszczanie leków? Czujesz się jak na studiach bo nie pamiętasz, bo na psychiatrii się tego nie robi, a jak jeszcze dochodzi przeliczenie dawki? Z tym całkiem sporo pielęgniarek ma problem, mimo że pracują na co dzień bardziej zabiegowo. Widziałam już takie przypadki, także nie mówię tu tylko o teorii, bo jak pracowałam na kardiologii inwazyjnej przyszła do nas dziewczyna, która wcześniej pracowała x lat na psychiatrii - wytrzymała miesiąc. Odeszła sama, nikt jej nie wyrzucił. Zejdź na ziemię. To, że ktoś ma tytuł specjalisty, wcale nie oznacza, że jest od razu super dobrym w swojej dziedzinie, bo z każdej specjalizacji przykładów mogłabym mnożyć na pęczki po ponad 10 latach w tym zawodzie i pracy w różnych miejscach.
  4. A pielęgniarka na psychiatrii ma 320h godzin praktyk w toku kształcenia xD Staże na specjalizacji? Dobre sobie. Robiłam co prawda inną specjalizację i chcesz wiedzieć ile godzin staży miałam rozpisanych a na ile czasu spędziłam w rzeczywistości na tych stażach? xD i tak, wygląda to podobnie na każdej specjalizacji, bez względu na dziedzinę Wyobraź sobie, że moja specjalizacja miała rozpisanych 350h stażowych w 16 różnych ośrodkach. Ile zajęło mi czasu rzeczywiste bycie na stażu? Nie więcej niż 5h xD 90% opiekunów stażu nawet na oczy nie widziałam. A egzamin specjalizacyjny zdałam na 93%. Jeśli nadal uważasz że specjalizacja pielęgniarki czegoś odkrywczego uczy, to pora pozbyć się złudzeń. Owszem, poszerza wiele tematów, ale tylko w teorii.
  5. No nie, aktywność fizyczna jest sprawą fizjoterapeutów/rehabilitantów, nie pielęgniarek i żadna pielęgniarka nie ma kwalifikacji do prowadzenia jakiejkolwiek formy ćwiczeń. Co do skal: skala Barthel jest najczęściej skalą kwalifikującą pacjentów do DPS/ZOLu itp. i tam jest regularnie przeprowadzana - jest to skala stosowana z neurologii, geriatrii, opiece paliatywnej/długoterminowej - w psychiatrii na co dzień, praktycznie nieprzydatna (może jedynie w ZOLach psychiatrycznych). MMSE -skala służąca do diagnozy otępienia. Głównie w neurologii, mniej przydatna w psychiatrii, służy głównie jako przesiewowy test w kierunku Alzhaimera. Skala Hamiltona - jedyna stosowana w psychiatrii rzeczywiście, ale nie tylko. Również głównie przeprowadzana przez lekarzy jeśli już. Ze wszystkich skal które wymieniłeś, jedynie skala Barthel jest skalą pielęgniarską. Co do teorii pielęgnowania Orem, Henderson, Peplau i kilku innych (jest ich dużo). Stricte pod psychiatrię nastawiona była teoria Hildegardy Peplau z tego co pamiętam. W praktyce - relikt przeszłości. Owszem, nadal ich uczą w toku kształcenia pielęgniarek, ale jest to na zasadzie wykuć, zdać, zapomnieć. Na studiach pisze się setki procesów pielęgnowania pod każdą z teorii i na tym koniec. W pracy? W teorii "tworzy" się plan opieki, ALE nie ma on nic wspólnego z tymi powiązanymi z teoriami pielęgnowania. Same idee teorii pielęgnowania może i ładnie brzmią i na swoje czasy może i były przełomowe i odkrywcze, ale współczesne pielęgniarstwo jest już o wiele dalej niż te teorie. Oczywiście nadal zawiera w sobie elementy każdej z teorii i z nich się wywodzi. Co do samej specjalizacji jeśli chodzi o pielęgniarstwo psychiatryczne się nie wypowiem, bo takowej nie robiłam, efektów kształcenia nie chce mi się szukać i sprawdzać. Na pewno daje uprawnienia do prowadzenia interwencji kryzysowej, treningów umiejętności społecznych, dawania wsparcia, prowadzenia grup Balinta (chociaż one akurat dot. bardziej osób pracujących w zawodach pomocowych, niż pacjenta) etc. jednak to nigdy nie zastąpi prawdziwej psychoterapii. Stanowi jedynie wsparcie leczenia. Pomijam kwestie edukacji i profilaktyki bo to należy do zadań każdej pielęgniarki, bez względu na rodzaj posiadanej specjalizacji.
  6. Ja biorę cały rok, ale ja biorę lek, nie suplement, który przy moim poziomie wit. D mam brać co 2 tygodnie.
  7. No tak, ale ile jest tu osób, które narzekają na ciągłe zmęczenie, brak motywacji/chęci do robienia czegokolwiek? Ile osób zamiast od razu zmieniać antydepresant bo to na pewno wina depresji, zrobiło podstawowe badania: morfologia, żelazo, ferrytyna, wit. B12, wit. D3, TSH i reszta? Założę się że przynajmniej u części wyszły by spore niedobory. I tak, wbrew pozorom za niska ferrytyna może dawać takie objawy, przy wolnym żelazie w granicach normy. U mnie jak poziom ferrytyny leci już poniżej 20, czyli niedobór nawet wg normy laboratoryjnej to owszem, mogłabym zwalać na zab. depresyjne, bo łatwiej i taniej, ale wiem, ze chociaż przerobiłabym wszystkie dostępne antydepresanty na rynku, nie zlikwidują one objawów, bo nie w zab. depresyjnych jest problem, tylko w ferrytynie i wystarczy, że 2 tyg. pobiorę żelazo i już czuje różnicę w samopoczuciu. Oczywiście podnoszenie ferrytyny trwa o wiele dłużej niż 2 tyg., a jeszcze przy moim poziomie aktywności i bieganiu ona łatwo ucieka, ale u mnie nawet psychiatra każe najpierw zrobić podstawowe badania i dopiero jak one pokazują, że to nie w tym problem to może coś kombinować z lekami. Zresztą zawsze pierwsze pytanie psychiatry to jakie miałam ostatnio TSH (mam niedoczynność tarczycy). Zadbajmy o podstawy, a dopiero jak one są w normie, to szukajmy innych przyczyn.
  8. Czasami sama morfologia już powie np. że być może jest niedobór np. B12 Po prostu trzeba wiedzieć na jakie konkretnie parametry patrzeć.
  9. Ja dodałabym tylko dla tych co wspominają o badaniach niedoborów witamin etc. To, że macie "w normie" laboratoryjnej wcale nie oznacza, że nie macie niedoboru. Normy laboratoryjne to jedno, a normy funkcjonalne to co innego. Niestety wielu lekarzy też ma jeszcze klapki na oczach i patrzą na widełki podane przez laboratorium, jak wynik jest w normie to twierdzą, że nie ma niedoboru. A później idzie człowiek do lekarza z wynikami, ferrytyna ledwo 30., a lekarz stwierdza, że no przecież w normie. G*wno prawda xD
  10. I to jest clou całego problemu z pregabaliną. Niektórzy za stan docelowy uważają np. euforię po pregabalinie, która nie jest działaniem leku, tylko skutkiem ubocznym, który oczywiście zaniknie. I wcale nie oznacza to tego, że lek nie działa.
  11. @Happyandsad u mnie wbrew pozorom z sertraliną najlepiej działała xD ale i tak brałam ten mix krótko bo chciałam całkowicie zejść z paro. Z bupropionem też u mnie się sprawdziła dobrze.
  12. Tego nie powiedziałam, że ten Hasco działa silniej. Mówiłam tylko, że nie ma pomiędzy nimi różnicy a jeden jest na receptę i jest rzeczywiście tańszy, drugi nie.
  13. @little angel mnie w sumie tego nauczyła terapia i mój lekarz. Gorsze samopoczucie i chce zwolnienie? Ok, max tydzień i zapraszam, zaiwaniać do roboty, nie ma siedzenia bezczynnie w domu, bo to nic nie zmieni, a w pracy przynajmniej zajmę się czymś konstruktywniejszym niż patrzenie w ścianę i pogrążanie się w dołku
  14. Też wychodzę z założenia, że można się gorzej czuć, można sobie czasem odpuścić robienie różnych rzeczy, ale nie da się tak przeżyć całego życia odpuszczając i unikając aktywności. Im dłużej człowiek trwa w zawieszeniu tym gorzej. Mózg nie lubi nudy, wbrew pozorom i przy bezczynności, będzie jeszcze gorzej, bo zacznie tworzyć swoje scenariusze, przeważnie czarne
  15. Pełno covidów teraz. Ja się jeszcze trzymam zobaczymy jak długo
  16. Tu nie ma nawet jednej poprawnej odpowiedzi. Mogłabym opisać w jakim systemie ja brałam benzo, z tym, że gdybyś zaczął brać tak samo - z dużym prawdopodobieństwem skończyłbyś będąc uzależnionym Lekarz na pewno rozpisał Ci na recepcie dawkowanie - tego się trzymaj.
  17. Ale ja nie widzę sensu dalszej dyskusji z z Tobą. Napisałam wszystko co miałam do powiedzenia w tym temacie. Nie będzie dostępne coś bo to Ty tak chcesz. Tyle. Jak chcesz wypróbować ketaminę i jej działanie antydepresyjne masz 2 inne drogi podania: droga wolna. Wystarczy albo kwalifikacja do programu albo wyskoczenie z kilku tysięcy złotych.
  18. Chodziło mi o usypianie premanentne. Na zawsze. Nie do zabiegu.
  19. Znaczy się na pewno inny producent niż tego w fioletowym opakowaniu. Kiedyś jak mi się będzie nudzić to podrążę dlaczemu tak, ale nie dziś.
  20. Z Ibuprofenem jest inna zagadka, ale to tylko moja na razie. Masz ibuprofen normalnie bez recepty i masz ibuprofen na receptę (takie zielone opakowanie z zielonymi kapsułkami). Czym się różnią? Niczym. Substancja czynna ta sama, dawka ta sama. Zielony kupisz tylko na receptę i jest przy tym tańszy o połowę a dodatkowo ma refundację xD
  21. Powiem tyle, że w środowisku medycznym coraz częściej słychać głosy, że paracetamol (czyli np. Apap) powinien być lekiem na receptę. Na razie są to opinie randomowych osób, ale jak nadal ilość uszkodzeń wątroby przez paracetamol będzie rosła, to kto wie czy za kilka lat zwykłego Apapu w Biedronce już nie kupisz i w ogóle bez recepty
  22. Ja nie mówię o dostępności, co o działaniach niepożadanych ketaminy nadużywanej, z którymi człowiek sam sobie nie poradzi w warunkach domowych. Nawet w normalnych dawkach, stosowanych w anestezjologii czasami coś idzie nie tak. Anestezjolog ma sprzęt i możliwości żeby sobie z tym poradzić. Człowiek w warunkach domowych nie. Chyba, że umiesz sobie poradzić ze skurczem krtani w domu, ale nie sądzę. Prędzej się udusisz po prostu. Albo z udarem w wyniku wzrostu ciśnienia - najczęstsze działanie niepożądane ketaminy. Fajnie się ocenia czy lek powinien być dostępny w aptekach czy nie jak się widzi tylko jedną stronę medalu. Myślę, że każdemu na wyobraźnie by zadziałało jakby zobaczył co się potrafi dziać po anestetykach, stosowanych w standardowych dawkach dostosowanych do masy ciała pacjenta - a potrafi się dziać dużo. Czy pacjent to pamięta? Nie, bo ciężko zapamiętać że miało się saturacje 1% gdzie normalny człowiek odlatuje jak ma poniżej 80%. Czy w takich sytuacjach dla reszty osób zaczyna się walka z czasem? Tak. Przypominam, że ketamina w weterynarii jest stosowana do usypiania zwierząt. Tak, ta sama ketamina którą byście chcieli łykać w tabletkach.
  23. Ja nie brałam całego cyklu esketaminy. Ja miałam tylko 2 podania w odstępie tygodniowym jako booster - trochę eksperymentalnie moja lekarka to na mnie próbowała, bo w literaturze opisywano, ze takie coś też u niektórych przynosiło efekty. Ciężko określić czy cokolwiek mi one dały. Na pewno niczego nie pogorszyły, ale czy coś poprawiły? Nie odpowiem, bo jak samo działanie esketaminy bezpośrednio po podaniu nie było dla mnie nieprzyjemne, tak niestety zamiast standardowych +/-2h w przychodni, ja spędziłam 4h, bo mojej lekarce nie do końca podobało się to jak długo mnie "trzymało". W sensie ja czułam się dobrze, poza niewielkimi zawrotami głowy, ale długo było widać po mnie, że jestem "naćpana" i lekarz bał się mnie wypuścić. Przy drugim podaniu już tak długo mnie nie trzymało. Czy gdybym miała okazję ponownie przyjąć esketaminę to bym ją przyjęła? Za darmo, w sensie z programu NFZ - tak. Płacić za nią? Absolutnie nie warta takich pieniędzy moim zdaniem. Gdyby nie to, że uzyskałam zwrot pieniędzy praktycznie za całą esketaminę (finalnie z mojej kieszeni poszło na to tylko 140zł), to byłabym wkurwiona, że wyrzuciłam (a raczej wciągnęłam ) prawie 4 tys. zł za coś co szału nie robi. A ja i tak płaciłam tylko za sam lek, przez to, że to było eksperymentalnie, moja lekarka nie kasowała już ode mnie za wizyty, bo tak doszedłby jeszcze 1k.
×