Uczenie się słówek właśnie jest głupie. Ja piszę z czatem zdania, rozmawiam z nim i utrwalam.
No ja pisząc eseje czy emaile formalne muszę pisać w stylu, którego nie używam na co dzień we własnym języku, więc jest to podwójnie trudne, ale rozkręciłem się. Ćwiczenie czyni mistrza. A w ogóle ja się uczę słówek z rzeczy, których używam, doświadczam codziennie np. przybory kuchenne, czynności a nazw jakichś rzadkich urządzeń albo elementów nie znają nawet natywni. W dodatku przy pisaniu tekstów wychodzą też braki słownictwa więc spisuje sobie słówka, które musiałem znaleźć i oczywiście też ich się uczę, idzie mi nieźle, w dłuższej perspektywie zapamiętuję około 60%