-
Postów
636 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Fuji
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 23
-
Może to i lepiej jak tego nie czujesz.... Bo jak nie czujesz tego to nie chcesz mieć z życia tragedii. ( w sumie moje życie to sama tragedia) Jeśli czujesz, że to nie to więc odpuszczasz. W sumie nie powinienem się wypowiadać. Ja juz nic nie stworzę. Jestem skończony tak czy inaczej. Czekam na koniec tej męki. Juz jestem zmęczony życiem. Nie chcę dłużej. Przechodzę każdego dnia w tryb obojetności. Starałem się jakoś trzymać. To już jest koniec.
-
Jestem zbyt ufny. Ale jak coś robię nawet służbowo to robię to na 100%. W życiu mam jak mam ale się staram uczciwie. Jak stworzysz wszystko w oparciu o jakieś wartości to tworzysz dobry dom i możesz go nazywać cukierkowym. Problemy są po to żeby je razem rozwiązywać. Kłótnie to normalność. Bez tego to by było nudno. Ale godzenie się jest fajne
-
Dziękuję. Ja jestem w tym sam. Każdy jest sam. Można mieć tak samo lub podobnie ale musisz sam z tym być. Ostatnio tak boli.... Boli aż za bardzo.
-
Jak się ma rodzinę to patrzysz na nich i masz sens w życiu. Nawet gdyby się kłócić to i tak więź jest mocniejsza. No chyba, że jakaś skrajna patola. Tak lol
-
Moje drugie imię.... Poddałem się.... już nie mam sił.
-
Jeśli to prawda i nie ma drugiego dna to facet robi co może żeby utrzymać rodzinę i jest to godne podziwu. Każdy daje radę na tyle na ile potrafi. Podziwiam takich ludzi. Wszystkim się wydaje, że to facet się ulatnia bo tak się już przyjęło. No i tych co się ulatniają to się uznaje za prawdziwych mężczyzn. A tak naprawdę to ten cichy i skromny, mało atrakcyjny facet wychowujący sam te dzieci jest niewidzialnym bohaterem. No a tacy szołmeni, jak już odejdzie to przebojowi i atrakcyjni społecznie. ".... no bo to zła kobieta była..... ja jestem święty."
-
Na bezsenność jest dobra praca. Zabijasz myśli zajęciem. I tak się nie śpi więc coś trzeba robić.
-
Żyć.... jakkolwiek żyć. Żeby to życie dawało jakiś sens. Co z tego, że zarywam noce i ciągle w biegu? Kiedy jest nudno to myśli chcą mnie spacyfikować. Najlepiej to się dojechać aż się padnie ze zmęczenia i wtedy organizm sam wie co robić. No a później znowu to samo. Pełny gaz i do przodu.
-
Dzięki. Jak nie mogę spać to robię takie rzeczy żeby bezczynnie nie leżeć bo myśli mnie wtedy dopadają.
-
Jednak da się być tak zmęczonym, że nie można spać.
-
Chodzi o to, że to wszystko jest bez sensu. Muszę odpocząć. Tyle dni na zimnie. Chciałem to zrobić i pokazać cwaniakom, że dam radę. Tylko jaki sens? Teraz nie mam odwrotu i muszę iść dalej. Tylko w środku pustka.
-
Zdałem. Mam dosyć. Mogą mnie pocałować w pompę nawet instruktorzy. Farsa i tyle. Czas zmarnowany żeby jakiś papier uzyskać. Totalna porażka. Zmęczony, zmarznięty i mokry. Ludzie odpadali. Przy mnie gość odpadł po dziesięciu sekundach. Jeszcze nie zdążył się przygotować. Istny cyrk i tyle. Nawet nie raczyli sprawdzić dokładnie moich wyników. Zwolnili mnie z egzaminu za punkty i kazali wyjść bo zacząłem innym podpowiadać. Po co to zrobiłem? Nie wiem. Mnie nie wystraszą i nie zdenerwują niczym na żadnym egzaminie. A życiowo nieporadne gówno jestem.
-
Tyle razy to słyszałem, czytałem Ja już tylko na koniec czekam. Robię co mogę żeby pomagać ludziom jeśli jestem w stanie to zrobić. Sam już niczego nie potrzebuję. Nie oszukujmy się. Mój pociąg dawno odjechał.. Pomyliłem perony ,pociągi odjechały. Kolejny nie przyjedzie. Tory zwinięte a ja tam zostałem.
-
Ja już nic nie czuję. Nie wierzę w nic. Juz się pogodziłem.
-
Ale po co? Co to zmieni? Ja nic nie robię w swoim życiu. Lubiłem to robić ale to stało się czymś takim bezsensownym jak widzę to wszystko wewnątrz do dupy
-
Baw się dobrze.
-
Nie cieszy nic. Jeszcze jeden dzień. I co to zmieni? Papier który świadczy o niczym. Bez sensu. Nie czuję się już potrzebny. Po co ja to wszystko robię?
-
Cały dzień w śniegu, doszedłem gdzie trzeba, rozwiązałem test prawidłowo. To to zrobić miałem to zrobiłem a się okazało, że egzamin jutro ten prawdziwy. Dalej kolejna doba w takich warunkach. Miejscami metr śniegu. Już ze łzami w oczach doszedłem do punktu. Myślałem, że ktoś już tam już jest a się okazalo, że doszedłem pierwszy. Jestem zły sam na siebie bo nie potrafię normalnie się poddać. Łudzę się, że jestem tym w stanie coś zmienić w swoim życiu a to nic nie zmienia. Zaliczyłem maksymalną ilość punktów i nie czuję z tego satysfakcji. Rzuciłem tylko wszystkim i wyszedłem. Nie wiem co się dzieje. Nie mam już celu w życiu. Taki pusty jestem mimo tego gdzie się dostałem i co robię. Nie czuję nic. Poprostu nic.
-
80... dziadostwo. 90 trzeba dziadostwo. Po 90 już normalność wchodziła. Gdybym miał wybierać kiedy się urodzić to w latach 2000
-
To by było coś... xd
-
Moje też. Kocham zimno. Jak tylko spadnie to idę w góry. Ostatnio byłem rano. Nikogo nie było, mgła.... a tu z ścieżki dym idzie. Myślę, skąd? A tu bezczelny miś kloca jeszcze ciepłego zostawił na ścieżce. Aż się zacząłem rozglądać wokoło. Takie akcje
-
Na dniach. Ciężkie chmury wiszą i czekać na śnieg. Lepiej jakby przyszedł mróz. Dziś zaznałem błota jak nigdy. Ważne, że wyniki dobre. Jutro ważny dzień. Nie mówią co będzie. ... Trochę zmęczenie daje znać. Ale w górach ja sobie poradzę. Oby ten śnieg spadł.
-
Jeszcze tylko trzy dni.... wytrzymam. Zimno.... ale mi to nie przeszkadza. Wolę tak niż ma grzać. Mógłby śnieg spać.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 23