-
Postów
677 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Fuji
-
Goście grają i niezły hajs na tym kręcą.
-
Robisz co chcesz. To ty sam masz zrozumieć. W sumie nie powinienem ci dawać rad bo się nie znam. Wiek co mi pomogło. Miejsce do którego trafiłem wiele zmieniło. Jeśli masz wsparcie w grupie ludzi to dasz radę.
-
To są wszystko rzeczy. Wiesz, że za kilkadziesiąt lat, gdybyś miał te rzeczy to i tak by ktoś je wyrzucił? Ubrania markowe wywalił do śmietnika i nawet komputer wyrzucił bo już za stary. Naucz się nie przywiązywać do rzeczy. Trzeba nie żyć przeszłością. Mi chwilami wraca ale już prawie wcale. Przeszłość nie istnieje. Zostaw ją. Jest tu i teraz. Ucz się tego a będzie Ci lżej. Powoli i bez pośpiechu.
-
Rozumiem Cię. Wiesz... powiem Ci tak. Pracę mam Nie zakocham się Nie założę rodziny No i co? Myślałem, że to tragedia przez całe życie. Nie jest tragedią. Mam co chcę, robię co chcę. Nie martwię się o dzieci ani już o nikogo. Głupi byłem, że chciałem umrzeć. Nie..... na umieranie jeszcze zdążę. Wiem, że zrobiłem co mogłem. Bolało ale czas jednak pomógł zrozumieć. Ty nie myśl o rodzinie. Myśl o sobie. Jak Tobie samemu będzie dobrze to reszta sama przyjdzie. Nie oddawaj życia za kogoś lub po coś. Nie warto. Do mnie to dotarło i ciężko mi było to zrozumieć. Spróbuj tylko zadbać o siebie. W dzieci nie polecam się pchać. Nie ten czas. Trzeba być gotowym i mieć poukładane życie. Na przypale to wkracza tryb " jakoś to będzie" a wtedy to porażka murowana. Zajmij się tylko rozglądaniem za pracą. Tak się pokręć w okolicy i rozeznaj. Tyle roboty przy kompie teraz jest. Może Ci odstąpić z pół mojego etatu? Ja już nie wyrabiam logistycznie. Nawet niedziele mam pracujące.
-
Wiesz co jest powodem nieszczęścia? Żyjemy w przeszłości, martwimy się o przyszłość a powinniśmy żyć tu i teraz. Przeszłości nie ma, przyszłości też. Martwimy się więc o coś co nie istnieje.
-
Trzeba sobie wiele przewartościować. Stanąć z boku i zobaczyć co nas niszczy a co wspiera. Sam waliłem w mur całe życie. Zapomniałem, że poświęcam cześć siebie dla kogoś od dziecka. Trzeba pamiętać też o sobie. Musisz pomyśleć o tym aby spróbować np pracy. Skoro jesteś w UK to tam na bank znajdziesz coś prostego. To nie musi być nic rewelacyjnego. Czasami prosta praca daje spokój. Zacznij od małych kroków. Dasz radę.
-
No to grubo. Staraj się panować na sobą. Nie jakoś tam spektakularnie ale stopniowo. Wiem co czujesz jeśli chodzi o uzależnienia. Odchodzisz od kompa i nerwy same się pojawiają pewnie. Czekasz tylko na iskrę zapalną. Ja mam coś takiego ale z pracą. Nie potrafię odpocząć. Ciągle jestem w pracy a każde chwilę bez zajęcia są dla mnie okropne. Etat, weekendy na wyjazdach i nauce, wziąłem jeszcze robotę w szkole i mam grupę młodzieży a jeszcze swoje muszę ogarnąć na działalności. Wychodzę o 5 a wracam o 20 i później. Najgorsze są wolne dni. Ale jak sobie pracuję to jestem spokojny. Na szczęście wszystkie moje zajęcia są uspokajające.
-
Wyładowanie się jest jak najbardziej ok. Każdy sposób dobry. Szkoda tylko pc. Kiedy czujesz, że coś przychodzi to wyjdz z domu. Wykrzycz albo wybiegaj. Zrób coś co rozładuje emocje.
-
Dasz radę.
-
Jesteś dobrą osobą. Ja to wiem. Krzycz sobie ile chcesz i się złość. To normalne i uzasadnione. Potrafię, tak... potrafię powiedzieć przepraszam. Juz nie będę Cię denerwował. Uspokój się. Za dużo tego. Nie sądzisz? Dość! Koniec! Co było to było. Każdy wyciągnie wnioski i już. Błędy się zdarzają.
-
No to wiedz, że szczebiotka Cię tak pięknie podsumowała, że aż jakbym to słyszał to by uszy zwiędły. Tyle w temacie. Nie chce mi się gadać. Jak się ktoś zachowuje tak jak pewne służby to trzeba to powiedzieć na głos. Nie mam czasu na kłótnie. Mam swoje zajęcia i życie. Jest mi zwyczajnie przykro i aż mnie w środku boli. Ale kogo to obchodzi........
-
To się nie dowiesz kto Cię tak pięknie obsmarował. Wisi mi to już w sumie. Ja się przekonałem z kim miałem styczność.
-
To na priv krótko a nie jakieś bzdurne gadania.Nie chce mi się klepać tutaj.
-
Na pw. Tutaj już wystarczająco aż za dużo napisałem. Człowiekowi fakt. Nerwy czasami puszczają. Wiesz jak to jest bo sama jesteś wybuchowa. Ale jak ktoś kto ma władzę i decyzyjność pisze o Tobie bzdury to się uruchomiłem z lekka. Ale nie chce już więcej pisać bo to też pogubiona mocno osoba. A mam to już w D. Rozejm do cholery jasnej. Spokój.
-
To nieistotne. Trzeba podchodzić neutralnie. Mogę być nikim. Jak kto tam uważa.
-
I na tym się skupiam. Może i wy macie mnie za nic ale szczerze mi już nie zależy na opinii innych. Zawsze pomocny i żeby tylko pomoć. W tym wszystkim nie było mnie. Ciągle ktoś był ważniejszy. Zatraciłem sam siebie i teraz jak odpuściłem to jakby jest lżej. Nie muszę być idealny. Nikt nie jest. Staram się nie tracić energii na ludzi którzy nic nie wnoszą do mojego życia. Tylko ja sam wiem ile z siebie dawałem. My nie widzimy tego. Czasami ranimy siebie oddając wszystko komuś bo to niby takie wzniosłe. A g prawda. Ludzie wezmą wszystko jeśli im to dasz. Lepiej nic nie oczekiwać i nie dawać siebie na prawo i lewo. Szanuję teraz swój czas.
-
Ale ja nic nie chce. Mam się dobrze. Mam co robić aż za nadto. Praca i względny spokój. Już nic nie chcę ani nie oczekuje. Nie mam ani pretensji ani żalu. Ja już zrobiłem co mogłem i chce spokojnie sobie żyć. Szkoda mi czasu na zbędne rzeczy. Ona wie co to depresja najlepiej. Dobrze, że się trzyma i tak ma być. Da radę. Chwała jej za to bo gdyby nie ona to bym już dawno wąchał kwiatki od spodu już kilka lat. Gorzej już nie będzie. Wszystko akurat idzie dobrze życiowo. Zawsze będzie niedosyt w życiu ale wszystkiego nie można mieć. Właściwie nie wiem kim właściwie były te osoby które odeszły bo tylko mica kojarzę a z resztą kontaktu nie miałem nigdy. Nie ważne. Ważne żeby żyć dla siebie. Całe życie starałem się zadowolić i uszczęśliwiać innych. Teraz żyje już dla siebie. Mogłem to już dawno wprowadzić do swojego życia.
-
I co to taka dla Ciebie uraza ?! Mam to gdzieś. Nawet jest zabawne. Pisać można wszystko a rzeczywistość jest inna. Nie bój się. Nie zabiję się. ...... kiedyś zrozumiesz.
-
A daj już spokój. Się uczepiła i diagnozuje każdego. Jak Cię oskarżali i stanąłem w Twojej obronie to mnie zjechali. Super... świetnie. Szkalują czujesz dobre imię, stajesz w obronie i dostajesz po łbie. Albo się wspieramy wszyscy albo zwalczamy? Ludzie. Tak ciężko się opamiętać i żyć w zgodzie ?
-
Ja tam nic mądrego raczej nie piszę. Zrozumiałem też, że nie wolno się poświęcać. Kiedy pukasz do drzwi i wiesz, że ktoś za nimi stoi a nie reaguje to nie możesz tam stać w nieskończoność. Trzeba wtedy podejść . Zajmuję się sobą i to wszystko. Odpuściłem i już nic nie chcę. Mam względny spokój. Zrozumiałem, że nic na siłę. Niech tam będzie, że mam jakieś urojenia. Ja juz tutaj zostałem zdiagnozowany jako psychiczny. Z tym się już uporałem i potrafię powiedzieć przepraszam. Nie chciałem nigdy nic źle. Wręcz przeciwnie. Zwyczajnie już nic nie chcę od nikogo. Czasami za bardzo człowiekowi zależy i zrobiłby wszystko. Jednak zrozumiałem, że to sensu nie miało nigdy. Nie jestem złym człowiekiem. Szybciej nieba komuś uchylę niż skrzywdzę. No ale jak już zostałem banitą to już trudno. Już się tym nawet nie przejmuję.
-
Każdy ma swoją życiową historię. Pokręcone sytuację życiowe kształtują ludzi. Czasami stajemy się tymi którzy nas skrzywdzili. Czasami się zapominamy. Ważne żeby drugiego szanować bo nigdy nie wiesz przez co przeszedł. Wbrew pozorom ludzie cierpią a patrząc z boku nie widać u nich wielkiego nieszczęścia.
-
Wielbić to trzeba mądrych. Ja się nie zaliczam. Ja jak mam pomóc komuś to diabłu spod ziemi wyrwę jak trzeba. No ale dożyłem czasów, że chyba nie warto.
-
Ja się na lekach nie znam. Nigdy nie wypowiadałem.
-
Ja chyba też. Ale przykre to jeśli wiesz, że ani nie masz złych intencji, starasz się jak możesz a Cię nienawidzą bo chcesz coś zrobić. W tym kraju tak jest i już dawno to zauważyłem. Jak ktoś chce coś zrobić na plus to zaraz hejt i jazda bez trzymanki. Łatwo się manipuluje ludźmi. Jak ktoś ma władze to tym bardziej.
-
No tak. Czasami trzeba odpuścić i tyle. To, że zostałem znienawidzony to już mi wisi. Jak człowiek chce za wszelką cenę pomóc to dostanie po d. W życiu tak mam, że za dużo poświęcam dla innych a zapominam o sobie. Przez to mnie już nie ma. I dobrze bo szkoda żeby się ktoś męczył. Żal mi trochę tych co nie wytrzymali i odeszli. Każdy ma swoją historię. Starasz się zrozumieć i uszanować ale nie każdy to ogarnia. Najlepiej ocenić i wrzucić do wora a wór do jeziora. No ale takie czasy. Nawet jadący na jednym wozie się nie dogadują.