Skocz do zawartości
Nerwica.com

skakunna

Użytkownik
  • Postów

    262
  • Dołączył

Treść opublikowana przez skakunna

  1. Tiana nie ma praktycznie objawów odstawczych, a jeśli nawet, to jakieś pierdoły typu realistyczne sny przez jakiś czas (na wchodzeniu ma taki skutek uboczny). Ma tak krótki czas półtrwania, że schodzi się szybciej niż z SSRI. @Szczebiotka ja biorę już trzeci lek w ciągu ostatnich 3 miesięcy i żyję. xD A też miałem ogólnie spore uprzedzenie do leków, wręcz się ich bałem, bo SSRI to w moim przypadku ślepa uliczka, owszem wyciszają głupie myśli, ale robią ze mnie zupełną mameję i powodują wtórnie niską samoocenę z tego powodu. Albo wprost przeciwnie, pobudzają tak, że np. specjalnie prowokuję konflikty (escitalopram). Brałem wcześniej (kilka lat temu) fluoksetynę, escitalopram i właśnie tianeptynę i tylko o tej ostatniej mogę powiedzieć, że pomogła, ale to nic dziwnego, bo ma zupełnie inny schemat działania niż sesraje + znikome skutki uboczne.
  2. @Samniewiem, u mnie wenla po setrze podbiła libido i erekcję, ale z częściową anorgazmią. Emocje skasowała, ale nie tak, jak setra albo escitalopram.
  3. Dzisiaj to jest jakaś kulminacja, od ostatniego posta poszedłem sr@ć jeszcze dwa razy i to było praktycznie szczanie dupą. Mam nadzieję, że to wenlafaksyna, borze dopomusz.
  4. A, no na escitalopramie miałem sraczkę po 5-6x dziennie, ale to była po prostu rzadka sraka i na jakiś czas spokój, a tutaj to takie wkur.iające wiercenie w jelitach, parcie na gazy, śmierdzące pierdy (czyli duża przeszkoda w życiu towarzyskim), gówna o błotnej konsystencji, bulgotanie itd. Oby to było z wenlafaksyny, nie z bupropionu. Za chwilę pójdę srać po raz trzeci dzisiaj, trzymajcie kciuki.
  5. Wczoraj już się lekko poprawiło, wcześniej ciągłe wrażenie pełnej dupy+bąki (przeważnie śmierdzące)+dosyć częste defekacje, ale nie że sraczki, po prostu duże parcie, a konsystencja no taka... gówniana bym powiedział. Mam nadzieję, że to od wenli, naprawdę nie chce mi się znowu zmieniać groszków. Jakiś wpływ na to może mieć alkohol, no ale to jeszcze muszę dociągnąć do detoksu i terapii, więc niedługo.
  6. Czy u kogokolwiek wenlafaksyna powodowała problemy ze strony układu trawiennego? Już trochę dość mam rozpylania tej broni chemicznej, aż ściany żółkną, masakra. I nie wiem, od czego to. Moja dieta nie zmieniła się jakoś radykalnie w czasie brania i odstawiania wenli.
  7. Ale w zamkniętym oddziale to właśnie tryb stacjonarny. Na razie czekam w kolejce na detoks, jedynie obawiam się, że mój pracodawca stwierdzi, że powinien się pożegnać z osobą, która idzie na 2 i pół miesiąca na chorobowe. No nic, jakby co, to z zasiłku jakiś czas wyżyję (nie mieszkam w Polsce), psychiatra mocno doradza terapię zamkniętą.
  8. Póki co nie czuję odstawek wenli, brałem 150mg od końca grudnia, wcześniej 75 i na końcu na odstawianie też 75. Ale czuję, że odstawiłem, bo sen mam już znowu rwany jak bez leków. Sny mniej żywe niż na wenli. Tej legendarnej aktywizacji na razie nie odczuwam, ale pojawił się lekki niepokój - może też to objaw odstawienny, nie wiem. Mocno skoczyło mi libido, chociaż już na wenlafaksynie było całkiem nieźle, o wiele lepiej niż na sertralinie, nie mówiąc o innych SSRI, które zdarzało mi się brać. Mam nadzieję, że bupro wkręci się na tyle, żebym czuł się lepiej niż bez leków, a przy tym nie stał się zombie i zachował swoje "ja".
  9. Dlatego właśnie na detoks idzie się do odpowiedniego zakładu.
  10. Czy bupropion może łagodzić objawy odstawcze wenlafaksyny? Biorę na razie jedno i drugie (bupro 150mg, wenla 75mg zmniejszona ze 150mg), ale dziś mam ostatnią dawkę i trochę się boję. Wiem, że czasami stosowanie równolegle małych dawek innych typowych SSRI np. sertraliny łagodzi uboki przy odstawianiu wenlafaksyny, ale czy podobne działanie może mieć też bupropion? Przechodził ktoś z wenli na bupro?
  11. Tak, źle się wyraziłem. Chodzi oczywiście o detoks od alkoholu i następującą po nim terapię w trybie ambulatoryjnym. Mój psychiatra mówi, że to się bardzo rzadko udaje i radzi terapię stacjonarną, dlatego pytam. Może jest ktoś, kto sobie poradził z tym uzależnieniem właśnie w taki sposób? @Illi, mógłbyś zmienić nazwę wątku, aby nie wprowadzała w błąd? Ja już nie mogę edytować.
  12. Alkohol i terapia ambulatoryjna po detoksie - czy to się może udać?
  13. Mam ten sam problem. Z serotoniną bardziej chodzi o to, że (opiszę to tak na mój chłopski rozum) ma otumanić na tyle, żeby mózg nie skupiał się na tym, co złe i co by chciał sobie zrobić w stanach depresyjnych. Coś jak brak snu jako "lek", bo po nieprzespanej nocy nie myślisz o tym, jak bardzo chcesz się zabić, tylko o tym, jak bardzo chce ci się spać, kiedyś podobno nawet doradzano bezsenne noce jako doraźny środek na duże doły. W wątku o wenlafaksynie opisałem swoje boje z zamulaniem po SSRI/SNRI i też nie wiem, co z tym zrobić.
  14. Nie no, ja na b. psychoterapeutę złego słowa nie powiem, ale z czasem nabierałem wrażenia, że nic tymi pogadankami nie osiągam. Brałem setrę, na 50 mg (!) ten sam efekt, czyli przesypianie życia, do tego senność na czuwaniu (na wenli tego nie ma), psychiatra szybko zmienił na wenlę. Tyle że po zwiększeniu dawki na 150 mg mam to samo. Z jednej strony to dobry znak, bo oznacza, że leki działają i nie jestem lekooporny, ale koszt tego jest spory. Tiana jest aktywizująca ze względu na oddziaływanie dopaminergiczne, po pewnym czasie działa lekko nootropowo, pewnie o to chodziło temu lekarzowi? Tylko wiesz, człowiek głodny to człowiek wqrviony, stąd tycie. Anafranilu na pewno nie dostanę z różnych powodów, więc nie ma czego rozważać.
  15. Fluo brałem, to jest gówno obesrane, tylko przytyłem od tego. Mirta odpada właśnie dlatego, że się na niej tyje. Miansę odstawiłem po pierwszej dawce, bo byłem nieprzytomny przez całą dobę. Z atypowych (TLPD?) tianeptyna, mało dawała, ale nie szkodziła.
  16. @zburzony dulo to też SNRI, czyli ta sama grupa co wenla. Sam nie wiem. @snilek ja brałem tianeptynę, cudów nie działa, nawet nie jest zbyt skuteczna, ale też nie szkodziła. Na psychoterapię chodziłem i po iluś wizytach miałem wrażenie, że to koniec końców /cenzura/enie o oczywistościach, które nic nie daje. Nie brałem wtedy leków.
  17. Wenlafaksyna+tianeptyna, brał ktoś takie combo? Działa to lepiej, jeśli sama wenla mnie zamula na całe dnie?
  18. No dobrze, ale i tak: jeśli na 150 mg śpię całe dnie, to co dopiero na 225-300? Czy wtedy wychwyt noradrenaliny zwiększa się na tyle, żeby naprawdę aktywizować zamiast zamulać samą serotoniną?
  19. @zburzony 150mg. Kapsułki są po 150 i mam je w zapasie na prawie 3 miesiące, więc jak już wejście na wyższą dawkę, to od razu 300 mg. Raz przez przypadek wziąłem 2 kapsułki (zapomniałem, że już wziąłem) i efekt był koszmarny. Nie skreślam tej wenli, skonsultuję jeszcze z psychiatrą. Może dodanie tianeptyny jako aktywizatora mogłoby pomóc. Póki co innych pomysłów nie mam, które mógłbym podsunąć lekarzowi.
  20. Nie, póki co nic. Będę o tym rozmawiał z psychiatrą. Paroksetyna u mnie na pewno odpada, a nawet gdybym dostał na to receptę, nie wykupiłbym.
  21. Ja sobie to uświadomiłem już lata temu po dwóch nieudanych kuracjach SSRI, te leki są chętnie przepisywane, bo są tanie i zagłuszają problemy, kiedy psychika gryzie już nie do wytrzymania. Wenlę podobno ciężko się odstawia. Mija nieco ponad miesiąc przyjmowania przeze mnie tego leku i jestem coraz mniej zadowolony z jego działania. Jeśli chodzi o myśli s., złe myśli na swój temat itd. to spełnia swoje zadanie - skutecznie je wytłumił. Natomiast skutki uboczne to już co innego. Pal licho pocenie, trudność w osiągnięciu orgazmu i od czasu do czasu odwiedziny siostry Konstypacji, choć nie wiem, czy to zależy akurat od wenli. Ale senność jest niewiele mniejsza niż po sertralinie - kiedy biorę rano to przez jakiś czas jest OK, ale po południu mnie dosłownie ścina. Dochodzi do tego, że śpię znowu po 10-11 godzin dziennie i nie mam kiedy sobie przyrządzić porządnego obiadu, zatem żywię się warzywami z puszki, chlebem i ersatzami typu zupka do kubka. Niedługo czeka mnie wizyta u psychiatry i na pewno mu zasugeruję zmianę leku, tylko na jaki? Przerobiłem w życiu 3 SSRI, 1 SNRI i 1 TLPD i wygląda na to, że kąpanie mojego mózgu w dodatkowej, niewychwyconej serotoninie nie należy do najlepszych rozwiązań. Tylko jaki lek może się w takim przypadku sprawdzić? Duloksetyna? Reboksetyna? Moklobemid? Tianeptyna? Ostatnią brałem i za wiele nie pomagała, ale też nie szkodziła, tylko branie groszków w systemie 1-1-1 nie jest zbyt wygodne, poza tym mój psychiatra jest uprzedzony do tego leku.
×