Skocz do zawartości
Nerwica.com

Happyandsad

Użytkownik
  • Postów

    243
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Happyandsad

  1. Czy to na paro czy teraz jeśli muszę coś zrobić to zrobię. Jednak mam takie życie w którym niewiele jest tych koniecznych spraw... A z własnej inicjatywy ciężko ruszyć. Czasem wydaje mi się, że jestem blisko jakby tego "przełącznika", że wystarczy się zmusić i będzie okej. Niestety, nie działa to w ten sposób. Nie wiem jak mam żyć skoro nawet zmuszać się nie jestem w stanie... Dlatego parę razy na tydzień dodaję sobie Pregabalinę. Łatwiej się wtedy rozmawia z innymi, więcej mi się chce robić, jest jakby tak... lżej na psychice i w ciele. Nie chciałbym stracić tych wyjątkowych chwil dlatego nie biorę pregi codziennie. Boje się, że mogłaby przestać działać w ten sposób.
  2. @Szczebiotka Liczyłem na to, że dulo mnie pobudzi. Paro jest świetnym lekiem, ale myślę że dla ludzi z jako tako ustawionym już życiem. A że ja muszę się w końcu ruszyć, zrobić cokolwiek, to uznałem, że trzeba zrzucić ciepłą kołderkę serotoniny i spróbować czegoś innego. Jak na razie żałuję. Wygląda to identycznie jak przy Wenli. Duża senność, niby w tle coś działa na negatywne myśli, ale nie blokuje ich. Raczej ogranicza emocje które mogłyby wywołać. Mógłbym spać i spać, a zmusić się aby coś zrobić i tak jest mega mega ciężko.
  3. Minął drugi tydzień. Dużo depresyjnych myśli w głowie, coraz mniej rzeczy ma jakikolwiek sens, ciągle tylko się dobijam myślami. Jest ciężko aczkolwiek wciąż istnieje jakaś wewnętrzna ochrona, która nie pozwala się rozpaść całkowicie. Dużo śpię. Mógłbym przespać dzień i noc. O 21 już mógłbym iść spać, a przed 9 rano ciężko mi wstać aby wziąć tabletkę. W dzień przysypiam też często. W nocy sen jest lepszy niż po paro, ale co z tego. Na paro miało się chęć leżenia, a w następstwie tego więcej się spało. Na dulo natomiast chcę spać i dlatego więcej leżę... Nie tego się spodziewałem. Rozpoczynam dopiero 3 tydzień, więc może coś się zmieni, ale jak na razie nie ma nawet odrobiny aktywizacji. Gdyby nie ratowanie się doraźnie pregabaliną, która na chwilę mnie odmienia, to wciąż bym tylko leżał. Ktoś miał podobnie? Jest szansa, że to minie? ;c
  4. @Orzeszkowa nikotyna zmniejsza stężenie leku o ileś tam %. Dlatego taka dawka 60mg w rzeczywistości może być jak, np. 40mg gdy ktoś pali. U mnie tydzień na dulo 60mg (plus odstawienie paro). W ciągu dnia jestem senny, a w nocy różnie. Trochę lepiej mi się śpi, wciąż jednak się często budzę. Wieczorem najczęściej brak sił i po prostu o tej 22 już chcę zasnąć, nie robić nic. Pobudzenia brak. Nastrój neutralny. Niepokój wewnątrz najczęściej odczuwalny do południa (lek biorę rano o 9). Cóż... to pierwszy tydzień, więc nie spodziewałem się efektów. Tym bardziej, że organizm przestał otrzymywać dawkę Paro. Może się rozkręci. Oby.
  5. Stało się! Dołączyłem do biorących dulo Dziś dopiero drugi dzień. Miałem zacząć od 30mg, jednak setki małych kuleczek wewnątrz kapsułki przekonały mnie do brania całych 60mg... Wczoraj było czuć takie wewnętrzne napięcie, roztrzęsienie. Być może od noradrenaliny. Wciąż też jestem jeszcze na paro, ale już będę odstawiać, bo to mała dawka. Zastanawiam się czy Pregabalina byłaby dobrym dodatkiem, ale chyba poczekam z tym i zobaczę jak radzi sobie sama dulo.
  6. Wciąż się zdecydować nie potrafię Widzę, że Dulo podwyższa ciśnienie. To dobrze, bo ja z reguły mam je zbyt niskie. Jedynie puls powyżej 90 co już jest odczuwalne jako "walące serce". Może połączenie Dulo z Pregabaliną okazałoby się dobrym wyborem. Najwyżej za jakiś czas znów wrócę do Paro. A którą Duloksetyne kupujecie? Któryś z zamienników jest wygodniejszy do brania? (mam na myśli te małe kuleczki)
  7. @Szczebiotka Już prawie 29. Wiesz, Twoje dzieci są jeszcze młode. Mają całe życie przed sobą. Wiele problemów dotknęło też i Ciebie, a więc masz trochę więcej wiedzy, wyrozumiałości jak i pewnie lepszy kontakt z nimi. Czy moi rodzice żałują, że "jestem"? Pewnie nie. Po prostu ja żałuję, że jestem taki a nie inny.Może nie sprawiam im przykrości swoim istnieniem, ale swoją bezradnością i nieumiejętnością "życia" już tak. Dobrze wiedzą, że samemu bym sobie nie poradził. Duże dziecko zamknięte we własnej klatce z której nie potrafi się wydostać.
  8. I ja obecnie czuję się tak samo ja Ty. Nie mam żadnej wartości. Nawet ciężko mi i z reguły bardzo rzadko rozmawiam już z ludźmi. Nie mam im nic do zaoferowania, a więc po co zawracać im głowę. Z młodszymi dogadać się i tak bym nie potrafił, a osoby w moim wieku często już mają jakoś ułożone życia. Jestem elementem niepasującym do tego świata. Przykro mi, że moim rodzicom musiało się trafić takie dziecko. Dobrze, że mam rodzeństwo, które udało się znacznie lepiej niż ja. Czasami ta samotność boli, czasami jest mi z nią okej. Czy coś można z tym zrobić? Nie wiem. Pewnie terapia byłaby pomocna, ale to też trzeba znaleźć w sobie siłę aby na nią iść. Czasem też warunki nie pozwalają i dochodzi kolejny problem. Mam nadzieję, że uda Ci się za jakiś czas poprawić swoją sytuację. Większość tego wszystkiego to nasze chore myśli, niekoniecznie muszą pokrywać się z rzeczywistością.
  9. Mi niestety potrzeba i uspokojenia i aktywizacji A jak idą wam kontakty z innymi ludzmi? Czy na Dulo odczuliście większą chęć do interakcji, rozmowy, itp.? Obecnie często mam wewnętrzną chęć aby pogadać, ale nagle mózg uznaje, że właściwie to nie ma o czym mówić i po co ;/
  10. Kurcze, trochę się obawiam zmiany leku ;/ Paro jest jakie jest, ale przynajmniej nie czuć lęków w ciągu dnia i nocy. Gdyby nie to, że głównie chce mi się leżeć i nie potrafię praktycznie nigdy zmotywować się do działania, to byłoby super. Szkoda, że u mnie główną rolę powinna odgrywać terapia na którą oczywiście mnie nie stać. Dlatego też te leki pomagają, ale chwilowo, a i tak nic w kierunku normalnego życia nie robię, ech.
  11. A czy przechodząc z Paro na Dulo można zrobić to od razu? 10mg paro to nie jest zbyt dużo, więc raczej nie ma co bawić się w odstawianie stopniowe
  12. @cytrynka84, kiedyś też brałem Paro z Pręgą i tak samo wydawało mi się, że to połączenie było złe. Na samej Paro czułem się lepiej niż po dodaniu Pregi. Teraz Pregabalinę stosuje jedynie doraźnie
  13. Być może te negatywne odczucia są spowodowane odstawianiem Sertraliny. Problemy z pamięcią po Pregabalinie to częsty problem, ale raczej po dłuższym stosowaniu z tego co można zauważyć po opiniach innych ludzi. Nie za wysoka dawka dla Ciebie? Może lepiej byłoby zostać na 75x2 albo 150 +75
  14. @zburzony Brzmi to dość optymistycznie. Jednak obawiam się, że skoro Wenla, mająca pobudzać usypiała, to podobnie sprawa może wyglądać z Dulo. Niestety, jeśli nie spróbuję to się nie dowiem. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Ciągłe próby i żadnej pewności. ;/
  15. Myślicie, że Dulo ma szansę zadziałać aktywizująco, jeśli biorąc kiedyś Wenlę w dawce 150mg przez jakieś 2 miesiące, czułem głównie senność? W zasadzie to różne leki ale też z grupy SNRI. Może też ktoś miał podobnie i podzieli się swoim doświadczeniem
  16. Nie pamiętam czy na tym forum czy jakimś innym, ale była kobieta w ciąży i ona przyjmowała właśnie Sertralinę. Na pewno nie jesteś jedyna. Może spróbuj przeszukać temat Sertraliny, a uda się coś znaleźć na ten temat.
  17. Hejka. Z jakimi innymi antydepresantami łączycie Pregabaline? Doraźne ten lek ratuje mi sens życia, bo mam ochotę coś robić zamiast leżeć. Dlatego myślę aby znów spróbować brać go regularnie. Jednak sama prega raczej nie będzie dobrym wyborem. Raz brałem z Paroksytyną, ale sam nie wiem... odnosiłem wrażenie, że trochę jakby źle współgrają. Teoretycznie powinno być okej, bo Paro zabiera lęki, a Prega również uspokaja i aktywizuje. Może warto spróbować raz jeszcze. A jak jest u was? Czujecie się dobrze na jakimś połączeniu z tym lekiem?
  18. @Szczebiotka a jaki to jest lek? Pewnie podawałaś już wcześniej, ale znając mnie to nie znajdę
  19. Pod koniec zeszłego roku odstawiłem Paro, bo doszedłem do wniosku, że jestem już zmęczony tym lekiem. Zwłaszcza niechęć do rozmów z innymi mnie do tego przekonała. Bez leku zaczęło być inaczej. Nie spałem w dzień, mniej leżałem i nawet wieczorami nadrabiałem różne seriale. Kilka, co było rekordem od wielu lat. Jednak z każdym upływającym tygodniem lęki stawały się coraz większe, roztrzęsienie wewnątrz, itd. znów musiałem wrócić do paroksetyny... I owszem, lęki zmalały. Pod tym względem jest lepiej. Znów mogę nocami spać bez wybudzania z lękami, no ale właśnie SPAĆ - w ciągu dnia ponownie zasypiam, dużo leżę, a oglądanie wieczorami seriali odeszło w zapomnienie. Obecnie przyjmuję tylko 10mg, co jest już za małą dawką. Depresyjne myśli i roztrzęsienie nerwicowe wewnątrz dokuczają coraz bardziej. Ratuje jedynie doraźnie pregabalina... Lubię Paroksetynę, to dobry lek. Najpewniej w większej dawce znów odciąłby lęki, ale nie wiem czy dam radę tak po prostu egzystować. Nic się nie chce poza leżeniem, a zbliża się wiosna, ciepłe dni. Nie mogę ich zmarnować jak każdego roku. Ech, ciężkie jest znalezienie czegoś co chociaż da kopa chwilowego ;c
  20. Hej wszystkim. Trochę tutaj nie zaglądałem. Doszedłem do wniosku, że wolę brać lek bez czytania o nim co chwilę. Jednak muszę znów się odezwać. Od jakichś 73 dni jestem na dawce 20mg Paroksetyny. Bywa różnie, są lepsze dni i są też te gorsze. Dostrzegam plusy tego leku, m.in. blokadę depresyjnych myśli, zmniejszone lęki czy mniejsza emocjonalność która pozwala mniej się wkurzać czy też mniej przejmować różnymi rzeczami. Podoba mi się to. Z drugiej strony praktycznie na nic nie mam ochoty i ciągnie mnie do łóżka. Wtedy wiadomo, senność i oczy same się zamykają. Najlepiej było po jakichś 3-4 tygodniach od początku przyjmowania leku. Miałem więcej chęci, ćwiczyłem, oglądałem serial. Niestety, trwało to z 2 tygodnie, później odeszło i już nie wróciło. To jedna sprawa. Druga jest taka, że Paro odcina mnie od ludzi. Nie mam ani chęci ani pomysłu na rozmowę z nimi. Widzę jak pogłębia się to coraz bardziej. Zresztą, trwa to już z 1.5 roku czyli odkąd rozpoczęła się moja większa przygoda z lekami SSRI. Kiedyś poszedłem do psychologa, a godzina zleciała mi niczym 5 minut, tak dużo mówiłem. Jeden wątek łączył mi się z drugim. Dzisiaj nie wiem o czym mógłbym z nim rozmawiać. Odnoszę wrażenie jakby lek zbudował pewną blokadę w mojej głowie. Odgradzając złe myśli i lęki, a wraz z nimi część mnie, która przecież nie była jakaś zła. Czasem mam ochotę aby coś zmienić, coś porobić. Zagadać do ludzi, nawet tutaj na forum. Obejrzeć film czy znów ćwiczyć, ale są to tylko takie szepty w głowie, które szybko zagłusza poczucie bezsensu, lenistwo i niechęć. Naprawdę jest mi z tym ciężko. Biorąc Paroksetynę chciałem w końcu ruszyć z miejsca. Znaleźć pracę bez której jestem już 3.5 roku, a znalazłem się w sytuacji w której mija dzień za dniem. Każdy dzień jest taki sam, nic się nie zmienia. Izoluję się coraz bardziej. Nawet nie mam zbyt dużych wyrzutów sumienia dzięki paro. "Jest jak jest, idź spać, zjedz coś, posiedź chwilę i znów się połóż. Tak jest okej." Gdyby lek potrafił mówić, to pewnie tak by to brzmiało. Sam nie wiem co robić. Dziś wziąłem połowę, czyli 10mg, ale czy odstawienie to dobra decyzja? Boję się, że znów zacznę dobijać się godzinami depresyjnymi myślami, że zacznę się przejmować głupotami, wracać do przeszłości. Że odezwą się znów moje pewne objawy ptsd, itd. Nie chcę tego, ale też nie chcę żyć w tej blokadzie, która odcina mnie od... życia. Życia, którego tak naprawdę praktycznie nie miałem, więc sam nie wiem do czego chcę wracać... No ale to już inna historia. Czy ktoś z was miał podobnie? Czy ktoś brał lek dalej i w końcu zaczęło być... normalniej? A może mam odstawić lek i zobaczyć jak to będzie bez niego. Zawsze przecież można wrócić...
  21. @zielona-welonka Dla mnie to piękny powód. Psy są cudowne. Nie zajmuję się swoim jako jedyny w domu, ale czuję dodatkowy smutek myśląc, że miałbym już go nigdy nie zobaczyć... Odpowiadając na pytanie - trzyma mnie moja siostra i mama. Wiem jak tragiczne byłoby to przeżycie dla nich, gdybym postanowił wszystko skończyć. Wystarczy, że moje życie jest złe, nie chcę dodatkowo zniszczyć go tak bliskim osobom.
  22. Hej, nie wiem czy w odpowiednim miejscu tworzę ten temat. Jeśli nie to proszę o przeniesienie. Zacząłem się dzisiaj zastanawiać nad emocjami, tym co czuję i doszedłem do wniosku, że staję się coraz bardziej zimny. Owszem, biorę leki antydepresyjne, które mają wpływ na emocje, ale już przed nimi czasem łapałem się na tym, że w sytuacjach w których powinienem coś czuć nie czułem nic. Na przykład dziewczyna (już była) wysłała mi nagranie, monolog w którym odnosiła się do naszej związkowej sytuacji, płakała, a mnie to nie ruszyło. Mogłem iść po odsłuchaniu oglądać YT albo sobie pograć, itd. To było przed lekami. W trakcie farmakoterapii też jest podobnie. Ktoś ze znajomych pisze mi, że dzieje się coś złego, a ja nie mam tej empatii. Owszem, staram się pomóc, pocieszyć, ale w środku zero reakcji. Dostrzegam też to w odniesieniu do samego siebie. Kiedy robię coś nie tak albo próbuje przekonać siebie do działania, zrobienia czegoś ze swoim życiem, to tak jakbym mówił do ściany. Jakby dwie osoby były we mnie i ta słabsza chce ruszyć, być inna, lepsza, ale ta silniejsza totalnie ją olewa, bez mrugnięcia okiem, bez emocji. Też nie jest tak, że kompletnie nic nie czuję. Wciąż towarzyszy mi lęk, stres, radość, smutek, zdenerwowanie, itd. gdyby coś złego stało się moim bliskim, to nie wiem jakbym psychicznie sobie z tym poradził. Wszystkie znajomości jakie mam mógłbym zakończyć dzisiaj, a nie poczułbym, że mi ich brakuje. Pamiętam, że jeszcze z 5-6 lat temu wyglądało to inaczej, miałem empatię, cieszyłem się nawet z tego, bo dzięki temu łatwiej było mi zrozumieć drugą osobę. Pomóc jej. Dziś coraz rzadziej tak szczerze potrafię współczuć. Czy brak mi wrażliwości, takiej która sprawia, że łezka kręci się w oku człowieka? Raczej nie. Wiele sytuacji wpływa na mnie nawet zbyt bardzo. Na filmie Mój przyjaciel Hachiko mógłbym płakać cały czas jak i przy wielu innych scenach filmowych. Łza pojawiła mi się też na pogrzebie ciotki, ale nie z jej powodu, a tego przerażającego smutku i płaczu, np. mojej mamy czy jej męża. Kiedy w domu ktoś słyszy w TV, że zginęło dziecko to przeżywa mniej lub bardziej. Mi jest to obojętne. Czy ktoś jest w stanie powiedzieć mi co jest grane? Czy to może być jakaś choroba, a może efekt uboczny stanów depresyjnych, lękowych i nerwicy? Czy to wszystko świadczy o tym iż jestem złym człowiekiem? Coraz bardziej mi to przeszkadza. Oczywiście... bez emocji ale gdzieś w środku wiem, że to nie tak powinno wyglądać. Może opisałem to zbyt chaotycznie, zbyt mało szczegółów, ale ciężko wyrazić to słowami.
  23. Jak wygląda kwestia porno i masturbacji? Być może w tym tkwi problem i potrzebny jest mu odwyk od tych spraw, aby móc lepiej skupić się na seksie z Tobą.
×