Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobic

Znachor
  • Postów

    1 835
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Fobic

  1. Jesteś prawdopodobnie typem osoby, która z lękami pod różną postacią zmagała się od wczesnych lat, kiedy w dniu dzisiejszym urosły one do przerastających cię rozmiarów. Dlatego leki tak silnie przeciwlękowe jak alprazolam powodują natychmiastowe i intensywne złagodzenie stanu psychicznego ogarniętego poczuciem bliżej nieokreślonego lęku, czy też pobliskiego zagrożenia, co z kolei przekłada się na uwolnienie cię od objawów somatycznych (cielesnych) wywołanych silnym napięciem psychicznym. Obniża się ciśnienie, zwalnia oddech, normalizuje bicie serca, zaczynasz naturalnie oddychać, przestajesz być roztrzęsiony, podirytowany, mijają napięcia w różnych miejscach ciała, przestajesz się pocić.. po prostu czujesz nagłe uczucie spokoju i rozluźnienia. Te mechanizmy powinieneś już chyba dość dobrze znać empirycznie. Jesteś osobą bardzo podatną na psychiczne uzależnienie od leku, nie wspomnę już nawet o fizycznym, które mogłoby cię wykończyć, ale będzie to wtedy tylko twoja zasługa. Zanim zdążyłeś uzależnić się w znaczącym stopniu fizycznie, zrobiłeś z tego leku środek potrzebniejszy ci bardziej do funkcjonowania niż np. jedzenie. Gdybyś był w naprawdę podbramkowej i chwilowej sytuacji, mógłbyś spróbować poratować się legalnym agonistą GABA-B, takim jak fenibut, tylko, że jest to rozwiązanie jedno, może dwurazowe, co najwyżej ze dwa razy w miesiącu, przy dawkach w okolicy 2g. Objawy z odbicia, czyli po takim jednorazowym, intensywnym nadużyciu (5g+) potrafią na drugi dzień sprawić, że człowiek żałuje, że w ogóle się obudził. Jest to więc opcja, lecz osobiście nie brałbym jej pod uwagę dla własnego i twojego dobra. Udowodnioną klinicznie i skuteczną opcją jest stosowanie leku buspiron, który ma tę wadę, że nie działa doraźnie, a potrzebuje 2-4 tygodni aby w pełni zamanifestować swoje działanie. Buspiron okazuje podobną skuteczność znaną z benzodiazepin takich jak: diazepam, alprazolam, lorazepam czy klorazepat. Lek ten jest jednak tylko efektywny w przypadku uogólnionych zaburzeń lękowych. Ponoć pregabalina po tygodniu regularnego stosowania wykazuje efekty przeciwlękowe zbliżone do alprazolamu, lorazepamu i wenlafaksyny oraz nie zakłuca architektury snu. Kiedy jeszcze ją stosowałem, przyznam, że działała podobnie do benzo, bez zaburzeń mowy czy motoryki, niwelując napięcie psychiczne związane z lękiem oraz powiązane objawy somatyczne co ułatwiało funkcjonowanie. Jest to warta uwagi alternatywa, jednak niosąca ze sobą ryzyko pewnych powikłań... powikłań, które dzierżą z chemią z piekła rodem - neuroleptykami. Chodzi mi o parkinsonizm polekowy. Nie przedłużając, gdybym spotkał pana odpowiedzialnego za powstanie tej chemii bez zastanowienia skręciłbym mu kark i połamał ręce dla pewności za to co musiałem przeżywać przez jego wynalazek. To samo spotkałoby wynalazcę fluwoksaminy, która powinna służyć do eutanazji zwierząt a nie leczenia normalnych ludzi. @snilek Daj znać za jakiś czas jakie zmiany u ciebie zaszły bo nie zauważyłem zbyt dużych postępów. Powodzenia życzę.
  2. Objawiciel Mesjasz Pan Się Nam Zbawił i Prawdę powiada. Bardzo krótki okres półtrwania to ma Midazolam nieuku jeden, dlatego sporo osób dających w kabel gloryfikuje ten związek poprzez prawie natychmiastowe wejście... Temazepam, pomimo mocnego, wielokrotniej silniejszego wiązania od innych, znanych benzodiazepin ze specyficzną podjednostką GABA, wciąż daje dupy pomimo zastosowania kilkukrotności dawek. To jest benzo co najwyżej do usypiania komarów, ażeby nie brzęczały w nocy. Estazolam poprzez trochę dłuższy czas półtrwania utrzyma was w stanie snu, a po wybudzeniu będzie otoczeni jeszcze lekką, przyjemną, mgiełką, a nie jak to niektórzy piszą "zamułką", jakby wstali na kacu i nie wiedzieli co ze sobą zrobić ^^. W razie również problemów ze snem, zbyt krótkim jego czasem oraz zbyt częstszym wybudzaniem, polecam - Nitrazepam TZF.
  3. Lekarze przepisują je częściej niż myślisz i wcale nie na zaburzenia lękowe. Stosowanie alprazolamu przez kilka lat? Dla mnie byłby to wyrok śmierci, biorąc pod uwagę jego krótki czas działania i półtrwania byłby to psychiczny rollercoaster z pistoletem przy skroni, lub dłuższy pobyt w psychiatryku. Benzodiazepiny przynoszą natychmiastową ulgę w pewnych zaburzeniach jak np. GAD, ale nie znaczy to, że są one lekami zalecanymi do długotrwałego stosowania. To tak, jak uśmierza się silny ból morfiną, nie oznacza to, że można używać jej na przewlekły ból do końca życia. Działanie przeciwlękowe benzodiazepin jest chyba najbardziej transparentnym w odczuciu działaniu, o ile komuś nie towarzyszą przy tym konkretne objawy somatyczne. Często trudno jest komuś samemu stwierdzić, czy lek działa. Najczęściej widać to po jego zachowaniu, emocjach. Xanax (alprazolam) nie jest w żadnym stopniu lekiem nasennym, tylko przeciwlękowym i uspokajającym. Wyobraź sobie, że pewien pacjent doświadcza w danym momencie paraliżującego lęku, z powodu którego ma trudności z oddychaniem, wysłowieniem się, jest skrępowany i spięty fizycznie, trzęsą mu się ręce oraz nogi, ma palpitacje serca, bardzo się poci, takie osoby cierpią i dla nich alprazolam podawany jest w dawkach 2 mg, ponieważ poza opanowaniem umysłowego lęku, potrzebują również złagodzenia wszystkich jego objawów somatycznych jakie przełożyły się na ciało. Jeśli twierdzisz, że 1,5 mg usypia cię i "uwala", to pogódź się z tym, bo przynajmniej oznacza to, że lek działa prawidłowo. Zawsze możesz zmniejszyć dawkę do 1 mg, która wbrew temu co myślisz, działa, tylko działanie przeciwlękowe nie jest często oczywiste, bo potrafi objawić się dopiero w sytuacjach, które wywołują lęk. Możesz wziąć lek i nie czuć jego obecności w żaden sposób, ale np. podczas jakiejś ważnej rozmowy z kimś, zaczniesz mniej niż zazwyczaj analizować, okażesz się bardziej otwarty i ogólnie rozmowa przebiegnie lepiej niż się spodziewałeś. Sam tego doświadczyłem. Dotyczyło to fobii społecznej ale jest to rodzaj lęku, więc myślę, że można zaliczyć. Na mnie w ogóle nasennie nie działał, jak już wyżej wspomniałem Lorazepam, w zamian po prostu likwidował stany lękowe, w tym jakikolwiek stres czy napięcie bez żadnych objawów odurzenia co było na swój sposób niezwykłe. Nie dawkowałbym powyżej 2,5 mg ponieważ może nasilać się działanie nasenne a w jeszcze wyższych dawkach amnestyczne. Do skutecznych benzodiazepin przeciwlękowych zalicza się, od najmocniejszych: - alprazolam - lorazepam - bromazepam - diazepam Niektórym osobom z zaburzeniami lękowymi, jednak nie napadowymi, a uogólnionymi, lub z towarzyszącym lękiem wolnopłynącym pomógł klonazepam, w tym również mi samemu. Jego działanie przeciwlękowe nie należy do zbyt intensywnych, ale w połączeniu z jego innymi cechami stał się on moim ulubionym, doraźnym lekiem. Na GAD poleciłbym spróbować 30 mg mirtazapiny, branej przez 2-3 miesiące.
  4. @kitt3n Pociąg jakoś przetrzymasz, natomiast wizja lotu samolotem jest dla ciebie na tyle stresująca, że przeradza się wręcz w panikę. Doraźnie używanie benzodiazepina nie stanowi zagrożenia, lecz pamiętaj o jej krótkotrwałym działaniu, które trzeba wziąć pod uwagę. Należy zażyć dawkę, kiedy pojawią się pierwsze, niepokojące objawy i poczujesz już, że napięcie rośnie bezpowrotnie, wtedy zastosuj (1mg), a w przypadku zbyt silnego lęku, po godzinie zażyj kolejny 1 mg, Takie ilości mieszczą się w granicach terapeutycznych, więc bez obaw. W przypadku złej tolerancji na ten lek, polecam zmienić na Lorafen.
  5. Fobic

    Co teraz robisz?

    Piję najlepszą na świecie herbatę żurawinowo-malinową (eksplozja smaku!) i doświadczam czkawki już od wczoraj, wieczorem. Niby jestem lękowcem , ale odkąd mam stwierdzone te zaburzenia, nic nie jest w stanie mnie przestraszyć. Żadne horrory, jump-scare'y itp. więc nie chciałbym reszty życia spędzić z czkawką, bo dla mnie jest to smutna perspektywa.
  6. Reakcje paradoksalne to niewielki ułamek procenta i w większości występują one u osób stosujących te leki przez wiele lat, w dużych dawkach, często jednocześnie z innymi lekami, więc stres jest tutaj niepotrzebny. Jeśli naprawdę odczuwasz lęk przed lataniem samolotem i związane z tym objawy somatyczne, które powinny nasilić się, lub w ogóle pojawić zaraz po wejściu do samolotu - tzn. pocisz się, czujesz niepokój, napięcie psychiczne, drżenia rąk czy nóg, jesteś rozdrażniona, pobudzona lub rozkojarzona i masz przyspieszone bicie serca, lub płytki, nierówny oddech - wtedy jest odpowiednia pora na zażycie dawki leku, która zależnie od nasilenia poziomu lęku powinna wynosić od 0,5 mg do nawet 2 mg. Nie powinno również brać się tego leku np. kilka godzin przed zdarzeniem wywołującym lęk, bo ma on krótkotrwałe, doraźne działanie, więc do tego czasu może przestać działać. W jakim sensie "kusi"? Z powodu odczuwalnego lęku, czy przez ochotę, aby odurzyć się działaniem leku? Jeśli boisz się go brać, po prostu staraj się go używać tylko wtedy, kiedy uznasz to za konieczne. Wtedy bierzesz dawkę, np. 1 mg i wracasz do wykonywanej czynności, nie myśląc o tym więcej.
  7. @snilek Xanax (alprazolam) jest to na tyle silny środek, że pomimo głównej komponenty przeciwlękowej, zachowuje również niewiele słabsze działanie uspokajające i nasenne (podobno, bo ja tego leku w ogóle nie czuję), więc przy odpowiednio niskiej dawce otrzymasz pożądany efekt przeciwlękowy, a przy wyższej nasilą się pozostałe komponenty działania leku, co wpłynie negatywnie na twoje funkcjonowanie, powodując "uwalenie i ewentualne spanie". Przedział dawek terapeutycznych tej benzodiazepiny jest bardzo niewielki, stąd mogą być problemy w dostosowaniu odpowiedniej dawki. Zauważ, że nie podajesz podstawowych informacji, takich jak dawkowanie, przy którym występują dane efekty, więc mogę zaproponować m. in. przejście na preparat Xanax SR 1 mg, który ma postać leku o przedłużonym uwalnianiu, bo może dochodzić do takiej sytuacji, gdy dawka leku uwalniana w całości i natychmiastowo, wywołuje po prostu zbyt silne działanie na układ nerwowy, prowadząc do nadmiernej sedacji i uspokojenia. W razie gdyby działanie leku było zbyt słabe lub zbyt silne, są jeszcze wersje leku z dawkami 0,5 mg i 2 mg. Trochę słabszy (w przeliczeniu na dawkę w mg, bo przeciwlękowo działa niezwykle silnie) i z mojego doświadczenia mniej "uwalający" jest lorazepam, przynajmniej dla mnie był on bardzo funkcjonalny (nie działał nasennie w żadnej dawce), czułem jedynie działanie przeciwlękowe, które co prawda objawiało się m. in. odprężeniem, czy ogólnym rozluźnieniem, ale nie zwalało z nóg. Można też łatwiej dostosować jego dawkę do indywidualnych potrzeb (dostępny jest zamiennik Lorabex w dawkach 1 mg i 2,5 mg - wszystkie mają podziałkę na pół). Może warto ewentualnie rozważyć przejście na długo działające benzodiazepiny, takie jak diazepam (Relanium), które bardzo dobrze radzi sobie z lękami w dawkach rzędu 20 mg, lub starszy chlorodiazepoksyd (Elenium), co prawda pięciokrotnie od diazepamu słabszy, z którym już niestety nie mam doświadczenia, jednak również posiada silnie przeciwlękowy i uspokajający profil działania. Oczywiście przypominam koledze po raz kolejny, że stosując benzodiazepiny na co dzień, zwłaszcza te najsilniejsze jak alprazolam, problemy typu mogą się przerodzić w sytuację, gdzie długotrwałe stosowanie tych leków, będzie stany lękowe powodować jako objaw z odbicia (uzależnienie) i będzie pan musiał te leki brać prawdopodobnie w co raz większych dawkach, żeby czuć się "normalnie". Jeśli pyta pan o konkretny lek, prosiłbym na przyszłość zrobić to w odpowiednim temacie, aby zachować porządek na forum. Dziękuję za pytanie i mam nadzieję, że choć trochę pomogłem.
  8. Ja co prawda nie brałem wtedy SSRI, ale NaSSA (mirtazapina, mianseryna) w odpowiednich dawkach mają działanie zmniejszające potliwość, nie jestem jednak pewien czy nie zachodzą w interakcję z innymi antydepresantami.
  9. "Ziołowy i bezpieczny" musiałem się do tego odnieść. Bellergot zawiera w swoim składzie 20 mg fenobarbitalu, długo działającego leku uspokajająco-nasennego oraz jest to lek ostatniego rzutu na lekooporną padaczkę, lub ostry zespół odstawienny alkoholu, kiedy podejrzewane jest zagrożenie życia. Barbiturany bo tej grupy związków on należy, mają mechanizm działania, który prowadzi praktycznie do niczym nie ograniczonej depresji układu nerwowego, w tym po prostu zatrzymania akcji serca, czy uduszenia. 20 mg to jednak bardzo mała ilość i nie ma absolutnie czym się martwić. 100 mg również nie stwarza żadnego zagrożenia. Pamiętam początki brania fenobarbitalu i w porównaniu do niektórych benzo, nie czułem "uwalenia" gdzie co chwilę przysypiałem, natomiast czułem się w pełni zrelaksowany. Wyglądało to trochę jak połączenie niektórych cech benzodiazepin i alkoholu, oczywiście bez strucia, nudności, kaca, głupich zachowań itd. Było to bardziej "czyste" uczucie, chociaż na swój sposób intensywne. Bardzo dobrze niewelował moje stany lękowe na długi czas, ale z czasem wytworzyła się tolerancja i pozostało jedynie umiarkowane działanie nasenne przy dużych dawkach. Ja mam . Dopóki nie zbuduje się tolerancji na lek, potrafi silnie działać zarówno nasennie, uspokajająco, przeciwdrgawkowo (lepiej niż każde benzo) i przeciwlękowo. Osobiście byłem pod wrażeniem na początku stosowania tego leku, czytając wcześniej, że to stary syf nadający się do usypiania zwierząt i wykonywania zastrzyków śmierci w stanach. Używany doraźnie, myślę, że jest wyjątkowy.
  10. Fobic

    Co teraz robisz?

    Wstaję z łóżka i włączam kompa. Dzień dobry
  11. Ja również siedziałem w temacie FL Studio prawie 15 lat temu, przez okres kilku lat i spłodziłem kilka pełnych produkcji, ale większość została utracona. Zachował się za to jeden gniot, z czasów, kiedy słuchałem regularnie disco polo i robiło się z kumplami wiejskie dyskoteki w remizie strażackiej. Oto, to badziewie: Ogólnie ukończyłem szkołę muzyczną pierwszego stopnia, wcześniej przez jakieś 2 lata pobierając prywatne nauki. Instrument- pianino/fortepian. Na początku kochałem to robić, ale tylko dla siebie, nie dla publiki, z czego wynikły późniejsze problemy. Ponieważ co raz częściej zaczynały się najpierw kameralne występy na kilkanaście osób w małej sali, potem większe koncerty na fortepianie w sali kinowej, co raz większy rozmach, większe tempo, trudniejsze utwory, a w domu atmosfera była bardzo niesprzyjająca i z biegiem czasu nadmierny stres przerodził się w stany lękowe i będąc na scenie zapominałem co miałem grać, i albo udawało mi się na raty dokończyć utwór, albo z opuszczoną głową schodziłem ze sceny. W końcu postanowiłem rzucić to całkowicie bo czułem, że zwyczajnie nie dam sobie z tym rady. Nadmienić mogę, że zdążyłem zająć pierwsze miejsce w konkursie muzycznym i zdobyć specjalną statuetkę (2005 rok..) tym utworem:
  12. Fobic

    Co teraz robisz?

    Pijecie kawę na wieczór? Ja czekam na działanie estazolamu, bo akurat mam teraz okres, że dość często z niego korzystam, a w międzyczasie przeglądam "internety".
  13. Bo brakuje tej chemicznej sedacji, która ułatwia zasypianie. Może spróbuj zastąpić ją lekiem Deprexolet 10 mg. Zwiększ do 20 mg jak będzie słabo. Chociaż to prawie to samo. Hydroksyzyna mogłaby pomóc.
  14. To kompetentnego masz lekarza, pozazdrościć. Z mojego doświadczenia wynika, że w internecie można znaleźć więcej danych na temat działania jak i możliwych skutków ubocznych niż w ulotkach samych leków. Mojego "lekarza" musiałem uświadomić po roku męczenia się z objawami parkinsona, że jest to skutek kilkuletniego, intensywnego zażywania neuroleptyków, ale on nawet nie wykazał żadnego zainteresowania, nie spojrzał na mnie i nie skomentował ani jednym słowem. Lekarz, który stosuje w całym swoim leczeniu ledwo ponad dwadzieścia leków, chyba powinien znać mechanizmy ich działania i wszystkie, możliwe skutki uboczne na wylot. Ehh, że też taka gnida dalej robi swoje i nie ponosi najmniejszych konsekwencji To musi być trudne. Nie powiem, że Cię rozumiem bo nie znam Twojej sytuacji ale mogę chyba powiedzieć, że miałem kiedyś podobny problem. Tylko u mnie przełożyło się to na ogólnie obniżone samopoczucie, którego jednak na co dzień nie okazywałem i wszystko, co mnie dręczyło, konsekwentnie dusiłem w sobie. Przez to miałem tendencje do popadania w skrajnie depresyjne epizody. Dopiero, kiedy zacząłem mieć myśli samobójcze, zgłosiłem się do psychiatry, który zdiagnozował depresję i rozpocząłem leczenie. Myślę teraz o osobach, które zmagają się z lękiem napadowym, wolnopłynącym, fobią społeczną i innymi zaburzeniami, dla których to "głupie, chemiczne" wyluzowanie pozwala normalnie funkcjonować, przynajmniej przez jakiś czas, ale rozumiem kontekst. Osoby bez zaburzeń lękowych/fobii po użyciu benzodiazepin z reguły mogą czuć się "uwaleni", nadmiernie uspokojeni czy senni, a to z kolei na swój sposób również może zaburzać ich codzienne funkcjonowanie. Estazolam stosuję sam i 2 mg już mi nie wystarcza, więc mam przekichane, zresztą nawet 2 mg klonazepamu z trudem wywołuje jakieś efekty. Midazolam ma najsilniejsze i najszybsze działanie nasenne, lecz jest ono krótkotrwałe (1-6h, średnio 3h) i w bardzo szybkim tempie wychodzi z organizmu, nie pozostawiając po sobie śladu o poranku. Temazepam natomiast działa do 8 godzin i krąży w organiźmie 2-3x dłużej, oraz ma odrobinę słabsze właściwości nasenne, ale jest silniejszy przeciwlękowo, więc wygląda to na dobrze przemyślany wybór. Zdrówka życzę i spokojniejszych nocy.
  15. Nigdzie w internecie nie zauważyłem najmniejszej wzmianki odnośnie jakiegokolwiek wpływu na lęk, dlatego ciekawi mnie Twoje stwierdzenie o działaniu przeciwlękowym lamotryginy, natomiast delikatnie podnosiła moje samopoczucie, nie mając przy tym znaczącego wpływu na moją aktywizację. Jak jednak wiadomo, nic się samo nie zrobi, więc było to w części zależne ode mnie. Głównie pamiętam ją z tego, że z w miarę stabilnego nastroju wpędziła mnie w głęboki epizod depresyjny i musiałem natychmiast ją odstawić, co było co najmniej dziwne. Jest to jak najbardziej słuszne i zdrowe podejście, wyłączając z niego sytuacje, kiedy tylko benzodiazepiny są w stanie realnie i szybko pomóc, jak np. w przypadku Twoich bezsennych nocy wypełnionych silnym lękiem. Wiesz, może co jest źródłem tego lęku? Może da się to jakoś przepracować z psychoterapeutą? Nie mam pewności, lecz zaburzenia pamięci chyba nie są nieodwracalnymi zmianami, a dotyczą raczej osób korzystających w danym czasie z tych leków. Ale, żeby wyżerały mózg? Prędzej powiedziałbym to o SSRI bo nikt nie wie do końca jak działają, a wiadomo jedynie, że zwiększają stężenie neuroprzekaźników i z jaką siłą wiążą się z receptorami. Na początku jak wynaleźli Prozac, leciały w tv reklamy, że to pigułka szczęścia i libido a prawda okazała się całkowicie inna. Po lekach z tej grupy nadchodzi impotencja, czasem długotrwała i przeważnie zubożenie emocjonalne. Benzodiazepiny z najgorszych rzeczy o jakich wiem, prowadzą do deregulacji układu GABA, co ma też związek z funkcjonowaniem innych neuroprzekaźników, ale ten proces, pomimo, że często długotrwały, jest całkowicie odwracalny. Temazepam, o którym mówisz jako jednej z najsłabszych benzodiazepin, w środowisku osób nadużywających środków psychoaktywnych jest uznawany za najbardziej euforyczny i uzależniający ze wszystkich benzo, ale miałeś prawo tego nie wiedzieć. Sprawdziłem go jednak na własnej skórze i jest to naprawdę delikatny środek, przynajmniej w dawkach terapeutycznych. Te przeliczniki mg=mg w porównaniu do diazepamu nie są do końca miarodajne bo jak diazepam działa silniej przeciwlękowo i miorelaksacyjnie, tak temazepam jest silnym agonistą podjednostki GABA(a) odpowiedzialnej za działanie uspokajające, wpływ na motorykę i niezborność ruchową, ale jako benzo posiada również właściwości przeciwlękowe. Czyli po równoważnej dawce diazepamu będziesz chodził/siedział wyluzowany i gadał ze wszystkimi a po temazepamie - spał, albo przysypiał. Nie demonizujcie leków, które mają swoje zastosowanie w lecznictwie od ponad 67 lat i często są niezastąpione, a pisanie o wyżeraniu mózgu i niszczeniu pamięci można odnieść co najwyżej do spożywania alkoholu.
  16. Tak. Nie jest to jednak sytuacja zero jedynkowa, tak, że albo jest albo go nie ma. To bardziej coś jak z progiem drgawkowym, kiedy się on obniża, wtedy czujesz wzmożone, dziwne napięcie, które może zakończyć się jakiegoś rodzaju napadem. Tak jakbyś czuł, że za rogiem czai się atak drgawkowy i jesteś na granicy jego aktywacji. Podobnie jest z parkinsonizmem. Obniżyłem dawkę z 300 do 100 mg i objawów prawie nie ma. Czasem zdarzy się jakiś odosobniony incydent z tym związany. Poza tym towarzyszy mi lekki lęk wolnopłynący, powiązany z kwetiapiną i bliżej niezidentyfikowana anhedonia i apatia.
  17. Jaki jest sens brania benzo przez tyle lat? U mnie po 3-4 miesiącach klony nadawały się na śmietnik, bo nie powodowały prawie żadnych efektów. Tolerancja na efekty benzodiazepin jest nieunikniona i przez 20 lat to już nie było leczenie, tylko zaleczanie objawów odstawiennych. Zgłoś się do specjalisty, może dostaniesz fenobarbital i rozpiskę kiedy i jak zmniejszać dawki, ale będzie to trwać pewnie ponad rok i nie będzie przyjemne. Nagłe odstawienie może skończyć się zgonem. Mówią tak ci, którzy byli na tyle sprytni, żeby uzależnić się często na kilka lat (20? serio?) i potem nagle zdziwienie, płacz, że ciężko żyć, spać nie można, stany lękowe nie do wytrzymania i jeszcze drgawki i jeszcze coś. To nie są leki do długotrwałego stosowania, powinniście o tym wiedzieć, jeśli interesujecie się własnym zdrowiem, lub tym bardziej w porę powinien was o tym poinformować lekarz, zwłaszcza, kiedy wypisywał receptę już któryś raz z rzędu. Nie demonizujcie tych leków, bo bywają one ostatnią deską ratunku dla osób chorych. Tak jak morfina jest na silny ból, tak niektóre benzodiazepiny są często jedynym ratunkiem dla osób z padaczką, czy lękiem napadowym, który niejednokrotnie kończy się w szpitalu. To o czym mówisz nazywa się tolerancją i występuje podczas codziennego stosowania benzo przez odpowiednio długi czas. Doraźne używanie (np. 1x w tyg. dawek terapeutycznych) nie grozi wzrostem tolerancji ani tym bardziej rozwinięciem się uzależnienia fizycznego. Co innego uzależnienie psychiczne, które może wystąpić po danej substancji, lub nawet czynności doświadczonej chociaż jeden raz i jest to trudny temat. Tak, wszystkie benzodiazepiny mają tę właściwość, tylko, że brane w dawkach terapeutycznych ten czynnik nie ma praktycznie żadnego wpływu na życie. Tak jak duże dawki benzo potrafią całkowicie urwać film, tak mniejsze pewnie robią to samo tylko mniej intensywnie sprawiając, że pacjent może co najwyżej widzieć przeszłość niewyraźnie i z małymi urywkami, których nie jest w stanie sobie przypomnieć. Nie wszyscy jednak tego doświadczają i osobiście pierwszy raz słyszę o czymś takim. Kwetaplex... omdlenia, nagłe spadki ciśnienia, opadnięcie z sił + palpitacje serca, zatkany nos, zubożenie funkcji poznawczych, po czasie parkinson i możliwe napady drgawek. Sam to biorę w ilości 100 mg, kilka razy już straciłem przytomność w losowych miejscach i jest to najgorszy lek jaki mi się w życiu trafił zaraz po fluwoksaminie, ale bez niego nie potrafię spać. Jak jedna taka starsza lekarzyna przepisała to matce na sen, miałem ochotę tam pójść i napluć jej w twarz. Starsze osoby, żeby tak męczyć, lekami dla osób ciężko i nieodwracalnie chorych psychicznie. Wrócę do tematu. Może jestem jakiś dziwny, ale po kilkukrotnym przerobieniu czterech opakowań klonazepamu w ok. 2 miesiące, odstawiałem go nagle i po tygodniu jeśli już, to pojawiały się co najwyżej lekkie objawy odstawienne, być może nawet placebo. Brałem wtedy jedną tabletkę i koniec historii. Żadnych horrorów, męczarni.
  18. Ketrel tak działa, w mało przyjazny sposób prowadząc pośrednio do snu poprzez specyficzną sedację, zawroty głowy i spadki ciśnienia krwi. To nie jest zamierzone działanie tego specyfiku. Jego działanie prowadzi prędzej czy później do uszkodzeń w układzie pozapiramidowym, ujawniając schorzenia neurologiczne takie jak parkinsonizm. Obniża również próg drgawkowy, zwiększając prawdopodobieństwo wystąpienia ataków padaczki. Trudno więc się dziwić, że przy takich efektach ubocznych można odczuwać napięcie fizyczne czy psychiczne. Co ciekawe lekarze są ślepo zapatrzeni w dokumentację i raczej nie słuchają pacjentów, święcie wierząc, że ten "lek" ma działanie przeciwlękowe (jakim cudem?). Parkinson i padaczka nie idą w parze z obniżeniem lęku. Na bezsenność stosuję 100 mg kwetiapiny (najniższa aktywna dawka z minimalnymi objawami parkinsonizmu i lekkim lękiem wolnopłynącym) + 20 mg mianseryny i to połączenie z reguły ledwo, ale się sprawdza. Trochę gorzej jest w upalne dni.
  19. Przy 7,5 mg, 15 mg działanie nasenne intensyfikuje się, a przy 30 mg jakby receptory odpowiedzialne za to działanie są już w pełni nasycone i przy okazji pojawia się, nie wiem od jakiego mechanizmu zależne (wychwyt serotoniny lub noradrenaliny, bądź obydwu jednocześnie w jakimś stopniu) działanie przeciwlękowe. 30 mg, które brałem było dobrą dawką nasenną i przy okazji działała anksjolitycznie, a dawki rzędu 45 mg i powyżej nie działają mocniej nasennie, za to zwiększa się efekt antydepresyjny/aktywizujący. Jeśli chodzi o samą mirtazapinę, powoduje ona bardziej naturalne uspokojenie/chęć do odpoczynku, nie tak jak kwetiapina, za uspokojeniem, której stoi zrobienie z mózgu papki o IQ -200 z zawrotami głowy i raptownymi spadkami ciśnienia. Dla lekarzy sedacja to sedacja i w jednym i w drugim leku, ale przypuszczam, że duża ich część posługuje się tylko danymi z dokumentacji nie mając pojęcia jak to wygląda w praktyce.
  20. Jestem lękowcem i dla mnie jest to najlepszy lek z tej grupy. Poza tym klonazepam nie jest wcale silniejszy od alprazolamu, ale ma tę przewagę, że należy do długo działających benzodiazepin i z tego względu łatwiej jest go odstawić. Alprazolam czy lorazepam już w kilka godzin od zażycia potrafią wywołać objawy z odbicia, po odpowiednio długim stosowaniu. Do najdłużej działających, dostępnych obecnie benzodiazepin zaliczyć można zarówno diazepam (Relanium), klorazepat (Tranxene), jak i chlorodiazepoksyd (Elenium), ponieważ ich głównym metabolitem jest nordazepam (36-200 godzin). Bromazepam się do tego nie nadaje. Jeśli musisz tego uniknąć, to zrezygnuj z codziennego stosowania benzodiazepin, bo one zwyczajnie się do tego nie nadają, a z perspektywy czasu jedynie pogłębiają problemy. Odstawienie za pomocą Relanium jest rozsądnym wyjściem. Możesz spróbować np. z 30 mg mirtazapiny. Używana doraźnie co najwyżej pomoże zasnąć, ale przy regularnym stosowaniu pojawia się umiarkowane działanie przeciwlękowe.
  21. Po kilku latach stosowania kwetiapiny nasennie w dawkach 25-300 mg, mam na koncie dwie utraty przytomności, zaburzenia lękowe i parkinsonizm polekowy. Zwłaszcza przy większych dawkach, jeśli już czułem sedację to zawsze w parze z zatkanym nosem, palpitacjami serca, zawrotami głowy, poceniem się i silnym lękiem wolnopłynącym, który towarzyszył mi potem każdego dnia, bez przerwy. Jakieś 1,5 roku temu doszły do tego drgawki w obrębie języka/twarzy (najczęściej do kilku godzin po zażyciu) pozbawiając mnie tym samym możliwości wysławiania się, co dopiero niedawno udało mi się zidentyfikować jako parkinsonizm wywołany kwetiapiną. "Lekarz" prowadzący natomiast do tej pory nie ma pojęcia co jest grane i jedyne co potrafił zrobić, to zwiększyć dawkę tego syfu. Obecnie stosuję najniższą aktywną dla mnie ilość - 100 mg, tak aby zminimalizować skutki uboczne. Nie jest to na pewno lek stricte nasenny a do snu prowadzą tutaj pośrednio skutki uboczne (nieuniknione działanie antyhistaminowe i hipotensja). Nie polecam, zwłaszcza zdrowym psychicznie osobom.
  22. W przypadku alprazolamu jest to raczej nieuniknione, zwłaszcza przy stosowaniu większych dawek. Jak zwiększałeś dawkę do 2 mg, tak teraz odwróć ten proces, żeby zminimalizować objawy odstawienne. Padaczka jeszcze ci nie grozi, ale im dłużej będziesz to ciągnął, tym gorzej to się skończy. Gdybyś odstawił teraz całkiem alprę, to co najwyżej przez kilka dni będziesz odczuwał objawy lęku, bezsenność, być może jakieś dreszcze i poty. Jeśli czujesz, że nie dasz rady to przerzuć się na 20 mg relanium, lub 1 mg klonazepamu dziennie. Potem zmniejsz dawkę o połowę, albo wyzeruj całkowicie.
×