Ostatnio w ogóle sobie z nią nie radzę.
Nawet sikanie powoduje u mnie depresję.
Jak sobie pomyślę, że znowu muszę się wysikać, że to jest takie nudne, przyziemne i nic do życia nie wnosi tylko ulgę na pęcherzu, to nie chce mi się już nic robić.
Wiem, to głupie... ale wszystkie, codzienne problemy natury fizycznej sprawiają, że mi się nic nie chce.
Nawet wykąpanie się sprawia problem. Najchętniej to bym leżała w łóżku i z niego nie wychodziła.