-
Postów
3 363 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cynthia
-
Chiba nazwisko aktorki na P?
-
gratulejszyn
-
echh technologia poszła tak daleko, że laptop zastępuje zeszyt. Ale to prawda, w pisaniu odręcznym jest jakaś magia, coś archaicznego i może faktycznie kupię sobie jakiś ładny zeszyt i będę w nim zapisywać.
-
szczególnie te wersy. Jakbyś siebie szukała nie tylko w rodzinie, ale i we faunie i florze, w atomach powietrza, w rozbłyskach słońca i przestrzeni kosmicznej. Próbujesz siebie odszukać w świecie. Nie wiem, może się mylę, ale tak to interpretuję.
-
Zaczęłam pisać fanfick z Honoriuszem i Allegrą z cyklu Maxa Czornyja, może ktoś kojarzy. W sumie mogę wrzucić, bo co mi szkodzi? Może komuś się spodoba. Trochę nagle urwałam, bo pisałam to miesiące temu i porzuciłam. Ale może dzięki wam wena mi wróci. ps. ja nie mogę pisać kryminałów, bo mam zbyt zjebaną głowę xddddd ekhemm a więc... Gdy Allegra i Honoriusz znaleźli się na miejscu zbrodni słońce właśnie chowało się za horyzontem. Następowała duszna ciemność, gdyż jak na środek października, na dworze było parno i gorąco. -Przepraszamy, ale wie pan komisarz, robota. - usprawiedliwiła ich Allegra nieco poddenerwowanym tonem. Dojazd z hotelu, w którym eksterminowali duże, tłuste szczury (które de facto Allegrę wprawiały w mdłości) znajdował się niecałe 20 kilometrów od miejsca, do którego przybyli. Na dodatek, była godzina szczytu i utknęli w korku. Komisarz Brudny, wysoki, postawny czterdziestolatek uśmiechnął się smutno do nowo przybyłych. Miał pociągłą, serdeczną twarz i duże niebieskie oczy, które w tej chwili świdrowały Allegrę nieskrywanie intensywnie. Bynajmniej Kowal nie chował się z intencjami i ponownie, uśmiechnąwszy się do niej już nieco przyjaznym i figlarnym uśmiechem, odezwał się przyjaźnie. -Chyba nigdy czegoś takiego nie widzieliście, przysięgam. - Te słowa niemal szepnął z przestrachem, a jego beztroska na twarzy zastąpiła przerażeniu. -Aż tak źle? - odezwała się Allegra i spojrzała kątem oka na swojego towarzysza. Honoriusz od przybycia nie odezwał się ani słowem, świdrując miejsce zbrodni. Spojrzał w niebo, w które wzleciało stado wron, kracząc przeraźliwie swoją pieśń. -Możemy nie przeciągać? - odezwał się w końcu nieco protekcjonalnym tonem. Komisarz westchnął i kontynuował. -Obiecuję wam, a szczególnie tobie, drogi Mortalisto… bo wiem, że śmierć pociąga cię bardziej, niż życie... obiecuję wam rzeź, której jeszcze nie widzieliście. Na te słowa doszły ich uszu dźwięki wydobywające się z policjanta, który w krzakach właśnie wyrzygiwał obiad. -No to chodźmy, nie przeciągajmy. - Kowal machnął na nich ręką i kazał iść swoim śladem. Znajdowali się na obrzeżach Poznania, w starym pustostanie, który, jak pomyślała Allegra, ledwie trzymał się w fasadach. Bała się podejść do budynku, gdyż wydawało się, że zaraz rozleci się na kawałki i ich wszystkich, razem z trupem znajdującym się w środku, pogrzebie. Pierwszy w szeregu szedł komisarz, który Allegrze wydawał się obrzydliwy, jak tak mierzył ją wygłodniałym wzrokiem. Wzdrygnęła się. Odkąd poznała Honoriusza, jej myśli jedynie kręciły się wokół niego i nie potrafiła wyobrazić sobie nikogo innego przy jej boku. Jako przyjaciela, oczywiście. Przyjaciela. Powtórzyła sobie w myślach i spojrzała na niego, który ją wyprzedzał i szedł krok w krok z Kowalem. Gdy weszli przez otwór, który miał być drzwiami, Szmit rozejrzała się zafrapowana. Ciemność pochłaniały lampy, które zostały rozłożone na miejscu zbrodni, by łatwiej pracowało się technikom. Gdzieniegdzie było słychać i widać pojedyncze, miarowe rozbłyski lamp aparatów, które fotografowali pracownicy wszystko dookoła. Allegra rozejrzała się po pomieszczeniu. Po lewej stronie było ciemniej niż w innych miejscach i dziewczyna pomyślała, że tam nie znajduje się nic ciekawego. Trup musiał być w innym miejscu. Obróciła głowę i dostrzegła, że po prawej stronie piętrzą się schody, prowadzące gdzieś w głąb górnej fasady budynku. Wszędzie na podłodze walały się puszki po piwach, papierki po słodyczach i zużyte prezerwatywy. Jeden z techników właśnie zabezpieczał jedną. Allegra pomyślała, że może jedna z nich da im jakiś przełom w śledztwie. Zaraz jednak pomyślała, że wydawałoby się to zbyt proste. -Chodźcie, chodźcie - poganiał ich komisarz, który właśnie zaczął się wspinać po schodach. Honoriusz popchnął ją delikatnie. Wcześniej zatrzymał się na dłużej, by zlustrować całe pomieszczenie. Znała przyjaciela na tyle, by wiedzieć, że jego niezdrowy błysk w oku oznacza, że jego myśli pracują na najwyższych obrotach i niemal słyszała szczęk napędzanych komórek mózgowych. Zaczęli wspinać się po stopniach. Gdy dotarli na górę, uderzył ich smród rozkładających się zwłok. Był tak intensywny, że Allegra wstrzymała oddech i zakryła sobie nos wierzchem dłoni. Widząc to, komisarz odezwał się do niej. -Może maści mentolowej? - zapytał uprzejmie, na co Allegra kiwnęła głową. Szli dalej tropem duszącego, słodkawego zapachu. Skręcili w lewo, obdrapanym i surowym korytarzem i po chwili znaleźli się na miejscu. To, co zobaczyła wprowadziło ją w takie osłupienie, że na moment poczuła mroczki przed oczami. Chwyciła się szorstkiego muru, by nie upaść. Na przeciwległej ścianie znajdował się duży, na kilka metrów, drewniany krzyż, który był przytwierdzony do gołej ściany co najmniej dwa metry nad nimi. Na nim, przybita ofiara, która zważywszy na długie, brązowe włosy, musiała być kobietą, wisiała niczym Jezus, przybita grubymi, solidnymi gwoździami do drewnianych desek. Głowa denatki opadła w dół pod prawym kątem, a z jej ust sączyła się stróżka czerwonej, już prawie zaschniętej krwi. Na głowie znajdowała się korona z cierni, która wbiwszy się w skórę, pozostawiała krwawe ślady na skroniach. -Boże Śnięty... - wyszeptała Allegra, nie mogąc nic innego wydobyć z ust. - Co to za psychol zrobił? Spojrzała kątem oka na Honoriusza, który podszedł do trupa tak blisko, że Allegra wyobraziła sobie ciepło, które jeszcze niewątpliwie biło od denatki. -Musiała zginąć parę godzin temu - mruknął Mond zafrapowany.- Krew jeszcze do końca nie zaschła. - przybliżył dłoń do zbezczeszczonego ciała na kilka centymetrów, jakby badając strukturę skóry. -Ciekawe... - mruknął przyglądając się intensywnie klatce piersiowej martwej dziewczyny. Szmit dopiero teraz zauważyła to, co zmroziło krew w jej żyłach. Od klatki piersiowej, po brzuch ciągnęły się krwawe, głębokie ślady, układające się na wzór odwróconego krzyża. Allegra odwróciła wzrok. Zdała sobie sprawę, że bardziej obrzydzały ją szczury, niż trup, który miała przed sobą. "Co jest ze mną nie tak?" spytała siebie w myślach. "No tak. Za dużo towarzystwa Honriego". Niemniej miejsce i okoliczności, w których się znaleźli spowodowały niemały szok dla jej organizmu. Spojrzała na przyjaciela, który odsunął się od ciała i skręcił w lewo, podchodząc do kąta, w którym na poły ciemność kryła napis na ścianie. -Abrenuntias satanae. - usta Allegry ledwo co się poruszały w szoku, jednak słowa były na tyle głośne, by komisarz spojrzał na nią zaciekawiony. -I co to oznacza? - spytał, podążając za jej wzrokiem. Honoriusz z niezdrowym zaabsorbowaniem przechylił głowę na bok i uprzedził Allegrę. -"Wyrzekam się szatana" - mruknął, podchodząc bliżej, a palcem wskazującym zatrzymał się na kilka centymetrów nad szokującym napisem. Przysunął twarz bliżej ściany, tak blisko, że zapewne czuł zapach krwi. -Niewątpliwie czerwona farba. Dlaczego nie krew ofiary? - mruknął, dotykając podbródka, co sprawiło wrażenie, jakby nad czymś intensywnie myślał. -Farba? - rzekł komisarz, patrząc na niego zdumiony. - Myślałem, że to krew. -Nie. Niech pan podejdzie i powącha. - machnął do niego Honoriusz i ten, nieco zmieszany postąpił krok w jego stronę. Nachylił się i powtórzył gest Mortalisty. -Faktycznie... Niemniej, lepiej nic nie dotykać, ta część nie została jeszcze zabezpieczona. Allegra wraz z Mondem, niczym na komendę, kiwnęli głowami. -Jest coś jeszcze... - dorzucił komisarz tajemniczym tonem. - W pochwie dziewczyny znajdowała się butelka, w której był zawinięty list. -Co było w nim napisane? - zaciekawiony Mond spojrzał w jego kierunku. -Chodźcie, sami zobaczcie. -„Czas i przypadek rządzi wszystkim, bo też i nie zna człowiek swojego czasu” - wyszeptał Honoriusz po raz tysięczny wiadomość od mordercy. -"...jak ryby, które się łowi w sieć zdradliwą / i jak ptaki w sidła schwytane / Jak one, tak uwikłani zostaną ludzie w złej chwili / gdy spadnie na nich znienacka." - wyszeptała Allegra dotknąwszy jednej ze swoich bransoletek, i spojrzawszy na Honoriusza, dodała: -Księga Koheleta. Mond spojrzał na nią zdumiony. Allegra kontynuowała. -Księga Koheleta wypomina ludziom zachłanność, marnotrawstwo, omijanie tego, co piękne i dążenie do największych przyjemności. -Oraz to, że powinniśmy cieszyć się tym, co jest, i tym, co mamy i nie oczekiwać niczego więcej. -Myślisz, że morderca próbuje wymierzyć sprawiedliwość? Że jest szaleńcem i psycholem religijnym? -Prawie jak ty. - Allegra spojrzała na niego spod byka. -To nie jest śmieszne. -Dobrze dobrze, tylko żartowałem. -Mond uniósł ręce w geście poddania. -Lepiej nie żartuj. Nie wychodzi ci to zbyt dobrze. - mruknęła Allegra i wydęła wargi. No dobra, bierzmy się do roboty.
-
bardzo dobre to jest
-
mnie mega to uspokaja i bardzo dobrze cię rozumiem
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
ojjj no tak to nie można nie wiem, czy jest sens zaczynać znów terapię, skoro mam takie podejście, takie a nie inne emocje wywołuje u mnie terapia. Nie mówię, że nei może mi pomóc, ale ze swoim podejściem raczej więcej nie wyciągnę -
najśmieszniejsze, że mój ex też ma schizofrenię, a mnie zostawił jak taką szmatę, jeszcze że mamusia mu kazała. Skoro woli słuchać swojej mamusi to już jego wybór. To on się o mnie starał.A uważałam go przede wszystkim za przyjaciela.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży. może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży. w ogóle miał ktoś do czynienia z indywidualną terapią, na której terapeuta nagrywał całe spotkanie? pamiętam jak chcieli to zrobić na Szpitalnej, Catriona,a ja się nie zgodziłam bo powiedziałam, że chcą mnie nagrać, a potem ze mnie śmiać xd -
no to jest śmieszne, ale i tragiczne. Pantoflarz. Nie wydaje mi się, bym była osobą toksyczną. Nie kierują mną emocje, jestem spokojna, zawsze się podporządkowuję. A może ja tej toksyczności nie widzę. Nie wiem. dlatego ja już nie nazywam nikogo przyjacielem. Te słowo i te emocje już mnie nie dotyczą.
-
Ja kiedyś namiętnie kolorowałam czy to mandale, czy większe obrazy. Też świetna sprawa. Ale nie podeszło mi malowanie po numerach.
-
Jak się dzisiaj czujesz?
-
moja mama robi pyszne. uwielbiam. Takie kruchutkie. ja dzisiaj mam całkiem całkiem samopoczucie. Posprzątałam trochę, więc dzień jest w miarę produktywny. Ale spać mi się chce bardzo, może musi wjechać energol
-
Ok. Chujowo ale stabilnie. Czyli norma.
-
może dziewczyna mu zabroniła, nie wiem. No ale to było niefajne bardzo. Akurat trafiłam do szpitala. Ludzie mnie zaczynają olewać i urywać kontakt zawsze jak trafiam do psychiatryka. Nawet mój były xD jestem jakaś femme fatale czy co xD
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
No dobra, prowadzę bujne życie wewnętrzne co mi trochę zastępuje te zewnętrzne. To znaczy ja już dawno przestałam czuć potrzebę integracji z innymi ludźmi. -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
No właśnie było xD 15 lat choruję i w tej chwili moje interakcje społeczne zaczynają się i kończą w internecie. Ja serio jestem bardzo nudną osobą pomimo bujnego wnętrza. Ale ile można opracowywać te moje wnętrze? Wszystko wiem i dalsza terapia by mnie męczyła. Dlatego zrezygnowałam. -
Nie, nie spotkaliśmy się, chociaż planowaliśmy. Ale nasza przyjaźń trwała z 5 lat i znaliśmy się jak łyse konie.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Ale ja nie mam bieżących tematów, bo moje życie ogranicza się do wyjścia do osiedlowego sklepu. Nic się u mnie nie dzieje. -
no tak, spotykał się z jedną laską.