-
Postów
1 431 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Stracona100
-
Witaj, nie odpowiem na Twoje pytanie, bo nie potrafię, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego wiedząc, że jest z Tobą tak źle, męczysz się tyle lat i nie korzystasz z pomocy specjalisty.
-
Mam inaczej niż Wy, większość znaczy, a jednak...
Stracona100 odpowiedział(a) na niomik temat w Depresja i CHAD
I Tobie wszystkiego dobrego życzę. Ile pączków dziś zjadłaś? -
Bardzo zdrowe podejście. Super mocy nie masz, ale masz empatię i chęć pomocy, a to naprawdę bardzo wiele. W razie niepowodzenia, nie rezygnuj zbyt szybko (mam na myśli wspieranie Karoliny), wychodzenie z depresji to proces bardzo trudny i powolny a jak pisał wczesniej akwen osoba chora pragnie pomocy, wsparcia i zrozumienia, choć rzadko to artykułuje.
-
Jedyne wyjście z dwóch powyższych to zapić się na śmierć. Nie wiem, czy żartujesz, ale ja chyba w istocie wolę się zapić niż dać sobie zryć mózg będąc królikiem doświadczalnym dla różnej maści lekarzy. Ja o tym wiem, ale leki też tak na mnie działają, więc co to za różnica.
-
nie rozumiem o co Ci chodzi w tej wypowiedzi.
-
Bardzo często tak jest, ze najbliżsi nie potrafią zrozumieć problemu. Wiele osób pisze tu o tym. Pewnie w dużej mierze jest to przyczyna powstania tego forum. Tu możesz się wyżalić, poszukać wsparcia i odpowiedzi na dręczące Cię pytania. A więc pisz i czytaj, to pomaga.
-
Nie przejmuj się tym, tu wiele osób ma własne problemy i często jest przewrażliwiona na punkcie niektórych tematów. Jednak nie wszyscy tak myślą i tego się trzymajmy. I to jest postawa jak najbardziej godna pochwały, szkoda, że tak wielu tego nie rozumie. Musisz zrobić to bardzo delikatnie, a jak trafisz na duży opór, to chyba należy odpuścić. Tak jak pisałaś, on może okazać się niewystarczająco dojrzały, a na to nic nie poradzisz. Niestety w takim wypadku Karolina będzie potrzebowała jeszcze więcej mądrego wsparcia od Ciebie.
-
Całkowicie się z Tobą zgadzam i nie widzę powodów, do doszukiwania się "drugiego dna".
-
Nie o takie efekty mi chodzi. Nie zamierzam włazić w kolejne gówno dla chwilowych odjazdów.
-
no właśnie o to mi chodzi, czy alkohol może działać (indywidualnie) lepiej niż np. SSRI. ja przestałam brać leki miesiąc temu - byłam w totalnej anhedonii. Teraz czuję się lepiej, ale wiem, że kryzys przyjdzie prędzej czy później. Nie wiem, czy wracać wtedy do leków, czy tak jak kiedyś poprawiać sobie nastrój alkoholem
-
Niezła rada (czy z autopsji?), bo może spróbuję tego cudownego środka.
-
a dlaczego uważasz, że nie jest? Dziewczyna widzi problem i chce pomóc. Uważasz, że powinna być obojętna? Być może jest jedyną osobą, która tego naprawdę chce. no właśnie, nie wiemy. tak jest najprościej - odrzuca moją pomoc więc mam spokojne sumienie. Ale w przypadku depresji odrzucanie pomocy jest bardzo częstym objawem i trzeba mieć dużo siły, chęci i empatii, by mimo to nie "odwrócić się na pięcie". ja rozumiem, że trudno jest uwierzyć w czyjąś bezinteresowność, ale to się jednak ciągle zdarza - na szczęście.
-
większą akceptację społeczną? - dyskusyjne mniejszy potencjał, żeby zaszkodzić? - wiele osób (również na tym forum) ma inne zdanie na ten temat. a w czym one są lepsze, nie uzależniają, nie szkodzą, mają akceptację społeczną?
-
jagoda94 odnoszę wrażenie, że lekarz próbował Ci wyjaśnić, że Twoje dolegliwości bólowe związane są ze skrzywieniem kręgosłupa (być może jakimś uciskiem na nerwy). A z kolei dolegliwości związane z lękiem przed śmiercią i wyszukiwaniem u siebie chorób z jakiegoś rodzaju nerwicą (to nie musi być związane ze stresem). Takie lęki, zwłaszcza nasilone nie są normalne i może wymagają jakiejś terapii. Tu na forum są tematy omawiające ten problem, może powinnaś o tym poczytać i zdecydować się na jakiś rodzaj leczenia nerwicy. Sądzę również, że Twoja otyłość także przyczynia się do nasilenia objawów bólowych poprzez nadmierne obciążenie i tak chorego już kręgosłupa. Może przydałyby się jakieś ćwiczenia na kręgosłup i na poprawę kondycji fizycznej.
-
Natla_Miness leki, które wymieniasz mają działanie uspokajające i przeciwlękowe, a ja potrzebuję czegoś na anhedonię.
-
Nie pytam, czy można łączyć psychotropy (np. SSRI) z alkoholem. Wiem, że nie powinno się. Moje pytanie dotyczy dylematu, czy faszerowanie psychotropami jest w jakimkolwiek stopniu lepsze (w szerokim tego słowa znaczeniu) od zapijania smutków alkoholem?
-
Bardzo się cieszę, bo to oznacza, że depresja nie jest głęboka a to daje duże większe możliwości aby z niej wyjść. Czyli motywacja do dalszego wysiłku jest, więc nie odpuszczaj. Twoje nastawienie i wkład w ćwiczenia ma ogromne znaczenie dla osiągnięcia efektów. Poza tym ćwiczenia fizyczne bardzo dobrze wpływają na nastrój ponieważ stymulują produkcję endorfin. Fakt, leczenie u psychiatry Cię wykluczy. Ale czy jesteś pewien, że także u psychoterapeuty czy psychologa? Poza tym leczenie prywatne chyba da się "ukryć". Gdyby tak się stało, to faktycznie miałbyś do siebie pretensje. Ale czy nie będziesz ich miał, jeśli Twoja "niedyspozycja" psychiczna się rozwinie, bo nie zareagowałeś na jej sygnały w odpowiedni sposób? Jeśli tak, to pozostaje tylko "wziąć się w garść" i walczyć dalej. Odpowiednio się odżywiać, odstawić alkohol, dużo ćwiczyć i nie odsuwać się od życia towarzyskiego. Możesz też kupić sobie wspierające pracę mózgu suplementy diety (np. leki z grupy neootropowych, witaminy z gr. B, itp.). Człowiek to jednak istota bardzo silna, więc jeśli uda Ci się wydobyć z siebie te pokłady siły, to na pewno Ci się uda.
-
Rozpocząłeś już terapię?
-
Teoretycznie możesz mieć rację, ale co jeśli nie masz i zniechęcisz dziewczynę do niesienia pomocy komuś, na kim jej zależy i kto tej pomocy potrzebuje ?! I nie masz racji, przy depresji nie wystarczy fakt, że partner o tym wie. Jeśli chce pomóc musi się zaangażować, poznać chorobę i sposoby wspierania chorego.
-
asdfgh123 witaj, znalazłeś się w bardzo trudnym momencie życia, na tzw. zakręcie, ale za nim jest dalszy ciąg drogi, której jeszcze nie znasz. Nie wiesz co tam jest a z pewnością warto to sprawdzić, masz na to bardzo dużo czasu. Podjąłeś błędną decyzję - to się zdarza każdemu i pewnie jeszcze nie raz Ci się zdarzy - takie jest życie. To jednak nie jest powód do rezygnowania z jego dalszego ciągu, masz dopiero 21 lat i całe mnóstwo różnych możliwości przed sobą. Fakt, niektóre z nich są już wyeliminowane, ale zostało jeszcze milion innych. Sam piszesz, że jesteś wartościowym człowiekiem, skoro tak, to wkrótce znajdziesz nowy cel w życiu. Rozumiem, że obecna sytuacja mocno Cię przytłoczyła. Z tego co tu piszesz: wnioskuję, że wpadłeś w depresję spowodowaną trudną do zniesienia sytuacją, ale to nie jest koniec życia. Nie jest to żaden wstyd, każdy człowiek ma swoją psychiczną wytrzymałość i czasem zdarza się, że sytuacja chwilowo go przerasta. Jest to moment, kiedy należy zwrócić się o pomoc i wsparcie do specjalisty. Moim zdaniem powinieneś poszukać dobrego psychoterapeuty. On pomorze Ci poukładać przeszłość, pogodzić się z nią i wtedy zobaczysz przed sobą dalszą drogę. Piszesz, że myśli samobójcze nie są efektem zaburzonej biochemii Twojego mózgu - mylisz się. Żadna istota żyjąca, bez tego typu zaburzeń nie jest wstanie sama pozbawić się życia. Chroni ją przed tym instynkt samozachowawczy. Brak tego instynktu jest zaburzeniem. Dlatego zastanawiam się, czy nie jest potrzebny Ci lek, który poprawi nastrój i odepchnie takie myśli. Ale o tym może zdecydować tylko psychiatra. Być może psychoterapeuta zasugeruje Ci takie rozwiązanie. Jeśli jednak wydaje Ci się, że właśnie to może ci pomóc, możesz sam udać się do psychiatry. Podejmij kroki jak najprędzej, nie warto pogrążać się w "czarnej dziurze" depresji, wiem coś o tym. Wierzę w Ciebie. Powodzenia!
-
Nie zniechęcaj się do psychoterapii (znajdź innego terapeutę) i do wracania do przeszłości, bo tam zazwyczaj siedzą nasze dzisiejsze problemy. A co do leków, może też coś wspomagającego nastrój by się przydało, ale o tym zadecyduje lekarz. Powodzenia :)