No trzeba się prosić bo łaskę robią. Mi powiedziała że ma mi rodzina z domu ibuprofen przywieźć. Chuj że że szpitalnej apteki należy mi się jak psu miska.
Nie ma to dla mnie znaczenia czy kończy się 15, 18 czy 30 urodziny. Zawsze bliscy jakiś tort upieką i podadzą kawę a na 18 miałam 3 znajomych którymi już nie mam kontaktu. Wypiliśmy po lampce wina i tyle. Skromnie i kameralnie.
Jakbyś opisała mojego byłego
A moim zdaniem najgorsze jest rozdwojenie jaźni. Tutaj to totalnie chory jest odklejony i nie zdaje sobie sprawy z powagi swojej choroby. Przy tym może występować inna choroba czy zaburzenie psychiczne. Taka osoba ma kilka światów i każdy jest prawdziwy i to najbardziej koliduje z normalnym funkcjonowaniem.
Pół nocy nie spałam przez alergie mam taki kaszel że masakra. Dali mi dwa ibuprofenu trochę lepiej z zatokami no ale cóż. Powiedzieli mi że wymyślam xDDD
O warunkach i personelu wolę się nie wypowiadać bo to jakieś nieporozumienie. Ludzie spoko, jednych znam z poprzednich hospitalizacji inni mówi. Ale wszyscy są serdeczni.