NN4V
Użytkownik-
Postów
5 088 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez NN4V
-
W życiu mojej przyszłej-niedoszłej pojawił się jej były. (Pisze przyszłej-niedoszłej, bo nie jesteśmy w związku, lecz jesteśmy mocno związani. Przynajmniej tak mi sie wydaje, choć z nią niczego nie jestem pewien.) Koleś w którym była zakochana (i wciąż w jakimś stopniu jest). Koleś, który ją skrzywdził zostawiając bez słowa wyjaśnienia, po wielu miesiącach zatrybił, że on jednak być z nią chce. Udało mi się na nią wpłynąć, by do niego nie wróciła, ale to nie rozwiązuje problemu. Nie wróciła do niego, ale nie zablokowała kontaktu, co w moim rozumieniu jest rozwiązaniem fatalnym. Sytuacja destabilizuje ją emocjonalnie. Jej destabilizacja destabilizuje mnie. Od początku naszej znajomosci ona twierdzi, że jest zaburzona. Średnio dawałem temu wiarę, bo w moich oczach to mądra i wesoła dziewczyna. Boje się, że mogę coś istotnego pominąć. Nie potrafię ocenić sytuacji - ani generalnej, ani obecnej. Nie potrafię rozpoznać, czy i jak mogę jej pomóc. Niewiele jest sytuacji, których rozpoznanie mnie przerasta. Nie wiem, co robić. Czy powinienem podejmowac za nią decyzje, czy wymagać samodzielnego podejmowania i nadzorować wykonanie. Czy się nie mieszać obserwując z boku sytuacji rozwój. Nie potrafię nazwać własnych uczuć do niej. Jedynie wiem, że jestem emocjonalnie mocno uwikłany. Widzę w niej moją partnerkę i chciałbym by nią była, ale nie za wszelką cenę. Niestety moje uwikłanie emocjonalne skutkuje emocjonalnymi reakcjami, co mocno utrudnia racjonalne działanie i logiczną analizę. (No ale z drugiej strony stanowi motywację do podejmowania działań w ogóle.) Wątek ninieszy potrzebny mi jest do weryfikacji mojego postrzegania sytuacji i jej stanu. Postrzegania zbyt zakłóconego przez emocje, bym mógł mu zawierzyć. Muszę w tym celu upublicznić fragment prywatnego maila. Robię to niechętnie. Może znajdzie się tu dziewczyna, która identyfikuje się ze stanami wyrażonymi przez K. Czy faktycznie jest jej potrzebna terapia? Czy namawiać ją do niej? W jaki sposób wspierać ją, zmobilizować do działania? Czy próbować narzucac własne decyzje, czy też wymagać decyzji od niej? Czytalem, że terapia ma sens tylko łącznie ze zmianą środowiska. Pomimo, że możliwość jest w zasięgu, dla niej może być to bardzo trudna decyzja ze względów emocjonalnych. Ona jest mistrzynią unikania udzielania informacji. Potrafi sprawić, że ma sie wrażenie odpowiedzi udzielonej na zadane pytanie, która faktycznie po przemyśleniu odpowiedzią nie jest. Istotne może być, że była ofiarą przemocy seksualnej. Nie znam szczegółów. Wiem tylko, że boi sie dotyku, ale potrafiła ten strach przełamać ze wspomnianym byłym. Siedzę teraz przy stoliku. Na stoliku leżą kluczyki od fury. Mam 4-5 godzin na decyzję, czy pojechać 450km, by zobaczyć się z nią może na 2h. Waham się, bo nie wiem jaką stragię przyjąć. Nie potrafie zdeterminować, co faktycznie jej jest. Nie wiem jak z nią postępować, by jej nie skrzywdzić. Może lepiej nic nie robić, żeby nie narobić bydła. Nie wiem.
-
Kiedyś miałem siedem zalet - ostała sie tylko jedna.
-
To nie ma znaczenia. Jeśli Ty nie jesteś gotowa na związek, to on nie ma prawa stawiać Ci ultimatów. Nie ma prawa szantażowac wykorzystując Twoje uczucia. Jak dla mnie to dupek jest.
-
Czasem chodzi im by mieć o kogo dbać, by widziec uśmiech na ustach kobiety. Czasem chodzi tylko o obecność. Czasem lubią słuchać durnowatych problemów. Czasem patrzeć na śpiącą królewnę ciepło przytuloną, nie ruszając się pół nocy, by jej nie obudzić. Nie warto zadawć się z tymi, co tylko seks w pisuarze zdolni są zobaczyć.
-
Takie wytłumaczenie nie istnieje. Większość nie zadaje pytania "dlaczego", albowiem posiada wprogramowaną w jaźń odpowiedź: "bo tak" - innymi słowy zasadę. Stąd ludzie z "zasadami", to ludzie unikający zadawania pytań i rozmyślania nad nimi, co w efekcie podnosi globalny poziom hipokryzji. Nic nie robisz źle. Gdybyś miała siłę sprawczą by cokolwiek zmienić, można by wówczas rozważać możliwe warianty postępowania z moralnego punktu widzenia. W sytuacji jak opisałaś, cokolwiek zrobisz jest bez znaczenia. Zaniechanie realizacji własnych potrzeb, gdy nikomu nie przynosi to korzyści, w imię wydumanych "zasad", to samoudupienie. Moralizatorstwo od moralności odróżnia zdolność argumentacji. Argumentacja możliwa jest w konkretnej sytuacji. Nie jest możliwa argumentacja generalna, odnosząca się do każdego przypadku. Nawet "nie zabijaj" ma swoje wyjątki.
-
Myślę, że lista przyczyn jest zdecydowanie dłuższa.
-
Za co "kochamy" naszych "wspaniałych" tatusiów.
NN4V odpowiedział(a) na Zupapomidorowa temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Hehe... ciekawe skąd pewność. -
Nieogarnięty facet "po związku"
NN4V odpowiedział(a) na mrs.grey temat w Problemy w związkach i w rodzinie
I umowilas sie z nim potem znowu? No to raczej nie licz na wielkie lov bo on juz wie ze moze toba pomiatac a i tak przylecisz Skąd wiesz, że odczucia autorki (łaska i lekceważenie) nie są jej iluzją? Ona nie sprawia wrażenia osoby racjonalnie postrzegającej. Przeceniasz gościa. On najprawdopodobniej nic nie wie, nawet jeśli autorka prawidłowo postrzega sytuację. W świetle zafiksowania na idei, iż jedyny możliwy kandydat musi studiować na tym samym kierunku, to jednak jakieś znaczenie ma. Wytworzy się podobna sytuacja, jak przy nadpodaży towarów na rynku - żyć nie umierać. -
-
Nie chcę ona nawet słyszeć o seksie. O seksie w ogóle, czy o seksie z Tobą? Ostatnio zeznawałeś, że nie chce słyszeć o związku. Czyżbyś używał tych słów zamiennie?
-
[videoyoutube=NUs580DRn6k][/videoyoutube]
-
Pies prawdopodobnie zaatakuje kota i wtedy dopiero będziesz miała doła Albo odwrotnie. Masz nikłą wiedzę o zwierzętach. Nie zgadzam się z tobą :Sanki są w zime, rower jest w lato, mama to nie jest to samo co tato Rower jest zawsze. Gdyby babcia miała wąsy, to by nie sypiała z wujkiem.
-
Czy coś mi dolega? Moja skrócona historia Warning DŁUGIE
NN4V odpowiedział(a) na ekspert_abcZdrowie temat w Pozostałe zaburzenia
Bo ja wiem. Na mamusie mam chyba głeboko zinternalizowane automatyzmy, bo ona wnerwiająca jest. Skutecznym sposobem jest minimalizacja kontaktów i to się sprawdza. U nas raczej nie było kozłów - a jeśli już to ojciec podpadał. Siebie raczej nie widzę w żadnej z opisanych ról. (Znaczy nie widziałem, kiedy czytałem o tym.) -
Czasem też zdradzają kobiety, ofiary przemocy, bite i gwałcone za przesoloną zupę. Też wiesz dlaczego to robią?
-
[videoyoutube=-uYvW9DDXRc][/videoyoutube]
-
Czy coś mi dolega? Moja skrócona historia Warning DŁUGIE
NN4V odpowiedział(a) na ekspert_abcZdrowie temat w Pozostałe zaburzenia
Chodziło mi o wykluczenie fizycznych przyczyn objawów somatycznych. Jeśli badania wykluczają fizyczny defekt, pozostają przyczyny leżące w psychice. Powiem Ci, że o ile jestem raczej spokojny i wnerwić mnie w realu niełatwo, to jedna osoba potrafi mnie wnerwić w ciągu 5 sekund od zera do stopnia, że wychodzę z trzaśnięciem drzwi. Mamusia. Powiem CI też, ze jeśli chcę znaleźć rozwiązanie jakiegoś problemu, nie pytam po forach, bo to strata czasu. Raczej szukam fachowej literatury i nabywam fragmenty wiedzy z potrzebnej dziedziny. Później staram się te fragmenty analitycznie scalić w spójne hipotezy dot. interesującego mnie zagadnienia. To zdecydowanie bardziej pracochłonna metoda, ale też zdecydowanie efektywniejsza. -
[videoyoutube=WP4uHXyu8GQ][/videoyoutube]
-
Hehe... propozycja nie była skierowana do Ciebie. Sorka, nie zaznaczyłem właściwie. P.S> Nie, nie znamy się - ale to można zmienić.
-
Dobre pytanie. Dzięki. Jeśli jesteś, może wyskoczymy na piwko?
-
Czy coś mi dolega? Moja skrócona historia Warning DŁUGIE
NN4V odpowiedział(a) na ekspert_abcZdrowie temat w Pozostałe zaburzenia
Evia, diagnostykę w kierunku nerwicy prowadzi się odwrotnie. Najpierw wyklucza się wszystko inne. Nerwica pozostaje, bo jej wykluczyć nie ma sposobu. Stąd odpowiedź: tak, prawdopodobieństwo istnieje. (Na moją intuicję niefachowca jest ono znaczne.) -
To coś w rodzaju choroby sierocej. Miałem kiedyś taką kotkę, ale ona ssała własny pazurek. Głupi byłem, bo zabrałem ją od matki bardzo wcześnie. Możesz spróbować poszukać w poniższej książce. Moze coś jest na ten temat. http://90.156.65.160/CRF/Feline_Behavior_Second_Edition.pdf
-
Na jakiej podstawie wysuwasz takie stwierdzenie? Ja, na podstawie obserwacji siebie, potwierdzam prawdziwość stwierdzenia. Mężate milfy mnie nie interesują wcale. Niemężate - tak sobie.
-
To nie są żadne TWOJE zasady. To zinternalizowane nakazy, narzucone przez społeczny proces socjalizacji. Jesteś nieświadoma ich istnienia przyjmując pewne rzeczy automatycznie za oczywistości. Tylko w rzeczywistości te oczywistosci wcale takie oczywiste nie są. Nie ma więc co się przechwalać posiadanymi zasadami, bo oznacza to wyłącznie niezdolność do samodzielnej weryfikacji narzuconych nakazów. Zasady i dogmaty to jedno i to samo. Nie widze związku z dojrzałością emocjonalną, a faktem z kim się utrzymuje stosunki. O dojrzałości emocjonalnej świadczy natomiast umiejętność uzasadnienia własnego postępowania w konkretnych okolicznościach. Świadczy o niej również nie używanie dogmatów w argumentacji, czego u Ciebie nie widać, bo cóż to do cholery znaczy: "nie szanujesz się". Jak dla mnie mada1987 szanuje się zdecydowanie bardziej od szanownej inkwizycji. Bo myśli. Mi z inkwizycją i czarownicami na stosie. Zbawiciele moralności świata - motyla noga.
-
Molestowanie w dzieciństwie, a jego skutki w życiu dorosłym.
NN4V odpowiedział(a) na Kar1004 temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Owszem. Sam spierdalaj buraku. -
Czad. [videoyoutube=HZc1RsVz0yU][/videoyoutube]