Skocz do zawartości
Nerwica.com

Evia

Użytkownik
  • Postów

    2 040
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Evia

  1. Evia

    Nasze sny

    Purpurowy, jeśli sen się ciągle powtarza to można zacząć go kontrolować ( w powtarzających się snach jest to znacznie łatwiejsze) Mi kiedyś ciągle śniły się wypadające zęby, było to tak powszechne zjawisko, że kiedy tylko zauważyłam, że rusza mi się ząb, to wiedziałam, że śnię.
  2. Evia

    Nasze sny

    Purpurowy, myślę, że zazwyczaj nie pamięta się snu, kiedy po przebudzeniu od razu się w coś zaangażujemy, np zaśpimy i naprędce trzeba się szykować do wyjścia. Wtedy często sen pryska. Podobnie może być jeśli śpimy twardo jak kamień i sen nie jest niczym przerywany. Dlaczego nie chcesz pamiętać snów?
  3. Myślę, że bycie super bohaterką nie jest złe, jednak tylko pod warunkiem, że nie przypłaca się tego własnym kosztem. Ile brat ma lat? Nie może zamieszkać z babcią?
  4. Evia

    Nasze sny

    Przed chwilą rzucił mi się w oczy ten wątek i chyba tylko dlatego przypomniał mi się mój dzisiejszy sen... Podejrzewam, że podobne sny (a raczej chore twory) miewam częściej tylko, że nie zawsze je pamiętam. Śniło mi się dziś, że byłam na jakiejś ogromnej imprezie. Większość osób ćpało na umór. Było tam sporo moich znajomych, których w rzeczywistości dawno nie widziałam. Jeden z moich kolegów wyglądał jakby uciekł z Auschwitz, inny nie miał oka. Zaczął podwalać się do mnie jakiś meksykanin z hivem, spławiłam go, więc przespał się z moją koleżanką w jakichś krzakach. Później doszło do jakiejś krwawej jatki. Panowała jakaś panika (ale ja byłam opanowana) Większość tej imprezy pamiętam jak przez mgłę. Później podeszłam do jakiegoś telewizora i odpaliłam jakąś starą kasetę. Na kasecie była jakaś makabra. Sodoma i gomora, ludzie się taplali w szambie, uprawiali w nim seks. Kolejną sceną były jakieś małe, zdeformowane karły, które były chyba efektem jakichś eksperymentów, później zobaczyłam jakieś obrazy związane z maltretowaniem świń... Nie pamiętam już wszystkich scen. Kiedy wyłączyłam z niesmakiem telewizor to zauważyłam, że coś się na mnie czai. Był to jakiś potwór w stylu przerośniętej modliszki. Zastrzeliłam to i potwór zaczął wydawać agonalne odgłosy. Wtedy złapałam się za głowę, było mi żal tego potwora. Żałowałam, że to zrobiłam, że zabiłam to coś, chociaż nie musiałam, że zabiłam to tylko dlatego, że tego nie znałam. Zżerały mnie wyrzuty sumienia. Postanowiłam opuścić te miejsce, ale byłam osaczona. Otaczało mnie bardzo wysokie ogrodzenie, które podpierała grupka jakichś koksów. Nie chcieli mnie wypuścić, zaczęli mnie chamsko zaczepiać. Wtedy uderzyłam pierwszego lepszego w twarz, podobnie postąpiłam to z pozostałymi. Miny im zrzedły a ja z gracją przedarłam się przez ogrodzenie. Kiedy opuściłam te miejsce napotkałam na drodze małego, słodkiego, głodnego kotka. Postanowiłam zabrać go do domu. Zanim weszłam do środka to zostawiłam go na zewnątrz. Będąc w mieszkaniu obserwowałam z oczarowaniem przez okno jak się słodko bawi. W pewnym momencie podbiegła do niego grupka małych dzieci. Na początku nie widziałam co robią, jednak zaraz potem dostrzegłam, że go złapały i zakatowały kijami zakończonymi gwoździami, wbijały je w niego... Byłam wściekła, otworzyłam okno, chciałam je rozszarpać... Obudziłam się. Ja pierdzielę, rozwiałam już chyba swoje wątpliwości co do mojej normalności. Jednak forum dla psychicznie chorych jest moim domem
  5. Evia

    różnice bogaty-biedny

    W związku z tym mi się skojarzyło bogaty pedofil - jest niewinny, za wszystkim przecież stoi chęć wyłudzenia od niego pieniędzy. biedny pedofil - dostanie 5 lat, ale istnieje duże prawdopodobieństwo linczu.
  6. Zasadnicze pytanie. Po co? Jeśli matka chce się zmienić, to proszę bardzo. Niech zapisze się da AA czy na jakąś terapię, niech weźmie się w garść i niech nie oczekuje, że jej dzieci będą ją teraz niańczyć. Nie widzę też nic przeciwko wsparciu emocjonalnemu, jednak powinny wystarczyć jakieś tam rozmowy telefoniczne czy też regularne spotkania, pytania o postępy czy coś w tym stylu. Zamieszkanie razem mogłoby jedynie się przyczynić do jej spoczęcia na laurach, a Ty możesz się zdestabilizować psychicznie. Co z bratem? Gdzie teraz mieszka?
  7. Eee... To coś mi się chyba pomylilo
  8. No, no. Widzę, że życie zaczyna Ci się układać. Wyrzucili Ciebie z kolchozu i na dodatek masz szansę na rozprawiczenie
  9. No jak to? Przecież autor sam siebie znieważa i zniesławia, więc jak najbardziej powinien dostać bana
  10. Evia

    Nasze teorie

    No, no... Muszę przyznać, że nigdy wcześniej tego nie rozpatrywałam i musiałam się nad tym zastanowić. Oczywiście nadal nie wierzę w czyste i nieskalane intencje Podejrzewam, że takie przytoczone zachowanie może być skutkiem ubocznym. Na ogół egoistyczne pobudki, którego wynikiem jest altruizm są podświadome, cel jednak jest jeden, dlatego też czasem niektóre zachowania mogą być irracjonalne, gdyż kieruje nami instynkt. Tyle, że druga strona może opanować równie dobrze aby nadawać fałszywe komunikaty. A no też prawda. Nie da się do perfekcji zapanować nad mową ciała. Wiele rzeczy jest od nas niezależnych, np przyspieszony oddech, pocenie, rozszerzone/zwężone źrenice itd
  11. Evia

    Wkurza mnie:

    Chcą zatrudniać, bo często mają już doświadczenie, nie są tak rozwydrzone i nie trzeba płacić zusu
  12. Evia

    Wkurza mnie:

    No to faktycznie wkurzające. Również jestem u siebie w pracy najmłodsza. Kiedyś przed świętami była afera bo wzięłam wolne. No bo jak to? Nie mam rodziny, nie muszę przygotowywać świąt itd. Przecież ja nie potrzebuję tak wolnego jak inni. Powiedziałam stanowczo, że mam swoje życie i nic im do tego. Na szczęście w moim przypadku wstawiła się za mną szefowa Powiedziała, że byłam pierwsza w "rezerwacji" i to reszta ma problem Teraz mam już spokój i nikt mi się w nic nie wcina. Nie koniecznie. Wolne i bezdzietne kobiety są problemem bo w każdej chwili mogą zajść w ciążę i będą chciały iść na macierzyńskie.
  13. Przykro mi, że rozwialiśmy Twoje wątpliwości
  14. Evia

    Witajcie

    Hah, właśnie chciałam napisać to samo Na szczęście autor wybiera się do psychiatry, więc może trochę go ułożą.
  15. Evia

    Wkurza mnie:

    Mój facet Masakra Te jego obrażanie się jest tak żałosne, że aż brak mi słów Teraz jeszcze zaraz to przeczyta i jeszcze bardziej się obrazi (o ile to w ogóle możliwe)
  16. Pomaganie wszystkim może się jedynie przyczynić do rozpasania w lenistwie. Można to nawet teraz zauważyć chociaż pomoc państwowa jest niewielka. Również jestem leniem ale jednak do pracy chodzę, więc dlaczego mam utrzymywać innych leni, którzy są zwyczajnie cwani? Istnieją osoby, którym pomoc by się przydała, ale na taką osobę przypadnie 10 żerujących cwaniaków Stworzenie idealnego systemu jest chyba nie do zrealizowania... A może po prostu osoby, które nadużywają pomocy powinno się surowo karać? Tylko, że coś takiego nie zawsze jest łatwo udowodnić...
  17. No tak, bo trolle się nie dają prowokować Odświeżam i cytuję samą siebie Odpowiedź jest również przezabawna No i jeszcze coś od NN4V I chyba tyle w tym temacie
  18. Hahahhahah, no nie mogę. Dzisiaj będąc w pracy zerknęłam do tego wątku i niekontrolowanie brechłam ze śmiechu Miałam problem z pohamowaniem śmiechu nawet w drodze powrotnej do domu (już po pracy i po zakupach) Dopiero też teraz zwróciłam uwagę na ten sugerujący nick. Prowadzisz z nami grę? Bo naprawdę trudno uwierzyć, że istnieją aż tak ograniczone i bijące absurdem jednostki. A może lepiej przyznaj się jaką masz efkę... Mody, zlitujcie się i zbanujcie tego trolla, bo ludziom się tutaj nerwice pogłębią
  19. Evia

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=ZTCbugaGzfI][/videoyoutube]
  20. Ale według mnie jest to bardzo dobra strategia Jestem cynikiem i również nie wierzę w bezinteresowność (i to pod każdym względem) więc nie widzę powodów aby ten przypadek miał być dla mnie jakoś szczególnie smutny. Tak jak na wojnie można toczyć bitwy (szowinista) lub zawrzeć sojusz (feminista) z obopólnymi korzyściami. Feminista teoretycznie ma dostęp do większej skali kobiet niż ktokolwiek inny, czyli faktycznie jego strategia jest znacznie lepsza. Poza tym co on mi może zrobić? Zabić? To by nie było strategicznie dobre posunięcie Podobnie można rozpatrywać więź człowieka ze zwierzętami, żyją z nami bo mają z tego korzyści, ponoć koty ocierają się o nasze nogi po to aby nas oznaczyć swoim zapachem, jesteśmy czymś w stylu żywej kociej komunikacji Jednak czy ktoś się nad tym na okrągło zastanawia? I tak wolę kota czy też psa, który się łasi, rozbawi itd niż wściekłą żmiję, która będzie nas kąsać na dzień dobry i dobranoc. Uważam, że jest to naciągane ludowe porzekadło. Faceci chcą siebie widzieć w takim świetle, jednak mija się to z rzeczywistością. W związku z tym przypomniałam sobie kilka sytuacji z mojego życia. Istniała pewna paczka kolegów. Nazwijmy ich X,Y i Z. Dowiedziałam się od koleżanki, która rozmawiała z X, że mnie obgadują czy też puścili na mnie jakąś plotę. Pewnego dnia przypadkowo spotkałam na swojej drodze Y, który był akurat sam. Zapytałam go kulturalnie o to dlaczego pieprzy głupoty na co on od razu zaczął się wzbraniać i wszystko zwalił na X i Z, nawet dodał kilka nowych historii No dobra, idę więc sobie dalej, patrzę a tu lezie Z (chyba akurat mieli się spotkać) a więc zadaję mu te same pytanie, na co on oczywiście z tą samą śpiewką, że on oczywiście nigdy nic nie mówił, ale X i Y owszem Oprócz tego u facetów istnieje pewna tendencja podrywania dziewczyn swoich kumpli, a nawet podryw na zakochanego kolegę Kiedyś spotkałam się ze 2 razy z pewnym chłopakiem, później chyba już nie chciałam kontynuować tych spotkań, więc dorwał mnie jego kolega, który zaczął od gadki, że bardzo bym pasowała do jego przyjaciela, a skończył na obsypywaniu komplementami i zaproszeniu na kawę w celu dalszych rozmów o jego nieszczęśliwym przyjacielu I jeszcze jedna podobna sytuacja. Kiedyś spodobałam się pewnemu chłopakowi ale chyba wstydził się do mnie zagadać (to dziwne, bo zawsze sprawiał wrażenie figo-fago), przysłał więc do mnie kolegę, który w jego imieniu poprosił mnie o numer telefonu, odparłam, że jak chce ode mnie numer to niech sobie sam do mnie podejdzie, po czym od razu zmienił taktykę, że wcale mi się nie dziwi, że mam takie podejście, więc jeśli to on do mnie podszedł, to czy nie dam numeru jemu Mój brat chyba kiedyś zakazał swoim kolegom podrywania mojej osoby i kiedy byli u nas w domu lub gdy mojego brata nie było w pobliżu, to oczywiście się tego trzymali. Wszystko jednak się zmieniało kiedy był daleko. Inna sprawa to granie w karty. Kiedyś dosyć często to robiłam. Zazwyczaj odbywało się to w gronie koleżanek, ale czasem dołączali do nas faceci. W takich grach bardzo często wszystkim zdarzało się oszukiwać, jednak kiedy w naszym gronie byli faceci, to zawsze to zauważałyśmy a na siebie przymykałyśmy oko Czasem nam się zdarzyło fałszywie oskarżyć, któregoś o oszukiwanie, na co reszta przytakiwała, że również to widziała Miałyśmy niewidzialny sojusz przeciwko nim. Co robili zaś faceci? Rywalizowali zarówno z nami jak i ze sobą nawzajem. Oczywiście zawsze przegrywali Kiedy czasem spieram się o coś z moim facetem, to wiem, że czy mam rację czy jej nie mam, to niektóre z moich koleżanek i tak mi ją przyznają Czasem nawet sama podczas sporu mówię, że możemy zapytać o to jak było/czy też o to kto ma rację, moją koleżankę, ale on nigdy nie chce na to pójść Oczywiście zdarzały się również sytuacje, że niektóre koleżanki biegały za facetami, odbijały ich sobie wzajemnie itd (i po tym wracały zaryczane) jednak nie wszystkie tak robiły. Kiedyś miałam dosyć sporą paczkę koleżanek, w tej paczce robiły się też mniejsze podgrupy, w mojej podgrupie nie było jednak takich scysji, w innych przez cały czas były jakieś boje To od nas zależy jak ułożymy nasze relacje i na czym będą się opierać. Eh, z tego wszystkiego zatęskniłam za starymi, dobrymi czasami Myślę, że większość z nas wymieniłaby wiele podobnych historyjek. Oczywiście istnieją lojalni kumple (często wśród kryminałów) jednak nie wiem czy ich lojalność nie jest raczej podszyta strachem. Nie obrażaj ego, porównując ją do autora Co do natury, to nie ma czegoś takiego jak zła/podła czy też dobra natura. Natura jest jaka jest czyli neutralna. Wiadomo też, że zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn jest ona poligamiczna, jednak wybór jakiego dokonamy może być poli lub monogamiczny, z naciskiem na te pierwsze, bo monogamia seryjna, tak naprawdę jest również poligamią. Jeśli ktoś nie akceptuje natury ludzkiej i biadoli nad niezmiennym faktem, to powinien chyba zwiększyć dawkę leków albo strzelić sobie w łeb, a już na pewno dać spokój innym ludziom (co można byłoby uzyskać przez 2 wymienione wcześniej możliwości) Tak właśnie robi autor, biadoli o tym i oczekuje, że ktoś mu wmówi, że jednak jest inaczej, a kiedy nie uzyskuje oczekiwanej odpowiedzi to tupie nóżkami Z twoim ograniczenie nigdy tego nie zrozumiesz, nie zrozumiałeś nawet o co tak naprawdę większości tu chodziło Więc czy można oczekiwać od ciebie większej złożoności myślowej?
  21. TruchłoBoga, racja, z tym że kobieta, która nie myśli wyłącznie kroczem nie będzie zainteresowana kimś, kto wykazuje się zupełnie czymś innym i dodatkowo jest skrajnym hipokrytą. Powiedziane było to już na samym początku, jednak autor kurczowo trzymał się wersji, że faceci nie wyszli z jaskiń i mają monopol na tego typu zachowania Z tego (i nie tylko) powodu wątek rozrósł się do tej wielkości.
  22. Ale my nie jesteśmy statystyką, jesteśmy indywidualnymi jednostkami i to właśnie na tym powinniśmy się skupić. Jeśli mieszkam np w wiosce 90latków, to nie znaczy, że ja jestem staruszką chociaż statystyka by na to wskazywała.
  23. Ma wpływ, jednak wcale nie musi być to wpływ negatywny, poza tym tak samo mają na nas wpływ inne rzeczy tj genetyka, rodzina, środowisko itd Szczerze mówiąc to raczej bym nie chciała urodzić się kimś innym niż jestem w tym momencie, w moim przypadku moja płeć wpłynęła na mnie pozytywnie. Myślę, że gdybym urodziła się facetem to skończyłabym marnie... Pewnie tak jak mój brat bym się stoczyła i zaczęłabym chlać, albo i jeszcze gorzej, może trafiłabym do kryminału albo już bym nie żyła Miałam na myśli niechęć do zjednoczenia się z własną płcią, powtarzanie szufladkujących przekonań, które pogrążają niektóre osoby w jeszcze gorszym marazmie, które mogą demotywować itd Również nie jestem za takim trybikiem, zresztą to głównie faceci mizdrzą się do kobiet i tracą przy tym mózg, kasę i wszystko w koło. Kobiety robiące koło tyłka facetowi i dające sobą pomiatać (tak jak moja bratowa) nie zasługują dla mnie na szacunek, jednak dzieci to akurat rodzą nie dla facetów ale dla siebie... Nie wszystkie związki jednak wyglądają w ten sposób, są przecież związki gdzie dominuje kobieta lub opierają się na partnerstwie. Heh, nie każdy facet to zwyrol, jednak faktycznie mimo wszystko lepiej być przy nich ostrożną. Wychodzę z założeniem, że ludzie niezależnie od płci, kiedy wyczują naszą słabość to będą próbować nam wejść na głowę. Dlatego też czasem ważna jest zwyczajna stanowczość, jeśli ktoś zobaczy, że nie bardzo da się nam w kaszę dmuchać, to nie nafikają Wtedy nie trzeba nikogo unikać. Nie wiem, może moje podejście nie jest dla niektórych właściwe, może według innych świat jest piękny i dobry Jednak ja tam mam inne doświadczenia
  24. ego, Tylko, że z takimi założeniami to Ty jesteś trybikiem w tym schemacie. Może i baby są głupie i naiwne, jednak z doświadczenia wiem, że z facetami jest nie lepiej. Płeć nie musi mieć wpływu na to jacy jesteśmy, wiele zależy od nas samych. Jestem kobietą (chociaż czasem jak czytam co niektóre teorie to już sama zaczynam wątpić ) i nie czuję się gorsza od facetów. W życiu wielokrotnie się spotkałam z tym, że to oni tracą mózg w obliczy niektórych sytuacji. Poza tym wiele zależy od nas samych (nie od płci) Możemy kształtować siebie, swoje potrzeby czy też siłę. Jeśli większość populacji można uznać za osoby słabe, to będąc silną kobietą już zyskujesz więcej niż przeciętny słaby facet.
×