Skocz do zawartości
Nerwica.com

Evia

Użytkownik
  • Postów

    2 040
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Evia

  1. bittersweet, nie wiem czy to kwestia odpowiedniej ilości alkoholu, jednak w moim przypadku nawet znaczne upojenie nie wpłynęło na utratę kontroli w niektórych kwestiach, nie wiem ile bym musiała wypić aby się to zmieniło, dlatego też uważam, że alkohol bardzo często jest po prostu wygodnym wytłumaczeniem
  2. Evia

    Nasze sny

    Hah, ale niestety przez swoje cwaniactwo w końcu się doigrałam SrebrnaSowa, bez pewnych szczegółów Twój sen wcale ne jest zboczony
  3. To się lepiej ciesz, że nie jesteś kobietą, bo wtedy wszyscy chcieliby Ciebie dodatkowo całować Mam podobnie, ale nie wiem czy to nie jest już jakaś amnezja..... Nie, to kolejna cecha introwertyków. Czytałam kiedyś o tym, i razem z koleżanką - introwertykiem, doszłyśmy do wniosku, że ta cecha bardziej by pasowała do ekstrawertyka niż intro. W każdym razie ekstrawersję i introwersję bardziej rozpoznaję po pozyskiwaniu energii (co już pewnie podkreślałam wcześniej) bo im więcej cech do danych typów, to tym większy się robi miszmasz nie pasujący do nikogo. Np twierdzenie, że ekstrawertycy częściej od introwertyków nazywają innych ludzi przyjaciółmi, jakby temperament miał na to aż taki wpływ... Poza tym trochę byłoby to opaczne, gdyż według pewnych przesłanek ekstrawertycy raczej nie mają przyjaciół, tylko płytkie relacje międzyludzkie Rozśmieszają mnie też testy na określanie tych typów. Bardzo często pojawia się w nich takie pytanie: Wolisz spędzać czas na czytaniu książki czy na imprezie? Przecież wszystko zależy od książki i od imprezy, a z takimi imprezami co mam do czynienia, to zdecydowanie wolę czytać książkę. Tak samo wiele może zależeć od dnia, humoru, ludzi itd. Pytanie z dupy, ale pojawia się w prawie każdym teściku tego typu. Podobnie bezsensowne jest dla mnie określanie na podstawie temperamentu czyjegoś poczucia humoru czy też preferowania typu czy tematu rozmów. Przecież na to wszystko mają wpływ również inne czynniki tj inteligencja, wrażliwość, doświadczenie itd a nie sam temperament. No akurat koty (i pewnie inne zwierzęta też) są u mnie poza schematem
  4. Evia

    Nasze sny

    Kontrast, no właśnie również nie pamiętam tych snów tak bardzo dobrze jak dawniej, bo najprawdopodobniej dzisiejszej nocy miałam ich znacznie więcej, a zapamiętałam tylko 3
  5. Evia

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=CwDNcjABaFA&index=3&list=RDe6Otiiu6J7I][/videoyoutube]
  6. Evia

    Nasze sny

    Heh, no to chyba znowu wszystkich przebiję Oto moje dzisiejsze sny, które udało mi się zapamiętać. Płynęłam łódką po jeziorze z jakimiś ludźmi, wtem zarośla podwodne ożyły i zaczęły nas zatapiać i wciągać do wody. Tylko mi udało się z tego wyjść cało. Później śnił mi się mój rodzinny dom, wychodziłam z niego i zauważyłam, że w oknie mojego dawnego pokoju widnieje upiorna sceneria. Od wewnątrz szybę skrobały trupiaste szpony. Przypomniałam sobie wtedy, że mieszka tam strzyga, a raczej mieszkała i została uwięziona. Co więc zrobiłam? Wiedząc, że nie jest w stanie opuścić mojego pokoju zaczęłam ją drażnić Niestety w końcu tak się wkurzyła, że udało jej się wyswobodzić... Wtedy napotkałam jakąś wiedźmę i zapytałam co mam teraz począć, na co ona odparła, że tej strzygi nie da się zabić, ale mogę spróbować przy niej się przejęzyczyć i wtedy może mnie opuścić (Istnieje w ogóle taki przesąd? Bo brzmi jakoś znajomo...) Kiedy strzyga uwolniła się na dobre to postanowiła z zemsty towarzyszyć mi do końca moich dni, a moje przejęzyczanie się na milion sposobów niestety nic nie dały Na koniec miałam dosyć przyjemny sen. Miałam zbroję Ironmana Przenosiłam się do innego wymiaru gdzie musiałam pokonać Jokera i jeszcze jednego potężnego wroga Oni byli chyba nieśmiertelni, bo jeden z nich żył nawet po ucięciu głowy. Wtedy wywnioskowałam, że muszą mieć jakieś pięty achillesowe, dzięki czemu udało mi się pokonać jednego z nich przez ukręcenie jajek
  7. Bo w kontekstach długoterminowych zazwyczaj należy również rozpatrywać inne wytyczne. Przygodny seks pod wpływem alkoholu zazwyczaj wynika z impulsu/pobudzenia, czyli ludzie robią to co im się podoba i seks również uprawiają z tymi co im się podobają, a to, że nie chcą sie później z taką osobą wiązać (bo dana osoba nie spełnia dodatkowych wymogów) nie ma za bardzo znaczenia, nie neguje to w żaden sposób pociągu seksualnego.
  8. Cmoknięcie w powietrze byłoby chyba dla mnie jeszcze gorsze niż normalne... W moim przypadku chyba tu nie rozchodzi się o sam dotyk tylko o "rytuał" a taka teatralność tym bardziej by to podkreślała...
  9. Hehe, widzę, że ostatnio jestem dobra w przebijaniu. Ostatnio SrebrnaSowa pisała, że przebiłam ją w najbardziej porytych snach, a teraz przebijam Ciebie Bo nie. Tak samo jak "Kocham cie" po seksie się nie liczy. Albo "no to się zdzwonimy". Nie czaję analogii Tu się zgodzę z ego, prędzej "kocham cię" nie powinno się liczyć przed seksem niż po...
  10. Dlaczego po alko się nie liczy? hehe, no racja ... Chociaż w sumie to kto wie
  11. ale po wódce właśnie czasem dopiero zaczyna wychodzić prawdziwe oblicze
  12. Kiedyś również w to wierzyłam ale straciłam swoje złudzenia już w liceum kiedy to kolega z klasy po upojeniu alkoholowym przespał się z dziewczyną, o której mówił poprzednio, że nie tknąłby jej nawet kijem Faceci czasem sami nie zdają sobie sprawy z niektórych spraw
  13. ale jak jest chętna to przecież się wtedy podoba
  14. Eee... A mi się zawsze wydawało, że każdy facet poleci na każdą kobietę, która tylko będzie chętna. Wydawało mi się?
  15. Oczywiście, że ma. W końcu problemy z pamięcią i koncentracją są często wymieniane jako jedna z cech charakterystycznych depresji.
  16. Czyli miałabym przejść na rozumowanie typu "Jeśli wystawię swoje miękkie części na szpikulce, to nic mi nie grozi" Ciekawe czy psycholog, który w ten sposób radzi, poniósłby jakiekolwiek koszty za ewentualne straty moralne pacjenta, czy też chociaż wziąłby na siebie odpowiedzialność.
  17. abrakadabra xx, i właśnie może przez to, że masz porównanie, problem wydaje Ci się większy. Nic nie dzieje się bez przyczyn, których może być wiele. Jedną z nich może być depresja.
  18. To już wolę przyjmować postawę uległą. Wolałabym już chyba zostać zadotykaną na śmierć niż przyznać się wszystkim w koło, że mam jakieś lęki czy też nie radzę sobie z czymś z czym radzą sobie wszyscy wokół
  19. abrakadabra xx, ego, uważam, że obydwoje przesadzacie. Może i macie czasem zawiechę czy też momenty odmóżdżenia ale w końcu udaje wam się jednak sklecić sensowne zdania. Co mają więc mówić osoby, które nawet pomimo chęci, nie posiadają tej umiejętności? Chociaż w sumie oni bardzo często uważają się za alfę i omegę Ktoś kiedyś powiedział (oczywiście nie pamiętam kto ) że gdyby głupek zdał sobie sprawę, że jest głupkiem, to automatycznie przestałby nim być Jesteśmy tylko ludźmi. Każdy czasem ma jakieś intelektualne niedomogi. Nie ma stety/niestety mózgowych ideałów, a gdyby były to również nie miałyby kolorowo żyć z całą resztą debili ego, dlaczego wyleciałaś ze studiów?
  20. Dlatego też na wszelki wypadek założyłam ten temat w tym dziale, jednak muszę przyznać, że szczerze wątpię aby w każdym wypadku istniała przyczyna zaburzeniowa. Ludzie są różni i niektórzy mają większe bariery, często potrzebują więcej przestrzeni prywatnej. Mój facet faktycznie nie jest z tego powodu zadowolony ale chyba już się przyzwyczaił... Dzielenie się opłatkiem to chyba mój najgorszy koszmar A jeśli jest się ekstrawertykiem? Heh, również na to pozwalam ale mam ku temu powody. Po pierwsze to gdybym zachowała się asertywnie to pewnie cała impreza byłaby już spieprzona, powstałoby spięcie, ludzie faktycznie patrzyliby jak na czubka przez co nie wiedzieliby jak się zachować itd, a tak kiedy na to pozwolę to mam pół minuty bólu, ale później wszystko wraca do normy i życie toczy się dalej jakby nigdy nic. Po drugie to nie chciałabym aby inni dowiedzieli się o moich słabościach, mogłoby to wyjść na moją niekorzyść. Mnie tam dotyk nie brzydzi ale zwyczajnie tego nie lubię. Nie wiem dlaczego... Może dlatego bo nie wiem jak mam się zachowywać? Podobnie nie lubię kiedy ktoś mnie zaczyna przyjacielsko obejmować, mam wtedy wrażenie, że jestem sztywna jak kołek i że wszyscy to zauważają, że widzą moją niepewność. Mam podobnie, ale nie wiem czy to nie jest już jakaś amnezja. Czasem oprócz twarzy widzę również imię i nazwisko ale nadal nie kojarzę znajomych. Czasem widzę twarz i wiem, że skądś daną osobę znam jednak nic mi nie świta. Bywa również, że ktoś mnie zaczepia a ja mam również wrażenie, że widzę daną osobę pierwszy raz na oczy. Hah, podobnie było z moim facetem. Oczywiście mam tu na myśli nasze same początki. Chociaż znałam go już wcześniej to nie poznałam go kiedy spotkaliśmy się przypadkowo na imprezie. Myślałam, że to taka tania bajera Szczerze się zdziwiłam kiedy się okazało, że jednak mnie nie wkręca On również nie specjalnie ma pamięć do twarzy (ale się do tego nie przyznaje) i wypracował sobie inną technikę. Czy kogoś zna czy nie, mówi na wszelki wypadek "cześć" czy też podaje rękę do wszystkich I jeszcze jedno, w pracy to nawet nie staram się zapamiętywać niektórych osób. Mamy tam przemiał osób do przeszkolenia, ciągle się zmieniają. Mylę ich. Czasem nawet już na drugi dzień nie poznaję osoby, nawet jeśli poświęciłam jej więcej uwagi.
  21. Ja to chyba mam wrodzone. Moja mama opowiadała, że jak byłam niemowlakiem i ktoś mnie pocałował to automatycznie się wycierałam Poza tym nie pamiętam za bardzo czy w moim dzieciństwie była okazywana mi czułość... Tzn ze strony ojca czy braci pewnie nie, ale chyba moja mama mi ją okazywała...
  22. Nie wiem czy moja pamięć się pogorszyła czy też zawsze była w takim stanie (nie pamiętam ) Jednak w moim przypadku jest ona wybiórcza. Niektóre rzeczy wbijają mi się do głowy na amen, niektóre ulatują zanim zdążą wlecieć. Gorsze jest chyba jednak moje roztrzepanie... Przez cały czas gubię drobne przedmioty. Kiedy w pracy giną jakieś klucze czy inne drobiazgi, to wszyscy wiedzą, że to ja je gdzieś posiałam. Mam głowę w chmurach, czasem nie potrafię się skupić na czymś co robię. Jeśli dana czynność jest monotonna to odlatuję w siną dal.
  23. Evia

    Nasze sny

    To właśnie chyba musi świadczyć o totalnym zryciu mojej psychiki Tym bardziej, że nawet tego jakoś specjalnie nie zapamiętałam A w tym śnie to nie zawsze byłam opanowana, bywałam wściekła, dochodziło przecież do rękoczynów Najwięcej jednak emocji wywołała u mnie scena z kotkiem, pewnie też dlatego się obudziłam.
  24. Evia

    Nasze sny

    To by na pewno rozwiązywało Twoją sytuację, która zapewne wynika z niepokojenia się o daną osobę, a sny są jedynie obrazem tych obaw. Jednak jeśli nie masz możliwości dowiedzieć się co się z nią dzieje, to najlepiej się łapać innych sposobów.
  25. Evia

    Nasze sny

    Purpurowy, to może nie próbuj się budzić, po prostu jeśli zauważysz, że to sen, to powiedz do siebie, że to nie dzieje się naprawdę, więc nie ma się czym przejmować. Ewentualnie można spróbować zmienić bieg tego snu, ale to jest chyba dosyć trudne... Chociaż wielokrotnie się spostrzegłam w snach, że nie jest to realne, to kontrolowanie jego przebiegu zdarzało mi się stosunkowo rzadko... Jednak racjonalizacja typu "to nie dzieje się naprawdę" chyba zawsze działała.
×