-
Postów
11 568 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
wuj dobra rada, ja za swoją terapię nie płaciłam i nie płacę ani grosza, a moja terapeutka jest licencjonowanym terapeutą behawioralno poznawczym .... Mam opisywać terapię, żeby ktoś uwierzył? Dla mnie piękne jest to, że dzięki niej od roku czuję się dobrze, nie biorę żadnych leków.... choć były nawroty umiem sobie z nimi poradzić.... leki nigdy tak nie działały ....... to jak to nazwać? Do sądu?
-
Poza tym nikt nigdzie nie napisał, że terapia pomoże zawsze i każdemu - bo w przypadku leków są badania, testy, wytyczne sztywne normy .... natomiast ciężko jest zbadać rezultaty terapii to na tyle proces indywidualny, że nie da się go aż tak dokładnie zbadać. Terapeuta może być świetny ale jak się nie dogada z pacjentem to wyjdzie z tego kupa, jeśli pacjent nie będzie chciał się wyleczyć, nie będzie pracował będzie wielkie nic, jeśli terapeuta będzie do dupy - to samo. Natomiast przy braniu leków fajna jest bierność, łykasz proszka i czekasz...... Każdy inaczej zareaguje na terapię w innym nurcie ........ Michuj, piszesz że takich ludzi jest mniejszość.....mylisz się: traumy z dzieciństwa, zespoły pourazowe, po wypadkach, po gwałtach, po molestowaniu, po biciu, bulimia, anoreksja, zaburzenia osobowości ....... to nie jest taka mniejszość..... Nie podejmuję nawet tematu akupunktury bo uważasz ją za mega zabawną...
-
Bo takich specjalistów jest znikoma ilość, żeby być licencjonowanym terapeutą trzeba dużo lat studiów, praktyki ....o psychiatrii nie wspominam, rzadko kto się na to decyduje....... poza tym, to chyba logiczne, że terapeuta zrobi wszystko żeby uniknąć podania leków - po co pchać niepotrzebną chemię a poza tym "trzeźwa" terapia jest bardziej skuteczna ....... co nie znaczy, że terapeuci nie wysyłają po leki. Tak samo często psychiatrzy wysyłają na terapię i nie chcą przepisywać leków - przynajmniej ja miałam szczęście takiego psychiatrę spotkać.
-
sebastian86, rozumiem, że problemy hormonalne i z tarczycą są wykluczone?
-
Jaki inny sposób na wyleczenie niż psychoterapia mają ludzie chorzy na zaburzenia odżywiania? Na stres pourazowy?
-
Znam takie przypadki .....racja racja....
-
Bzdura ... znam wiele par które powiązały się w tym wieku i są ze sobą już po 10 lat, śluby biorą więc nie zakładałabym, że się skończy. No ale generalnie zgadzam się, taplasz się w szambie na własne życzenie, zerwij z nią kontakt, z nim też, znajdź sobie hobby, poodnawiaj stare znajomości, bo sam sobie robisz kuku..... albo jak pisałam, skończ z tym swataniem bo tylko po dupie dostaniesz i walcz o dziewczynę.....
-
Chłopaku .... albo przestań się w tym babrać wbijając sobie sam szpilę w serce albo zacznij o nią walczyć ....................
-
Potwierdzam, też takowe miałam jak brałam stilnox .... mało przyjemna sprawa.
-
To raczej dobra rada, logiczna i naturalna patrząc na sytuację gospodarczą w naszym kraju, na rosnące bezrobocie, podwyżki, ujemny przyrost naturalny, PKB, politykę socjalną państwa, opiekę medyczną itd itd ....... Chyba na wschodzie .....bo nie słyszałam, żeby gdzieś na zachodzie była taka kumulacja wyjątkowo uprzykrzających życie "rzeczy" - wymieniłam je wyżej....
-
clone, wiadomo? To o co chodzi? Bo dla mnie to jest temat zupełnie do kosza.....
-
Michuj, 50 opakowań to sporo, bardzo dużo jak złapią bez zaświadczenia to może być dużo smrodu że masz zamiar handlować lekami między innymi psychoaktywnymi ..... W samolocie, w rejestrowanym tak nie trzepią, ja zawsze mam dużo leków, i tych na receptę i tych bez, nie przyczepili się nigdy .... ale 10 opakowań różnych leków to nie 50
-
zaqzax, jeszcze jakieś rozkazy mistrzu?
-
Thazek, ale Ty cały czas piszesz o autobusie? Bo na lotnisku w podręcznym by nie przeszło.....
-
Z tego co wiem wolno mieć dwa wagony na osobę....więc kilka paczek nie stanowi problemu
-
usuń natychmiast link z podpisu Skończyłam dyskusję z tobą, szkoda mi na to czasu.
-
Nonono uważaj, bo jak nie masz papierów, że to twoje to jest mało legalne, ksero recept to możesz sobie wywalić do kosza - potrzebne jest specjalne zaświadczenie od lekarza. Na lotnisku mógłbyś mieć kuku, kontrola jest dość ostra, natomiast nie wiem jak to wygląda w przypadku autobusów.
-
Nikt nic takiego nie pisał i nie mówił, że to zadziała. Szczekać możesz Ty, a i twoje posty kompletnie nic nie wnoszą więc daruj sobie ich pisanie, bo twoje posty nie podobają się nawet moderacji Skończ już to obrażanie, to wymądrzanie się bo alfą i omegą nie jesteś jak nikt tutaj ..............po kiego ta agresja, nie umiesz się odzywać z kulturą, zacząłeś pyskówkę a teraz udajesz, że zostałeś sprowokowany, po co to w ogóle. ps. natychmiast usuń link z podpisu jeśli tego nie zrobisz otrzymasz ostrzeżenie
-
6 dni to malutko, a co z tym zwiększaniem dawki? Co powiedział psychiatra w związku z tym? Pierwsze działanie leku to około 4 tygodnie od osiągnięcia dawki terapeutycznej czyli minimum 20mg. Musisz uzbroić się w cierpliwość, ja bardzo źle reaguję na wchodzenie na fluoksetynę, trwało to u mnie około 2-3 tygodnie później już było coraz lepiej.
-
Ja bym tego nie brała absolutnie w podręczny, jeśli już to w rejestrowany i przy takiej ilości leków po pierwsze wzięłabym zaświadczenie od lekarza, i zadzwoniła na lotnisko dowiedzieć się jakie przepisy obowiązują w tym temacie.
-
zaqzax, a tekst ci co tylko widzą rozwiązanie w terapi to zarozumiałe głąby i tyle to jest jakiś racjonalny argument? Ja obrażam? Ja się pytam o alternatywy w takim samym prześmiewczym tonie w jakim on zwraca się do "nas" ......a moderator rozumiem ma być zdehumanizowanym, znieczulonym botem?
-
polakita, wszędzie jest coś do zobaczenia tylko trzeba chcieć i jechać tam z takim planem
-
sebastian86, a może to przez leki? Może to ich skutek uboczny? Próbowałeś tych leków bez recepty typu "perspiblock" ? Albo leków ziołowych "na szałwii" albo kąpielach z naparu szałwii? Może coś homeopatycznego? Ta nad-potliwość to tak generalna na całym ciele czy konkretnie coś? Bo świetny jest antyperspirant leczniczy Antidral - stopy, dłonie, pachy - faktycznie działa.
-
Ożesz ....... co za zarozumiały głąb ze mnie .... a twoim zdaniem co? Leki? Żreć do końca życia? Nie próbować niczego innego? Czy może pogodzić się z tym i w przypadku FS nie wychodzić z domu ? Bo już się zagubiłam.......