Skocz do zawartości
Nerwica.com

linka

Legenda Forum
  • Postów

    11 621
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez linka

  1. Ja chodzę na NFZ chodziłam znaczy się, ponad rok czasu, raz w tygodniu, właśnie do licencjonowanej terapeutki behawioralno-poznawczej, jest wymieniona w tym pierwszym linku danym przez Badziak,
  2. Buka94, mój chłopak ma 28 lat i też ma taki problem .... a próbowałeś takich specjalnych preparatów - bezbarwne, bez połysku, nie widać ich jak się nimi pomaluje paznokcie, a strasznie strasznie gorzkie i jak się sięga do ust to momentalnie odrzuca..... albo możesz też zakupić sobie dobry pilniczek i codziennie opiłowywać maksymalnie, tak zeby nie było czego obgryzać.....a tak poza tym to wstrętny nałóg, bo zwykle wykonywany nieświadomie ....i ciężko się odzwyczaić.....
  3. psyche., no tak, nie o to chodzi bo ja też uważam to za fajny temat do pożartowania , szczególnie, ze u nas na forum zwykle panuje atmosfera śmiertelnej powagi ........ nie bardzo wiem jakiej rady BladzacyAniolek, od nas oczekujesz...nikt ci nie powie rób to albo nie rób tego ...... nie jesteś uzależniona, wiec nie poradzimy ci żebyś szła do seksuologa...
  4. _asia_, ma rację, bo taki "zwykły psycholog" to jeszcze potrafi wpędzić bardziej w bagno....
  5. BladzacyAniolek, no przykro nam.......... jak widać dla większości osób jest to temat zabawny......
  6. Eee ja bym poszła, a w nocy ognisko Tylko nie na balkonie...i zadymić pół osiedla...no chyba że elektryczny, ale z takiego to nie ma radochy
  7. Shadowmere, i jeszcze "it's never Lupus" No a tak poważnie, nawet jeśli da się w większości przypadków dojść do siebie bez leków, załóżmy, ze tak, to w międzyczasie następuje somatyzacja która, nie uniemożliwia ale znacznie utrudnia codzienną egzystencję......mdłości, wymioty, bóle zamostkowe, trzęsące się dłonie, brak apetytu, bezsenność czy też całkowita "śpiączka" - pewnie, da się to ogarnąć terapią ( sama o tym dobrze wiem) co z tego jak ja musiałam iść na uczelnię a ktoś inny musi iść do pracy a ktoś inny ma na głowie dom i dwójkę dzieci - a nie jest w stanie wyjść do sklepu ...... czy wtedy branie leków to okazanie słabości? Czy jestem idiotką, słabym okazem? Bo nie chcę zrujnować sobie do końca życia, bo przez chorobę ucierpiał mój związek, moje kontakty ze znajomymi, z rodzicami - chcę żeby studia jakoś przeszły - więc sięgam po leki, po 2-3 tygodniach zaczynam czuć się lepiej, po 2-3 miesiącach w końcu jak człowiek i w tym momencie zaczynam terapię, po pewnym czasie leki odstawiam , objawy somatyczne - dużo mniejsze ( dzięki rozpoczętej wcześniej terapii) wracają i już bez lekarstw, z pomocą dobrej terapeutki przepracowujemy je......... i nie wydaje mi się, żeby ten rok czy dwa lata brania leków jakoś negatywnie na mnie wpłynęły, za to gwarantuję sobie, ze gdybym ich nie brała mogłabym zawalić studia a tego bym nie chciała, chorobę też odczułby mój organizm....
  8. Od tego jest priv. ale rozumiem, że masz parcie i wszyscy muszą wiedzieć co o mnie myślisz...w temacie o masturbacji
  9. Sean1, ano potrafi ...... i dla wierzących katolików to jest problem...i to do tego problem bez rozwiązania...
  10. Thazek, jeśli chcesz to przywrócimy któryś z twoich wątków i pośmiejemy się razem, co Ty na to?
  11. To prawda i wcale się nie ma co dziwić, ze tyle młodych osób ucieka z kościoła....być może gdyby, choć kończyli jakieś kursy psychologiczne, jakieś treningi z efektywnego porozumiewania się ...może byłoby łatwiej....
  12. Shadowmere, no to zależy chyba u jakiego....ja u swojego dostałam leki bo o nie poprosiłam, ale najpierw wysłał mnie na terapie ...a benzo dostałam po baaardzo długim proszeniu się .....
  13. BladzacyAniolek, tylko fajnie by było gdyby za tą krytyką szły rady jak sobie z tym poradzić, jakieś słowa otuchy, motywacji.....bo sama krytyka tylko dobija....
  14. Dariusz_wawa, usunęłam, bo nie chce mi się dyskutować i nie mam zamiaru się tłumaczyć, easy, wolno mi pisać do innych moderatorów, nawet jeśłi robię offtop...poza tym to dla mnie szukanie dziury w całym ....EOT. Chcesz się tak bawić proszę bardzo - od kilku postów uprawiasz offtop - i sobie sam uwagi nie zwracasz? BladzacyAniolek, co do bluzgów w postach, nikt na to uwagi nie zwraca ani moderatorzy ani użytkownicy, oczywiście jeśli dojdzie do zgłoszenia postu zostanie on rozpatrzony. Nie musisz się już też uważać za jedyna którą się zmusza do przestrzegania regulaminu - bo już kilka osób wcześniej musiało zmienić swoje podpisy z różnych względów - między innymi musieli pousuwać bluzgi.
  15. No ale takie jest jego zadanie - ma potępiać grzeszników....ale jego zadaniem też powinno być nawracanie i tłumaczenie, a taki cham faktycznie ani nic nie pomoże a może tylko zdołować..
  16. BladzacyAniolek, Nie wiem, czy wszyscy w każdym poście bluzgają, natomiast twój podpis pod każdym twoim postem jest taki sam. Jeśli łaska to go zmień mówię to jako moderator. W podpisach nie używamy bluzgów...to kwestia kultury......sprawia ci to aż taki problem??
  17. BladzacyAniolek, ale nie ma rozwiązania tego problemu..... tak jak pisałam, albo przestaniesz to robić i ewentualnie odbije się to na twoim zdrowiu - ale będziesz fair w stosunku do kościoła, albo będziesz to robić - i będziesz żyć w grzechu. To twoja decyzja .... nie ma innej opcji.....
  18. dominika92, Noo i o to mi chodzi Bo przez zaburzenia emocjonalne ( które zwykle są wynikiem niefajnych przeżyć przez poprzednie lata) człowiek szybko dorasta...... z jednej strony to fajnie, ale z drugiej, też bym chciała mieć takie problemy czasami jak moi rówieśnicy
  19. Ja cię nie traktuję z góry, ale chyba to logiczne że jak jestem ileś lat starsza to mam większe doświadczenie..... No i tak, jak pisałam, piszę ogólnie, generalizuję, ja dalej uważam swoje, w wieku lat 17 nie ma miejsca na poważne związki, bo człowiek jest jeszcze na tyle niedojrzały emocjonalnie że nie jest moim zdaniem gotowy na to czym jest "dorosły związek dwóch osób" . Każdy przecież może mieć swoje zdanie na ten temat Żeby było jasne piszę o zdrowych, 17 latkach, bez fobii społecznych i problemów emocjonalnych, w normalnych zwykłych związkach - nie mających nic wspólnego z uzależnieniem się od drugiej osoby.
  20. słowik, radzę jednak wrócić do szkoły średniej i poza znajomością ze słownikiem - nauczyć się czytać ze zrozumieniem......odpisałeś w ten sposób dziewczynie ...
  21. Eve, a to w wieku 17 lat już trzeba mieć mega doświadczenie?? Po co? Na to jest caaałe życie - a naście lat ma się raz - nie ma się czego wstydzić, nie ma powodu żeby czuć się gorzej .......to przyjdzie samo, niezależnie od tego czy będziesz o to zabiegać czy nie... jak trafisz na odpowiedniego faceta to fakt czy masz doświadczenie czy nie nie będzie ważny dominika92, no cóż może z wiekiem ci się zmieni podejście, mi się zmieniło. Pewnie, ze nie jestem wiele starsza - ale jestem w związku ciut dłużej niż Ty i otaczają mnie też osoby które są od dłuższego czasu w stałych związkach, po prostu, z wiekiem się dorasta i dojrzewa do pewnych rzeczy ........ kiedy człowiek zaczyna być niezależny, kiedy pojawiają się problemy, gdy pojawiają się zobowiązania, dzieci.......
  22. Pomijając fakt, że 3 miesiące to naprawdę króciutki okres czasu........od odstawienia leków a Lili-ana zachowuje się, nie brała ich co najmniej 20 lat i przez cały ten okres świetnie się czuła, troszkę pokory ... to ja dłużej nie biorę leków.....
  23. dominika92, nie, nie można moim zdaniem- on może później przerodzić się w dojrzały i poważny związek - ale w wieku lat 17 to się ma fiu bździu w głowie w większosci i niestety ale jeszcze się pewnych rzeczy nie dostrzega, ma się inne priorytety - oczywiście to jest generalizowanie - ale dla mnie 16 - 17 lat to dzieciaki i zabawa w związek ( choć sama już w tym wieku miałam chłopaka). Z perspektywy czasu tak to wygląda....
  24. Masz dopiero 17 lat ...... takie są prawa młodości....może to faza przejściowa, wraz z nabieraniem doświadczenia życiowego nabierzesz i mądrości "związkowej" - bo o jakim "poważnym" związku można mówić w wieku 17 lat. Zajmij się nauką, hobby, spotkaniami ze znajomymi, skąd u ciebie takie parcie na związek ?
  25. _asia_, zdrowe podejście....bardzo zdrowe! Mnie zawsze zadziwiali ludzie, którym się wydawało, że poznali kogoś przez internet, poznali tak prawdziwie ....i wydaje im się, ze to przyjaciele, itd. - nie ma przyjaźni w sieci, nie ma poznawania się..... - to tylko znajomi, pewnie, że czasem są zbawieniem...ale do realnej przyjaźni to jak dzień do nocy. _asia_, trzymaj się, wierzę w ciebie, będzie dobrze, pamiętaj że jestem wartościową dziewczyną, zasługującą na szacunek i poważne traktowanie, nie daj się otumanić. Trzymam kciuki żeby wszystko poszło po twojej myśli
×