-
Postów
11 568 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Dla mnie luksus to coś co pozwala MI czuć się lepiej, oderwać się od rzeczywistości, od obowiązków, odprężyć, zrelaksować...... nie dorabiam do tego ideologii. No i wybacz, ale na mem zamiaru odmawiać sobie wszystkiego tylko dlatego że w Afryce ludzie nie mają wody - pomagam jak mogę, wpłacam kasę na fundacje i organizacje - ale nie poświęcę temu całego swojego życia. Być może gdybyś miał więcej pieniędzy patrzyłbyś na te sprawy inaczej :) No tak, ja też to spotkałam - ale jest jeszcze trzecia grupa ludzi - jak ja - tak wybieram oferty że zazwyczaj nie mam na co narzekać i staram się zawsze znaleźć pozytywy, ludzi tego typu jest całkiem sporo....
-
NoOneLivesForever, no jak to czego? Ty w ogóle czytałeś biblię? Bóg nie jest od spełniania twoich materialnych zachcianek - proście O ŁASKĘ a ją dostaniecie, proście o BOSKĄ MIŁOŚĆ a ją dostaniecie....... Sekret polega na zupełnie czymś innym - nie służysz nikomu, to co się dzieje zawdzięczasz tylko sobie, to Ty kształtujesz swoją teraźniejszość i wszystko zależy od ciebie. Natomiast wiara w Boga opiera się też w wierze w boski plan - żeby skały srały( że tak się brzydko wyrażę), stanie się z tobą to co zaplanował ci bóg niezależnie czy będziesz prosił czy nie, wszystko zależy od niego a nie od ciebie...itd itd..... Dla mnie to ogromna różnica......
-
[ANKIETA ] Czy będąc w związku spotykasz się z innymi?
linka odpowiedział(a) na Myopic temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Myopic, śmiertelniczka nigdzie nie napisała że takich spotkań nie toleruje - po prostu ( jak większość ludzi w związkach) nie musi w ogóle takich kwestii poruszać.... bo jak można w związku czegoś "zabronić" drugiej osobie? -
NoOneLivesForever, tyle, ze w wierze w boga nie masz prawa myśleć "ja chcę, ja chcę, ja dostanę" nie masz prawa też być czegokolwiek pewnym....... no nie wiem, pewnie sekret dla każdego jest czym innym, ja to odbieram troszkę inaczej nią Ty
-
Eee nie, to nie sekret ..... ja przynajmniej zrozumiałam to zupełnie inaczej :)
-
Jak się wyleczyć z nn raz na zawsze??????????????????
linka odpowiedział(a) na temat w Nerwica natręctw
Iść na terapię i ewentualnie brać leki :) -
Moim zdaniem nie Próbowałeś kiedyś?
-
NoOneLivesForever, komentarze z filmwebu to sobie można o kant dupki potłuc mój drogi, nie są żadnym wyznacznikiem....niczego. Nie chodzi o "nakręcanie się" ale o podejście z dystansem do tego typu spraw....... ja też (jeszcze) nie wierzę że jak będę mocno myśleć o tym, ze wygram w totolotka to wygram, choć w niego nie gram - ale jestem przekonana że pozytywne nastawienie dobrze nam robi i dostajemy wtedy od życia miłe rzeczy, lepiej nam się żyje itd.... ona fajnie wyjaśnia jakie występują zależności między tym o czym myślimy a tym co robimy..... moim zdaniem bardzo fajna i całkiem do rzeczy książeczka
-
[ANKIETA ] Czy będąc w związku spotykasz się z innymi?
linka odpowiedział(a) na Myopic temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Grochem o ścianę....... -
[ANKIETA ] Czy będąc w związku spotykasz się z innymi?
linka odpowiedział(a) na Myopic temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Myopic, a Ty cały czas zakładasz, że wszystkie osoby wypowiadające się w tym wątku to banda idiotów nie potrafiąca cię zrozumieć, już 25 raz każesz komuś coś czytać i czytać i czytać. To może teraz Ty przeczytaj jeszcze raz, i jeszcze i jeszcze raz - bo jak widać to nie My mamy problem ze zrozumiem tylko Ty masz problem z wysłowieniem się. -
człowiek nerwica, cicho Pochwalę sie, moja znajoma ma sklep z biżuterią, http://www.fantazyjne.pl/ - i ceny baardzo przystępne, dziś sobie zamówiłam u niem rzemykową bransoletkę i dwa koraliki modułowe : Swoją drogą Rosemary robi też przepiękną biżuterię ślubną ...... http://www.rosemary-manufacture.com/bizuteria-slubna/ Popłynęłam prywatą
-
shinobi, najpierw należy zająć się własną psychika i doprowadzić do pionu. Liczenie na to że wielka miłość wszystko zmieni i wyleczy przy okazji jest złudne....... najpierw trzeba pokochać siebie, bo jeśli ja sama się nie pokocham to jak mam zachęcić tą drugą osobę żeby pokochał mnie ?
-
psyche., pewnie, pomijając fakt, że taki pan się nastawia, ze skoro to seks z "profesjonalistką" to wszystko będzie wyglądać jak w filmie xxx ....a tu niestety, pierwsze stosunki tak nie wyglądają ( żadne chyba tak nie wyglądają ) no i jak coś nie pójdzie dobrze - co się zdarza - to w normalnym związku ma się zawsze oparcie w tej drugiej osobie i próbuje się dalej, a po wizycie w burdlu z takim problemem zostaje się samemu...a chęci na kolejną próbę BRAK.
-
I to jest chyba najlepsza porada w tym temacie! Brawo, a nie jakieś dywagacje typu: czym się różni pipka od ręki. )) No brawo , już jeden tu taki był, dostał tą jakże genialną poradę ( idź na dziwki - lekarstwem na wszystko ), poszedł, i co? Okazało się, ze po fakcie było jeszcze gorzej niż przed......
-
Sorrow, a byłeś kiedyś ze znajomymi, tam gdzie chciałeś? :)
-
marcja, no tak ale tułać się po np. po jakichś wyspach kanaryjskich.....albo po Egipcie ?? Nierealne. Nie stać mnie na Tajlandię, poczekam aż będzie mnie stać - a nie pojadę spać w krzakach.....no przykro mi ... Owszem mieć kasę, mieć plecak i ruszyć na wycieczkę - super - tylko ja mam taki charakter że muszę mieć wszystko wcześniej choć po trosze zaplanowane, jadąc na taki trip musiałabym być pewna, że np. mam wystarczająco dużo kasy, żeby zapłacić za nocleg, mieć co jeść, mieć porządne ubezpieczenie ......... wiola173, może i tak, ale ja jadąc na wakacje lubię wiedzieć, że nie będę musiała sobie odmówić np. posiłku w restauracji, nie po to jadę na wakacje, żeby np. stać przy garach. Nie chcę się martwić....ale to chyba faktycznie zależy kto jak lubi spędzać wakacje. Bo nie uważam za gorsze tego, że ktoś uwielbia przez tydzień czasu wylegiwać się na słońcu, na plaży, przy basenie i popijać drinki i tak jedzie też pozwiedzać, ale nie koniecznie jest to dla niego najważniejsze..... ludzie naprawdę ciężko pracują i jadą na wakacje właśnie po to żeby się wyspać, wypocząć wyleżeć...... jak ktoś pracuje po 12h dziennie to zwykle bieganie po mieście nie jest ulubionym sposobem spędzania czasu. Co do faceta. Ważne to jest żeby miał CZYSTE ubrania+ buty, ładnie pachniał ( a czym? co za różnica i tak nie rozpoznaję ), zadbane zęby - a czy to musi być markowe itd....... nie A tego to nie wiem, bo od kiedy cię znam nie słyszałam z twoich ust ani razu pozytywnego podejścia...... Ja ostatnio uwierzyłam, że nasze myśli przekładają się na rzeczywistość, mają siłę sprawczą...........
-
Nawet nie wiesz jak wiele tracisz. 90% dobrego co mnie w życiu spotkało to dzięki wyjazdom i akceptacji każdych warunków bytowych, transportowych itp. Gdybym podwyższył sobie standard to nie zobaczyłbym tego 10% nawet gdybym tyrał po 16 godzin dziennie. Na takich wyjazdach czuję, że żyję, a pojadę z wycieczką to ch..j. I nikt mi tego, kuźwa, nie odbierze do końca życia. Po raz kolejny, nie, nic nie tracę..... No i spoko, dla mnie spanie po krzakach, mycie się w macdonaldzie jest uwłaczające i pracuję na to, żeby przez te kilkanaście dni poczuć choć odrobinę luksusu - a jak chcę zwiedzać - to zwiedzam, nikt mi tego nie zakazuje....... -- Pn mar 28, 2011 10:27 pm -- człowiek nerwica, przeczytaj sobie "Sekret" Rhondy Byrne - z takim podejściem jak masz w tej chwili, zapewne nie będziesz zarabiał....
-
Hyhy no ja też nie potrafię z tego zrezygnować....znaczy wiadomo, jak są cięższe czasy to się kupuje piwko w sklepie i idzie w teren na ognisko....ale jak kasa jest to bar+ 2 drinki+ jakieś jedzonko ....i 100 zł poszło...... Aczkolwiek, ja jestem człowiek - podróżnik i jestem w stanie odmówić sobie wszystkiego jeśli zbieram kasę na wyjazd....lub buty.....albo bieliznę.....
-
Ale byłby to dla ciebie taki "wysiłek" gdybyś mogła sobie na nie pozwolić? Nie chciałabyś na nie jechać?
-
Pinkii, a próbowałaś kiedyś dokładnie napisać ile na co wydajesz....czasem jak się ma to przed oczami to się doznaje szoku ( z własnego przykładu).
-
Madzialenka, antybiotyki chyba nie....ale choroba ( nawet zwykła grypa) na którą bierzesz te antybiotyki pewnie tak.
-
U mnie była też zajebista sytuacja - mama bezrobotna - już bez prawa do zasiłku, ja w podstawówce, moja siostra wybierała się właśnie na studia ( brała kredyt studencki) - i tylko ojciec pracował ...... ubrania po siostrze albo z lumpeksu, wakacje na wsi - albo do sanatorium , żadnych wycieczek szkolnych, czasem wyjazd do teatru, choć zawsze było co jeść - było biednie. Przeżyłam - a tamte wakacje wspominam jako jedne z lepszych w moim życiu ....... ale ........ zawsze chciałam nauczyć się grać na jakimś instrumencie - nie realne, chciałam iść na jakieś sztuki walk - odpada, chciałam tańczyć - niestety......chciałam nauczyć się jeździć na nartach - nic z tego, nie było żadnego wychodzenia do kina, szkoda mi tego....bardzo i jak podziwiam moją matulę, ze jakoś dawąła radę, to nie jej wina. Ja nie chciałabym tak żyć.
-
A mnie wkurza taki pogardliwy ton .... Piszesz tak jakbyś czuł się "bogatszy wewnętrznie" tylko przez to, że radzisz sobie bez kasy ....... - fajnie, plus dla ciebie..... ale nie wszyscy mają takie ambicje...... Denerwują was ludzie którzy mają pieniądze? Co w tym takiego poniżającego?? Że zapieprzam 3 miesiące wakacji po to, żeby było mnie stać na samolot i żeby grzać dupę na Costa Brava .....??? No jaka ja jestem straszna..... Wybacz ale ja nie mam zamiaru spędzać wakacji jak bezdomna osoba...nie będę spała w krzakach i myła się nie-wiadomo gdzie - czy coś przez to w życiu tracę - bardzo wątpię!
-
paradoksy, ja na swoje zachcianki zarabiałam sama - nikt mi na wakacje nie dawał - ale zawsze, co roku gdzieś jechałam - jak byłam mniejsza i nie było kasy - to do cioci na wieś....a na zagraniczne wycieczki zaczęłam wyjeżdżać jak zarobiłam sama...... I Ty też chciałabyś tak całe życie ciułać? Chciałabyś odmawiać swoim dzieciom tego samego? Pewnie, ze da się przeżyć pewnie i za 2 tysiące, ale odmawiać sobie co drugiej rzeczy.... wyjazd wakacyjny to nie jet FANABERIA........ Dla mnie wakacyjny wyjazd to nic "nienormalnego" - mam nadzieję, że kiedyś, moje dzieci będą uznawały to za coroczny punkt programu
-
paradoksy, no tak, ale co złego jest w zdrowym materializmie? Ja nie mówię o takim całościowym ukierunkowaniu życia na zarabianie.... Jedna osoba pojedzie na wakacje na pobliski camping, jedna nie pojedzie nigdzie a jeszcze inna chce jechać do Afryki i z tego powodu będzie wyrabiać nadgodziny - i każdy będzie z tego powodu zadowolona i nikt od nikogo nie jest gorszy. Co złego jest w chęci posiadania więcej, w chęci lepszego życia - dla mnie to naturalne..... Nie potrzeba mi wielkiego domu ....ale nie chciałabym mieć dylematu - czy wymienić pralkę która się popsuła czy pojechać na wakacje.....czy kupić leki - czy jakieś buty bo nie mam w czym chodzić.....