cyklopka
Użytkownik-
Postów
8 782 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cyklopka
-
Czy to obłuda? Jestem szczera wobec siebie, że szukam pracy w dużej firmie, żeby być niezależna finansowo, natomiast nie odpowiadają mi, że sposób bycia, reakcje, mają być według jednego klucza. Pracodawca to wyczuwa i ja wypadam jak cielę. Jeśli chodzi o zainteresowania, pasje, priorytety, to ja i moi niby-rówieśnicy równi wykształceniem (ale w delikatnie innych dziedzinach), jesteśmy jakby odgrodzeni dużą kopułką z plastiku. Nie wlezę tam do nich. Dla mnie prawdziwi ludzie to tacy, których interesuje coś poza pracą/studiami/imprezkami. Jest tyle fajnych rzeczy, o których można pogadać: stare polskie komedie, Gwiezdne Wojny, ukraińska muzyka ludowa, leki przeciwdepresyjne... A oni tylko praca/studia/imprezki.
-
No bo dużo dzisiaj napisałam, bo ciężki dzień, to może być chaos. Czuję się gorsza od ludzi, którzy dużo pracują i mają dużo znajomych. Z drugiej strony wydają mi się nudni i nieprawdziwi.
-
zamurowało geek niesprawiedliwie A co? Jakaś strategia jest do tego?
-
ile płacicie za prywatną sesję psychoterapii
cyklopka odpowiedział(a) na joasik01 temat w Psychoterapia
Też mnie trzepie na myśl, że bym zaczęła chodzić regularnie i by mnie kasowano co tydzień. Ale jak będzie trzeba, to po prostu ruszę kasę ze spadku, w dzieciństwie nie byłam diagnozowana i leczona, to może teraz już przyszła pora. Raz się żyje, raz wariuje. Jakoś tak. I tak to tańsze niż samodzielne płacenie zusu. -
Kiedyś czytałam o tym, jak kolejność urodzenia wpływa na relacje w związkach, jak manifestujemy swoje potrzeby. Miało to sens, ale oczywiście przy założeniu, że starsze rodzeństwo opiekuje się młodszym, że rodzice oczekują odpowiedzialności i.t.p. Natomiast nie znoszę takiego przezywania Bo u kogoś w domu się mówi, że wszyscy A są generalnie B, to będzie chodził i mówił każdemu A, że jest B, nawet jeśli to jest coś niepochlebnego i nieprawdziwego. Tak właśnie w podstawówce mówili, że jestem samolubna i rozpieszczona nie dlatego, że byłam samolubna i rozpieszczona (bo w domu na pewno nie dostawałam każdej rzeczy jaką sobie umyśliłam, a w szkole raczej chciałam innym pomagać, dzielić się), tylko dlatego, że u nich w domu się mówiło, że jedynaki są takie a siakie. Bo to też było w czasach, kiedy ludzie mieli średnio jednak to 0.6 dziecka więcej, teraz takich chorych jazd nie ma, że nawet do mojej matki się ludzie przypierdalali czemu nie urodziła więcej dzieci, bo ja powinnam mieć młodsze rodzeństwo albo chociaż psa, bo jakaś nie bardzo będę. Praktycznie patrząc, mieli rację, ale chodzi mi minimum poszanowania czyjejś prywatności. Nie no ja się dzisiaj tylko do odstrzału nadaję. Najpierw mnie jakieś pipy przezywają, potem odstawiam na rozmowie postawę "cielę na torach", na koniec słucham tych innych kandydatek, słucham, i wydaje mi się, że mam coraz mniej wspólnego z tym światem młodych, wykształconych ludzi. Wprawdzie studia mam skończone, ale już jakiś czas temu, a te osoby wszystkie pracują na studiach, do tego ja nie ogarniam takiego korporacyjnego bełkotu i pieprzenia z uśmiechem i pełnym przekonaniem o dokładnie niczym
-
No ciężko, żeby ktoś, kto całe życie wrzasków słuchał bez powodu był pewny siebie i umiał dyskutować i rozwiązywać konflikty na niby. W ogóle jeszcze taka sytuacja, gadałam z dziewczynami, które wyszły na papierosa... Jedna mówi, że ma trzy siostry, druga że ma czterech braci, trzecia jeszcze więcej, a ja mówię, że ja nie. No to ta się patrzy na mnie, "ale ty jesteś rozpieszczona". A ja do niej, że chyba nie jesteśmy w podstawówce, żeby się przezywać, poza tym nie wypada szufladkować kogoś, kogo się nie zna. Na Co ta pierwsza, że to przecież prawda, bo ona ma przyjaciółkę, która właśnie... Dalej nie słuchałam. Nie rozumiem, czemu niektórych ludzi wolno obrażać w niezobowiazujacej rozmowie...
-
Infinity, wiem, ja współczuję wszystkim, co mają alkohol w najbliższej rodzinie, bo mnie to jednak nie dotknęło (Dalsza rodzina to już inne bajki) Ferdynand k, część -- 26 lip 2014, 17:05 -- Ja bym od swoich chętnie odpoczela, ale nici z kontraktu, więc dalej siedzę
-
Patrzę na ludzi 5 lat młodszych ode mnie i myślę "nudni dorośli, bo tylko o pracy, mieszkaniu, dojeździe do pracy
-
No u mnie na trzeźwo już godzinę się kłócą, że ojciec nie umie mięsa pokroić... teraz widzę, że leków nie wzięłam, a mogłam przeciwlękowe zażyć przed rozmową. W ogóle te dziewczyny, z którymi miałam wchodzić, to gadały tylko o swojej dotychczasowej pracy, znajomych i obronach pracy magisterskiej... Też kiedyś kończyłam studia, ale generalnie mnie strasznie nudzą takie gadki. Może dlatego, że dla mnie priorytetem nie jest "wolne w pracy, żeby przetrzeźwieć po imprezce ze znajomymi". A może dlatego, że nie mam ani znajomych ani priorytetów
-
Infinity, dzięki Teraz mama się komuś żali przez telefon, że ona się tak źle czuje, bo jest taka atmosfera w domu... Nikt mi nie wytłumaczy, że odgrywanie scenek pokazuje, czy ktoś umie pracować z ludźmi w trudnych warunkach. Moim zdaniem to tylko pokazuje, że ktoś nie umie odgrywać scenek. ..
-
Bo gdybym wykonała to zadanie i po prostu by mnie nie przyjęli, to bym ani raz nie płaknęła, ale mnie po prostu zamurowało, tak jak kiedyś na egzaminie na studiach przez który musiałam powtarzać rok i ileś razy w podstawówce, jak musieli kogoś na środek wypchnąć na konkurs
-
Kurwa, na rozmowie kwalifikacyjnej kazali mi odegrać jakąś scenkę, ale nie pozwolili użyć tych argumentów, co dwie poprzednie osoby, więc nic nie powiedziałam. nawet nie czekałam na oficjalne wyniki, bo się mogę domyślić, że nie szukają osób, które nie umieją mówić Wróciłam, a tam ojciec się drze, bo nie umie czegoś w kuchni zrobić, matka puszcza pierdolony teleexpress i nikt nawet ze mną nie porozmawia, tylko skwitowali "o, wściekła wraca"
-
Mnie tam od zakładania zeszytów już się dawno mózg zlasował. Mogę uwierzyć, że psycholog mógł zbagatelizować problem niskiej samooceny i ogólnego niezadowolenia z relacjami z ludźmi. Ale to, że ci się wydaje, że wiesz co oni myślą, albo kiedy się z ciebie śmieją, to nie jest zdrowy objaw... dobry terapeuta by tego nie ignorował
-
No to jest gra fabularno-przygodowa na konsolę i tamtejsze mutki i twoje mutki są klimatem podobne,przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo oczywiście czytam nie po kolei :B
-
Pewnie poszły spać dziewczyny. A mnie tu ludzie męczą starymi filmami i jazgotem z ulicy. Nie jestem w stanie "racjonalnie" przestać na to reagować. No a jutro długi dzień mnie czeka, muszę się przekwalifikować z wariata w miłą, pewną siebie,odpowiedzialną osobę Tak że trzymajcie się i do jutra.
-
Teraz to chyba nawet już nie Disney, tylko ktoś następny. Całkiem możliwe, że ta seria książek jest tak mocno przeceniona ze względu na zmianę licencji. Czyli w sumie ja na tym dobrze wychodzę w tym momencie. A nie należę do osób, które by długo uskuteczniały ból pupy z powodu, że jakiś zespół muzyczny,serial, cykl czegokolwiek już nie jest taki jak kiedyś. Do zmian w fandomie można przywyknąć (np . nowa trylogia SW już mnie tak nie denerwuje) albo znaleźć sobie inne hobby
-
No właśnie tak mnie terapeutka zaskoczyła...
-
Fallout 3 bardzo?
-
dwoje niestabilnych ludzi - trudne rozstanie,chęć powrotu
cyklopka odpowiedział(a) na niewiemjuznic temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Bardzo długi tekst, ale ogólnie popieram przekonanie, warto zrobić teraz coś dla siebie. -
Mnie tam się nigdy nie nudzi. Tyle fajnych rzeczy do robienia. Inna rzecz, że nie zawsze się chce
-
No ja chyba odpalę sobie kawę i grę. A jutro będzie długi dzień.
-
detektywmonk, znalazłam cię na lubimyczytać.pl A teraz czytam Gwiezdne Wojny. Są serie książkowe, które się dzieją fabularnie przed filmami albo między filmami.
-
Niedawno dowiedziałam się, że to i tak klasyfikuje się jako myśli samobójcze
-
Infinity, hej! platek rozy, no ja też odnoszę wrażenie, że ty się bardzo starasz. Zaburzenia swoje, a ty swoje. Poza tym otaczają cię chyba dobrzy ludzie. Ja niestety dużo nerwów mam z powodu zachowania bliskich mi osób i nie potrafię tego oddzielić. Nie wydaje mi się, żeby zaburzenia zniekształcały mi obraz rzeczywistości, wydaje mi się, że to jak się czuję jest adekwatną (no może lekko przekolorowaną) reakcją na to co się dzieje na prawdę. (Terapeutka mi mówi, że ja w ogóle nie ogarniam rzeczywistości, ale to już temat na inną rozmowę). W między czasie zamierzam sobie przerobić tego bloga o autoterapii, którego ktoś ostatnio podlinkował, chociaż moje "przekonania" się bronią. http://www.autoterapia.eu/ Byłam dzisiaj złożyć CV, pierwsze wrażenie musiało być OK, bo zaraz oddzwonili, żeby potwierdzić jutrzejsze spotkanie. Próbowałam też poznać nowe koleżanki, bo z którymiś z nich mogę kiedyś pracować. Wiem, że są rodzaje depresji, gdzie ludzie nie są w stanie pracować, ale mnie ciężka praca może tylko pomóc
-
Byłam na takich wstępnych - diagnostycznych wizytach, terapeutka wraca z urlopu w sierpniu i wtedy zadecyduję, czy będę chodzić regularnie.