Skocz do zawartości
Nerwica.com

aardvark3

Użytkownik
  • Postów

    726
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez aardvark3

  1. Samotnosc - no wlasnie? Co to jest? Czy stany depresyjne nie biora sie z niskiego poziomu serotoniny (czyli braku zwyklego, ludzkiego ciepla?). Mam super znajomych, niech szlag trafi. Nie dosc, ze od wczoraj mam obnizony nastroj to na dodatek dzisiaj zauwazylam, ze samochod jest zarysowany. Robota syna, chyba o mur przy wyjezdzie. Nie przyznal sie i udale glupiego a mnie to wkur*ia bo jestem zdania: najgorsza prawda ale prawda. Nie byloby mi tak przykro i nie dolozyloby sie to do caloksztaltu. Chcialam sie deczko wygadac - dzwonie do jedynych w tym momencie dostepnych znajomych (przy okazji skladam im zyczenia) a oni na to: moglo sie zdarzyc cos gorszego. No zesz ku*wa mac! Moglo. Ale sie nie zdarzylo. Jednemu gowno smierdzi dopiero wtedy, jak stoi w nim po szyje, innemu po kostki. I tak sobie uswiadomilam - przeciez wieksza czesc zycia - od dziecinstwa wlacznie - spotykalam sie z taka wlasnie postawa. Nic sie nie stalo, moglo byc gorzej, wyolbrzymiasz, przesadzasz, sama sobie jestes winna bo to czy tamto. I porownywania mojej niedoli do kataklizmow typu wojna swiatowa czy zaraza. Ergo: moje bolaczki nie sa wazne. Nie powinnam odczuwac smutku, zalu, cierpienia bo nie mam powodu. Na prawo do cierpienia trzeba sobie zasluzyc. I dlugie lata odczuwalam wlasnie tak - ze skarzyc sie to nie pasuje, wstydzilam sie ze jest mi zal czy przykro, ze cierpie. Jest zle, cos boli - czy cialo, czy dusza - to moze faktycznie moja zasluga bo czegos tam nie dopelnilam albo postaralam sie za bardzo. Zreszta - po co sie skarzyc, i tak nikt nie wyslucha a jeszcze zruga czy wysmieje. Nie okazywalam bolu bo co by to dalo? Mnie - i pewnie wielu innym w podobnej sytuacji - chodzi jedynie o wysluchanie. O walidacje moich odczuc. O bycie przy mnie tu i teraz. Bol minie bo zawsze mija, problemy mozna rozwiazac. I tak sie rozwiaze tylko o ilez latwiej gdy ma sie swiadomosc zyczliwych dusz obok. I chyba to jest samotnosc, kiedy w potrzebie nie widzimy kogos takiego. Kiedy nie ma tak naprawde do kogo sie zwrocic bez paskudnego uczucia zabierania komus czasu, zawracania glowy.
  2. http://www.youtube.com/watch?v=MMLewoEWqfU nie dosc ze wykonawczyni to sam Villaronga sklecil teledysk
  3. aardvark3

    Sylwester 2013/2014

    Ja tez nie bardzo chce wychodzic, idealnym rozwiazaniem byloby zaprosic kogos do siebie ale - jak juz pisalam - wszyscy znajomi maja juz plany. Wiele tez zalezy od pogody bo do miasteczka mam na piechote jakies 1,5 km (mieszkam na obrzezach) - a jak bedzie pi.z.d.z.ilo to raczej sie nie wybiore. Bedzie co bedzie, swiat sie przez to nie zawali Jeden dzien w roku a wszyscy wielkie halo - mozna sobie tego Sylwestra zorganizowac np 8 kwietnia albo 23 czerwca i tez bedzie fajnie. 31 grudnia to tylko data. W zeszlym roku przyjechalam do Polski, spedzilam ten wieczor z najlepsza przyjaciolka a co sie nagadalysmy to nasze Bo potem przyszly dosc przykre sprawy rodzinne, ale bylo, minelo... Za rok (jak dozyje w zdrowiu ) bede w Polsce albo na GC, tak sobie obiecalam.
  4. aardvark3

    Sylwester 2013/2014

    Mnie pewnie tez czeka solo przed komputerem, choc mam taki pomysl, by sobie do pubu wyjsc na toast chociazby, miedzy ludzi. W okolicy nie ma towarzystwa, z ktorym moglabym spedzic ten wieczor - ci, ktorych znam maja juz plany. Z tym pubem to pomysl i dobry, i nie bardzo. Gdybym byla zupelnie sama to wychodze, drzwi zamykam i zalatwione. Ale syna zostawiam w domu - teoretycznie powinien spac, nie sadze zeby sie bal sam zostac ale raczej sam nie zostaje w nocy (czasem - i to na palcach jednej reki mozna policzyc - w dzien go zostawila bo cos mialam zalatwic). Pojde - bede sie troche martwic. Nie pojde - bede sie czula jak jakas zalosna istotka samotnie kiblujaca przed komputerem podczas gdy inni dobrze sie bawia (pojecie wzgledne ale jak sie uzalac nad soba to na calego ). Najda mnie jakies smety, wspomnienia i caly nastroj o dupe potluc. Moze byc zreszta calkiem przyzwoicie posiedziec samej - spokoj, cisza a na necie moge znalezc np jakies fajne, tanie wakacje na czerwiec Tylko ze ja tego siedzenia w domu mam troche dosyc. Nie chce zgnusniec, zamknac sie w sobie do konca. Kiedys bylam bardzo towarzyska - teraz zaczynam miec czasem problem z konwersacja. Bo malo rozmawiam. E tam, co bedzie to bedzie Najwazniejsze ze jest zdrowie
  5. Zolnierze armii czerwonej po zdobyciu niemieckiego miasteczka spaceruja po ulicach. Trafili na cmentarz: - Te, Alosza, patrz jakie oni tu maja smieszne imiona na nagrobkach! Hans Bauer, Gerhard Koenig, Achtung Minen...
  6. aardvark3

    Ciekawostki

    jednak Rosja to nie kraj - to stan umyslu... http://pudelekx.pl/tymczasem-w-rosji-facebook-18298 -- 03 sty 2014, 15:18 -- Polscy rodzice Armstronga? Rodzina Karnowskich pochodziła z Kowna i jak wielu Żydów pod koniec XIX wieku wyjechała za lepszym życiem do Ameryki. Osiedlili się w Nowym Orleanie, gdzie prowadzili drobny biznes - wozili węgiel, wywozili śmieci... Pobożni Karnowscy, słabo mówili po angielsku (mówili w jidysz), nie byli zamożni, ale też nie przymierali głodem. Światowej sławy muzyk i być może największy jazzman w historii Louis Armstrong urodził się w 1901 r. również w Nowym Orleanie. Jego ojciec był robotnikiem i dość szybko porzucił matkę Louisa, która urodziła go mając zaledwie 16 lat. Jego matka została niebawem prostytutką. Louis też trafił na ulicę, gdzie zarabiał na swoje utrzymanie. I tak poznał Karnowskich, którzy dawali mu dorabiać w swoim interesie. Louis jeździł z przyczepką i handlował węglem na ulicy razem z dziećmi Karnowskich. Jego pierwszym instrumentem był gwizdek, którym oznajmiał w dzielnicy, że przyjechał handlowy wózek Karnowskich. Z czasem chłopak tak się zżył z ich rodziną, że znalazł w Karnowskich niemal rodziców, a oni traktowali go jak członka rodziny - zapraszali go na szabaty i pozwalali spać w ich domu. Dostał od nich pomoc materialną, ale i miłość. Louis nasiąkał w młodości nie tylko nowoorleańskimi brzmieniami tamtych czasów, ale i religijną muzyką polskiego czy litewskiego sztetla, która wpłynęła na jego twórczość. Karnowscy kochali muzykę, więc kiedy odkryli, że mały Louis przejawia takie skłonności, to kupili mu jego pierwszy instrument. Był to kornet - instrument podobny do trąbki. Z czasem Louis opanował nie tylko grę na tym kultowym instrumencie, ale również język jidysz - i to perfekcyjnie. Karnowscy zarazili go też miłością do "gefilte fisz" (ale nie na słodko!), macy i czulentu. Na swoich drzwiach już jako dorosły umieścił też mezuzę. Armstrong miał naszyjnik z Gwiazdą Dawida oraz hebrajskim słowem CHAJ (które oznacza życie) i nosił go na swojej szyi aż do śmierci. Zawsze powtarzał, że "ta żydowska rodzina nauczyła mnie jak żyć - prawdziwego życia i determinacji". Armstrong dostrzegał też antysemityzm. (...) - miałem tylko 7 lat, ale potrafiłem z łatwością zobaczyć jak bezbożnie była traktowana przez "białych Ludzi" ta biedna żydowska rodzina dla której pracowałem (...) W 1969 roku, a 2 lata przed śmiercią, Louis Armstrong opisał Karnowskich we wspomnieniu zatytułowanym “Louis Armstrong, the Jewish Family in New Orleans, La., the Year of 1907”. Co go to tego skłoniło? Armstrong trafił na parę lat przed śmiercią do szpitala Beth Israel w Nowym Jorku, gdzie lekarz śpiewał choremu dziecku tę samą kołysankę w języku jidysz, którą śpiewała mu jego przyszywana żydowska mama. Wtedy się rozpłakał. Dzisiaj w Nowym Orleanie istnieje fundacja Karnofsky Project, która kupuje instrumenty dla zdolnej choć biednej młodzieży*. *The Jewish Journal -- 03 sty 2014, 19:39 -- Ostrzegam, to bardzo mocny material! Kawalek mniej znanej historii
  7. aardvark3

    Ciekawostki

    http://joemonster.org/art/23668/Tymczasem_w_Rosji
  8. Jeszce taki "niuans" - co innego, jak ktos malo zarabia, bo innej pracy nie moze znalezc (ale probuje szukac jakichs opcji, nie liczy na innych tylko na siebie a tu moze byc roznie) a co innego jak ktos jest smierdzacym leniem i minimalista na zasadzie "jakiegos mnie, panie Boze stworzyl, takiego mnie masz". To samo mowi potencjalnym partnerom: no coz, taki/a juz jestem i kochaj albo rzuc. Powyzsze dotyczy plci obojga. Liczy sie postawa, efekty czasem sa nieadekwatne (wiem cos o tym z doswiadczenia). Czasem czlowiek potrzebuje katalizatora, takiego mentalnego "kopa" zeby uruchomic potencjal. Czesto dwoje nie tylko dzieli dobra ale i mnozy. Wtedy, kiedy maja wspolny cel i patrza w tym samym kierunku. Para koni jak ciagnie woz to zajedzie daleko ale obydwa musza pracowac rownie wydajnie. Albo mniej folklorystycznie: zasada naczyn polaczonych. Nie patrz na to co ma ale na to jaki jest jego/jej stosunek do tego co ma, do tego co Ty masz. Ile wymaga od siebie a ile od innych i w jakich proporcjach. Moze zdarzyc sie tak, ze jedna strona jest duzo zamozniejsza - a przy odpowiednim partnerze te dobra moga byc podstawa do pomnozenia owych dobr. Moze tez byc bogaty a utracjusz, balowicz, hazardzista. I co wtedy po majatkach? A jesli komus z Was przeszkadza, ze malo zarabiacie... Ruszcie glowe i dupe, moze gdzies za granice popracowac? Nie zna jezyka? Niech sie uczy. Dla chcacego nic trudnego.
  9. aardvark3

    Co teraz robisz?

    ja zas wtranzalam swiezy chleb wlasnego wypieku solo, bez dodatkow popijam sobie dobre winko czerwone wytrawne (przyniesione przez jakiegos goscia swiatecznego) czekam az sie wytopia skwarki bo kobitka w polskim sklepie miala tylko pakowana po kilogramie slonine a mnie potrzeba bylo jakies 10 deko do pieczeni na nowy rok; i teraz trzeba te nadliczbowe 90 deko zutylizowac jakos Serial ruski sobie ogladam i moza za jakas godzine pojde spac
  10. aardvark3

    Ciekawostki

    http://www.noisli.com/#.Ur4DCi8fVyA.twitter -- 28 gru 2013, 21:09 -- http://newswatch.nationalgeographic.com/2013/12/19/5-animals-that-look-like-lady-gaga/ -- 28 gru 2013, 21:21 -- http://www.boredpanda.com/unusual-animals/
  11. Co to jest - sto zebow i dwa jaja? krokodyl A co to jest - sto jaj i dwa zeby? zebranie kombatantow -- 28 gru 2013, 21:00 -- Jaka jest roznica miedzy kamieniem wegielnym a weglem kamiennym? Taka sama, jak miedzy ch*jem debowym a debem ch*j*wym.
  12. Fake nie fake, prowo nie prowo - cos Wam powiem... Jesli dwoje ludzi ma jeden konkretny cel, sa sobie naprawde bliscy (tak do granic intymnosci) maja do siebie zaufanie i moga na siebie nawzajem liczyc - to z pensji ponizej sredniej moga zrobic o wiele wiecej. Pieniadze sa wazne - i to jest oczywiste. Samo zycie kosztuje: mieszkanie, rachunki, wyzywienie itp. Trzeba umiec gospodarowac w ramach dostepnych funduszy. I rozgladac sie za lepsza opcja. Dziewczyny - jak to mowia - "leca na kase" bo nie wierza, ze same potrafia sie utrzymac. Ze potrafia byc nie utrzymanka ale pelnoprawnym czlonkiem teamu zwanego partnerstwo. Jest to postawa roszczeniowa i wygodna - a potem taka panna trzyma sie tych gaci kurczowo bo sie boi ze "jak on mnie zostawi to co ja zrobie". Ale zauwazylam, ze mezczyzni to lubia na swoj sposob, moze czuja sie panem sytuacji? Moze lubia jak kobieta lezy i pachnie bo nie przeszkadza im wdrazac w zycie wlasnych planow? I co - ma mi imponowac cos, co nie jest moje? Przeciez te pieniadze sa jego, samochod jego, inne dobra jego - a jak mu dobrze dam dupy to pozwoli mi z tego korzystac? Bitch, please! Kolezankom sie pochwale z wyzszoscia: patrzcie, lamusiary, na jakiego faceta mnie stac. O, i jaka bransoletke mi kupil a wy co? O to chodzi?
  13. Dlaczego rada plemienna wróciła pijana do domów ? . . . . . . . . Bo wybierali przywódce. -- 28 gru 2013, 00:34 --
  14. aardvark3

    Filmy i seriale

    Ja tam ryczalam ze smiechu na "John dies at the end" (dalam 9/10 na imdb ) -- 28 gru 2013, 00:11 -- z checia obejrze, potrzebuje cos lekkiego na moj sterany swiatecznym zarciem zoladek Ale jeszcze serniczek sie zmiesci bo juz koncowka a zacnosci byl! -- 28 gru 2013, 10:37 -- A macie moze informacje dot. Snowpiercer? Szukam, szukam i znalezc nie moge ale moze zle szukam?
  15. aardvark3

    Filmy i seriale

    "Gravity" -polecalo mi wiele osob a jakos dupy nie urywa. Technicznie prawie perfekcja, jest owo poczucie pustki itp ale spodziewalam sie (po tylu ochach i achach) ze wcisnie mnie w fotel... Jest OK. Tyle w temacie. Wieksze wrazenie zrobilo na mnie onegdaj "Sanctum". Ktos tu zdaje sie Refnem zarzucil i "Pushera" wspomnial - Bodnia rzadzi, uwielbiam tego aktora! A tam jeszcze Mads pogrywal. Kino skandynawskie to moje drugie imie Film o ktorym wspominalam (I lossens time) - doskonaly ale nie polecam bo rozwala psychicznie. Jest tak gleboko smutny, z kazdego niemal kadru ten smutek wyziera. Ale sa emocje i to oznacza dobre kino. Ponownie obejrzalam "Die Wand" bo film jest tego wart - i tutaj zataczam kolo, bo na poczatku mowa byla o "Gravity" i odczuciu bezdennej pustki. W "Die Wand" wlasnie mam to odczucie - ostateczna samotnosc, przerazenie ktore, towarzyszac caly czas staje sie przyjacielem i czyms naturalnym... I poczucie pustki, zdania na wlasne, watle sily ktore czymze sa wobec zywiolow. Natura nie ma emocji ani empatii i jest zimna,okrutna jak spojrzenie rekina. Tak w "Gravity" kosmos, przestrzen - jak i w "Die Wand" dzika przyroda Alp. Tak tu jak i tam ostateczna odpowiedzia jest zaglada, z natura sie wygrywa tylko bitwe - wojne sie zawsze przegrywa. I oto czlowiek - wyrwany w cywilizacji, z cieplego lozka, sprzed telewizora - staje twarza w twarz z okrucienstwem pustki. Czlowiek przywykly do wygod nagle jest zdany na wlasne sily tylko i wylacznie. Bo od tego zalezy jego przetrwanie.
  16. aardvark3

    Filmy i seriale

    "I lossens time" - przetlumaczone jako "The Hour of Lynx" - wlasnie sobie ogladam. Nieswiateczne wybitnie, ciezki kaliber... Ale podpba mi sie. Z przyjaciolmi obejrzelismy (tzn oni glownie ogladali bo mnie znudzilo po ok 10 minutach) komedie "Jeszcze dalej niz polnoc". Kwestia gustu. Co do komedii to wlasnie sciagnelam eksperymantalnie "A somewhat gentle man"... Pozywiom, uwidim - kak gawariat Francuzy
  17. aardvark3

    Filmy i seriale

    Juz wiem co bedzie w swieta grane! Kabaret Limo -- 23 gru 2013, 22:08 -- A jo zech tyz gorolka ale po slunsku trocha godac umia Bo gryfno ta slasko godka, pra!
  18. aardvark3

    Jutro Wigilia!!! :D

    K*rwa, dlaczego ludzie nie potrafia choc tego jednego dnia w roku uszanowac i zachowywac sie? Niktita, moze uda Ci sie wybyc gdzies w spokojne miejsce, a moze mame tez wyciagniesz? Ojciec niech sobie chla i stawia sie do obrazow na scianie. Moze macie jakichs dobrych przyjacio, bliskichl (ale czesto glupio tak komus na leb sie zwalic i opowiadac dlaczego...). A moze stac Was na niedrogi motel, w spokoju, byle jak najdalej od pijanego? Przykro mi bardzo, ze tyle osob w ten szczegolny dzien bedzie cierpiec, bedzie sie obawiac, oczekiwac czegos zlego - gdy Wigilia to symbol pokoju, pojednania i bezpieczenstwa.
  19. aardvark3

    Filmy i seriale

    Kto wie, moze Twoja opcja zwyciezy Od gosci zalezy, mam przygotowane co-nieco z polskim lektorem. Ostatecznie moze byc cala seria HP, LOTR, Obce, Terminatory, Predatory, Thethingi i niesmiertelny Jurassic Park Albo kreskowki - Smurfy, Shreki i takie tam. W ostatecznosci zdamy sie na SKY TV (w zeszla wigilie ogladalismy Bear Grylls'a i jego swiateczne przysmaki, ale bylismy po buszku )
  20. aardvark3

    Filmy i seriale

    klasyka - jak sama nazwa wskazuje - nie starzeje sie nigdy Odnosnie kazdego kina mozna uzyc Twojego stwierdzenia, czasami to zreszta kwestia gustu. Kiedys mialam niezly odpal na kino japonskie (i azjatyckie ogolnie) ale nazarlam sie i mi przeszlo. W wiekszosci oglada sie jako kuriozum bo kultura znacznie odbiega od naszej i czesto jest niezrozumiala. -- 22 gru 2013, 18:44 -- a dzis w planach Irene Huss (niestety, ostal mi sie jeno jeden odcinek, w trakcie poszukiwan dwoch brakujacych z sezonu 2) i wypieki swiateczne. W swieta bedziemy z goscmi ogladac cos interesujacego, jak mniemam
  21. aardvark3

    Filmy i seriale

    Jak najbardziej! Nazwisko Nikity Michalkowa powinno przekonac. A jesli juz jestesmy przy cyfrach i kinie rosyjskim, to "4" http://www.imdb.com/title/tt0445161/?ref_=fn_al_tt_2 kinie rosyjskim? A wspominalam o "Travelling with Pets"? http://www.imdb.com/title/tt1047845/?ref_=fn_al_tt_1 "Robo-Geishe" mam gdzies na zewnetrznej pamieci, kiedys pewnie obejrze w wolnym czasie. Dzieki za przypomnienie -- 21 gru 2013, 23:06 -- Oj, coś mi się zdaje że nie Przy tak dochodowej franczyzie, z tak potężną bazą fanów... Nieprędko duch Starych Warsów umrze. Już prędzej widzę zalegalizowanie Kościoła Jedi w przyszłości Mialam na mysli moj sentyment do SW
×