Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rebelia

Użytkownik
  • Postów

    3 632
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Rebelia

  1. Co to znaczy "zwykłe spotykanie". Kiedyś miałam epizod kury domowej i w sumie myślałam podobnie do Ciebie, że ble, nie ma znajomych, z kim wyjść, jestem samotnikiem, forever alone i te pe. Tyle tylko, że wystarczyło poszperać tu i tam, jakiś stary kumpel, który wieki temu ciągał na piwo, a ja zabiegana nie miałąm czasu czy tam koleżanki ze starych czasów. Studiujesz? Masz kontakt z ludźmi na codzień?
  2. Kolega wyżej pisał o spotkaniu z kolegami. Też bym mogła powiedzieć, że nie mam gdzie i z kim. W końcu nikt nie wali do mnie codziennie drzwiami i oknami, żeby zabiegać o moje względy towarzyskie. Czasem wystarczy się odezwać do starego znajomego i spotkanie gotowe. Nie uwierzę, że nie masz znajomych.
  3. Stawiam na zakonnicę, która po pracy bawi się w czarownicę.
  4. Refleksja na dziś: zanim "ryż naturalny" się ugotuje, zdążę chyba umrzeć i zmartwychwstać. Kilka razy.
  5. Jeśli odczuwasz niechęć, nie chce Ci się iść na spotkanie, to spróbuj z innej beczki temat ugryźć i po prostu zmuś się do tego wyjścia. U mnie to skutkowało i działało według mechanizmu, że jeśli bardzo nie miałam ochoty wychodzić, ale jednak ta cząstka mnie mówiła "no weź, do ludzi wyjdź", to z wielkim grymasem na twarzy szłam na spotkanie i okazywało się, że nie taki wilk straszny, ba, można rzec że nawet fajnie bywało.
  6. Są cienie i blaski każdej choroby. Tak samo, jak i dwie strony medalu życia bez żadnych schorzeń. W sumie to wszystko może człowieka czegoś nauczyć, sęk w tym, że ciężko jest wypracować dobre podejście. Znam ludzi, którzy wszystko postrzegają przez pryzmat "łomatko jaka tragedia mi się przytrafiła, jak żyć, dlaczego ja", ale też takich, którzy umiejętnie wyciągają sobie korzyści z paradoksalnie dupnych sytuacji. W sumie to po jakimś czasie choroby najprościej jest usiąść i narzekać, co mnie szczęśliwie przeszło szybko. -- 27 lis 2013, 23:18 -- A bo ja pamiętam. W sumie nie wiem za bardzo, wydaje mi się, że nie było żadnych specjalnych okoliczności, że to działo się powoli, coś jak równia pochyła w dół, stopniowo nastrój się pogarszał, zdarzały się flashbacki z przeszłości, które dodatkowo dołowały, zaczęły się jakieś smętne refleksje, pierwsze oznaki, że te dołki to jednak nie zwykła chandra jesienna, a fakt, że boję się jakiś rzeczy nie jest normalny, w stylu strach przed jakimiś lekcjami w czasach mrocznego liceum i krętactwo, żeby tylko czegoś nie zrobić, bo sam fakt myślenia nawet o tym powodował nudności i wymioty. Tak się w sumie zaczęło, powoli, bez kontroli, prosto na dno. "Szybka" reakcja uchroniła mnie przed nieszczęściem, więc zaczął się powolny podjazd w górę i po jakimś czasie było na tyle ok, że leki poszły w odstawkę, terapia też i spokój był przez długi czas. Jakiś czas temu znów zaczął się zjazd, ale już świadomy, co pozwoliło na reakcję w trybie ekspresowym, celem zapobiegania wcześniejszym przykrym doświadczeniom.
  7. Czemu Ci głupio spotkać się z kolegami?
  8. Mnie się wydaje, że takie uprzedzenia o których pisaliście były, są i będą, niezależnie od tego, jaki PR się zafunduje danej chorobie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie się bał lub szydził. No i tego się nie zmieni. A tam, tu na forumie też były wątki o radosnych wyjściach z choroby. Fajno, że zdarzają się użytkownicy, którzy widzą coś pozytywnego w chorobie, udało im się to czy tamto.
  9. Moje babole są ciemne, szare albo czarne. I to w oku, w którym miałam meeega infekcje kiedyś, ropy i inne paskudztwa. Nie pamiętam, czy przed to było widoczne, ale z rok temu zwróciłam uwagę na te babole. Na studiach strasznie mnie kiedyś pewne poprawki stresowały, a z racji tego, że były super ważne i w sumie miały zadecydować o tym, czy wywalę kupę forsy na moją edukację, to jedyne co pamiętam to jeden wielki niekończący się ból głowy, nudności i już nawet próby ratowania się babcinymi sposobami typu szmata nasączona w wodzie z octem. Teraz migreny też rzadko, ale wyrazy współczucia i tak. Łupanie w głowie przy każdym ruchu brrr
  10. Rebelia

    Zjednoczone Stany Lękowe

    Nie Babka generalnie wyglądała jak hipiska totalnie stroniąca od farmakologii i czarująca dobrym słowem. Tak mnie w którymś momencie zaczęla chwalić za podejście do niektórych spraw, że miałam ochotę uciec z gabinetu, najlepiej przez okno. No i na tym się skończyło, rąsia, dzięki za wizytę i do następnego. Tyle, że wracam na terapię niebawem, to tez trochę zmieni postać rzeczy. Mnie się momentami cisnęły łzy do oczu, ale to trochę taka walka na miecze z samą sobą była. Zebranie się do roboty każdego dnia to wyczyn olimpijski. Natomiast po dwóch tygodniach takiej walki, zaczęło się robić normalnie, momentami nudno i monotonnie. Bez ataków. I w sumie uważam to za swój sukces, że siebie wewnętrznie przegadałam. Dla mnie nowe doświadczenie, przynajmniej wiem, że praca w korpo jest nie dla mnie, a moi znajomi raczej na taką pracę nie narzekają, bo terminowo wsio, powtarzalność działań, żadnego niebezpieczeństwa, ot ciepła posadka. Ale wiadomo, że każdy ma inne preferencje.
  11. Łeee, to nie ma powodów do niepokoju, czasem nawet i dwa tygodnie przed okresem przychodzą objawy. Moje ulubione: łupanie w krzyżu. Czyli coś na zasadzie: jakby wpadło Ci coś do oka i tam zostało już? Nie wiem, jak to inaczej opisać. Ale momentami dostrzegam jakiegoś babola, co sobie tak "pływa", poruszam okiem, a on odpływa, no nie mogę się nawet przypatrzeć Ale okulista też nic nie znalazł. Dla mnie to objaw jednoznaczy - pojawia się mroczek, jeśli rebelka nic nie weźmiesz teraz to za pół godziny głowa zacznie boleć tak, że przez dwa dni życie będzie usłane światłowstrętem, rzyganiem i wrażliwością na dźwięk.
  12. Rebelia

    Zjednoczone Stany Lękowe

    hania33, brałam, teraz już nie. Czekam na kolejne fascynujące posiedzenie z psychami, informujące mnie o sile psychoterapii i o zwalczaniu lęków siłą woli A na poważnie, miałam zmiane lekarza, który stwierdził że po jednej wizycie nie może mi nic wypisać i te pe, a biorąc pod uwagę terminy w poradniach to kupa totalna. Tak czy srak możesz sobie wyobrazić poziom mojego stresu i ataków w nowej robocie, która została stworzona specjalnie dla lękowców i opierała się na kontakcie z klientem przez bite osiem godzin dziennie
  13. Z tym 10 złotych na godzinę to różnie bywa. Zależy od miasta też w dużej mierze, jak wynika z moich obserwacji. Ale o tych stawkach 2 zeta za godzinę to już głośno było, czytałam na jakimś portalu coś o kolesiu, który oferował pracę za 2,50 BRUTTO za godzinę.
  14. Rebelia

    Zjednoczone Stany Lękowe

    Etam, mnie kilka razy w robocie złapał atak, a właściwie początki. Przerwa prywatna, do łazienki na szybko, szklanka zimnej wody na raz, zwarcie zwojów mózgowych i pracujem dalej, chociaż z niesmakiem, ale jednak dzień do końca dociągnąć. Z dnia na dzień ataków było coraz mniej, po dwóch tygodniach już w sumie olewka. A docieranie polecam z buta, nie myślisz przynajmniej o tym, jak zrypany dzień w pracy będzie siedząc na zimnym siedzeniu w komunikacji miejskiej
  15. nerwa, z brzuchem może być, że gazy zbierają się w Twoim brzucholu. Daje to ogólnie i w skrócie uczucie albo napięcia, takiego hm, wewnętrznego rozsadzenia, uczucia nacisku w środku doprowadzającego do bólu albo czasem pojawia się uczucie jakby przelewania, bulgotania. Nic przyjemnego, na takie bóle nie pomaga mięta, prędzej jakiś środek, np. Nifuroksazyd - doskonały również przy biegunkach. Natomiast z doświadczenia wiem, że jeśli dodatkowo masz jakieś stresówki albo ataki, to generalnie jest do kwadratu nieciekawie. Kiedyś zginało mnie w pół dosłownie. Wszystko było ok i nagle taki ból,że trzeba było przykucnąć. Efekt odczuwalny też przed nadchodzącym okresem. Jeśli chodzi o mroczki przed oczami, to w sumie bardziej poszłabym z tym do neurologa. U mnie mroczki zawsze były objawem nadchodzącej migreny albo spowodowane przeciążeniem. Okuliści nic nie widzieli, natomiast neurolog od razu postawił na migrenowe harce. Jeśli neurolog stwierdzi, że coś faktycznei jest nie halo i nie masz uwarunkowań do migreny i żadnych innych schorzeń, może odesłać Cię na rezonans dla bezpieczeństwa (co u migrenowców jest często wykonywane, żeby stwierdzić, czy np. bóle głowy na serio biorą się od migren czy może jest coś innego za tym). Ale nie martwiłabym się taką wizytą i nie nastawiała, że na pewno coś wykryje. Każdy organizm jest inny. Mnie np kiedyś takie jasne plamy przed oczami męczyły, takie wielkie, że widziałam tylko kawałek obrazu, reszta była jasna, okazało się,że to długotrwały stres, przemęczenie i okrutne niedobory magnezu.
  16. Lol, no ameryki tym nie odkryłeś. Już jakiś czas temu były akcje, żeby przestali sprawdzać obecność na zajęciach zaliczeniowych. Zresztą, wykłądy statutowo nie są obowiązkowe, ale 3/4 wykładowców to nie obchodzi. Lepiej mieć pełną salę zlewających studentów, którzy w obawie przed niezaliczeniem będą łazić. Albo hit sezonu, zaliczenie na podstawie obecności. I te zapchajdziury programowe, bez sensu. Nic z tym nie zrobisz, ale może z babką da się jakoś negocjować jeszcze. Ja bym przynajmniej próbowała, jeśli jako tako by mi na tych studiach zależało. Poza tym n-zal nie równa się wykopaniu, podpytaj w dziekanacie co możesz zrobić, bo wariantów może być kilka. Albo do prodziekana od razu. Na 99% powiedzą Ci, że jeśli zapłacisz to możesz przedmiot odrobić, ale słyszałam o innych mniej inwazyjnych opcjach. Z tego co wiem, na uniwerku inaczej cenią warunkowe zaliczenia niż na polibudach. Na uniwerkach cena jest stała za przedmiot, zaś kolega szepnął mi że u niego na poli liczy się od jakiś punktów. Nie bój żaby, been there, done that. Za kasę, jaką zostawiłam na moim wydziale mogłabym sobie kupić tyle wacików, że głowa boli.
  17. Wyjebali mnie z roku, może być? :> Shit just got real, myślałam że to strasznie trudne, żeby kogoś wyjebać ze studiów. Ergo, w swojej wieloletniej karierze studenta znałam pierdyliard leserów, którzy na listach byli, ale głównie dla legitki i zniżek, a i tak jeden kolo list o skreśleniu z listy studentów dostał z pół roku po zakończeniu roku akademickiego (w którym zresztą uczestniczył mocno duchowo, pojawił się raz i zaginął w dziczy) Coś żeś zrobił, czy tak po prostu wymiar edukacji się "naprawił" i zaczeli monitorować ludzkość studencką?
  18. Rebelia

    Melancholia

    Mnie to się kojarzy z takim wiatrem we włosach w zimny listopadowy dzień, szary, bury, ponury i ogólnie do dupy, czerwony nochal od nadchodzących mrozów i do tego jakaś mocno depresyjna muzyczka w słuchawkach.
  19. Rebelia

    Wkurza mnie:

    deader, spoko, ja czekam do wyjścia teraz i już mnie żołądek wykręca na lewo, czeka mnie tyle spraw do załatwienia i pewnie pierdyliard nieplanowanych małych potworów-stresów, że tylko w duchu liczę na to, że dzień zleci szybko. Chociaż tyle Anyways, czas momentami tak mi się w robocie dłuży, że mam ochotę usiąść i zapłakać gromkimi łzami. Zegarki w kompach powinny być zbanowane.
  20. Marek1977, biore to od dłuższego już czasu. Nie powiem Ci czy działa, bo sama nie potrafię tego stwierdzić. Jak dla mnie jest lekko naciągane, bowiem biorę już ze dwa miesiące, może już nawet i trzeci leci.
  21. Rebelia

    Wkurza mnie:

    deader, widzę, że nie tylko mnie praca na nerwy działa
  22. Zależy czym się golisz. Maszynki podrażniają, pianki mają opcję w sobie "zmiękczania" wiec też odpadają. Ja bym poczekała i pochodziła z futrem dopóki nie będę na miliard procent pewna, że nic mi nie zaszkodzi. O chemii w stylu nałóż krem i zgarnij łopatką w ogóle bym zapomniała mając tatuaż. Jeśli jest juz dramatycznie weź nożyczki i przytnij
×